Sfocusowani
z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 7/2025 (118)
Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!
Zraportu „Polskie startupy 2024” opracowanego przez fundację Startup Poland wynika, że w naszym kraju dominują first time founders – to aż 54 proc. wszystkich founderów. Odpowiedź „Zakładałem/am już wcześniej startupy, ale teraz prowadzę tylko jeden” zaznaczyło 22 proc. ankietowanych, a kilka spółek prowadzi obecnie 21 proc. ogółu. Do co najmniej jednego exitu na koncie przyznaje się zaledwie 7 proc. founderów.
– W mojej opinii rodzimy ekosystem startupowy nie sprzyja byciu seryjnym przedsiębiorcą. Po pierwsze, w Polsce nie ma wystarczającej ilości pieniędzy inwestycyjnych. Po drugie, nasz ekosystem przejawia awersję do konsolidacji. Zbyt często próbujemy samodzielnie rozwijać własne projekty, szybko zderzając się ze ścianą podczas próby ekspansji międzynarodowej. Mało jest podmiotów bądź funduszy gotowych do konsolidowania rynku, a przecież duży może zdecydowanie więcej – uważa Maciej Mazurkiewicz, jeden z bohaterów poniższego zestawienia. – Gdy patrzę na sposób finansowania startupów – pełen procedur, formalności i zawiłości prawnych – czuję zniechęcenie. Mam wrażenie, że zbyt często pochłania to czas founderów, który jest przecież najcenniejszym zasobem – dodaje Paweł Strykowski, założyciel WhitePress.
Pierwotnie ten materiał miał być zestawieniem najlepszych polskich seryjnych founderów, jednak w toku rozmów z ekosystemem zorientowaliśmy się, że trudno o definicję „bycia najlepszym” – tak jak nie do końca wiadomo, co oznacza słowo „sukces”. Dlatego artykuł rozpoczynamy startupowym Hall of Fame, czyli nazwiskami, które zna każdy, kto choć liznął tematu (a nawet osoby spoza tzw. banieczki technologicznej). Później opisujemy postacie, które w jakiś sposób po prostu zainteresowały nas swoją historią oraz biznesową ścieżką. Nie założyliśmy także liczby projektów, jakie musi mieć przedsiębiorca, by zostać uznanym „seryjnym” – zdaniem niektórych trzy to absolutne minimum, my jesteśmy nieco mniej konserwatywni.
Przykłady osób opisanych w artykule udowadniają, że przy odrobinie determinacji, szczęścia oraz talentu każdy może zostać seryjnym founderem.
1. Lech Kaniuk
Mówisz: „seryjny przedsiębiorca”, myślisz: Lech Kaniuk. – Uwielbiam wdrażać w życie nowe projekty – nieważne, czy rozwijam je na własną rękę, czy pomagam innym – mówi Lech.
Przygodę z biznesem rozpoczął w wieku 18 lat, kiedy sprzedał firmie Wargon Alloys pierwsze ze swoich nowatorskich rozwiązań – specjalne łącze do różnego rodzaju sprzętów. Później współtworzył takie projekty jak iTaxi, SunRoof, Bean & Buddies czy PizzaPortal.pl. W 2012 r. wraz ze wspólnikiem sprzedał grupę rozwijanych przez siebie portali niemieckiemu inwestorowi – firmie Delivery Hero – za kwotę 120 mln zł. Lech to nie tylko uznany przedsiębiorca, ale również ceniony anioł biznesu.
– Jestem w momencie, kiedy maczam palce w inicjatywach z różnych dziedzin: energetyka, sztuczna inteligencja, a nawet biotechnologia. Trzeba sprawdzać wiele ścieżek, gdyż tylko tak można znaleźć tę najwłaściwszą – podsumowuje Kaniuk.
2. Stefan Batory
Okej, jeśli mówisz: „seryjny przedsiębiorca” i akurat nie myślisz o Lechu Kaniuku, to wyłącznie dlatego, że w twojej głowie pojawia się Stefan Batory. Najbardziej znany z Booksy oraz iTaxi, wciąż wymieniany przez kolejne pokolenia founderów jako startupowy autorytet.
Kilka dni przed oddaniem tego numeru do druku Stefan rozbił bank – zwyciężył w konkursie EY Przedsiębiorca Roku w edycji Midwest, czyli jednym z kilkunastu programów dla ludzi rozwijających biznesy w Stanach Zjednoczonych. Mówiąc wprost: Stefan Batory został uznany jednym z najlepszych przedsiębiorców w USA.
– Nigdy się nie poddaję, ale nauczyłem się nie napinać. Najważniejsze, żeby zawsze iść do przodu. Wiem, dokąd chcę dojść, i nie martwię się, że muszę nadłożyć drogi. Większość osób to frustruje, zachowują się jak dzieci: „jak nie tak, to ja dziękuję, nie chcę”. Poddają się i rezygnują z podróży. Droga w biznesie to ciągłe szukanie złotego środka między wytrwałością, a dążeniem do celu, ale też wiedza, w którym momencie odpuścić – tłumaczył przedsiębiorca w rozmowie z „My Company Polska”.
3. Mariusz Gralewski
Trzecim nazwiskiem, które w naszym kraju stało się de facto synonimem seryjnej przedsiębiorczości, jest Gralewski. Mariusz Gralewski.
Już w 2005 r. – jako 21-letni student Politechniki Warszawskiej, podobno z budżetem rzędu 2 tys. zł - założył serwis GoldenLine, dziś będący wyłącznie mglistym wspomnieniem. Po sprzedaniu serwisu Agorze za 20 mln zł jeszcze mocniej zaangażował się w inne projekty, a jego DocPlanner – działający obecnie w kilkunastu krajach – stał się perłą w koronie polskiego biznesu i, według wielu źródeł, spółką wycenianą na miliard dolarów.
Gralewski oczywiście inwestuje również w inne startupy – wsparł takie projekty jak Brainly, Shoplo czy Telemedi.co.
4. Aga Maciejowska
Seryjna founderka z zamiłowaniem do impactowych biznesów. Wiele lat temu, wraz z pierwszym mężem, stworzyła narzędzie Evenea do sprzedaży biletów oraz obsługi i promocji rozmaitych wydarzeń. Udziały w spółce odsprzedała w 2019 r., a dwa lata później ruszyła z Plan Be Eco i w relatywnie krótkim okresie – wraz ze wspólniczką Asią Maraszek-Darul – zbudowała firmę szybko zdobywającą płacących klientów, co w startupach wcale nie jest regułą.
„Impact” to słowo klucz w przypadku biznesowej ścieżki Agi. Była mentorką rozmaitych programów, jurorowała w konkursach, a także wspierała Roberta Biedronia we wdrażaniu w Słupsku rozwiązań technologicznych. Nieustannie walczy o poprawę pozycji kobiet – również w świecie przedsiębiorczości – i marzy o lepszym świecie.
5. Paweł Strykowski
Seryjny founder, który uważa, że najtrudniejsze w byciu seryjnym founderem jest rezygnowanie z pomysłów. – Gdy trafia do mnie naprawdę inspirująca idea, niemal natychmiast zaczynam układać w głowie pierwsze kroki: z kim to zrobić, jak to ułożyć, co byłoby kolejne. Takich pomysłów mam sporo, jednak wiem, że realnie można dobrze prowadzić wyłącznie jeden projekt naraz. Dlatego muszę wiele z nich odpuścić – i to bywa frustrujące – wyjaśnia Paweł.
Ma za sobą pięć inicjatyw, w które był zaangażowany na poważnie i które przynosiły zysk. Obecnie realizuje kolejną (Aplikuj.pl, czyli innowacyjny jobboard, któremu zaufało już ponad 16 tys. pracodawców), jednak – jak sam podkreśla – wciąż największym sentymentem darzy WhitePress. Firma osiągnęła międzynarodowy zasięg i solidny wynik finansowy, a pożegnał się z nią kilka miesięcy temu, kiedy na pokładzie było już ponad 200 osób.
- Najwięcej radości czerpię z budowania zespołów, tworzenia usług czy produktów i skalowania ich. Gdy oddalam się od produktu i mój wpływ na biznes jest mniejszy, zaczynam tracić motywację i poczucie sensu. Wtedy pojawia się nuda, a to sygnał, że czas ruszyć dalej – podsumowuje Strykowski. Jeszcze nie wie, jak wyobraża sobie biznesową emeryturę – zanim ta nastąpi, chciałby nauczyć się czerpać radość ze zwyczajności.
6. Filip Budny
– Z młodziaków na pewno warto porozmawiać z Filipem Budnym! – otrzymałem wiadomość na Linkedin, kiedy ogłosiłem, że szukam bohaterów do tego materiału.
Dryg do rozwijania nowych projektów podobno odkrył już w przedszkolu, kiedy wspólnie z tatą przerabiał kosiarkę na gokarta. – Od najmłodszych lat fascynowało mnie poznawanie nowych rzeczy, majsterkowanie i konstruowanie. Z czasem jednak moje podejście zaczęło ewoluować – w liceum przestałem działać dla samej zabawy, coraz mocniej pociągało mnie rozwiązywanie realnych problemów – wspomina Filip.
Na studiach zorientował się, że najlepiej funkcjonuje w trybie multitaskingu, a praca nad kilkoma projektami jednocześnie nie jest dla niego obciążeniem. – Kluczowe staje się umiejętne zarządzanie czasem i energią w taki sposób, aby każdy projekt otrzymał należytą uwagę. Wymaga to nie tylko dużej dyscypliny, ale także elastyczności oraz zdolności szybkiego przełączania się między różnymi kontekstami i typami wyzwań. Dla mnie taki tryb działania ma niemal terapeutyczny charakter. Gdy czuję, że jeden projekt mnie przeciąża lub zbliżam się do wypalenia, wystarczy choćby chwilowe przeniesienie uwagi na inny temat, który mnie inspiruje, i na nowo ładuję energię – dodaje.
Filip zrealizował już ponad 10 projektów – rozwijał m.in. technologię inteligentnego plastra monitorującego stan rany, a także adaptował kontenery morskie na budynki mieszkalne. Obecnie jego oczkiem w głowie jest WaterSense, czyli autonomiczny system do pomiaru jakości wód śródlądowych. – W zaledwie dziewięć miesięcy udało się stworzyć działający produkt, który już dziś ma osiem wdrożeń. Klienci sami się do nas zgłaszają, a inwestorzy piszą z inicjatywą współpracy. To projekt ekscytujący technologicznie, a przy tym rozwiązujący pilny, ważny problem. Mam 26 lat i dopiero się rozkręcam! – przekonuje founder.
7. Artur Racicki
Nałogowy przedsiębiorca z 20-letnim doświadczeniem w rozwijaniu spółek technologicznych. SEEDiA, Social WiFi, FCapp – to tylko kilka projektów, w które był (bądź jest) zaangażowany. Brał udział w akceleratorach na czterech kontynentach, a jako mentor i doradca wspiera NGO-sy oraz startupy zaangażowane społecznie, poprawiające jakość życia ludzi poprzez innowacje. Artur to w branży osoba dosyć polaryzująca – podczas gdy jedni wskazują go za wzór seryjnego przedsiębiorcy, drudzy uważają, że więcej w tym wszystkim PR-u niż realnej wartości. Z pewnością trudno przejść obok niego obojętnie.
8. Kinga Nowakowska
– Kiedy poczułam przedsiębiorczość? W zasadzie to nie pamiętam. Już jako nielegalna emigrantka w Paryżu w latach 90. wykonywałam różne prace, żeby się utrzymać: byłam sprzątaczką, opiekunką dla dzieci, wyprowadzałam psy, a nawet uczyłam tenisa – wspomina Kinga zapytana o pociąg do odkrywania nowych rzeczy.
Jej pierwszym samodzielnym projektem była naleśnikarnia Francuska Bastylia na warszawskim placu Zbawiciela. Nigdy nie liczyła wszystkich inicjatyw, w które na przestrzeni lat się angażowała, jednak – jak sama szacuje – przewinęło się ich „pewnie kilkanaście”. – Gdzieniegdzie byłam wyłącznie inwestorką, inne kreowałam w ramach pracy w funduszu Capital Park jak np. KinoGram. Obecnie moim oczkiem w głowie jest BioBazar (targ z żywnością ekologiczną – red.), czyli projekt w pełni zgodny z moimi wartościami i troską o przyrodę. Umożliwia mi też niesamowite działania. Na 15. urodziny firmy chcemy kupić 2 ha starego lasu, który będziemy mogli ochronić. Inicjatywę podejmuję wspólnie z fundacją Las Na Zawsze, mam nadzieję, że pociągniemy innych – zapowiada przedsiębiorczyni.
Odwaga, otwartość, cierpliwość i nos do ludzi – to cechy, które zdaniem Kingi powinien posiadać seryjny przedsiębiorca. – Nie wyobrażam sobie biznesowej emerytury. Mam w głowie kolejne projekty, które ewoluują - takie jak osiedle dla koniarzy – podsumowuje z nutką tajemniczości.
9. Michał Heller
W jego opisie na Linkedin czytamy: „1xExit, 1xBankruptcy, 4xFounder”. No wypisz wymaluj seryjny przedsiębiorca. – Oczywiście prób wprowadzenia nowych marek czy produktów na rynek podejmowałem znacznie więcej. Niektóre kończyły się fiaskiem na bardzo wstępnym etapie, a innych nie potrafiłem zmonetyzować. Oczka w głowie nie mam, ponieważ jestem emocjonalnie związany z każdym projektem – tłumaczy Michał. Platforma streamingowa o tematyce zdrowia Bez Tabletek oraz marka urządzeń do diagnostyki organizmu Mezator to dwa ostatnie projekty, jakie widnieją w jego bio w mediach społecznościowych.
Przedsiębiorca przekonuje, że w byciu seryjnym founderem najtrudniejsza jest akceptacja porażki i konieczność pivotowania biznesu. Podkreśla znaczenie budowania marki osobistej, z czym – jak sam uważa – wciąż ma problem. – Jako osoba mająca w wieku 23 lat blisko milion złotych długu, śmiało mogę powiedzieć, że wszystko jest możliwe – przekonuje.
Plany? Podróże oraz otwarcie kawiarni z widokiem na morze.
10. Ewelina Sasin
Dorobek Eweliny to nie tylko studia MBA na Politechnice Gdańskiej, ekonomia na Uniwersytecie Gdańskim, PR na SGH, ale też CSR na Akademii Leona Koźmińskiego. Na co dzień prowadzi agencję eventową Ewesa obsługującą globalne marki korporacyjne. Rozwija startup TerGo, który oferuje kompleksowe usługi liczenia, redukcji i kompensacji gazów cieplarnianych. Edukuje i szkoli firmy o ich obowiązkach wobec środowiska, udziela się charytatywnie m.in. w ramach założonej przez siebie Fundacji TerGo. Do niedawna prowadziła restaurację ze zdrową żywnością. A w wolnym czasie ratuje planetę.
11. Błażej Roch Żyliński
Zarządzania ludźmi i projektami uczył się w ramach działania w kole naukowym na Politechnice Warszawskiej. – Pełnoprawnych biznesów mam za sobą kilka, a kolejne nadal trwają. Projektów badawczo-rozwojowych przeszedłem ponad 100 – często w roli kierownika. Dużo satysfakcji przyniósł mi szczególnie mTap, czyli startup dostarczający inteligentne systemy sterowania oświetleniem miejskim i ulicznym (spółka była nominowana w naszym konkursie Rookies of the Year 2023 – red.). Oświetlamy kolejne węzły autostradowe, z czego jestem niezwykle dumny! – mówi Błażej. Ostatnio mnóstwo jego uwagi pochłania rozwijany wspólnie z Wiktorem Krzeszkowskim DeepTech Space, czyli narzędzie do tworzenia białych wywiadów technologicznych. -
Seryjne zakładanie startupów to z jednej strony styl działania, a z drugiej strony strategia. Przedsiębiorca rozwijający kolejne projekty musi mieć łatwość łączenia kropek, być maksymalistą. Mój wspólnik Wiktor powtarza, że zawsze gdzieś tam pójdę, coś tam przyniosę i nagle to wszystko łączy się w większą całość. U mnie jest to całkowicie intuicyjne – dodaje Błażej.
Raczej nie ma dobrego zdania o lokalnym ekosystemie startupowym. - Fundusze inwestycyjne oraz instytucje pośredniczące na polskim rynku są równie żwawe, co Rada Entów we Władcy Pierścieni. A jeśli chcesz budować skalowalny biznes, to przecież nie możesz czekać... – podsumowuje. Zapytany o emeryturę odpowiada: - Biznes będę robił bezapelacyjnie, do samego końca. Mojego.
12. Sławek Mokrzycki
Wiecie już, że potencjalnych bohaterów szukałem poprzez post na Linkedinie. Sławka wskazano mi tyle razy, że w pewnym momencie przestałem liczyć. Żal byłoby nie porozmawiać.
Sławek przeszedł drogę od fizjoterapeuty do seryjnego foundera. Od zawsze był zapatrzony w swojego ojca, również przedsiębiorcy – stąd w dużym stopniu jego zwrot ku biznesowi. Na koncie ma m.in. spółkę Znajdź Gabinet, która w zeszłym roku połączyła siły z Booksy, obecnie wszystkie siły rzucił na Beryboo, czyli platformę dla branży e-commerce, pozwalającą skalować sprzedaż bazującą na analizie rynku i konkurencji.
13. Maciej Mazurkiewicz
W tym wypadku seryjna przedsiębiorczość rozpoczyna się od... bólu brzucha. – Wiele lat temu pracowałem dla globalnych korporacji, więc dużo podróżowałem po regionie EMEA. W pewnym momencie zacząłem odczuwać ból brzucha na samą myśl o kolejnym locie. Wracając z jednej z delegacji powiedziałem sobie: „dosyć, pora zająć się własnymi pomysłami” – wspomina Maciej.
Bycie seryjnym founderem porównuje do biegania – w obu przypadkach kluczowa jest systematyczność. Startupami zajmuje się od 16 lat. Jeden pogrzebał, dwa sprzedał, o kolejny walczy w sądzie. – I to ten ostatni jest paradoksalnie moim największym sukcesem. Chodzi o firmę Funtronic. W 2014 r. razem z Wojtkiem Mulińskim stworzyliśmy innowacyjny – jak na owe czasy – produkt w postaci podłogi interaktywnej Magiczny Dywan. W 2017 r. odebraliśmy tytuł „Młodej Marki Sukcesu” i z dużym sukcesem zaistnieliśmy na arenie międzynarodowej. Próba wrogiego przejęcia zahibernowała firmę na bardzo długi okres. Po siedmiu latach batalii prawnej sąd przyznał nam rację, ale wyrok nie jest jeszcze prawomocny – tłumaczy przedsiębiorca.
Nie tylko rozwija firmy, ale również publikuje. W zeszłym roku napisał książkę o roli dyrektora operacyjnego w startupie. Jak przyznaje, nie wydał jej dla pieniędzy, po prostu chce pomóc młodszym kolegom. Jeśli jesteście zainteresowani e-bookiem, łapcie Macieja na Linkedinie – z pewnością chętnie się podzieli.
14. Wiktor Pastucha
Kolejna z historii zaczynających się za młodu. Wiktor w pierwszy biznes bawił się już w podstawówce, sprzedając zdjęcia wywoływane w formie plakatów i widokówek. – Na każdym etapie mojego życia próbowałem równocześnie wielu bardzo różnych rzeczy, co często było odbierane przez otoczenie jako brak zdecydowania i niekonsekwencja. Z jakiegoś powodu nie obawiałem się tego, że sobie nie poradzę bądź poniosę porażkę, po prostu zaczynałem i szybko dowiadywałem się czy to „coś” jest dla mnie czy nie. Jestem klasycznym uczniem praktyki – wyjaśnia.
Zapytany o dotychczasowe projekty, odpowiada, że w życiu był już mimem, kabareciarzem, budowlańcem, gitarzystą, grillowym, chórzystą, raperem, radiowcem, aktorem, dziennikarzem i sprzedawcą obrazów przy muzeum w rodzinnej Wiśle. Jak podkreśla, każda z tych ról dała mu coś, co pozwoliło dojść do miejsca, w jakim się znajduje.
Czyli jakim? Pierwszą firmę założył w ramach uniwersyteckiego inkubatora przedsiębiorczości na I roku studiów. Do tej pory spółek, które współtworzył było dziesięć, część już nie funkcjonuje. Najbardziej zaangażowany jest w założoną w 2011 r. z pierwszym klientem agencję strategiczno-komunikacyjną Wills Integrated, którą nazywa swoim najbardziej dojrzałym biznesem. Ponadto szczególny potencjał wśród własnych projektów dostrzega w startupie Runflair, tworzącym system trenera AI w oparciu o Computer Vision.
- W żaden z biznesów, gdzie byłem zaangażowany, nie wszedłem sam. Absolutnie nie wierzę w efektywność startupowca w stylu Zosi Samosi, chącego wszystko ogarniać w pojedynkę. Na pewnym etapie potrzebujesz otoczenia, które uzupełni twoje braki - bez tego nie ma szans na powodzenie – mówi Wiktor.
15. Katarzyna Godlewska
Od aplikacji mobilnej usprawniającej kontakt zatrudniającego z pracownikami zmianowymi lub dorywczymi do marki suplementów diety – Katarzyna zaliczyła bardzo interesującą zmianę branży. Już w 2011 r. ruszyła z Absolvent.pl, czyli wiodącą polską platformą rekrutacyjną przeznaczoną dla studentów. Później udzielała się w kilku innych projektach, jednak pełne spełnienie – jak sama podkreśla – daje jej dopiero nikalab. – Wraz ze wspólniczką Niną Nicheską postanowiłyśmy stworzyć suplementy, które na każdym poziomie dadzą to, co i dla organizmu, i dla planety jest najlepsze – wyjaśnia Katarzyna.
Więcej możesz przeczytać w 7/2025 (118) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.