StepApp zbiera rundę i zapowiada nowe funkcje. "To trudny okres dla startupów" [WYWIAD]

Twórcy StepApp
Twórcy StepApp, fot. materiały prasowe
Mało kto chwali się spektakularnymi wieściami, większość cieszy się, że udaje się przetrwać. Startupy muszą oszczędzać, prognozujemy, że pieniądze z ostatniej rundy wystarczą nam na najbliższe dwa lata - mówią Thomas Werner i Kuba Mocarski, założyciele startupu StepApp.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

StepApp - startup oferujący kompleksowe wsparcie zarówno w regularnym utrzymywaniu porządku w mieszkaniu lub domu, jak i w sytuacjach wymagających dokładniejszego czyszczenia - zebrał właśnie kolejną rundę finansowania, a także udostępnił swoje usługi mieszkańcom Poznania. Pozyskane 2,2 mln zł zostanie przeznaczone m.in. na dalszy rozwój kolejnych funkcjonalności, a głównym funduszem w rundzie został Freya Capital.

Wśród inwestorów znaleźli się także Marcin Urbańczyk, Wiktor Schmidt oraz Ola Lazar.

O dalszych planach oraz sytuacji na rynku startupów rozmawiamy z Thomasem Wernerem i Kubą Mocarskim, współzałożycielami StepApp.

Zebraliście właśnie kolejną rundę – 2,2 mln zł. Łatwo było?

Kuba Mocarski: To absolutnie nie było proste, gdyż rynek znacząco się zmienił. Na początku roku otrzymaliśmy ofertę od jednego z największych polskich funduszy prywatnych, która zakładała inwestycję rzędu 1,5 mln dol. Już obmyślaliśmy całą strategię ekspansji w Stanach Zjednoczonych, ale wybuchła wojna i rozmowy się urwały. Później pojawiały się inne propozycje, ale ostatecznie Thomas zebrał fajną grupę business angeli, wśród których znalazł się Marcin Urbańczyk, Wiktor Schmidt czy Ola Lazar.

A więc nie obyło się bez turbulencji.

K.M.: Po prostu niepotrzebnie założyliśmy, że zbierzemy rundę szybciej, przez co przez pewien czas jechaliśmy „na oparach”. Z drugiej strony, udowodniliśmy tym samym, że nawet w kiepskiej sytuacji dajemy sobie radę. Wiem, że wyceny są w tym momencie niewiele warte, ale kiedy zaczynaliśmy rozmowy o rundzie, wyceniano nas na 2 mln zł. Teraz – na 12 mln zł.

Thomas Werner: To trudny okres dla startupów. Mało kto chwali się spektakularnymi wieściami, większość cieszy się, że udaje się przetrwać. Fundusze vc przestały podejmować pochopne decyzje, rozmowy na linii startupy-venture capital z pewnością się toczą, jednak mnóstwo startupów – tak jak my wcześniej – jedzie „na oparach”, co uniemożliwia szybsze skalowanie.

K.M.: Fundusz, z którym obecnie współpracujemy ma w swoim portfolio pewną spółkę o niemal trzykrotnie większych przychodach, ale zebrała rundę na niższej wycenie. To pokazuje, że nawet - wydawać by się mogło - mocne podmioty mają problemy. Jeden z potencjalnych inwestorów powiedział nam, że obecny runway startupu powinien wynosić co najmniej cztery lata. W innym wypadku o utrzymanie się na rynku będzie bardzo trudno.

T.W.: Usłyszeliśmy też ostrzeżenie, że nie możemy dopuścić do sytuacji, w której za rok będziemy zmuszeni szukać kolejnego finansowania, bo to po prostu będzie niemożliwe.

Startupy muszą oszczędzać?

K.M.: Tak to trochę wygląda. Prognozujemy, że pieniądze z ostatniej rundy spokojnie wystarczą nam na najbliższe dwa lata. Przez ten czas wyjdziemy za granicę i dopiero kiedy zadomowimy się na innych rynkach, będziemy we właściwej sytuacji, by uderzyć po kolejną rundę.

W czym inwestorzy dostrzegli waszą największą wartość?

T.W.: Wiążemy ze sobą klientów, to ogromna wartość. Nie oferujemy jednorazowej usługi, odbiorcy zostają z nami na dłużej. Od początku komunikujemy, że wchodzimy do życia codziennego ludzi, dzięki czemu jesteśmy w stanie wyciągnąć wiele wniosków, na podstawie których opracowujemy kolejne działania. Sprzątanie to pierwsza faza usług oferowanych przez StepApp, jednak zamierzamy rozwiązywać również inne problemy konsumentów. Zaczęliśmy przy tym działać na rynku benefitów pracowniczych, a to bardzo obiecujący obszar, z wielkim potencjałem.

Jakie „problemy konsumentów” masz na myśli?

T.W.: Zamierzamy wprowadzić nowe funkcjonalności związane np. z uzupełnieniem kosmetyków czy środków czystości – takich jak papier toaletowy – w mieszkaniach klientów. W tym miesiącu StepApp został  udostępniony w Poznaniu, w przyszłym roku planujemy zacząć działać w Trójmieście i Krakowie. Dopiero kiedy oswoimy się z nowymi miastami, rozbudujemy ofertę usługową. Celujemy w II połowę 2023 roku, może trochę wcześniej.

Co jest teraz dla was największym wyzwaniem?

K.M.: Wszelkie działania logistyczne związane chociażby z dostarczeniem providerów. Obecnie robimy wiele rzeczy jednocześnie: ulepszamy produkt, automatyzujemy usługi, wychodzimy na kolejne miasta. Spięcie wszystkiego w kupę nie jest łatwe!

T.W.: Jako firma czujemy się odpowiedzialni społecznie, więc chcemy walczyć również z pogłębiającym się wykluczeniem społecznym. Branża, w której działamy została w Polsce bardzo zaniedbana, tymczasem państwo mierzy się z ogromnym wyzwaniem związanym z napływem uchodźców z Ukrainy. Widzimy po konkurencji, że warunki pracy są bardzo słabe, a pracownicy eksploatowani do granic możliwości. Większość firm niestety skupia się na zwiększaniu zysków, a mało kto zauważa, że technologia może znacząco zredukować koszty operacyjne i zapewnić lepsze stawki dla pracowników. Chcemy zapoczątkować zmianę.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY