Czas innowatorek

Barbara Kozierkiewicz, Agata Wiesiołek, Małgorzata
Barbara Kozierkiewicz, Agata Wiesiołek, Małgorzata Wegner-Patera
Wystarczy uwierzyć w siebie, znaleźć przyjazne miejsce, w którym można rozwinąć skrzydła i wszystko stanie się możliwe – przekonują liderki z firmy AstraZeneca, którym udało się osiągnąć sukces na trudnym rynku innowacyjnego biznesu biotechnologicznego.
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 8/2022 (83)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Gdyby zrobić szybką uliczną ankietę i zapytać przechodniów o nazwiska pięciu wynalazców z dużym prawdopodobieństwem wśród nich nie znalazłaby się żadna kobieta, no może szansę na zaistnienie miałaby Maria Skłodowska-Curie... Kobiety w innowacjach słabo wybijają się na pierwszy plan i jest to na tyle widoczne, że zjawisko to zostało nawet nazwane. To tak zwany „efekt Matyldy”, czyli pomijanie udziału kobiet naukowców w pracy badawczej i przypisywanie ich osiągnięć mężczyznom. Nazwa pochodzi od imienia amerykańskiej działaczki na rzecz praw kobiet Matildy Gage, która jako pierwsza zauważyła dyskryminację naukowych osiągnięć kobiet.

– Historycznie kobiety rzeczywiście nie miały lekko, bo model patriarchalny spychał je na drugi plan. Czasy się zmieniają, ale z tego dziedzictwa wiele nam jeszcze zostało. Kulturowo nauczone jesteśmy skromności, która sprawia, że nie bardzo, my kobiety, wychodzimy na pierwszy plan. Bo nie wypada, bo przecież nie należy się chwalić – mówi Agata Wiesiołek, Senior Director, Study Management w AstraZeneca.

– Stereotypowo wypada być cichą myszką – dodaje jej koleżanka z firmy, Małgorzata Wegner-Patera, Senior Director, Clinical Trial Safety. – Na szczęście nie wszędzie. U nas to akurat się nie sprawdza. W końcu 71 proc. naszych wszystkich pracowników w Polsce stanowią kobiety i nie są to raczej szare myszki, bo zdominowały kadrę kierowniczą – w 57 proc. i zarząd. Ale to prawda, że pokutuje wciąż stereotyp, że kobieta powinna być raczej skromna. A jak odnosi sukces, to od razu wszyscy pytają, czy przypadkiem nie cierpi na tym rodzina. Tymczasem moje doświadczenie pokazuje, że kariera nabrała tempa, gdy miałam dwójkę małych dzieci w domu. Byłam wtedy tak doskonale zorganizowana i tak pełna zapału, że dziś z perspektywy czasu sama nie wiem skąd brałam tyle energii. Ale wiem jedno, polecam wszystkim zatrudnianie młodych matek jako menedżerów projektów, bo one mają moc – mówi Barbara Kozierkiewicz, Executive Director, Global Clinical Solutions w AstraZeneca. – Sama nie mam dzieci, ale rzeczywiście potwierdzam, że kobiety, które muszą łączyć wiele ról mają niesamowity dar organizowania wszystkiego w jedną całość i to jest z pewnością nasza przewaga – stwierdza Agata.

– Tyle że naszą słabą stroną jest perfekcjonizm. Myślę, że dlatego więcej się słyszy o mężczyznach i ich sukcesach, bo oni po prostu mówią o tym głośno, nawet jeśli projekt dopiero raczkuje. Kobiety zwykle nie są do końca zadowolone z efektów i ciągle szukają obszarów, w których można coś jeszcze poprawić i często, zanim dojdą do momentu, że gotowe są pochwalić się efektem swojej pracy, to znajduje się ktoś, kto je w tym wyręcza, a co za tym idzie, w pewien sposób przypisuje sobie ich zasługi – mówi Małgorzata i dodaje, że choć kobiety są słabsze w PR-owym ogrywaniu swoich osiągnięć, to dzięki swojemu perfekcjonizmowi mają większe szanse na osiągnięcie spektakularnych efektów swojej pracy. – Bo dzięki temu wiecznemu szukaniu dziury w całym i poprawianiu projektu, na końcu dochodzą do perfekcyjnych efektów, które mogą zmienić świat – podsumowuje.

– Mogą, ale nie muszą. Warto pamiętać o tym, żeby nie nakładać na siebie takich zupełnie niepotrzebnych obciążeń i presji. W końcu sukces niekoniecznie musi być mierzony wysokością pensji czy nazwą coraz wyższego stanowiska. Każdy ma własną definicję sukcesu i ważne, żeby rozwijać się w zgodzie ze sobą – uważa Agata. – To prawda. U nas to widać zwłaszcza przy dziewczynach, które wracają po urlopie macierzyńskim. Niektóre z nich czują, że chcą zmienić życiowe priorytety, ważne jest, by dać im na to przestrzeń. W AstraZenca działamy w myśl zasady: wracasz, kiedy chcesz i na warunkach, jakich potrzebujesz, żeby czuć się dobrze. Cząstki etatów to opcja dostępna dla każdej kobiety powracającej z urlopu macierzyńskiego, podobnie jak to, że zgodnie z naszymi wewnętrznymi procedurami rewizję pensji robimy nie tylko dla tych, którzy aktualnie pracują, ale także dla osób, które przebywają na urlopie macierzyńskim po to, aby zaraz po powrocie mogły korzystać z należnej podwyżki. Bo to naturalny moment w życiu kobiety, więc firma traktuje je również naturalnie i tak, jak wszystkich – opowiada Barbara. – No właśnie, to zresztą widać w naszej polityce zatrudniania. Tu nikt się nie zastanawia, czy warto zatrudnić młodą kobietę, bo może zaraz zajdzie w ciążę – dodaje Małgorzata. – Co więcej, tu nawet zatrudnia się dziewczyny w ciąży. Mieliśmy takie sytuację, ale one miały taki potencjał, że żal było nie zaprosić ich do współpracy. W końcu umówmy się, tak naprawdę nie chodzi o to, czy to jest kobieta, mężczyzna, osoba młoda czy dojrzała, tylko o to kim jest i co może wnieść do zespołu. Jasne, że najchętniej każdy szef wybierałby pracowników podobnych do siebie, bo są przewidywalni i łatwiej z nimi pracować, ale to nie byłoby twórcze – stwierdza Agata. – A tak naprawdę w osiąganiu sukcesu i innowacjach chodzi o tę twórczą energię, która sprawia, że przekraczamy granice i odważamy się na nowe rzeczy. Myślę, że kobietom i w biznesie, i w nauce, i w innowacjach potrzeba odwagi – twierdzi Barbara. Sama z AstraZeneca związana jest od 25 lat. Przez większość czasu z działem badań klinicznych. – Zawsze byłam blisko leków i sądziłam, że to jest moje miejsce. Aż pewnego dnia, dość niespodziewanie, odeszła z firmy osoba zajmująca się technologią i zaproponowano mi to stanowisko. Systemy informatyczne, to było dla mnie coś, co miało po prostu działać i nie tylko nie miałam pojęcia, ale nawet wydawało mi się, że ja nie chcę wiedzieć, jak to działa. Ale ponieważ jestem osobą, która ma w sobie gen próbowania nowych rzeczy, zdecydowałam się podjąć wyzwanie. W końcu wiedziałam, że jak mi się nie spodoba, albo jak się nie sprawdzę, to będę się mogła wycofać. A próbować trzeba – opowiada Barbara.

– I trzeba przygotować się, że nie każda próba jest udana. Ja miałam być lekarzem, w końcu mama jest chirurgiem. Ale im bardziej przyglądałam się jej pracy, tym bardziej czułam, że to nie to i wtedy otworzył się w Gdańsku pierwszy wydział biotechnologii. Pomyślałam, że praca przy badaniach klinicznych leków to moje marzenie. Ale zaczynałam w firmie farmaceutycznej w sprzedaży i choć czułam, że to nie jest moje miejsce, to w tamtym okresie był to pierwszy krok do osiągnięcia celu. Bardzo pomogła mi też konsekwencja. Nie jest tak, że od razu dostajemy wszystko, o czym marzymy. Nie jest też tak, że jak już to dostaniemy, to okazuje się, że jest to coś dla nas. Jestem w AstraZeneca od 16 lat. Kilka razy zmieniałam stanowiska i obszary i nie wszystkie te zmiany to były dobre pomysły, ale wszystkie pozwoliły mi zdobyć nowe doświadczenia, które są ważne w szukaniu drogi dla siebie – tłumaczy Agata.

– Bo ta droga bywa kręta. Ja skończyłam wydział lekarski i byłam przekonana, że leczenie to moja przyszłość. Niestety po studiach szara rzeczywistość sprawiła, że zamiast włożyć lekarski kitel ze względów ekonomicznych musiałam wybrać pracę w firmie farmaceutycznej. Wtedy wydawało mi się to przykrą koniecznością, tylko na chwilę. Obiecałam sobie, że za kilka lat wrócę do medycyny. Kilka lat minęło, moja sytuacja się poprawiła, miałam dwoje dzieci i przyszedł czas, gdy wreszcie mogłam spokojnie wrócić do marzenia o byciu lekarzem, tylko okazało się, że to już nie jest moje marzenie i że praca przy badaniach klinicznych leków fascynuje mnie tak bardzo, że właśnie tu chcę zostać. Warto więc dawać sobie przestrzeń na zmianę planów – twierdzi Małgorzata.

Wszystkie trzy zgodnie mają jeszcze jedną radę dla kobiet, które chcą osiągnąć sukces – trzeba wybierać miejsca, w których ludzie współpracują ze sobą, zamiast bezwzględnie konkurować. – Bo sukces osiągnięty po trupach, to żaden sukces – kończy Agata.

Kobiecy przepis na sukces

Liderki z AstraZeneca podpowiadają, jak się przebić

1. Zapomnij o stereotypach: musisz..., tak wypada..., kobieta powinna... – większość ograniczeń jest tylko w naszej głowie, zwykle tylko wydaje nam się, że świat czegoś od nas oczekuje.

2. Chwalenie się to nie wstyd – nie chodzi o przechwałki, tylko o mówienie o faktach i sukcesach bez wstydu i niepotrzebnej skromności.

3. Miej odwagę – jeśli ktoś proponuje ci nowy projekt czy stanowisko, to widocznie widzi w tobie potencjał, daj sobie szansę i po prostu spróbuj.

4. Bez wstydu popełniaj błędy – wstydem jest nic nie robić, a nie spróbować i ponieść porażkę, poza tym nic tak nie rozwija jak własne doświadczenia, nawet te nieprzyjemne.

5. Bądź sobą – pozwalaj sobie na zmianę planów, na marzenia i dostosowywanie rzeczywistości do swoich potrzeb i oczekiwań.

AstraZeneca w Polsce

Jej kluczową działalnością są badania i rozwój. Polskie Centrum Operacyjne Badań Klinicznych jest jedną z najważniejszych tego typu placówek spółki na świecie i jedyną w tej części Europy. W latach 2020–2021 nakłady spółki na badania i rozwój wynosiły prawie 700 mln zł. Kluczowe obszary, nad którymi pracują zespoły w Warszawie i w Krakowie to onkologia, kardiologia, choroby metaboliczne, choroby nerek, diabetologia i astma. AZ jako pierwsza globalna firma biofarmaceutyczna uzyskała status Centrum Badawczo--Rozwojowego, przyznawany przez Ministerstwo Rozwoju i Technologii.

My Company Polska wydanie 8/2022 (83)

Więcej możesz przeczytać w 8/2022 (83) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY