Reklama

Oddasz mu wiadomości i zakupy? Meta rusza z Muse

Zuckerberg ma dostęp do miliardów potencjalnych odbiorców. Teraz musi przekonać ich, że jego AI można powierzyć coś cenniejszego niż uwagę: prawo do działania we własnym imieniu.
Zuckerberg ma dostęp do miliardów potencjalnych odbiorców. Teraz musi przekonać ich, że jego AI można powierzyć coś cenniejszego niż uwagę: prawo do działania we własnym imieniu. / fot. Shutterstock
Dotąd Meta zarabiała na tym, co przyciąga naszą uwagę. Teraz chce pomagać w podejmowaniu decyzji i wykonywać je w naszym imieniu. Nowy asystent AI, Muse, ma organizować codzienne sprawy, planować zakupy i korzystać z aplikacji użytkownika. Dla Marka Zuckerberga to szansa na nowy biznes. Dla klientów - sprawdzian, ile prywatności są gotowi mu powierzyć.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Muse zadebiutował 8 września. Można z niego korzystać we własnej aplikacji usługi lub przez WhatsApp. Podstawowa wersja jest bezpłatna, a abonamenty dla osób potrzebujących większych limitów kosztują 20 i 100 dolarów miesięcznie - informuje „Financial Times”.

Zapamięta preferencje i zaproponuje działanie

Według zapowiedzi Mety asystent może organizować podróże, wypełniać formularze i przygotowywać plany realizacji długoterminowych celów. Ma również zapamiętywać preferencje użytkownika i wychodzić z sugestiami bez osobnego polecenia. Przykładowo: zamieni zapisany na Instagramie przepis w listę zakupów lub zaproponuje menu spotkania, uwzględniając ograniczenia dietetyczne gości.

Muse może kontynuować zadanie po zamknięciu aplikacji. Gdy potrzebuje decyzji lub zatwierdzenia, wraca do użytkownika. Zakupy umożliwia integracja z należącym do Stripe rozwiązaniem płatniczym Link.

Do jakich wiadomości zajrzy Muse?

Asystent będzie mógł korzystać z prywatnych wiadomości na Instagramie i Facebooku. Inaczej wygląda sytuacja w WhatsAppie: ze względu na szyfrowanie Muse otrzyma wyłącznie informacje bezpośrednio mu udostępnione.

Użytkownik ma decydować, które aplikacje podłączy i jakie uprawnienia przyzna agentowi. Może też odłączyć usługę oraz usunąć zapamiętane informacje. Meta deklaruje, że rozmowy i dane ze środowiska Muse nie będą przekazywane do jej systemów reklamowych.

Zgoda przed zakupem i wysłaniem e-maila

Przed wykonaniem wrażliwych czynności, takich jak zakup czy wysłanie wiadomości e-mail, Muse ma prosić o zgodę. Użytkownik otrzyma również rejestr działań asystenta. Osobny system nazwany Sentinel ma kontrolować jego komunikację z internetem - wyjaśnia Meta.

Premiera następuje jednak po problemach podczas testów. Według Reutersa wykryto luki bezpieczeństwa, ryzyko ujawnienia prywatnych danych i problemy z niezawodnością. Pierwotny, kwietniowy termin debiutu przesunięto, aby poprawić zabezpieczenia. Firma twierdzi, że produkt spełnił wymagane minimum bezpieczeństwa.

Muse jest częścią strategii Marka Zuckerberga, który chce uczynić osobistych agentów jednym z głównych zastosowań AI w usługach Mety. Spółka liczy, że dostęp do miliardów użytkowników pomoże jej konkurować z OpenAI i Anthropic.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama