Reklama

Miliardowa wyrwa w ZUS. Jeden płatnik winien 818 milionów, a długi rosną mimo lepszej koniunktury

ZUS
Łączne zadłużenie aktywnych podmiotów wynosi niemal 22,5 mld zł / Fot. shutterstock / Remigiusz Gora
Najnowsze dane z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych malują niepokojący obraz kondycji finansowej części polskich przedsiębiorstw. Choć gospodarka wykazuje oznaki stabilizacji, łączna kwota zaległych składek przebiła barierę 22 miliardów złotych. Podczas gdy tysiące firm walczy z „groszowymi” niedopłatami, na szczycie listy dłużników widnieją podmioty, których zaległości liczone są w setkach milionów.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Z tego tekstu dowiesz się:

  • Kto jest rekordzistą długów w ZUS? Jeden aktywny płatnik zalega z wpłatami na kwotę przekraczającą 818 mln zł.
  • Jak urosła składkowa „dziura”? Łączne zadłużenie aktywnych podmiotów wzrosło w ciągu roku o blisko 7% i wynosi niemal 22,5 mld zł.
  • O paradoksie statystycznym? Choć ogólna kwota długu rośnie, liczba zadłużonych firm faktycznie spadła o blisko 2%.
  • Ile wynosi średni dług przedsiębiorcy? Statystyczny dłużnik ma do oddania 36 tys. zł, co jest kwotą o blisko 6% wyższą niż rok wcześniej.

Na koniec 2025 roku kwota zadłużenia ogółem na kontach aktywnych płatników składek wyniosła 22,496 mld zł. To wzrost o 6,7% w skali roku, co oznacza, że w ciągu zaledwie 12 miesięcy „dziura” powiększyła się o ponad 1,4 mld zł.

818 milionów długu jednego podmiotu. Skąd biorą się takie liczby?

Najbardziej elektryzującą informacją jest kwota zadłużenia rekordzisty wśród aktywnych płatników. Wynosi ona aż 818 mln zł. Eksperci wskazują, że tak gigantyczne kwoty nie są domeną małych przedsiębiorstw, lecz potężnych struktur zatrudniających tysiące osób.

– Bardzo wysokie zaległości koncentrują się w największych podmiotach, zwłaszcza w branżach kapitałochłonnych lub podlegających procesom restrukturyzacyjnym. Przykładem może być przemysł górniczy, gdzie zadłużenie może narastać przez wiele lat – analizuje prof. Paweł Wojciechowski, prezes Instytutu Finansów Publicznych i były główny ekonomista ZUS.

Dla porównania, minimalne zadłużenie odnotowane w systemie to zaledwie 0,01 zł. Takie „mikrodługi” często wynikają z drobnych błędów księgowych czy zaokrągleń.

Statystyczny dłużnik winien 36 tysięcy złotych

Choć rekordziści zniekształcają statystykę, średnia kwota zadłużenia również pnie się w górę. Na koniec ubiegłego roku wyniosła ona 36 tys. zł, co stanowi wzrost o 5,9% rdr.

Wzrost ten jest pokłosiem coraz wyższych obciążeń. Warto wspomnieć, że w 2024 roku wysokość składek na ubezpieczenia społeczne dla przedsiębiorców (tzw. Duży ZUS bez składki zdrowotnej) wzrosła do poziomu 1600,32 zł miesięcznie, co było pochodną wzrostu prognozowanego przeciętnego wynagrodzenia. Kolejne podwyżki w 2025 i 2026 roku tylko pogłębiły ten trend.

– Ten wzrost rdr. jest w dużej mierze efektem podniesienia nominalnych podstaw składek, powiązanego z inflacją i rosnącymi wynagrodzeniami – wyjaśnia prof. Wojciechowski.

Spadek liczby dłużników o 1,8%. Stabilizacja czy selekcja naturalna?

Paradoksalnie, mimo rosnącej kwoty długu, liczba dłużników zmalała. Pod koniec 2025 roku zadłużenie miało 628,3 tys. płatników, czyli o 1,8% mniej niż rok wcześniej. Eksperci oceniają to zjawisko ostrożnie.

– Ten spadek rdr. należy interpretować jako stabilizację zjawiska. Dane nie wskazują ani na narastanie problemów płynnościowych firm, ani na wyraźną poprawę dyscypliny płatniczej – komentuje prof. Wojciechowski.

Z kolei dr Bartłomiej J. Gabryś z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach upatruje przyczyn spadku w poprawie efektywności części firm w obliczu niezłej koniunktury gospodarczej. Jednocześnie ostrzega, że podmioty, które już wcześniej miały kłopoty, wciąż nie potrafią wyjść na prostą.

Układy ratalne tracą na popularności

Zaskakująco wyglądają dane dotyczące porozumień z ZUS-em. Liczba wniosków o układ ratalny spadła o 1,4% (do 91,9 tys.), a liczba faktycznie zawartych układów zmalała aż o 7,4% (do 51,2 tys.).

Aldona Międlar-Adamska, radca prawny z kancelarii Ars Aequi, wskazuje, że bariery mogą mieć charakter formalny.

– Zainteresowanie układami ratalnymi jest wciąż umiarkowane w porównaniu z liczbą zadłużonych płatników. Wynika to m.in. z formalnych wymogów stawianych wnioskodawcom – podsumowuje ekspertka.

Obecna sytuacja sugeruje, że polski biznes dzieli się na dwie prędkości. Firmy, które radzą sobie z rosnącymi kosztami pracy, oraz grupę podmiotów, dla których systematyczne podwyżki składek stają się barierą nie do przejścia, prowadzącą do narastania spirali zadłużenia.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama