Ciepłownictwo na zakręcie? Jak branża poradzi sobie z brakiem węgla

Elektrociepłownie
Elektrociepłownie mają problem - przez wysokie ceny węgla, fot. Shutterstsock
Branża, o której przez lata mówiono głównie w trakcie dyskusji o lokalnych społecznościach, w ciągu kilku miesięcy stanęła przed wielkim kryzysem. Czy ciepłownictwo, które od lat znajduje się w trudnej sytuacji, przetrwa najbliższą zimę?

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

O tym dyskutowano podczas specjalnej sesji zorganizowanej podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu. – Ciepłownictwo to fundament bezpieczeństwa państwa – mówił w trakcie jej rozpoczęcia moderator dyskusji, Tomasz Gackowski, dyrektor zarządzający ds. Rozwoju Strategicznego, Agencja Rozwoju Przemysłu. Dziś branża stoi przed licznymi wyzwaniami. To nie tylko gwałtownie rosnące ceny surowców, ale także koszt pozwoleń na emisję CO2. Co nas czeka? 

Branża w tarapatach

- Mamy to szczęście, że Polska ma najsilniejszy sektor ciepłownictwa systemowego w Unii – rozpoczął swoje wystąpienie Jacek Szymczak, prezes zarządu, Izba Gospodarcza Ciepłownictwo Polskie (IGCP).

Niestety, dziś żyjemy w czasie kryzysu, choć zdaniem Szymczaka przynosi on również szansę na przyspieszenie tempa transformacji – jeśli tylko będziemy w stanie wyciągnąć prawidłowe wnioski.

- Aby sprostać celom zaprezentowanym w Green Dealu, musimy do 2030 roku wydać 100 mld złotych na inwestycje, w tym 70 mld złotych na źródła ciepła a 30 mld na sieć. Tyle, że zgodnie z danymi z URE, co roku w Polsce na inwestycje wydaje się niecałe 3 mld złotych. Dodatkowo od 2010 roku branża miała tylko dwa w miarę dobre lata, kiedy poziom rentowności był na w miarę satysfakcjonującym poziomie. Dziś jesteśmy na minusie, jak więc realizować inwestycje? – mówił.

Szymczak przedstawił koncepcję. Po pierwsze należy zmienić filozofię podejścia do przedsiębiorstw ciepłowniczych. Przykładowo, nie możemy się skupiać na jednostkowej cenie ciepła, ale podchodzić do tematu kompleksowo. Dodatkowo  trzeba maksymalnie wykorzystać krajowe nośniki, np. instalacje termicznego przekształcania odpadów – dodał. 

Marcin Borek, dyrektor Departamentu Inwestycji Samorządowych w Polskim Funduszu Rozwoju zwrócił uwagę, że istnieje ryzyko obciążenia instalacji do przekształcania odpadów certyfikatami ETS. – To jest systemowo wpisane ryzyko – powiedział. Jak zaznaczył, istnieją jednak narzędzia do stworzenia efektywnej struktury finansowania jednostek, polegające na nie tylko pozyskaniu dofinansowania od NFOŚ, ale także i finansowania bankowego. – Trzeba zadbać o transfer ryzyk – mówił.

Szansa dla Polski?

Jak skomentował Tomasz Gackowski z ARP, w sierpniu został zatwierdzony niemiecki program, który umożliwi zwiększenie stosunku OZE w ciepłownictwie do 70 proc. – Ma proste i czytelne zasady – powiedział. Uczestnicy debaty zaznaczyli jednak, że w Polsce również można znaleźć podobne programy, problem leży gdzieś indziej. 

- Jestem przekonany, że obecny model regulacji rynku się skończył. Państwo powinno zastanowić się, jak można go zmodernizować, bo kryzys pokazał wszystkie słabości – powiedział Krzysztof Zamasz, dyrektor handlowy Grupy Veolia w Polsce, członek zarządu, Veolia Energia Polska.

Celem powinna być nie tylko dekarbonizacja, ale wręcz ekokarbonizacja, czyli myślenie również o tym, jak utylizować sprzęt i maszyny wykorzystywane do dekarbonizacji – recykling takiego sprzętu jest dziś problematyczne. – Obecnie ciepłownictwo jest na krawędzi opłacalności działalności operacyjnej. Przedsiębiorstwom ciepłownictwa nie opłaca się produkować ciepła… - dodał. 

Kryzys rozpoczął się tak naprawdę już dawno, dlatego Veolia już trzy lata temu stworzyła własne kanały importu węgla w cenie 40-45 zł za GJ, a nie jak obecnie 70 zł za GJ. Problem w tym, że w ubiegłym roku cena wynosiła maksymalnie 14 zł za GJ, a mniejsze firmy nie mają szans, by pozyskać tani węgiel.

- Mamy finansowanie, mamy środki pomocowe. Powszechne znane są środki z programów operacyjnych, ale jest też szereg nowych, np. finansowanie paliw alternatywnych w Zamościu w wysokości aż 100 mln złotych – tłumaczył Artur Michalski, wiceprezes zarządu, Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.

Na pytanie moderatora, Tomasza Gackowskiego, o tym, co mają zrobić mniejsze miasta, Michalski zaznaczył, że ostatnio zwiększono finansowanie do 3 mld złotych (z 1 mld), a także rozszerzono katalog inwestycji, na takie, jak kogeneracja ciepłownictwa czy digitalizację sieci ciepłowniczych.   

Swoje projekty ma także BGK. - Mamy instrumenty bazujące na funduszu gwarancji kryzysowych. To wsparcie płynności i gwarancje portfelowe. Istnieje dodatek węglowy, czyli mechanizm bezpośredniego wsparcia ze strony BGK w wysokości do 20 mln złotych – powiedział Adam Żelezik, dyrektor Biura Inicjatyw Strategicznych, Bank Gospodarstwa Krajowego. Z pieniędzy będą mogli skorzystać ci, którzy nie otrzymali środków z banków.

Sytuacja jest bardzo trudna. – 30 proc. przedsiębiorstw z branży nie ma płynności finansowej a 70 proc. potrzebuje wsparcia. Szybkie zmiany są niezbędne – apelował Jacek Szymczak.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY