Reklama

Mistrzowie ceremonii

saunamaster
Saunmasterzy / Fot. materiały prasowe
W saunie Valhalla, nawiązującej do kultury wikingów, pachnie rozgrzanym drewnem, prażonymi orzechami i olejkiem arganowym. Temperatura sięga 95 stopni Celsjusza, a gęste, aromatyczne powietrze wibruje od nastrojowej muzyki. Nad rozgrzanym piecem, stoi on – mistrz ceremonii.
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 12/2025 (123)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Saunamaster zaczyna rytuał, kładąc na gorących kamieniach wulkanicznych kulę lodu, z której natychmiast bucha para nasycona olejkami eterycznymi. Następnie zaczyna swój taniec. Ręczniki wirują w powietrzu, rozprowadzając falę ciepła po każdym zakamarku sauny. Potem sięga po wachlarze, zwinnie przerzuca je nad głową i za plecami. To nie jest już tylko polewanie kamieni wodą, a cały spektakl, który ma w sobie coś ze sztuki cyrkowej czy akrobatyki. Trzykrotnie zmienia zapach rytuału – kładąc na piec kolejne kule lodowe nasączone różnymi aromatami. Zgromadzeni w środku Valhalli miłośnicy sauny żywo reagują na jego występ. Szczególnie w momentach, gdy fala gorąca skupia się na nich. Jest aplauz, wykrzyki zadowolenia albo zachęty do podkręcenia tempa. Po wszystkim chłodzimy się pod prysznicami przypominającymi wodospady.

Tak wspominam mój pierwszy rytuał saunowy. Złapałem bakcyla i od tamtej pory szukam ciekawych seansów, wykonywanych przez doświadczonych saunamasterów. W ciągu kilku lat mogłem obserwować, jak w Polsce rośnie społeczność pasjonatów rytuałów saunowych i jak profesjonalizuje się branża.

Bywa, że najciekawsze seanse, są dostępne tylko dla wytrawnych praktyków, a żeby na nie trafić trzeba się nieźle postarać. Saunamasterzy mogą pozwolić sobie na rytuały dla wybranych. A my możemy mówić o dużym zjawisku rynkowym.

Robi się gorąco

Jeszcze dekadę temu sauna w Polsce kojarzyła się głównie z małym pomieszczeniem przy basenie czy siłowni. Dziś przeżywamy prawdziwą „kulturalną rewolucję saunową”. Rynek wellness w Polsce rośnie w tempie 11,1 proc. rocznie, plasując nasz kraj w top 25 najszybciej rozwijających się rynków w tej kategorii na świecie. Sam segment saunowy notuje wzrosty rzędu 20 proc. rocznie. Konsumenci nie szukają już tylko biernego siedzenia w gorącym pomieszczeniu. Jak wskazują moi rozmówcy rynek premium, wart miliardy złotych, stawia na „multisensoryczny wellness” i „autentyczne doświadczenia”. Tę lukę idealnie wypełnił saunamaster – artysta, przewodnik i strażnik rytuału.

Kluczowym katalizatorem okazała się pandemia. Zamknięci w domach, zaczęliśmy szukać nowych form dbania o zdrowie, odporność i relaks. Taką drogę przeszedł m.in. Michał Ptasznik, powszechnie znany jako Damon Maestro de Sauna, z zawodu programista i jeden z czołowych polskich saunamasterów pracujący w strefach SPA najbardziej prestiżowych warszawskich hoteli.

– Od lat lubiłem saunować, ale intensywniej zacząłem to robić po pandemii. Dotarłem wtedy do fińskich badań, które przeprowadzono w 2015 r. na grupie ponad 2 tys. mężczyzn. Jego wyniki dowodzą, że regularne saunowanie ma pozytywny wpływ na pracę serca i układ krążenia, a także istotnie obniża ryzyko rozwoju demencji. Zacząłem więc saunować częściej i z czasem również zainteresowałem się prowadzeniem rytuałów – wspomina Damon.

Damon Maestro de Sauna zaczynał pierwsze kroki w branży od seansów dla znajomych, potem zgłębiał tę sztukę obserwując mistrzów zawodu. Gdy sam dostał dobre recenzje za przeprowadzane rytuały zainteresował się tematem na poważnie i wyrobił certyfikat saunamastera PTS (Polskiego Towarzystwa Saunowego).

Anatomia rytuału

Co ciekawe, funkcja saunamastera wcale nie narodziła się w Finlandii, bo tam sauna jest raczej doświadczeniem prywatnym. – Finowie mają termin löyly, oznaczający parę i „ducha sauny”. Każdy Fin wie, jak go wywołać i sam polewa kamienie, siedząc na ławce. Tam każdy jest swoim własnym saunamistrzem – wyjaśnia Damon.

Zawód ten początkowo powstał i rozwinął się w krajach niemieckojęzycznych, a seanse otrzymały nazwę Aufguss. Wymyślono je dla dużych, publicznych aquaparków. W saunach mieszczących dziesiątki osób nie można było pozwolić, by każdy sam polewał piec głównie ze względów bezpieczeństwa. Trzeba wiedzieć jak to zrobić, aby nie poparzyć siebie i innych użytkowników. Początkowo była to funkcja czysto mechaniczna: przyjść, polać piec, rozprowadzić powietrze i wyjść.

– Z czasem jednak, aby uatrakcyjnić tę funkcję, zaczęto dodawać komponenty artystyczne: muzykę, oświetlenie, taniec z ręcznikiem i wachlarzem. Seanse wzbogaciły zapachy olejków eterycznych – opowiada Damon i zwraca uwagę, że nie każdy kto pojawi się w saunie, by polewać piec, jest godny zaufania. Jak więc rozpoznać fachowca?

Dobry saunamaster dba o komfort i bezpieczeństwo gości. Buduje klimat. Łączy wartość wizualną z odpowiednią muzyką, rytmem „tańca”, różnymi technikami wachlowania. Powinien też kontrolować temperaturę sauny, aby nikogo nie poparzyć. – Zabieram ze sobą laserowy termometr, aby określić temperaturę kamieni. Ważne, aby stosować naturalne olejki eteryczne. Nie nadają się do tego środki takie jak Amol czy inne na bazie alkoholu. Odpowiednio dobrany aromat powinien być podany na kuli lodowej, a tą należy położyć na kamieniach o odpowiedniej temperaturze, aby olejków nie spalić – podkreśla Damon Maestro de Sauna.

Na jego słowa przypomina mi się seans, gdy nieświadomy tych informacji mężczyzna polał kamienie Amolem, a piec natychmiast stanął w ogniu. Wysoki płomień wyglądał wyjątkowo groźnie w pomieszczeniu w całości skonstruowanym z drewnianych desek. Na szczęście pożar udało się ugasić. – Saunamistrz powinien w trakcie seansu sterować poziomem wilgotności, dostosować ją do temperatury i wziąć pod uwagę powierzchnię pomieszczenia, aby to było dla wszystkich przyjemnym doświadczeniem – podkreśla Damon.

Oprócz takiej wiedzy dobrze jest gdy osoba prowadząca seans zgłębia techniki wachlowania. W przypadku Damona, który przykłada dużą wagę do estetyki swoich występów, widać dużą wprawę w ręcznikowej „akrobatyce”. Na filmach, jakie publikuje w mediach społecznościowych można podziwiać jak wprawnie żongluje ręcznikami.

Wypocić wypalenie

W Polsce od jakiegoś czasu możemy mówić o zjawisku saunaturystyki. Miłośnicy rytuałów jeżdżą po całym kraju by doświadczyć relaksu w strefach saun w dużych obiektach wodnej rozrywki, ale też unikalnych miejsc, ukrytych w leśnej głuszy, nad rzeką lub jeziorem (np. Termy Warmińskie). Wielką popularnością cieszą się też sauny z widokiem na góry (polecam bacówkę w bieszczadzkiej Cisnej) albo beczkowe sauny nad Bałtykiem, jesienią i zimą połączone z morsowaniem, zaraz po wyjściu z nagrzanych pomieszczeń.

Jednym z takich wyjątkowych miejsc jest Rzeka Miodu ulokowana na skarpie w zakolu Warty nieopodal Częstochowy. – Ma wielkie panoramiczne okno z pięknym widokiem. Wokół są lasy, więc atmosfera idealnie nadaje na weekendowy relaks – opowiada Izabela Bernaś, saunamasterka specjalizująca się w klasycznych seansach oraz słowiańskich rytuałach witkowania.

Jej historia z saunowaniem zaczęła się od wynajęcia małej sauny nad rzeką Świder w celu organizacji rodzinnej rozrywki podczas pandemii. Relaks spodobał się jej na tyle, że zdecydowała się zwiedzać inne saunaria w całej Polsce (np. Trzy Miotły). Ważnym momentem był pierwszy wieczór saunowy prowadzony przez Roberta Stachelskiego oraz wieczory na Stegnach u Damona.

– Zachwyciłam się ceremonią, muzyką, zapachami, całym klimatem. To przerodziło się w turystykę saunową, czyli jeżdżenie po obiektach w całej Polsce. Z wykształcenia jestem lektorką i metodyczką w szkole językowej. Miałam akurat taki moment w mojej pracy, kiedy czułam wypalenie i zmęczenie tym tematem. Myślałam o jakiejś zmianie. To właśnie wtedy postanowiłam pójść na szkolenie i przerobić pasję w dodatkowe zajęcie – wspomina Izabela Bernaś.

Izabela szkoliła się pod okiem Mateusza Kupińskiego związanego ze wspomnianym wcześniej PTS-em i Instytutem Saunowym. Dwudniowy kurs z klasycznych technik wachlowania pogłębiały warsztaty z aromaterapii. Później rozszerzała zakres wiedzy i umiejętności m.in. podczas zaawansowanego szkolenia z Radosławem Sierajem, mistrzem polski saunamasterów. Brała też udział w kilku biwakach tematycznych (baniowy, zielarski, jogowy, masażowy) w Saunowym Stawie na Kaszubach. Tam nauczyła się witkowania w tradycji łotewskiej Pirts. – Bardzo ważna jest tutaj własna praktyka. Po dwudniowym szkoleniu nie staniemy się saunamistrzami z dnia na dzień. Wymaga to czasu, doświadczenia i wprawy. Ja praktycznie zaraz po szkoleniu zaczęłam ćwiczyć i rozwijać swoje umiejętności – podsumowuje Izabela Bernaś.

Dziś Izabela najchętniej łączy saunę z kameralnymi, kilkuosobowymi rytuałymi witkowania – delikatnego masażu ciała witkami (gałązkami dębowymi i brzozowymi). Jej seanse są bardzo klimatyczne, a w trakcie przerwy między wejściami do sauny organizuje warsztaty m.in. z zielarstwa, muzykoterapii czy z tworzenia biżuterii z intencją. – Widać, że rośnie zapotrzebowanie na takie usługi i sposób spędzania czasu. Coraz więcej znajomych z tego środowiska robi szkolenia i zostaje saunamistrzami. Ja jestem bardzo zadowolona z obranej drogi, bo bardzo cieszy mnie dzielenie się z ludźmi ciepłem i pasją oraz propagowanie poprawnego saunowania – mówi Izabela Bernaś.

Ile zarabia saunamaster

Dobrym przykładem odpowiedzi na rosnącą popularność saun jest park wodnej rozrywki Suntago ulokowany między Warszawą a Łodzią. W obiekcie jest aż 15 saun tematycznych. Znajdziemy tam m.in. saunę Rajska Plaża w kształcie malediwskiego domku oraz ogromną katedralną saunę Akwarium, w której podczas relaksu można przyglądać się egzotycznym rybkom, biosauny, saunę infra red, łaźnię parową, a także grotę solną, grotę śnieżną, koreańską salę wypoczynku, prysznic Calla oraz dwa baseny witalne. Saunarium opiekuje się menedżerka Irena Łukaszewska z dużym doświadczeniem w tej dziedzinie. Dla niej kluczowa jest rola saunamastera jako opiekuna. – Prowadzę seanse już od 8 lat i nadal sprawia mi to wielką przyjemność. Przede wszystkim należy pamiętać, że nasza rola nie polega tylko na machaniu ręcznikiem. Informujemy o poprawnym korzystaniu z atrakcji i dbamy, by goście czerpali z sauny jak najwięcej korzyści zdrowotnych - mówi Irena Łukaszewska.

To właśnie saunamistrz kontroluje czy goście nie łamią zasad poprawnego saunowania. Dobry seans przede wszystkim musi być spójny. Saunamistrz decyduje o tym, jakiego typu ma to być seans – relaksacyjny, pobudzający czy inhalacyjny, a następnie dobiera odpowiednie zapachy, muzykę oraz techniki rozprowadzania pary. – Ponadto podczas całego seansu saunamistrz powinien stale utrzymywać kontakt z publicznością, dbać o to, żeby każdy uczestnik otrzymał podmuchy ciepłego powietrza, a po seansie skontrolować, czy wszyscy opuścili saunę i dobrze się czują – podkreśla Irena Łukaszewska.

Warszawskie Studio Sante Uzdrowisko Miejskie do seansów saunowych dodało element rozrywki. Podczas nocy saun saunamasterzy tworzą całe spektakle i sceny komediowe. Dochodzą do tego kostiumy, rekwizyty i odpowiednia oprawa dźwiękowa. Wybierając się na takie wydarzenia warto wcześniej zapisać się na poszczególne rytuały, bo event bije rekordy popularności. Mimo 240 miejsc zarezerwowanych dla klientów w obiekcie, ostatnio czekałem w kolejce na wolną szafkę.

Dla pasjonatów saun, którzy myślą o tym zawodzie na poważnie mam dobrą wiadomość. Jak wskazuje Damon, choć certyfikat PTS jest ceniony, nie wszędzie jest wymagany. – Wiele miejsc bardziej koncentruje się na tym, co dany saunamistrz potrafi zarówno jeśli chodzi o samo rzemiosło, stronę artystyczną, jaki i o to, czy wie, jak rytuał przeprowadzić bezpiecznie – mówi saunamistrz.

Potwierdza to Irena Łukaszewska. – Wiedzę można zdobyć bezpośrednio w ośrodku saunowym, gdzie w miarę rozwoju zaczyna się prowadzić seanse saunowe pod okiem bardziej doświadczonych saunamistrzów. Taką ścieżkę rozwoju zazwyczaj wybierają pracownicy Suntago – zaznacza menedżerka saunarium.

A jak kształtują się finanse saunamasterów? Jak wskazują raporty branżowe, saunamistrz zatrudniony na umowę o pracę w dużym obiekcie może liczyć na 4-6 tys. zł brutto miesięcznie. Jednak adepci zawodu często pracują w kilku saunach. Doświadczeni freelancerzy, oferujący autorskie ceremonie, inkasują od 150 do nawet 500 zł za pojedynczy seans, a takich rytuałów można wykonać wiele podczas jednego dnia. Z kolei podstawowy, weekendowy kurs na saunamistrza to wydatek rzędu 1000–1500 zł.

Ostatecznie, saunowanie to inwestycja w zdrowie. Jak podsumowuje Damon, korzyści kardiologiczne są kluczowe. – Poprawia się elastyczność naczyń krwionośnych, obniża ciśnienie tętnicze, zmniejsza ryzyko chorób serca. Do tego dochodzi poprawa samopoczucia. Poza działaniem neuroprotekcyjnym sauna generuje tzw. hormony szczęścia – endorfiny i serotoninę, a obniża kortyzol, co pomaga zasypiać i poprawia jakość snu. Regularne sesje z odpowiednim schładzaniem, budują też odporność – tłumaczy Damon i deklaruje, że odkąd zaczął prowadzić rytuały saunowe przestał chorować.

Świątynia ognia i wody z jurtą do wypoczynku, Termy Chochołowskie z widokiem na Tatry czy Sauny na wodzie nad jeziorem Jamno w Mielnie – same nazwy miejsc relaksu rozpalają wyobraźnię i przyciągają klientów. Dane z rynku i rosnąca popularność nowego zawodu pokazują, że biznes oparty na zdrowiu, relaksie i sztuce wydaje się mieć przed sobą gorącą przyszłość

My Company Polska wydanie 12/2025 (123)

Więcej możesz przeczytać w 12/2025 (123) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama