Syntro – Czołg w wydaniu zen. Jak polski startup podbija branżę farmaceutyczną
z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 3/2026 (126)
Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!
Wyobraź sobie pacjenta, dla którego każdy dzień zwłoki w dostępie do nowatorskiej terapii jest walką o życie. W badaniach klinicznych lek na jego dolegliwość już istnieje, przeszedł najważniejsze testy, naukowcy wiedzą, że działa. A jednak nie trafia do pacjenta. Dlaczego? Bo utknął w gigantycznym stosie papierologii. Setki stron raportów, analizy literatury, wnioski do agencji regulacyjnych – to wąskie gardło branży farmaceutycznej. Agata Staszak, founderka startupu Syntro, postanowiła to zmienić, wykorzystując AI. Jej historia dowodzi, że droga do przełomowych technologii nie zawsze zaczyna się od pisania kodów programowania. Żeby ją stworzyć, czasem trzeba przeprogramować siebie w buddyjskim klasztorze.
Mniszka o ścisłym umyśle
Agata Staszak, rocznik 1989, pochodzi z Warszawy. Na pierwszy rzut oka nie przypomina typowego, zagonionego foundera technologicznego startupu. Bije od niej spokój i dobra energia. Na etapie szybkiego wzrostu młodego startupu przedsiębiorcy często wpadają w wir chaotycznego działania, ale to nie ten przypadek. Opanowana założycielka Syntro szybko skraca dystans, a nasza rozmowa zaczyna przypominać pogawędkę dobrych znajomych przerywaną żartami i porównywaniem doświadczeń. W tym luzie mieści się jednak sporo siły, zdecydowania i sprawczości. Jak wspomina Agata, przyjaciel określił ją kiedyś krótko: „czołg”. – Jadę sobie wolniutko, ale jak na mojej drodze pojawia się przeszkoda, to ją powalam. Po prostu się nie poddaję. Tak długo szukam rozwiązań, aż uda mi się osiągnąć to, co chcę – mówi Agata Staszak.
Tę determinację i hart ducha dziedziczy po mamie. Z kolei po tacie, inżynierze pasjonującym się lotnictwem, przejmuje nie tylko technologiczną żyłkę, ale też skłonność do autorefleksji, która nieraz przyda jej się w tworzeniu rewolucyjnego rozwiązania dla farmacji. Zanim trafi do biznesu, jej życie kręci się wokół muzyki. Od dziecka gra na skrzypcach, uczęszcza do szkoły muzycznej przez 12 lat, od podstawówki po liceum, w którym łączyła przedmioty ogólne z artystycznymi. – To była specyficzna szkoła. Klasy liczyły po 8-10 osób, a nacisk kładziono na to, byśmy zostali solistami lub grali w orkiestrach. Przedmioty ścisłe traktowano tam po macoszemu, zakładając, że będziemy pracować jako instrumentaliści – wspomina.
Mimo artystycznego otoczenia, Agata odkrywa w sobie talent do nauk ścisłych. Inżynierskie geny odzywają się już pod koniec gimnazjum, kiedy zdaje egzamin z tych dziedzin z najwyższym wynikiem w szkole. Zwrot akcji następuje dopiero przed maturą – skrzypce przestają być planem na życie. O wiele bardziej fascynuje ją biologia, a w szczególności neurobiologia. Wtedy zdaje sobie sprawę, że ten temat najlepiej zgłębi na studiach z biotechnologii. Aby dostać się na ten kierunek, musi nadrobić zaległości, których szkoła artystyczna nie była w stanie wypełnić. Na to przeznacza dodatkowy rok po ukończeniu szkoły średniej.
Chce być samodzielna finansowo i znajduje pracę na Poczcie Polskiej. Zostaje pierwszą listonoszką w swoim oddziale od lat 60. - Gdy pierwszy raz stawiłam się do pracy, czekała na mnie kolejka kolegów z oddziału, którzy zebrali się tłumnie, by obejrzeć to nietypowe zjawisko! – ze śmiechem wspomina Agata.
Do obsługi dostaje jeden z wieżowców przy Złotych Tarasach. W dzień pracuje, a wieczorami utrwala materiał do egzaminu dojrzałości. – Przez pół roku przed maturą uczyłam się praktycznie całymi dniami. Sama, bez korepetycji. To był pierwszy moment, kiedy udowodniłam sobie, że mam ten hart ducha. Z chemii na maturze rozszerzonej uzyskałam 97 proc., co było dla mnie szokiem – opowiada founderka Syntro.
Wybiera Uniwersytet Wrocławski. Wrocław do dziś wspomina z sentymentem jako jedno z ulubionych miast. Lata nauki przynoszą dużo satysfakcji, bo w końcu zajmuje się tym, co naprawdę ją pochłania.
Po studiach rozważa doktorat. Odbywa staże w zagranicznych laboratoriach. Jednak zamiast od razu rzucić się w wir kariery naukowej, decyduje się na coraz popularniejszy krok wśród absolwentów wyższych uczelni, czyli gap year i wymarzoną podróż. Ta wyprawa zdefiniuje jej późniejsze podejście do biznesu i życia. Pakuje plecak i wyjeżdża do Azji Południowo-Wschodniej.
Marzenie o takiej eskapadzie, inspirowane książkami o buddyzmie, kiełkuje w niej od dawna. Oszczędza na ten cel przez całe studia. Przez rok z plecakiem przemierza obcy kontynent, poznając jego fascynującą kulturę. W tym czasie pracuje na tamtejszych farmach i uczy się stawiać strony internetowe, by zarobić na włóczykijskie wydatki. Jako solo podróżniczka sama pokonuje wiele wyzwań i kryzysów, co zwiększa jej pewność siebie i odporność na wyzwania.
Kilka miesięcy mieszka w buddyjskim klasztorze w Tajlandii, gdzie zgłębia tajniki medytacji. – To był fascynujący etap. Zastanawiałam się, czy nie zostać tam na stałe, tak bardzo pociągała mnie ta filozofia – przyznaje. – O mały włos nie zostałam buddyjską mniszką! – śmieje się founderka Syntro.
Jednocześnie czuje, że uporządkowany, zrelaksowany umysł, wraz z jej wiedzą inżynieryjną może wiele zdziałać. Dlatego wraca do Polski z nową energią i jasnym celem: zamierza stworzyć własną firmę. Do tematu podchodzi bardzo roztropnie. Przed założeniem startupu Agata metodycznie rozszerza swoje kompetencje. Znajduje zatrudnienie w funduszu inwestycyjnym, by podglądać biznes od kuchni i zyskać wiedzę, co jest istotne przy pozyskiwaniu środków na rozwój działalności. Po drodze organizuje programy edukacyjne dla przedsiębiorców, a następnie zostaje dyrektorem operacyjnym (COO) w innym startupie. W ten sposób przygląda się ekosystemowi startupów z obu stron.– Wtedy poczułam, że już naprawdę wiem, jak to działa i mogę spróbować własnych sił – mówi Agata Staszak.
Od laboratorium do AI
Syntro narodzi się z połączenia marzenia o własnej firmie i technologicznego boomu na sztuczną inteligencję. Agata, mając background w biotechnologii, szukała zastosowań AI w tej branży. Początkowo myślała o usprawnieniu pracy przy stole laboratoryjnym. Samodzielnie testuje nowe modele językowe generatywnej sztucznej inteligencji. Widzi w niej ogromny potencjał i pewnego dnia opowiada o jej możliwościach koledze, który prowadzi we Wrocławiu firmę na pograniczu technologii i urządzeń medycznych. – Jest innowatorem, więc powiedział: „To wygląda obiecująco. Przetestujmy to wewnętrznie”. Zebrałam ekipę, napisaliśmy programi zaczęliśmy sprawdzać, gdzie AI radzi sobie najlepiej. Okazało się, że to nie laboranci, ale dział dokumentacji regulacyjnej był najbardziej zachwycony i otwarty na zmiany. Pokazywali nam, jak żmudna i powtarzalna jest ich praca. Postanowiliśmy poeksplorować ich potrzeby – wspomina Agata.
W świecie farmacji czas to nie tylko pieniądz, ale przede wszystkim ludzkie życie. Zanim lek trafi na półkę w aptece lub do szpitalnej kroplówki, musi pokonać morderczy maraton biurokracji. Firmy farmaceutyczne są zobowiązane do ciągłego raportowania bezpieczeństwa swoich produktów do potężnych agencji, jak europejska EMA czy amerykańska FDA. Oprócz tego leki, nawet te obecne od lat (jak paracetamol), muszą być nieustannie monitorowane, co generuje kolejne tomy akt.
Każdy wniosek o badania kliniczne, każda aktualizacja dotycząca skutków ubocznych to tysiące stron dokumentacji, którą do tej pory tworzyli ludzie – pisarze medyczni medical writers. To praca żmudna, czasami powtarzalna i obarczona ryzykiem błędu, a jednocześnie wymagająca absolutnej precyzji. Agata zauważa, że część tych działań może wykonać AI i odciążyć pracowników. A oni w tym czasie mogą się skupić na bardziej ambitnych, ciekawszych czynnościach potrzebujących większego zaangażowania. Na podstawie tych obserwacji zespół Syntro pod koniec 2024 r. przystępuje do pracy nad oprogramowaniem umożliwiającym ten scenariusz.
Kluczowym momentem w rozwoju startupu jest wejście we współpracę z Polpharmą w grudniu 2024 r. Polski gigant farmaceutyczny szuka oprogramowania wspierającego ich wewnętrzne procesy integracyjne. Agata zgłasza swoją firmę do programu akceleracyjnego Start Smart CEE (dawniej MIT Enterprise Forum). Choć Syntro jest zalążkiem dzisiejszego przedsiębiorstwa, founderka postanawia zaryzykować. Uważa, że z samego spotkania z przedstawicielami największej firmy tego sektora nad Wisłą może wyniknąć wiele dobrego dla jej biznesu.
– Oczarowaliśmy ich naszym pomysłem. Na pierwsze spotkanie poszliśmy po to, by wypytać o ich potrzeby. Na drugie, dwa tygodnie później, mój CO-founder Mateusz Boruń przygotował działające demo. Tak naprawdę było dopiero zalążkiem dojrzałego produktu, ale rozwiązywało problemy klienta. Byli zachwyceni i wybrali nas – opowiada Agata i dodaje, że nie zawsze trzeba mieć perfekcyjne rozwiązanie. Czasem sam pomysł oparty na dobrym zbadaniu potrzeb rynku może popchnąć wymarzony projekt dalej niż ktokolwiek mógł przypuszczać.
Środki od Polpharmy i z grantu wykorzystuje na dopracowanie technologii.
Jak to działa
System Syntro składa się z dwóch głównych modułów. Pierwszy zajmuje się przeglądem literatury. Narzędzie łączy się z bazami publikacji (np. PubMed) i, jak wyjaśnia founderka, „zagląda pod każdy kamień”, pobierając i klasyfikując wszystkie prace naukowe spełniające kryteria. Drugi moduł służy do pisania dokumentów na podstawie szablonów, w tym raportów bezpieczeństwa.
Największym wyzwaniem przy wdrażaniu AI w tak regulowanej branży są tzw. halucynacje, czyli sytuacje, w których AI zmyśla fakty. W medycynie nie ma na to miejsca – błąd może kosztować zdrowie pacjentów i gigantyczne kary dla firmy. – Nakładamy na algorytmy specjalne „kagańce”. Nasza AI jest mało kreatywna, ma trzymać się faktów. Nie działa jak ChatGPT, który przeszukuje internet i czasem podaje zmyślone źródła. My korzystamy tylko z konkretnych prac z ogromnej, lecz ograniczonej bazy danych. System tłumaczy się ze swojego rozumowania i podaje dokładne cytaty, co pozwala na łatwą weryfikację. Ta jest niezbędna, bo użytkownicy w tej branży muszą być ostrożni i mieć pewność, że wszystko jest zgodne z prawdą – tłumaczy CEO Syntro.
Agata Staszak uważa, że dzięki rygorystycznym testom przeprowadzanym z agencją zajmującą się dziedziną medical writing, błędy w module literaturowym spadły do 2 proc., a każdą nieścisłość można łatwo wyłapać dzięki transparentności systemu.
Walka o globalny rynek
Choć Syntro to młoda firma (decyzja o starcie zapada w październiku 2024 r.), sukcesy przychodzą błyskawicznie. Już w grudniu tego samego roku zespół otrzymuje pierwsze finansowanie. Przez cały 2025 r. Syntro zbiera łącznie ponad 1 mln zł z grantów i nagród. Końcówka 2025 r. była pasmem zwycięstw: wygrana w programie Innovation Hub Foundation (przy współudziale AstraZeneca) oraz nagroda publiczności w konkursie grantowym ING. Specjalne wyróżnienie firmie przyznał także Jarosław Sroka (z Programu InCredibles Sebastiana Kulczyka), który dostrzegł w niej ogromny potencjał. Co wyróżnia polski startup na tle konkurencji? Agata Staszak wskazuje, że rywalizacja toczy się głównie z podmiotami zagranicznymi (USA, Francja), jednak w Polsce Syntro jest pionierem.
– Istniejące rozwiązania zazwyczaj robią jedną rzecz: albo przegląd literatury, albo pisanie. My łączymy to w proces end-to-end. Co więcej, konkurencja często opiera się na prostym wypełnianiu szablonów fragmentami tekstu, co prowadzi do niespójności – w jednej sekcji dokumentu jest teza A, w innej zaprzeczenie. Nasz system rozumie kontekst, strategię narracji i specyfikę danego leku. To kluczowe przy dokumentach mających po 150 stron i skomplikowane tabele – wyjaśnia Agata.
Taki stan rzeczy sprawia, że naturalnym krokiem dla startupu jest perspektywa globalna i ekspansja zagraniczna. Dzięki AI – system da się przełożyć na rynek np. USA. Nazwa „Syntro”, wymyślona wspólnie z przyjacielem Agaty, Wojtkiem Śmiglem, pochodzi z greki i oznacza „ruch razem” (połączenie słów syn i tro). Oddaje to filozofię Agaty, że startup to wysiłek zespołowy, wspólne pchanie projektu do przodu.
Zespół Syntro to mieszanka doświadczenia i talentu. O jakość merytoryczną dba Ania Jaśkiewicz, ekspertka pisząca dokumenty regulacyjne od 10 lat dla gigantów takich jak Parexel czy AstraZeneca. Za interfejs odpowiada Paweł Przerwa, który wcześniej projektował systemy dla Alior Banku. Technologiczną stronę trzymają w ryzach programiści Szymon Pancerz, Maciek Grzybek, Kuba Dawidowicz i Mateusz Boruń.
Spokój lidera
Agata Staszak udowadnia, że w świecie technologii jest miejsce na różne style zarządzania. Jej spokój, wynikający z buddyjskich inspiracji i głębokiej samoświadomości, jest supermocą. – Jeden z inwestorów powiedział mi, że jestem najspokojniejszą founderką, z jaką rozmawiał. Powiedział, że wszyscy inni są nakręceni, a ja podchodzę do tematów na chłodno. Trudno się nie zgodzić – śmieje się Agata Staszak.
W wolnym czasie, aby dać odpocząć głowie, zajmuje się ceramiką i szyciem. Choć nie gra już na skrzypcach, muzyka została w jej życiu – teraz chodzi na lekcje śpiewu. Jej podejście do biznesu jest pragmatyczne. Gdyby miała zdradzić swoją receptę na sukces zmieściłaby ją w kilku zdaniach: „Im mniej masz, tym bardziej ryzykuj. Uwierz w swój pomysł i walcz o niego. Bądź małą, zwinną firmą, która odpowiada na konkretne problemy klientów, za które będą gotowi zapłacić. Jak najwięcej testuj i gdy widzisz, że coś nie działa, nie próbuj tym samym sposobem uzyskać lepsze rezultaty”.
Więcej możesz przeczytać w 3/2026 (126) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.