Polka stworzyła aplikację randkową, która oducza oceniania po wyglądzie
Jak wyglądała Twoja droga do pomysłu na aplikację randkową?
Phoebe Kamracka: Pochodzę ze Śląska, choć przez ostatnie osiem lat mieszkałam w Warszawie. Moja droga zawodowa była dość różnorodna – zaczynałam od prowadzenia własnej agencji modelek, którą zamknęłam kilka lat temu, a następnie związałam się z branżą nieruchomości. Przez pewien czas, wraz z ówczesnym mężem, zajmowaliśmy się flippingiem.
Po zmianach w życiu prywatnym doszłam do wniosku, że nadszedł czas, aby odmienić podejście do budowania relacji i uczynić randkowanie bardziej świadomym. Jako singielka poczułam spore rozczarowanie tym, jak funkcjonują popularne aplikacje randkowe. To właśnie z tej frustracji narodził się pomysł na stworzenie czegoś nowego – projektu, który ostatecznie przekształcił się w aplikację FEEMAI.
Sam pomysł kiełkował we mnie od dziesięciu lat, jednak wcześniej brakowało odpowiedniego gruntu pod względem świadomości społecznej.
Projekt łączy w sobie psychologię z elementami astrologii, ezoteryki i duchowości, a te obszary zaczęły mocniej rezonować w Polsce dopiero w ciągu ostatnich dwóch lat. Uznałam, że to idealny moment, by wyjść z tym rozwiązaniem na rynek.
Czy FEEMAI tworzą eksperci?
Od roku intensywnie pracuję nad narzędziem do dopasowywania użytkowników, współpracując z gronem ekspertów: psychologami, seksuologami oraz specjalistami od ezoteryki. Tworząc FEEMAI, opieraliśmy się na sprawdzonych nurtach psychologicznych, które pozwalają na głęboki wgląd w naturę człowieka. Analizujemy profile m.in. pod kątem stylów przywiązania czy modeli osobowości takich jak Wielka Piątka (Big Five) oraz HEXACO. Rozkładamy predyspozycje użytkownika na części pierwsze, by sprawdzić, jak realnie buduje on relacje, jak potrafi kochać i jakiej miłości potrzebuje.
Dużą inspiracją był dla mnie program „Love is Blind”, który pokazał, że warto skupić się na osobowości i wartościach, zamiast opierać się wyłącznie na powierzchowności, która bywa złudna i jest przemijająca.
Co najbardziej zniechęciło Cię do popularnych aplikacji randkowych?
Badania, na których opierałam się podczas tworzenia własnej aplikacji, jednoznacznie pokazują, że współcześnie mamy ogromny problem z komunikacją. Większość rozmów, bez względu na włożony w nie wysiłek, wygasa już po jednej lub dwóch wiadomościach. Taka korespondencja urywa się, zanim na dobre się rozpocznie.
W efekcie użytkownik zostaje z poczuciem narastającej frustracji i jeszcze większego osamotnienia. Próbujemy nawiązać kontakt, czasem wręcz z dużą determinacją, a ostatecznie zostajemy zignorowani przez drugą stronę. Mam wrażenie, że te mechanizmy są wyjątkowo powierzchowne i wcale nie mają na celu rozwiązywania problemu samotności, lecz jego generowanie, co przekłada się na zyski korporacji.
Być może jestem idealistką, ale chciałabym odwrócić ten trend. Uważam, że relacje międzyludzkie mają w sobie pewną wyjątkowość i powinniśmy podchodzić do nich w sposób bardziej świadomy i budujący. Każdy z nas niesie ze sobą jakiś bagaż doświadczeń, dlatego warto zacząć od lepszego poznania samego siebie, by móc wejść w kolejną relację z dojrzałością.
W popularnych aplikacjach najbardziej drażniło mnie mechaniczne swipowanie i wybieranie ludzi niczym produktów z marketowych półek. To smutne, że oceniamy drugiego człowieka w ułamku sekundy, patrząc wyłącznie na jego wygląd. Przecież nie czytamy książki, patrząc tylko na okładkę i zakładając, że wiemy o niej wszystko. Chciałabym przywrócić ludziom potrzebę odkrywania siebie nawzajem i skupienia się na głębszych wartościach. To one dają szansę na zbudowanie wartościowej relacji, a nie tylko kolejnej krótkiej przygody.
Czy pokolenie Z jest w ogóle zainteresowane budowaniem głębokich relacji, czy to raczej domena milenialsów?
Sama jestem milenialsem, ale nie chciałabym generalizować i wrzucać wszystkich do jednego worka. W każdej grupie wiekowej znajdziemy osoby o różnym poziomie dojrzałości.
Wydaje mi się, że młodzi ludzie potrzebują po prostu odpowiedniego poprowadzenia, by odzyskać wiarę w możliwość budowania trwałych i zdrowych relacji. Są oni w pewien sposób poszkodowani przez obecne standardy internetowe; dorastali w świecie wyidealizowanych obrazów z Instagrama, które rzadko mają pokrycie w rzeczywistości. Poprzez moją aplikację chcę wyjść z przekazem również do sfery offline i pokazać im zupełnie inną perspektywę na bliskość niż ta, którą znali do tej pory.
Jak planujesz zarabiać na aplikacji, skoro skuteczne połączenie ludzi w pary teoretycznie oznacza utratę klienta?
Nie obawiam się utraty użytkowników, ponieważ FEEMAI docelowo ma stać się szeroko pojętą platformą społeczną, a nie tylko prostym narzędziem randkowym. Planujemy udostępnić bazę ekspertów wspierających osoby, które chcą przepracować własne trudności czy traumy, by móc świadomie wejść w nowy związek. Chcemy budować świadomość na wielu płaszczyznach, co otwiera wiele ścieżek monetyzacji.
Niezwykle istotnym elementem będą analizy kompatybilności dla osób, które już są w związkach. Chcemy przypominać, że relacje można i warto naprawiać, zamiast traktować partnera jak rzecz, przy której po wystąpieniu pierwszych trudności wymienia się na nowy model. Nasz algorytm pozwoli zidentyfikować wyzwania (tzw. „red flagi”) w obecnej relacji i wskaże obszary do pracy, a baza specjalistów pomoże wdrożyć te zmiany w życie. Idziemy w kierunku budowania trwałych wartości, a nie tylko jednorazowych spotkań.
W jaki sposób zamierzasz weryfikować szczerość użytkowników w testach psychologicznych, by uniknąć kreowania przez nich fałszywego wizerunku?
Nasze ankiety są stale dopracowywane. Stosujemy w nich mechanizm pytań kontrolnych, które pojawiają się w różnych konfiguracjach. Pozwala to skutecznie wyłapywać brak spójności w odpowiedziach. Docelowo system będzie generował komunikaty dla osób, których odpowiedzi będą niespójne. Chcemy jasno komunikować, że tworzymy przestrzeń dla ludzi pragnących autentyczności. Jeśli ktoś nie jest gotowy na szczerość i świadome budowanie relacji, nasza platforma po prostu nie jest dla niego – w takim przypadku lepiej sprawdzą się inne, bardziej powierzchowne aplikacje.
Jakie są Twoje dalsze plany rozwoju i czy od razu mierzysz w rynek globalny?
Od początku planuję ekspansję na szeroką skalę. Aplikacja jest już dostępna w trzech językach: polskim, ukraińskim i angielskim. Wersja ukraińska powstała w odpowiedzi na obecną sytuację demograficzną w Polsce – nie chciałam wykluczać tak licznej grupy z naszego rynku. Planujemy już działania z ukraińskimi influencerami, aby dotrzeć do tych odbiorców.
Moje cele są bardzo ambitne, co wiąże się obecnie z niezwykle intensywną pracą, często po kilkanaście godzin dziennie. Jeśli uda mi się zrealizować założony plan i pozyskać 50 tysięcy użytkowników do końca września, rozpocznę rozmowy z dużymi, zagranicznymi funduszami inwestycyjnymi. Chcę jak najszybciej wypłynąć na szerokie wody, ponieważ widzę na rynku duży deficyt innowacyjnych rozwiązań w kategorii randkowej. Chcę wykorzystać rosnącą popularność formatów takich jak „Love is Blind” – FEEMAI to w pewnym sensie mobilny odpowiednik tego podejścia, co daje nam świetny moment na start globalny.
FEEMAI przypomina chyba aplikację Hinge, w której również szuka się poważniejszych relacji.
Przyznam, że nie korzystałam z Hinge, więc trudno mi o bezpośrednie porównanie. Sercem FEEMAI jest unikalny, autorski algorytm. To, co nas wyróżnia, to połączenie twardej nauki z duchowością i ezoteryką. Elementy te stanowią aż 30% naszego systemu dopasowań.
Podczas gdy inne popularne aplikacje, jak Tinder, dopiero niedawno i w bardzo okrojonej formie zaczęły wprowadzać funkcje astrologiczne.
FEEMAI to także narzędzie edukacyjne – korzystamy z archetypów Junga oraz horoskopów celtyckich czy chińskich. To fascynująca podróż w głąb własnej osobowości, która pozwala odkryć rzeczy, o których wcześniej nie mieliśmy pojęcia, a które realnie wpływają na to, jak budujemy relacje.
Czy w Twojej aplikacji jest jeszcze miejsce na miłość od pierwszego wejrzenia, czy opieramy się wyłącznie na danych?
To bardzo dobre pytanie. Skoro w początkowej fazie nie oceniamy wyglądu, klasyczna miłość od pierwszego wejrzenia jest raczej niemożliwa. Wierzę jednak, że może zostać zastąpiona „miłością od pierwszej wiadomości” lub od pierwszego autentycznego porozumienia na etapie komunikacji.
Jak wygląda proces korzystania z aplikacji od momentu jej pobrania?
Wszystko zaczyna się od wypełnienia kilkuminutowej ankiety. Jej przejście zajmuje zazwyczaj od 5 do 8 minut, w zależności od indywidualnego tempa i skupienia użytkownika. Kwestionariusz został również starannie opracowany przez zespół ekspertów: psychologów, seksuologów oraz specjalistów od ezoteryki.
Kluczowym elementem jest podanie dokładnej daty, miejsca oraz godziny urodzenia, co gwarantuje rzetelność późniejszych analiz. Po tym etapie system proponuje nam profile osób, z którymi wykazujemy kompatybilność na poziomie powyżej 70%. Co istotne, na początku zdjęcia profilowe są niemal w całości zakryte – widzimy jedynie trzy kafelki obrazu. Cała reszta to proces stopniowego odkrywania drugiej osoby, taki „psychologiczny unboxing”.
Zależy nam na tym, aby zmotywować użytkowników do autentycznego poznania się i sprawić, by korespondencja była dłuższa niż tylko zdawkowa wymiana dwóch wiadomości. W miarę jak rozmowa postępuje i odkrywamy kolejne aspekty osobowości partnera, odblokowują się kolejne elementy zdjęć. Oczywiście istnieje możliwość uzyskania dostępu do pełnych zdjęć wcześniej, ale wymaga to wyraźnej, obopólnej zgody obu stron.
Wiele aplikacji randkowych powstaje każdego roku, ale mało która odnosi sukces. Jak radzi sobie FEEMAI na początku swojej drogi?
Jesteśmy na rynku zaledwie miesiąc, a już udało nam się zgromadzić ponad tysiąc realnych, aktywnych użytkowników. Uważam, że jak na tak krótki czas, jest to bardzo obiecujący wynik i pokazuje, że zapotrzebowanie na nowe podejście do randkowania jest ogromne.
Czy planujesz wprowadzić jakieś innowacyjne rozwiązania, które jeszcze bardziej wyróżnią projekt?
Tak, mamy bardzo konkretne plany wyjścia poza sferę cyfrową. Chcemy organizować wydarzenia typu speed dating w zupełnie nowej formule. Planujemy współpracę z restauracjami i hotelami, aby tworzyć przestrzeń do spotkań w całkowitej ciemności. Uczestnicy mogliby wchodzić do sali w opaskach na oczach lub być prowadzeni przez obsługę wyposażoną w noktowizory. Chodzi o to, aby odtworzyć mechanizm z aplikacji w rzeczywistości: najpierw poznajemy czyjąś osobowość, wartości i wizję przyszłości, a dopiero na samym końcu dowiadujemy się, jak ta osoba wygląda.
Czy nie obawiasz się, że brak możliwości zobaczenia drugiej osoby na początku doprowadzi do rozczarowań i tzw. ghostingu po odkryciu kart?
Moim celem jest budowanie nowej świadomości społecznej, a to wymaga odważnego podejścia. Dlaczego mielibyśmy nie zaryzykować? Chciałabym, aby ludzie przestali zamykać się w świecie algorytmów i zdjęć, a zamiast tego odważniej wychodzili do świata offline. Nawet jeśli po odkryciu zdjęcia poczujemy pewien niedosyt, zawsze warto pójść na tę wspólną kawę. Kto wie, może właśnie w drodze na to spotkanie, dzięki temu, że otworzyliśmy się na nowe, spotkamy miłość swojego życia? Zachęcam do tego, by nie traktować ewentualnego rozczarowania jako bariery, ale jako element proces poznawczy. Co nam szkodzi spróbować budować relację w sposób bardziej ludzki, a mniej produktowy?
Czy uważasz, że takie pogłębione podejście do randkowania może ograniczyć liczbę powierzchownych relacji lub niewierności?
Zdecydowanie tak. Sam proces wypełniania ankiety wymaga zaangażowania, co już na wstępie filtruje osoby szukające jedynie przelotnych wrażeń.
Osoby, które nie szukają trwałych relacji – bo na przykład są w trakcie rozwodu i potrzebują jedynie odskoczni – mogą skorzystać z tzw. „trybu weekendowego”. W tym trybie wypełnia się jedynie ankietę dotyczącą seksualności i łączy się wyłącznie z osobami o podobnych, krótkoterminowych zamiarach. Z kolei osoby szukające stabilizacji przechodzą pełny, ośmiominutowy proces. Dzięki tej separacji od początku wiemy, jakie intencje ma druga strona, co oszczędza nam wielu rozczarowań.
W jaki sposób zamierzacie chronić użytkowników przed oszustami i manipulatorami?
Stale współpracujemy z ekspertami, aby rozwijać nasze narzędzia weryfikacyjne. Chcemy wykorzystywać m.in. elementy neurolingwistyki, które pomogą algorytmom wyłapywać próby manipulacji już na etapie wypełniania ankiet. Oczywiście technologia, nawet ta oparta na sztucznej inteligencji, nie daje stuprocentowej gwarancji, ale naszym celem jest stworzenie przestrzeni, w której poczucie bezpieczeństwa i realna szansa na wartościową relację są znacznie wyższe niż u konkurencji.
Czy planujecie monitorować sukcesy aplikacji, czyli liczbę par, które faktycznie stworzyły szczęśliwe związki?
Bardzo nam na tym zależy. Chcemy nie tylko monitorować takie historie, ale również je nagradzać. Mamy nawet pomysł, który jest jeszcze w fazie rozwoju, aby dla pierwszej pary, która pozna się przez FEEMAI i przetrwa ze sobą rok, zorganizować ślub. Chcemy w ten sposób motywować ludzi do budowania trwałych, świadomych i bezpiecznych więzi.
Czy korzystanie z aplikacji jest bezpłatne?
Tak, na ten moment aplikacja jest całkowicie darmowa. Wprowadziliśmy już jednak ikonę zapowiadającą funkcje premium, aby stopniowo przygotować użytkowników na to, że w przyszłości pojawią się opcje płatne. Mój ambitny cel zakłada szybkie zbudowanie dużej bazy użytkowników, dlatego zależy mi, aby na etapie startu jak najwięcej osób mogło bez barier przetestować nasze narzędzie.
Obecnie udostępniamy wersję MVP, czyli testową odsłonę projektu. Bardzo zależy mi na tym, aby to sami użytkownicy mieli realny wpływ na kierunek, w którym aplikacja będzie się rozwijać. Każdy feedback, który otrzymujemy od naszej społeczności, jest rzetelnie analizowany. Na podstawie tych opinii stale wprowadzamy aktualizacje, aby jak najlepiej dopasować narzędzie do potrzeb osób szukających autentycznych relacji.