Lody, które leczą

Lody, które leczą
Lody, które leczą, fot. Shutterstock
Prof. Piotr Przybysz postanowił połączyć rodzinną tradycję z osiągnięciami nauki. Opracował lody, które nie tylko mogą jeść osoby chore na cukrzycę, ale wręcz mają właściwości prozdrowotne. A przy tym smakują jak te, które jego dziadkowie produkowali ponad 60 lat temu.

Najstarsi mieszkańcy Lubrańca nie pamiętają już czasów, w których przy rynku tego kujawsko-pomorskiego miasteczka nie było lodziarni u Przybyszów. Chociaż to nie do końca prawda. Jest bowiem jedna mieszkanka, która takie czasy pamięta. Ale o tym później.

Smak dzieciństwa

Dla prof. Piotra Przybysza lodziarnia u dziadków to jedno z najsilniejszych wspomnień z dzieciństwa. Kojarzy mu się ona chociażby z wakacjami, podczas których jego ojciec (też profesor) pomagał rodzicom przy produkcji lodów, na które latem okresowo wzrastało zapotrzebowanie. Profesor pamięta także niepowtarzalny smak lodowej kompozycji, którą podjadał, będąc z wizytą u dziadków. Pamięta też, że lody babci i dziadka były trochę mniej słodkie niż inne, ale miały za to bardzo głęboki smak.

Maszyny, które w 1956 r. kupił dziadek Zygmunt, były na owe czasy bardzo nowoczesne. Pasteryzator, dojrzewalnik i frezer zajmowały dwa duże pomieszczenia, włączało się je o czwartej rano, by po kilku godzinach schładzania rozpocząć właściwą produkcję lodów.

Mimo niełatwych czasów dziadek próbował bardzo wiele biznesów. Oprócz lodziarni założył także np. cukiernię i wytwórnię wody mineralnej. Czasy były takie, że komunistyczna władza ostro zwalczała prywatną inicjatywę, Zygmunt Przybysz jednak się nie poddawał, choć utrudniano mu działalność na wszelkie sposoby, szykanowano karami finansowymi, a nawet na jakiś czas zamknięto do więzienia.

Lodziarnia przetrwała najtrudniejsze czasy i istnieje do dziś, choć przez dziesięciolecia przeżywała swoje wzloty i upadki. Na przykład w latach 80. lody lubranieckie cieszyły się ogromną popularnością, ale po 1989 r. przyszedł kryzys, bo Polacy na jakiś czas zachłysnęli się przemysłowymi lodami z supermarketów. Ciotka pana Piotra, która przejęła rodzinny biznes, próbowała się odnaleźć w nowych, kapitalistycznych czasach, ale trudno jej było sprostać masowej konkurencji.

Piotr Przybysz początkowo nie planował się zajmować rodzinnym biznesem. Stawiał raczej na karierę naukową, którą zresztą kontynuuje do dziś, pracując jako profesor na SGGW. Jednak w 2010 r. słynąca z silnego charakteru i raczej nieznosząca sprzeciwu 95-letnia już wtedy babcia Przybysz podjęła decyzję, że to właśnie wnuk Piotr musi przejąć jej dzieło życia.

– Biznes był już wtedy mocno niedoinwestowany i funkcjonował głównie siłą rodzinnej tradycji – opowiada Piotr Przybysz. Przyznaje, że to, co w lodziarni było najbardziej wartościowe, to unikalna receptura lodów. Park maszynowy, który przejął, był dość przestarzały i wymagał modernizacji. Początkowo sam, a później z żoną Kamilą, która zrobiła doktorat na Wydziale Biotechnologii i Nauk o Żywności Politechniki Łódzkiej, zaczęli więc wprowadzać kolejne innowacje. – Jako inżynier postawiłem na własne rozwiązania techniczne a żona zajęła się opracowywaniem nowych smaków, oczywiście tylko z naturalnych składników – opowiada prof. Piotr Przybysz.

Unikatowa receptura

Fenomen lodów lubranieckich polega na tym, że robione są one z prawdziwych jajek i mleka, czego w Polsce prawie się już dziś nie robi. Producenci masowo używają mleka i jaj w proszku, a owoce zastępują pastami i koncentratami. – Zaledwie kilkadziesiąt lodziarni w kraju, w tym nasza, ma pozwolenie sanepidu na to, by używać prawdziwych jaj – mówi Piotr Przybysz. – Oczywiście, lody wyprodukowane z naturalnych składników mają zupełnie inny smak i konsystencję. Nie zawierają też innych dodatków chemicznych, zresztą uważam, że byłoby zbrodnią psuć taki smak stabilizatorami czy emulgatorami – dodaje.

Unowocześnianie zakładu trwało jakieś sześć, siedem lat. Gdy park maszynowy spełniał już wszystkie standardy, trzeba było sobie zadać pytanie, co dalej. Umasowienie produkcji nie wchodziło w grę, zniszczyłoby bowiem największy atut lodów z Lubrańca, którym jest ich naturalność. – Zacząłem się zastanawiać, czego oczekuje...

Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów

Masz już prenumeratę? Zaloguj się

Kup prenumeratę cyfrową, aby mieć dostęp
do wszystkich tekstów MyCompanyPolska.pl

Wykup dostęp

Co otrzymasz w ramach prenumeraty cyfrowej?

  • Nielimitowany dostęp do wszystkich treści serwisu MyCompanyPolska.pl
  •   Dostęp do treści miesięcznika My Company Polska
  •   Dostęp do cyfrowych wydań miesięcznika w aplikacji mobilnej (iOs, Android)
  •   Dostęp do archiwalnych treści My Company Polska

Dowiedz się więcej o subskrybcji

My Company Polska wydanie 12/2022 (87)

Więcej możesz przeczytać w 12/2022 (87) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY