Mądry lider nie boi się zmian

Bożena Leśniewska, wiceprezeska Orange Polska ds.
Bożena Leśniewska, wiceprezeska Orange Polska ds. rynku biznesowego
– W dzisiejszym świecie liczy się przede wszystkim inteligencja adaptacyjna. Osoba o wysokim IA szybciej akceptuje zmiany, uczy się nowych rzeczy, zyskuje nowe kompetencje – mówi Bożena Leśniewska, wiceprezeska Orange Polska ds. rynku biznesowego.
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 10/2022 (85)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Zacznę od donosu. Pani pracownicy w godzinach pracy, i to na terenie firmy, a dokładnie na patio miasteczka Orange, ćwiczą jogę. Sama widziałam!

No tak, dziś środa! Środek tygodnia to wspólna joga, a na zakończenie, w piątek, mamy  tzw. dzień z rozwojem. Proponujemy wtedy pracownikom zajęcia z wellbeingu, spotkania z psychologami, mentorami, trenerami. Czasami są to treningi oddychania, warsztaty z zarządzania emocjami, czasami szeroko rozumiany mentoring, choćby w ramach inicjatyw wspierających kobiety. 

Czy te zajęcia nie powinny odbywać się jednak po godzinie 17? Przecież dla firmy to stracony czas. 

Wręcz przeciwnie! To, że proponujemy takie zajęcia w godzinach pracy, jest przejawem troski o naszych pracowników. Niezależnie od zawodu, zaangażowania czy miejsca wykonywanej pracy potrzebują oni odpoczynku. Zresztą dla organizacji to też zysk, bo zregenerowany pracownik jest wydajniejszy i bardziej kreatywny. Na tym m.in. polega mądry leadership. Warto myśleć o człowieku holistycznie – nie tylko jako o handlowcu, specjaliście IT czy księgowym, ale także jako o osobie, która ma przyjaciół, rodzinę, problemy i wyzwania, także te niezwiązane z pracą. 

Pandemia i praca zdalna spowodowały pomieszanie tych dwóch światów. 

To prawda. Praca stała się częścią domu. I odwrotnie. Granica między życiem zawodowym a prywatnym zaciera się, bo dużą część pracy wykonujemy dziś w swoich mieszkaniach. Gdy wybuchła pandemia, dla wielu z nas – zwłaszcza kobiet, które musiały na nowo zorganizować życie rodzinne, choćby „ogarnąć” edukację online – było to nie lada wyzwaniem. Dziś – paradoksalnie! – wiele osób nie chce już wracać do biur. Może przywołane przez panią zajęcia z jogi czy inne elementy z życia prywatnego spowodują, że pracownicy będą chętniej przychodzić do firmy… 

Tylko po co, skoro praca zdalna tak dobrze już działa?

Są rzeczy, których nie da się zrobić zdalnie. Na przykład prawdziwej burzy mózgów. Przy spotkaniu online tracimy 70 proc. przekazu, przede wszystkim mowę ciała, ale także niuanse związane z tembrem głosu, czyli tym, jak mówimy. Trudno być kreatywnym w pojedynkę, w zamknięciu – do tego musi być odpowiedni klimat, a przede wszystkim inni ludzie. I nie chodzi tylko o dyskusję i zbijanie pomysłów, ale także po prostu o dostęp do doświadczenia i perspektywy drugiego człowieka. Nie jesteśmy już w stanie indywidualnie posiąść całej wiedzy z danej dziedziny. Dziś wiedzą trzeba się dzielić. To sprawia, że wszelkie innowacje i zadania związane z kreacją dużo lepiej wychodzą, gdy pracujemy razem – w grupie, w której się widzimy, jesteśmy w fizycznym kontakcie. 

Jak w tym nowym świecie wygląda rola lidera?   

Przed pandemią promowany był wzór lidera, który stawia na tzw. zwinne metody, angażuje swoich pracowników i bardzo dużo od nich wymaga. Ale przyszedł COVID-19, potem wybuchła wojna w Ukrainie, kryzys klimatyczny i energetyczny, inflacja, przerwano łańcuchy dostaw, rozchwiał się cały ekosystem gospodarczy… To spowodowało, że weszliśmy w tryb stałej niepewności. Do tego cyfryzacja nabrała niespotykanego dotąd tempa. Ponoć pandemia przyspieszyła proces digitalizacji nawet o 10 lat! Spore zamieszanie, prawda? Dlatego dziś od liderów oczekujemy przede wszystkim empatii. Mają być wsparciem dla swoich zespołów, budować odporność na zawirowania, nadawać sens pracy. Mówię o liderach, ale przede wszystkim o liderkach, bo to właśnie u kobiet te cechy występują częściej. Jak pokazują badania i praktyka, kobiety są bardziej nastawione na współpracę, częściej dążą do porozumienia na rzecz wspólnych celów, są bardziej empatyczne. I mają wyższy poziom inteligencji adaptacyjnej. 

Inteligencja adaptacyjna? I po czym poznaje pani, że ktoś ma wysoki poziom IA?

Po jego reakcji na zmiany. Każdy z nas przechodzi przez te same etapy – najpierw jest opór, odrzucenie, dopiero potem akceptacja i asymilacja. Osoba o wysokiej inteligencji adaptacyjnej nie zatrzymuje się na pierwszych etapach, czyli krócej jest w fazie oporu i wyparcia. W efekcie szybciej uczy się nowych rzeczy i oducza starych, szybciej zyskuje nowe kompetencje. Zwykle mocniej też wierzy w mądrość zbiorową, nie trwa uparcie przy indywidualnych przekonaniach. Osoby o niższej inteligencji adaptacyjnej mają większy opór przed zmianą, a przez to częściej umykają im okazje. No i lista rzeczy „do nadrobienia” coraz bardziej się wydłuża.

Można zwiększyć swoją IA? 

Moim zdaniem tak. Oczywiście jednym przychodzi to łatwiej, innym trudniej, ale czasy mamy takie, że warto wykonać taki wysiłek. 

Czy technologia może w tych procesach adaptacyjnych pomóc? 

Jestem fanką technologii i uważam, że może ona pomóc niemal we wszystkim. Ułatwia nam pracę, wchodzi do sfery rozwoju osobistego. Jeszcze parę lat temu nie przypuszczałam, że będę medytować z pomocą aplikacji w telefonie. A dziś? Korzystam codziennie, i to z kilku. Aby przeczytać książkę, musiałam znaleźć wolnych kilka godzin. Dziś słucham audiobooków lub podcastów – czy to jadąc samochodem, czy pociągiem. Dzięki technologii możemy uczyć się od najlepszych – niezależnie gdzie mieszkamy. Konferencje z największymi mózgami świata gromadzą już nie setki – bo tyle pomieści sala wykładowa, ale nawet setki tysięcy ludzi – bo tyle osób połączyło się zdalnie. A z dziedziny bardziej biznesowej – coraz szybciej rozwijają się programy związane z asystowaniem. Już nie trzeba robić odręcznych notatek czy zapisywać w telefonie, wystarczy podyktować do mikrofonu wynik rozmowy z klientem czy datę następnego spotkania. Cały szereg rzeczy, które kiedyś były domeną człowieka, staje się domeną algorytmów i maszyn. 

Czy w takim razie pracownicy będą jeszcze potrzebni? 

Oczywiście! Powiem wręcz, że dziś największym wyzwaniem na rynku pracy są właśnie ludzie, którzy rozumieją współczesny świat. Wiedzą, jak wykorzystywać sztuczną inteligencję, tworzyć cyfrowe rozwiązania, orientować się w e-commerce… Przyspieszenie cyfrowe sprawiło, że osoby o takich kompetencjach są na wagę złota, bo wszystkie firmy potrzebują teraz podobnych ekspertów. To wywołuje presję płacową i wzmaga konkurencyjność na rynku. A drugie wyzwanie – dla nas wszystkich – to konieczność nieustannego uczenia się. Dotyczy to wszystkich sfer życia. Przykład? Niby po co mi nowe aplikacje finansowe, można machnąć ręką i korzystać ze stacjonarnego banku. Tyle że wkrótce nie będzie można inaczej wykonać przelewu jak online! Wiele zawodów wkrótce zniknie z rynku. Czy to oznacza, że ci świetni do niedawna specjaliści w swoich dziedzinach trafią na bruk? Nie, wystarczy, że i oni, i firma będą otwarci na uczenie się, na zmianę profilu. I dadzą sobie szansę. 

Tu znowu wracamy do mądrego przywództwa. Mądry lider jest w stanie wytworzyć atmosferę zaufania, która jest podstawą współpracy. Współpraca zaś jest warunkiem do tego, żeby cały czas się rozwijać.

My Company Polska wydanie 10/2022 (85)

Więcej możesz przeczytać w 10/2022 (85) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY