Reklama

Rosną koszty leczenia weterynaryjnego. Ubezpieczenie zwierząt staje się coraz bardziej popularne

Sebastian Przeniosło – prezes Farm Innovations S.A.
Sebastian Przeniosło – prezes Farm Innovations S.A. / fot. mat. pras.
– Obowiązkowa identyfikacja zwierząt w ramach systemu KROPiK może stać się przełomem dla całego rynku weterynaryjnego i pet-care w Polsce – ocenia Sebastian Przeniosło, prezes Farm Innovations S.A. W rozmowie podkreśla, że firma ewoluuje z dostawcy chipów w dostawcę kompleksowej infrastruktury danych o zwierzętach, łączącej m.in. identyfikację, monitoring zdrowia i ubezpieczenia.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Zacznijmy od głośnego tematu, jakim jest KROPiK – planowany system obowiązkowej identyfikacji psów i części kotów. Czy to moment przełomowy dla rynku, czy raczej formalizacja procesu, który i tak już się rozpoczął?

Sebastian Przeniosło: To zdecydowanie moment przełomowy, ale jednocześnie naturalna konsekwencja zmian, które rynek obserwuje od kilku lat. Świadomość właścicieli zwierząt w zakresie identyfikacji i bezpieczeństwa systematycznie rosła, podobnie jak liczba zwierząt znakowanych elektronicznie. Brakowało jednak jednolitego, centralnego standardu.

KROPiK może uporządkować cały rynek – zarówno od strony bezpieczeństwa zwierząt, jak i jakości danych, współpracy między gabinetami weterynaryjnymi, samorządami oraz organizacjami zajmującymi się ochroną zwierząt. To również ważny krok w kierunku cyfryzacji rynku animal-health w Polsce.

System ma umożliwić szybką identyfikację właściciela zwierzęcia oraz ograniczyć problem porzuceń i bezdomności. W innych krajach europejskich to się sprawdziło.

Jakiej skali wzrostu rynku identyfikacji zwierząt można się spodziewać po wdrożeniu systemu centralnego – i co realnie będzie jego największym ograniczeniem?

Szacuje się, że w Polsce żyje obecnie około 15 milionów psów i kotów, a znacząca część tych zwierząt nadal nie posiada trwałej identyfikacji elektronicznej, więc mówimy o milionach potencjalnych rejestracji.

Największym ograniczeniem nie będzie sama technologia, ponieważ ta jest już dostępna i sprawdzona, ale skala organizacyjna całego procesu. Kluczowe będzie sprawne wdrożenie procedur, integracja danych oraz edukacja właścicieli zwierząt.

Jakie są największe wyzwania wdrożeniowe takiego systemu – bardziej technologiczne, organizacyjne czy związane z „terenem”, czyli weterynarzami i właścicielami zwierząt?

Największym wyzwaniem będzie połączenie wszystkich tych elementów w jeden sprawnie działający ekosystem. Sama technologia jest dziś relatywnie dojrzała. Znacznie trudniejsze są kwestie organizacyjne i operacyjne.

Istotne będzie stworzenie jednolitych standardów pracy, zapewnienie odpowiedniej jakości danych oraz zbudowanie prostych i intuicyjnych procesów dla lekarzy weterynarii i właścicieli zwierząt. W praktyce sukces systemu będzie zależał od tego, jak szybkie będzie jego wdrożenie i egzekwowalność obecności w nim.

Przejdźmy teraz do Waszej działalności. Jak dziś najprościej opisałby Pan Farm Innovations – jako producenta chipów, firmę technologiczną czy dostawcę całego systemu danych o zwierzętach?

Jesteśmy firmą technologiczną rozwijającą kompleksowy ekosystem dla rynków animal-health i vet-tech. Identyfikacja zwierząt była naszym początkiem i nadal pozostaje ważnym obszarem działalności, ale aktualnie koncentrujemy się przede wszystkim na danych, integracji systemów i rozwiązaniach wspierających zarządzanie zdrowiem zwierząt.

Od 10 lat rozwijamy technologie oparte na chipach podskórnych oraz urządzeniach monitorujących parametry zdrowotne i dobrostanowe zwierząt. Nasze rozwiązania umożliwiają nie tylko identyfikację, ale również automatyczny pomiar temperatury ciała, monitorowanie aktywności ruchowej czy analizę warunków środowiskowych zwierząt hodowlanych, co m.in. pozwala wykryć objawy chorobowe, a co za tym idzie – szybko reagować.

Do tej pory oznakowaliśmy ponad 130 tys. zwierząt hodowlanych, w tym konie, alpaki, kozy czy krowy. Patrzymy jednak na rynek znacznie szerzej niż wyłącznie przez pryzmat mikrochipów. Sam chip jest dziś jedynie punktem wejścia do całego cyfrowego środowiska informacji o zwierzęciu. Wokół tego rozwijane są kolejne warstwy usług.

Naszym celem jest zbudowanie infrastruktury technologicznej, która połączy identyfikację, monitoring zdrowia, dokumentację medyczną, rozwiązania dla gabinetów weterynaryjnych oraz usługi ubezpieczeniowe. Jesteśmy na dobrej drodze, aby tak się stało.

Kiedy Farm Innovations przestało być firmą „od chipów”, a zaczęło budować systemy i infrastrukturę technologiczną dla całego rynku?

Proces ten następował stopniowo. Bardzo szybko zauważyliśmy, że sam chip jest tylko nośnikiem identyfikacji, natomiast realna wartość powstaje wokół danych i usług budowanych na tej infrastrukturze.

Przełomowym momentem było rozpoczęcie prac nad integracją różnych elementów rynku – od rejestrów i systemów po rozwiązania analityczne i cyfrową obsługę właścicieli zwierząt. Wtedy zaczęliśmy postrzegać siebie bardziej jako dostawcę technologii dla całego ekosystemu niż dostawcę pojedynczego produktu.

Pamiętajmy też, że wraz z nami rozwijała się cała branża, a my chcąc być jej częścią – musieliśmy dorównać temu rozwojowi.

W jakim kierunku rozwija się dziś technologia monitorowania zdrowia zwierząt i jakie parametry można już realnie analizować w praktyce?

Rynek dynamicznie zmierza w stronę ciągłego monitorowania zdrowia i zachowania zwierząt - szczególnie gospodarskich, co przekłada się na konkretne wyniki produkcyjne. Już dziś możliwe jest analizowanie aktywności, temperatury, przeżuwania, parametrów związanych ze stresem czy zmian behawioralnych, które mogą sygnalizować problemy zdrowotne.

Coraz większą rolę odgrywa także analiza danych oparta na sztucznej inteligencji, która pozwala wcześniej wykrywać nieprawidłowości i wspierać lekarzy weterynarii w podejmowaniu decyzji diagnostycznych.

W praktyce cały rynek podąża w kierunku modelu predykcyjnego, czyli nie tylko reagowania na chorobę, ale przede wszystkim wcześniejszego wykrywania ryzyka. Popularne powiedzenie „lepiej zapobiegać niż leczyć” tutaj sprawdza się w stu procentach.

Czy widzi Pan moment, w którym „cyfrowy profil zdrowotny zwierzęcia” stanie się standardem – podobnie jak dokumentacja medyczna u ludzi?

Tak, uważam, że to naturalny kierunek rozwoju rynku i proces, który już się rozpoczął. Właściciele zwierząt oczekują dziś coraz wyższego poziomu opieki, a lekarze weterynarii potrzebują dostępu do pełniejszych i lepiej uporządkowanych danych.

Cyfrowy profil zdrowotny będzie w przyszłości obejmował nie tylko historię leczenia, ale też dane dotyczące profilaktyki, szczepień, badań laboratoryjnych czy informacji żywieniowych. To stworzy zupełnie nową jakość zarówno dla medycyny weterynaryjnej, jak i dla rynku ubezpieczeń czy usług opartych na analizie danych.

Poza identyfikacją i monitoringiem zdrowia zwierząt weszliście w segment ubezpieczeń. Co było impulsem do tego kierunku?

To był kolejny krok wynikający z obserwacji rynku. Wraz ze wzrostem świadomości właścicieli zwierząt rosną również oczekiwania dotyczące bezpieczeństwa finansowego i dostępu do nowoczesnej opieki weterynaryjnej. Sama idea była też konsekwencją kompetencji i doświadczeń zgromadzonych wokół Farm Innovations. W strukturze akcjonariatu spółki od początku obecni są ludzie związani ze światem ubezpieczeń, dlatego połączenie technologii, zdrowia zwierząt i usług ubezpieczeniowych, było dla nas naturalnym kierunkiem rozwoju już od samego początku działalności.

Zaczęliśmy od bydła mlecznego i koni. W kwestii tej drugiej grupy zwierząt niedawno rozpoczęliśmy sprzedaż ubezpieczeń we współpracy z Generali TU S.A. Połączyliśmy tu naszą wiedzę o zwierzętach i technologii z doświadczeniem partnera ubezpieczeniowego.

Następne etapy to rozwój ubezpieczeń m.in. dla psów i kotów, nad czym intensywnie pracujemy.

Czy ubezpieczenia zwierząt to nadal nisza, czy już segment, który ma potencjał stać się rynkiem masowym w Polsce?

Obecnie to wciąż rynek we wczesnej fazie rozwoju, ale jego potencjał jest bardzo duży. Dla porównania: ubezpieczenia zwierząt domowych obejmują w Polsce zaledwie 1% zwierząt, podczas gdy w Szwecji 90%, a w Danii 40%.

Polska idzie za trendami widocznymi na innych rynkach europejskich, gdzie ubezpieczenia zwierząt stają się standardowym elementem odpowiedzialnej opieki nad pupilem.

Widzimy wyraźny wzrost zainteresowania właścicieli zwierząt ochroną zdrowia swoich pupili, szczególnie w kontekście rosnących kosztów leczenia weterynaryjnego. Coraz częściej o to pytają. W naszej ocenie w perspektywie kilku lat może to być jeden z najszybciej rozwijających się segmentów rynku pet-care.

I na koniec: jakie są Wasze kluczowe plany rozwoju na najbliższe 2–3 lata i jak widzi Pan docelową strukturę rynku: bardziej rozproszoną czy opartą o kilku dużych integratorów technologii?

Najbliższe lata chcemy poświęcić dalszemu rozwojowi infrastruktury technologicznej oraz integracji danych w obszarze vet-tech. Koncentrujemy się na rozwiązaniach wspierających hodowców, cyfryzacji rynku weterynaryjnego, systemach monitorowania zdrowia zwierząt, budowie usług opartych na analizie danych oraz rozwoju segmentu ubezpieczeń.

W naszej ocenie rynek będzie stopniowo konsolidował się wokół kilku dużych platform technologicznych integrujących różnorodne usługi. Jednocześnie istotną rolę nadal będą odgrywać wyspecjalizowane podmioty dostarczające konkretne rozwiązania.

Docelowo największą wartość będą tworzyć firmy zdolne do budowy kompleksowych ekosystemów łączących identyfikację, zdrowie, dane, usługi finansowe oraz komunikację z właścicielami zwierząt. Wierzymy, że możemy stać się jednym z takich podmiotów i konsekwentnie realizujemy tę strategię.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama