Nie tylko płatności. Najlepsze polskie fintechy 2022

PayEye
PayEye, fot. materiały prasowe
Otoczenie biznesowe ewoluuje, nowe obszary technologiczne stają się coraz popularniejsze, ale jest branża, która pomimo rynkowych zmian cały czas jest na celowniku funduszy VC. Fintechy wciąż są łakomym kąskiem dla inwestorów i sytuacja pewnie nieprędko się zmieni.
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 4/2022 (79)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

W ostatnich latach niesamowicie rozwinęła się technologia, która tym samym ma coraz więcej zastosowań. Nie można brać jeńców. Jeśli firmy, również fintechowe, nie zrozumieją tych procesów, to przegrają w walce o przewagę konkurencyjną – mówi w rozmowie z „My Company Polska” Tomasz Plata, współzałożyciel Autenti.

Już przy okazji zeszłorocznej edycji naszego rankingu najlepszych polskich fintechów pisaliśmy o dynamicznym rozwoju branży. Dziś prognozy wydają się być jeszcze bardziej optymistyczne. Z analizy CB Insights wynika, że udział fintechów w całkowitym finansowaniu startupów technologicznych był najwyższy w historii – osiągnął 20 proc. przy inwestycjach wynoszących ponad 54 mld dol. na koniec II kwartału 2021 r. i 91,5 mld dol. na koniec III kwartału. Oczywiście największą wartość inwestycji odnotowano w Stanach Zjednoczonych, ale rekordowe kwoty zebrały również europejskie fintechy – to ponad 18 mld dol.

Jak na tym tle wypada nasz kraj? Stopniowo zwiększa się udział branży we wszystkich inwestycjach w startupy. Według różnych szacunków rodzimych fintechów jest już ponad 300, z czego ponad połowę stanowią firmy młode, założone kilka lat temu. Gigantycznymi rundami finansowania mogą pochwalić się Uncapped, Booste czy Ramp, a to tylko wierzchołek fintechowej góry.

Nieco mniej optymistycznie robi się, kiedy zajrzymy w dane przychodowe. Z publikacji „Mapa polskiego fintechu 2021” wynika, że roczne przychody powyżej 10 mln zł osiąga ok. 30 proc. finansowych firm technologicznych, a powyżej 100 mln zł – jedynie 13 proc. Najbardziej nasyconym obszarem w ramach usług finansowych są płatności.

Eksperci podkreślają, że choć rodzime fintechy szybko się rozwijają, jest jeszcze ogromne pole do popisu. Receptą na sukces może być ekspansja zagraniczna, z którą polskie startupy finansowe często mają problem. Ale kiedy rozwój na zagranicznych rynkach się powiedzie, globalny sukces jest na wyciągnięcie ręki.

Jak przyznaje Tomasz Plata, pojęcie fintechu mocno ewoluowało w ostatnich latach i stało się jeszcze bardziej pojemne. Szczególnie zauważalnym trendem jest coraz większa liczba rozwiązań związanych z kryptowalutami oraz opartych na technologii blockchain. W naszym tegorocznym zestawieniu staraliśmy się oddać specyfikę i różnorodność ewoluującego sektora, dlatego poniżej znajdziecie nie tylko fintechy oferujące innowacyjne metody płatności – to również podmioty odważnie wykorzystujące sztuczną inteligencję, uczenie maszynowe czy ułatwiające proces rozliczania freelancerów. Na liście postanowiliśmy umieścić również jeden insurtech, czyli firmę zajmującą się innowacyjnymi rozwiązaniami technologicznymi w ubezpieczeniach.

Self Learning Solutions

Startup specjalizuje się w wykorzystaniu sztucznej inteligencji do wspierania procesów decyzyjnych. Głównym produktem oferowanym przez spółkę jest platforma w chmurze, która pozwala zarządzać ryzykiem i optymalizować zarządzanie procesami biznesowymi organizacji. – Nasze rozwiązania umożliwiają szybsze i skuteczniejsze dostosowywanie decyzji biznesowych do zmieniającego się otoczenia – wyjaśnia Karol Dziasek, dyrektor zarządzający Self Learning Solutions. Jest to możliwe nie tylko dzięki innowacyjnemu wykorzystaniu sztucznej inteligencji, ale również technologii uczenia maszynowego.

Spółkę założyli Karol Dziasek i Przemysław Kamiński. Pierwszy odpowiadał m.in. za ryzyko kredytowe w IPF Digital Polska, drugi był country managerem w tej samej firmie. W zeszłym roku zespół Self Learning Solutions wzmocnił Bartosz Pundyk, który objął stanowiska członka zarządu oraz szefa sprzedaży. Do spółki przeszedł z Experiana, gdzie był dyrektorem ds. sprzedaży w regionie CEE. – Zaawansowany produkt w połączeniu z wieloletnim doświadczeniem założycieli sprawiły, że SLS stał się ważnym partnerem dostarczającym bankom i innym graczom obecnym na rynku kredytowym efektywne rozwiązania do optymalizacji procesów zarządzania ryzykiem i skalowania biznesu przy jednoczesnym racjonalizowaniu kosztów – komentuje Wojciech Pysiewicz, jeden z założycieli i członek zarządu WP2 Investments, które razem ze Smok Ventures właśnie zainwestowało w Self Learning Solutions 4 mln zł.

Zebrane fundusze zostaną przeznaczone na ekspansję zagraniczną oraz dalsze skalowanie biznesu. – Rozpoczynamy nowy etap rozwoju! – deklaruje Karol Dziasek.

MyCointainer

To startup umożliwiający użytkownikom łatwy staking kryptowalut i tokenów. Platforma działa, jak opisują ją twórcy, niczym wirtualna świnka skarbonka – użytkownik kupuje lub przelewa do swojego portfela wybrane tokeny i generuje dzięki stakingowi dochód pasywny. – Staking to bardzo ważny element ekosystemu krypto, stanowi fundament do rozwoju kryptowalut i tokenów opartych na algorytmie Proof of Stake – tłumaczy Bartosz Poźniak, CEO i założyciel MyCointainer.

Startup powstał w 2018 r. Poźniak już wtedy miał kilkunastoletnie doświadczenie w budowaniu i rozwijaniu cyfrowych produktów, m.in. w bankach inwestycyjnych. Przez pierwsze lata MyCointainer był rozwijany głównie z własnych środków założyciela, obecnie firma zarabia na prowizji za staking.

Platforma MyCointainer ma dziś ponad 110 tys. użytkowników, dla których wygenerowała w nagrodach ponad 3 mln dol. Użytkownicy mogą wybierać spośród ponad 100 kryptowalut i tokenów. Spółka posiada licencję instytucji finansowej w Estonii, a kluczowymi rynkami są dla niej Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Francja i Włochy.

Oferta dla użytkowników indywidualnych będzie w najbliższych miesiącach poszerzana o kolejne projekty, w czym ma pomóc zebrana niedawno runda seed. Startup pozyskał 6 mln dol., a w projekt zaangażowały się fundusze Maple Block, Shima Capital, giełda kryptowalut ByBit, a także m.in. Bartek Pucek. – Środki pomogą nam jeszcze szybciej rosnąć, obsługiwać więcej klientów i dostarczać im nowe produkty oraz możliwości zarabiania, a także rozwijać technologię, z której skorzystają deweloperzy i firmy – zapowiada Bartosz Poźniak. Fintech będzie się rozwijał nie tylko w Europie, ale również na rynkach Azji i Bliskiego Wschodu. By zrealizować założone cele, MyCointainer powiększy zespół nie tylko o inżynierów i deweloperów specjalizujących się w smart contracts, ale również ekspertów z wiedzą o blockchainie i marketingowców.

Pacific

Ten fintech z Poznania tworzy rozwiązania płatnicze dla branży e-commerce i mediów społecznościowych. Głównym rozwiązaniem proponowanym przez startup są metody płatności oparte na kodach QR powiązanych z konkretnym produktem. – We wrześniu 2020 r. zaczęliśmy tworzyć pierwszą na świecie aplikację do sprzedaży produktów za pomocą kodów QR. Uważamy, że media społecznościowe to doskonały sposób, by połączyć interesy sprzedających i kupujących, dlatego w naszej aplikacji znajdziecie mobilny market, w którym do sprzedaży wykorzystujemy właśnie kody QR. Można je umieścić w zasadzie wszędzie: w facebookowym poście czy filmie na YouTubie – opisują twórcy projektu.

Nazwa startupu nie wzięła się znikąd. – Jesteśmy ludźmi, dla których ekologia jest czymś więcej niż chwilową refleksją. Z plastiku wyłowionego z oceanów tworzymy karty płatnicze. Wspieramy także fundacje, których misją jest oczyszczanie mórz i oceanów. Wierzymy, że czyste wody to nasza wspólna sprawa – deklarują przedstawiciele fintechu.

Na czele Pacific stoi Mateusz Klemczak, a spółka jest wspierana m.in. przez Mastercard. Pod koniec 2020 r. startup zdobył 2,4 mln zł finansowania. Aplikacja oferuje również czat, na którym – oprócz wiadomości – można wysyłać pieniądze do znajomych.

Useme

Do tego polskiego fintechu należy platforma pracy zdalnej oraz narzędzie do jej rozliczania. Dotychczas zarejestrowało się na niej ponad 100 tys. użytkowników, w tym ponad 75 tys. freelancerów i 25 tys. firm-zleceniodawców. – Przez lata mojej działalności biznesowej borykałem się z problemem związanym ze sprawnym rozliczaniem pracy współpracowników zewnętrznych. Najbardziej wymagający był obieg dokumentów. Wszystkie umowy czy rachunki trzeba było podpisywać i wysyłać do podwykonawców. Postanowiłem poszukać sposobu, by to zmienić, usprawnić czy zautomatyzować proces – wspomina Przemysław Głośny, twórca i obecny prezes Useme.

Platforma wystartowała w 2014 r., a za jej rozwój odpowiadały zaledwie dwie osoby. Projekt powstał m.in. dzięki środkom unijnym. Momentem przełomowym okazał się 2016 r., kiedy to zmieniono sposób funkcjonowania serwisu. – Początkowo zarówno zleceniodawca, jak i zleceniobiorca musieli mieć zarejestrowane konto. Zdaliśmy sobie sprawę, że wymaganie rejestracji od zleceniodawcy jest niepotrzebne. To był dobry krok, gdyż błyskawicznie zaczęła rosnąć liczba umów wystawianych przez nasz serwis – wyjaśnia Głośny.

Obecnie ok. 20 proc. przychodów Useme generowanych jest z zagranicy. – Ważne było pierwotne założenie Useme. Postawiliśmy na promocję wśród freelancerów, a nie usługodawców, dlatego nasze obecne przychody z rynków zagranicznych wynikają właśnie z tego, że polscy freelancerzy przyciągnęli zagranicznych zleceniodawców – dodaje prezes Useme.

Na osiągane wyniki mocno wpłynęła pandemia – w 2020 r. fintech zwiększył przychody o ponad połowę.

epeer

To innowacyjna platforma, która za pomocą sztucznej inteligencji łączy inwestorów oraz pożyczkobiorców na stronie internetowej i w aplikacji mobilnej. epeer od większości podobnych firm różni się tym, że algorytm nie analizuje czysto finansowych danych, ale skupia się na danych behawioralnych takich jak geolokalizacja czy używane środki transportu. Dane są pozyskiwane od zewnętrznych źródeł, z tym że media społecznościowe nie są brane pod uwagę. Twórcy rozwiązania chwalą się, że średni czas trwania transakcji wynosi 20 sekund, a do pożyczenia pieniędzy wystarczą trzy kliknięcia.

Fintech założyli Maciej Jarząb i Marcin Bierut. epeer po raz pierwszy zaprezentowano pod koniec 2019 roku podczas imprezy StartupBootcamp FinTech w Dubaju, gdzie uznano go za jeden z 20 przełomowych pomysłów na biznes. – epeer nie pyta o cel pożyczki, nie interesuje nas regularność dochodów, nie potrzebujemy spotykać się z naszymi klientami. Oczywiście sprawdzamy bazy kredytowe, ale nie jest to dla nas kluczowy wskaźnik – wyjaśniają pomysłodawcy katowickiego startupu. Platforma – jak deklarują twórcy – jest adresowana przede wszystkim do młodych ludzi, niemających stałych dochodów.

Wiosną 2021 r. epeer przeprowadził badania, z których wynika, że trafność analiz dotycząca możliwości spłaty kredytu u klientów fintechu wyniosła aż 95 proc. Startup zgromadził już ponad 15 tys. użytkowników, którzy dzięki niemu pożyczyli ponad 6 mln zł. Pod koniec ubiegłego roku w epeer zainwestował czeski fundusz Lighthouse Ventures – spółka pozyskała wówczas 5 mln zł. Fundusze mają ułatwić wejście na kolejne zagraniczne rynki, m.in. do Hiszpanii, Stanów Zjednoczonych i Meksyku.

PayEye

Łącząc technologię z nauką, firma stworzyła niezależny i bezpieczny ekosystem płatniczy, na który składają się autorskie, innowacyjne terminale płatnicze eyePOS, portfel elektroniczny dla użytkowników, algorytmy przetwarzające tęczówkę na wzorzec biometryczny, a w przyszłości także rozwiązania dla e-commerce.

PayEye to polski fintech umożliwiający akceptację płatności oraz identyfikacji użytkownika za pomocą biometrii tęczówki oka. – Identyfikacja tęczówki oka to najskuteczniejsza metoda weryfikacji człowieka spośród wszystkich metod biometrycznych. Nasze rozwiązanie jest kolejnym etapem rozwoju w systemach płatności biometrycznych, który w związku ze swoją niezawodnością oraz zerowym współczynnikiem fałszywych odrzuceń ma szansę zastąpić dotychczasowe formy uwierzytelniania użytkownika – tłumaczą twórcy PayEye.

Lista punktów, w których można zapłacić okiem, stale się powiększa. Taką metodę płatności akceptują już niektóre restauracje, kwiaciarnie, stoki narciarskie, hotele (m.in. AC Hotel by Marriott Wrocław), sklepy odzieżowe czy pływalnie.

W listopadzie zeszłego roku, podczas targów Gitex Technology Week w Dubaju, PayEye przedstawił nowe urządzenie do przyjmowania płatności okiem. Stoisko wrocławskiego fintechu wzbudziło ogromne zainteresowanie, a spółce udało się rozpocząć negocjacje z przedstawicielami agend rządowych z Bliskiego Wschodu. – Lepszego miejsca na prezentację naszego najnowszego sprzętu nie mogliśmy sobie wyobrazić. Gitex jest wręcz nasycony nowymi technologiami – komentuje Krystian Kulczycki, prezes PayEye.

AI Busters

– Naszą misją jest pomoc osobom zarządzającym – dyrektorom, menedżerom – i usprawnianie pracy przedstawicielom działów contact center oraz minimalizowanie frustracji klientów z powodu złych doświadczeń z obsługą – tłumaczą twórcy rozwiązania.

AI Busters to silnik do automatyzacji obsługi klienta stworzony przez Karola Kowalczyka i Norberta Fijałka. Mechanizm analizuje zapytania od klienta i nie tylko pokazuje sugestię odpowiedzi konsultantowi, ale również sam może odpowiadać na zgłoszenia. Rozwiązanie bazuje na autorskich algorytmach przetwarzania naturalnego języka i uczeniu maszynowym. Firmy korzystające z usług spółki zmniejszają koszt pracy oraz zwiększają jej jakość, co bezpośrednio przekłada się na zadowolenie osób poszukujących wsparcia w kontakcie z konsultantem.

W spółkę w 2020 r. zainwestował fundusz inwestycyjny YouNick Mint. – Identyfikacja potrzeb i problemów klientów w masowej komunikacji online to jedno z najważniejszych wyzwań dla współczesnych organizacji. Technologie automatyzacji procesów biznesowych cieszą się coraz większym zainteresowaniem, a AI Busters posiada ogromny potencjał w tym zakresie. W dobie przyspieszającej transformacji cyfrowej na rozwiązanie spółki powinna zwrócić uwagę każda firma rozwijająca swoje kompetencje w domenie komunikacji cyfrowej i obsłudze klienta – komentował wówczas Rafał Roszak, investment director w YouNick Mint.

Vuyap

To pierwsza w Polsce naklejka fundraisingowa wspierająca zbiórki offline dzięki mobilnym płatnościom bezgotówkowym. Produkt jest kierowany nie tylko do fundacji, NGO-sów, samorządów czy szkół, ale również do przedsiębiorstw o różnych profilach działalności. – Uniwersalność i zyskowność fundraisingowej naklejki sprawia, że idealnie wpasuje się we wszelkiego rodzaju zbiórki pieniędzy, w tym pobieranie napiwków w sektorze HoReCa: hotelach, kawiarniach, barach czy restauracjach – tłumaczą przedstawiciele firmy. Darczyńca przekazujący datki nie musi instalować żadnej aplikacji mobilnej, gdyż w naklejkę wbudowany jest tag NFC pozwalający na uruchomienie strony płatności. Naklejki są elementem w pełni pasywnym, co oznacza, że nie wymagają do swojej pracy zewnętrznego źródła energii elektrycznej.

Firma zarabia na prowizjach, które są pobierane ze środków przekazywanych przez darczyńców – twórcy zbiórek nie muszą płacić żadnych cyklicznych subskrypcji. Dzięki współpracy z operatorem płatności Stripe, Vuyap może świadczyć swoje usługi w 40 krajach.

Według danych fintechu już co trzeci Polak nie nosi ze sobą gotówki, a liczba nowych użytkowników portfeli mobilnych w I kwartale 2020 r. wzrosła blisko czterokrotnie.

Notione

Ten poznański startup rozpoczął działalność biznesową od wprowadzenia na rynek minilokalizatorów, stosowanych pierwotnie m.in. do zabezpieczenia kluczy, samochodów czy osób. Stworzony przez firmę system notiOne to połączenie niewielkiego lokalizatora, sieci aplikacji mobilnych oraz technologii Bluetooth Smart. Rozwiązanie pozwala zabezpieczyć cenne przedmioty, osoby wymagające opieki oraz zwierzęta. – notiOne z powodzeniem jest wykorzystywany również w obszarach B2B jako idealny gadżet reklamowy oraz system monitorowania i zabezpieczania obiektów w sklepach, firmach i magazynach – opisują przedstawiciele insurtechu.

Firma mocno rozwinęła się dzięki unijnym dotacjom – rok po premierze pierwszego urządzenia notiOne wystąpiło o dofinansowanie z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego na projekt badawczo-rozwojowy polegający na opracowaniu systemu urządzeń pomiarowych i sygnalizacyjnych do zastosowań typu smart home oraz wearables. Konto spółki zostało zasilone kwotą 1,6 mln zł, dzięki czemu startup mógł nie tylko stworzyć prototypy, ale również przeprowadzić odpowiednie testy i w końcu – wprowadzić nowy produkt na rynek.

Cryptiony

To aplikacja, która ułatwia użytkownikom kryptowalut rozliczyć od nich podatek. Wystarczy uzupełnić historię transakcji i zweryfikować, czy wszystkie transakcje zostały wprowadzone do aplikacji. Cryptiony wykona rozliczenie podatkowe i przygotuje gotowy raport. – Do tej pory rozliczenie podatku od kryptowalut było czasochłonne, szczególnie w przypadku setek czy tysięcy zawartych transakcji, a w przypadku korzystania z biura rachunkowego również kosztowne. Dzięki wykorzystaniu możliwości chmury obliczeniowej rozwiązanie opracowane przez nas jest nie tylko szybsze, ale również tańsze – tłumaczy Bartosz Milczarek, CEO Cryptiony R&D.

Plany na najbliższe miesiące zakładają dalszy rozwój usługi. Startup chce zwiększyć liczbę dostępnych integracji z giełdami krypto i wprowadzić nowe funkcjonalności, które sprawią, że aplikacja stanie się narzędziem ułatwiającym inwestowanie i obrót cyfrowymi aktywami.

My Company Polska wydanie 4/2022 (79)

Więcej możesz przeczytać w 4/2022 (79) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY