Okiem eksperta. Medycyna w wersji slow ma przyszłość

Okiem eksperta. Medycyna w wersji slow ma przyszłość
Wizyta u lekarza nie musi trwać 3 minuty, a pacjent może mieć poczucie, że medyk go wysłuchał i zrozumiał. Medycyna w wersji slow ma przyszłość – twierdzi Iwona Manikowska, twórczyni Happy Clinic w Warszawie.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

W 2009 roku kiedy tworzyłam mój gabinet przyświecała mi jedna idea: aby Happy Clinic w Warszawie wyróżniało się interdyscyplinarnym podejściem do pacjenta. Czy się udało? W mojej opinii – tak. Ja i moi współpracownicy dbamy o pacjenta, jego zdrowie, samopoczucie oraz profilaktykę zdrowotną. Procedury, które u nas obowiązywały od samego początku, w 2020 roku stały się standardem we wszystkich placówkach medycznych. Chodzi przede wszystkim o pogłębiony wywiad lekarski i epidemiologiczny – wcześniej przez wielu moich kolegów uznawany za fanaberię, teraz przy epidemii koronawirusa jest to stały punkt każdej wizyty.

Obecnie tam, gdzie w większości obowiązują telekonsultacje, my staramy się zachować normalne wizyty lekarskie. Ludzkie oko jest nie do zastąpienia. Tak samo kontakt twarzą w twarz z pacjentem. A bezpieczeństwo? W branży medycyny estetycznej większość standardów bezpieczeństwa była zachowywana jeszcze przed nałożeniem obostrzeń, dlatego zarówno teraz jak i wcześniej najwyższy poziom bezpieczeństwa to nasz priorytet.

W obecnych czasach stanęliśmy niejako pod przymusem korzystania z telekonsultacji. Pacjent nie pojawia się w gabinecie, a jego kontakt z lekarzem ogranicza się do rozmowy telefonicznej lub połączenia wideo. Na pierwszy rzut oka wygląda to dobrze. Jak i same założenia telemedycyny, która jest coraz powszechniej wprowadzana na całym świecie. Nie zaprzeczam, że telekonsultacje mogą mieć wiele zalet. Zwłaszcza, gdy chodzi o wystawienie skierowania lub recepty na przyjmowane na stałe leki. Nie mogą one jednak całkowicie zastąpić tradycyjnej wizyty. Pacjenta trzeba zobaczyć, posłuchać, zbadać i zwyczajnie poświęcić mu czas. Moje podejście – medycyna w wersji slow – całkowicie kłóci się z ideą telemedycyny.

Będę cały czas powtarzać, że nie da się zbadać pacjenta zdalnie. Jeśli chodzi o medycynę estetyczną to telekonsultacje w ogóle nie mają prawa bytu, choć nie wszyscy myślą podobnie do mnie… Osobę chorą trzeba zobaczyć, dotknąć, zmierzyć ciśnienie, osłuchać serca i płuc. Niektóre informacje są tak wstydliwe, że pacjent nam o nich nie powie. Albo sami zaobserwujemy pewne objawy, albo musimy stworzyć z nim więź i zdobyć zaufanie. Czy da się to zrobić w kilka minut? A do tego przez telefon? Postawienie prawidłowej diagnozy jest kluczowe.

POLECAMY