Prorektor ASP: Uczelnia wyższa musi stać na straży kultury dialogu!

Fot. materiały prasowe Fot. materiały prasowe
Uczelnie wyższe, a uczelnie artystyczne w szczególności, powinny zachować jak najdalej idącą otwartość na odmienne punkty widzenia i budować przestrzeń kultury dialogu – to nasze najważniejsze cele - mówi Grzegorz Hańderek, obecnie prorektor, a od września rektor Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Kilka lat temu bezskutecznie zdawałem na Wydział Radia i Telewizji Uniwersytetu Śląskiego. Słyszałem wtedy, że to bardzo trudne egzaminy, do szkoły nie można dostać się za pierwszym podejściem, a przyszli studenci muszą być „doświadczeni życiowo”. Jakie stereotypy funkcjonują o akademiach sztuk pięknych?

Myślę, że akademiom wciąż towarzyszy pewna aura niedostępności. W czasach, kiedy zdawałem na ASP było ok. dziesięciu osób na miejsce, teraz jest ich znacznie mniej, bo i oferty akademii są o wiele szersze i bardziej zróżnicowane. Oczywiście z atrakcyjnością poszczególnych kierunków bywa różnie. Od kilku lat, chyba nie tylko u nas, projektowanie cieszy się największym wzięciem.

Z czego wynika przekonanie o tej aurze niedostępności?

Pewne mity są z pewnością kolportowane przez osoby, którym na egzaminach wstępnych się nie powiodło, albo takie, które zachowały w pamięci uczelnię sprzed kilku dekad. Staramy się jednak być otwarci i zapraszamy do nas przy każdej możliwej okazji, jednocześnie wychodząc na zewnątrz. Na przykład obrony dyplomów organizujemy zazwyczaj poza Akademią – w galeriach usytułowanych w centrum miasta – i mają one charakter publiczny. Oczywiście wciąż zdarza się, że ludzie zdają do nas po kilka razy, ale to świadczy o ich dużej determinacji, bez której trudno sobie wyobrazić jakąkolwiek twórczość. Warto jednak dodać, że dziś można do nas przyjść z pracami jeszcze przed egzaminem i skonsultować je z naszymi pedagogami, można też porozmawiać ze studentami i kadrą o specyfice każdego z obszarów kształcenia.

Jaka więc jest obecnie kondycja akademii sztuk pięknych w Polsce? Mają się dobrze?

Kondycja akademii jest ściśle związana z tym, czy młodzi projektanci i artyści mają poczucie, że są potrzebni. Wytworzenie takiego przekonania nie zależy jednak wyłącznie od akademii, ale od ludzi, podmiotów i instytucji, którzy dostrzegają, że zapotrzebowanie na ludzi kreatywnych jest większe niż kiedykolwiek dotąd. My przygotowujemy ludzi do wstąpienia na profesjonalną ścieżkę kariery, ale nie od nas zależy, jak ona będzie wyglądała. Twórca dzisiaj musi posiadać umiejętność reagowania na okoliczności, dlatego kształcenie określonych dyspozycji mentalnych stawiamy na równi z przygotowaniem warsztatowym.

Opinia publiczna co jakiś czas dyskutuje o kondycji polskich uniwersytetów, zwłaszcza przy okazji ogłaszania kolejnych rankingów. Mam wrażenie, że o uczelniach artystycznych mówi się znacznie rzadziej.

Może dlatego, że nasze działania niezwykle trudno jest parametryzować i ujmować w rankingi. Więcej – takie proste wartościowanie może zaburzać obraz tego, czym jest twórczość, szczególnie współcześnie, gdzie pola poszczególnych dyscyplin stają się coraz bardziej umowne. Nie zmienia to faktu, że szkoły artystyczne w Polsce reprezentują naprawdę bardzo wysoki poziom. Wśród absolwentów mamy wielu twórców, którzy przebijają się i to nie tylko na rodzimym gruncie.

To dlaczego się tym wysokim poziomem nie chwalimy?

Ta dyskusja się toczy, ale trochę w oderwaniu od akademii. Sukcesy naszych absolwentów to już część ich własnej biografii. My oczywiście staramy się śledzić ich losy i cieszymy się rozwojem ich karier. Staramy się też, w ramach możliwości, o nich informować. Ich sukces w końcu buduje również prestiż naszych instytucji.

Współcześnie też chyba zmienia się rola uczelni artystycznych.

Ich rola jest niezmiennie bardzo istotna. Rzeczywistość ulega dynamicznym zmianom, więc i nam nie pozostaje nic innego jak ciągle weryfikować to, czego i jak powinniśmy uczyć. Konserwatywny akademizm odchodzi szczęśliwie do historii. Wielu młodych twórców, aktywnych w życiu artystycznym działa z powodzeniem w strukturze akademii. Myślę, że sztuka dzisiaj – w czasach tak globalnych, gwałtownych zmian - jest nam szczególnie potrzebna. Ma świetne narzędzia, by otwierać przestrzeń dyskusji, kiedy nasz stosunek do nauki bywa często dość „niestabilny”.

To znaczy?

Weźmy całkiem nieodległy przykład – z jednej strony w obliczu kryzysu nagle czekamy na ekspertyzy, ostatnio akurat epidemiologów. Z drugiej strony, kiedy nam nie-ekspert powie, że mamy ściągać maseczki, nauka schodzi na nieco dalszy plan. Nie wspomnę już o sprawach związanych z ochroną środowiska, gdzie wydaje się, że kompletnie ignorujemy te informacje, których dostarcza nam świat nauki. Działania artystyczne i projektowe mają ogromne znaczenie, ponieważ to zupełnie innych rodzaj przekazu. Narracja naukowa zawsze jest związana z pewną metodologią i precyzyjnym językiem, który z trudem się przebija. Natomiast sztuka i projektowanie działają w sposób bardziej nieoczywisty, mają swoje narzędzia.

Jakie?

To narzędzia, które odwołują się nie tylko do intelektu, ale również do emocji. Działają na wyobraźnię, nierzadko konfrontując się z obszarem tabu.

Trudno rozmawiać o kondycji uczelni wyższych w oderwaniu od sytuacji epidemiologicznej. Eksperci przewidują, że uniwersytety czekają trudne miesiące, o ile nie lata. Można wysnuć wniosek, że – biorąc pod uwagę te specyficzne narzędzia, o których Pan wspomniał – placówki artystyczne będą bardziej odporne na kryzys?

Był to dla nas nieoczekiwany i intensywny trening. Podjęliśmy wysiłek przeformułowania metod kształcenia w formule zdalnej, choć początkowo wydawało nam się, że dydaktyka artystyczna bardzo mocno jest związana z fizycznym doświadczeniem - materią, ciałem, skalą - więc nie może zostać poprowadzona w takim wymiarze. Okazało się jednak, że to możliwe. Dzięki narzędziom zdalnym zupełnie inne aspekty zaczęły wychodzić na powierzchnię. To niezwykle interesujące, dlatego na pewno, choć oczywiście tylko w pewnym zakresie, będziemy nadal korzystać z doświadczeń pracy zdalnej.

W jakim zakresie?

Trudno jeszcze powiedzieć, jednak wydaje mi się, że wsparcie teoretyczne jest możliwe do przeprowadzania w takiej właśnie formie. Niedawno uruchomiliśmy w Akademii projekt – którego zresztą sam byłem inicjatorem – pod nazwą „Stan czuwania”. To seria e-wykładów nagrywanych wcześniej przez różnych prelegentów, dotycząca oczywiście bieżącej sytuacji pandemicznej. Udało nam się zaprosić wybitnych ekspertów, przedstawicieli różnych dziedzin i perspektyw. To było – mam nadzieję – bardzo cenne i inspirujące dla naszych studentów doświadczenie. Dodatkowo, dzięki otwartej formule publikacji wykładów w mediach społecznościowych, mieliśmy możliwość dzielenia się tą wiedzą również z osobami spoza uczelni.

Nie ulega wątpliwości, że pandemia przyniosła niewyobrażalną wręcz liczbę zagrożeń. Ale są też dobre jej strony. Na wielu uczelniach usprawnił się chociażby elektroniczny obieg dokumentów.

Jedną z misji uczelni artystycznych jest współpraca z otoczeniem oraz edukacja kulturalna. W tej materii też musieliśmy wiele kwestii przeformułować – na przykład jak pokazać wystawy w trakcie lock-downu. Częścią recepty na sukces jest oczywiście linkowanie się z innymi instytucjami. To akurat łatwe w wirtualnym świecie, natomiast szukanie alternatywnych form prezentacji osiągnięć jest wciąż dużym wyzwaniem.

Pandemia wyzwoliła kreatywność?

Zdecydowanie! Problemy, którymi żyliśmy dotąd musiały ulec przewartościowaniu. Dziś pewne aspekty naszego życia domagają się radykalnego zerwania ze schematem i stereotypem. Jestem jednak optymistą i staram się szukać jasnych stron nawet w trudnych czasach.

Należy wspomnieć, że te trudne czasy nie są związane tylko z pandemią. Nie tak dawno padło wiele kontrowersyjnych słów pod adresem środowiska LGBT. Wiele uniwersytetów zajęło jednoznaczne stanowisko w tej sprawie. Czy współcześnie jest możliwe, żeby uczelnia wyższa była neutralna światopoglądowo?

Każda uczelnia powinna tworzyć przestrzeń dla wyrażania poglądów, ale to wszystko musi się mieścić w pewnych normach, co zakłada konieczność respektowania cudzych przekonań. Musimy stać na straży kultury dialogu. Jednak tam, gdzie łamane są prawa człowieka czy prawa mniejszości, musimy być jednoznaczni.

To trudne.

Trudne w tym sensie, że to proces, który musi być podejmowany wciąż na nowo. W Polsce bardzo łatwo o zaszufladkowanie ludzi i pojęć. Uczelnie wyższe powinny trzymać się z dala od politycznego zagospodarowania jakiegokolwiek tematu. Otwarcie na różnorodność, szanowanie inności – to nasze naturalne cele.

Da się w ogóle działać w oderwaniu od polityki?

Jako uczelnia jednoznacznie dystansujemy się wobec zaangażowania w bieżącą politykę. Znamy z historii momenty, kiedy sztuka działała w służbie konkretnych linii ideologicznych. Doktryny estetyczne przecież rodziły się w taki sposób! Liczę, że wyciągnęliśmy wnioski i nie będziemy podobnych błędów popełniać w przyszłości. Z drugiej strony sztuka nie ogranicza się jedynie do estetyki. To zajęcie stanowiska, a jej istotą jest wolność wypowiedzi. Jest testerem rzeczywistości, bada granice relacji społecznych. Niezależność jest więc punktem wyjścia dla jakichkolwiek działań.

Od tego niedaleko do anarchii.

Niekoniecznie, ponieważ sztuka wynika z empatii i towarzyszy jej etyka działania, a więc odpowiedzialność.

Jakie więc plany na najbliższe miesiące ma katowicka Akademia Sztuk Pięknych?

Chcemy podołać trudom epidemii; przygotowujemy scenariusze na różne ewentualności. Wciąż liczę, że uda nam się rozpocząć rok „w realu”. Mamy liczne plany związane z rozbudowaniem sieci współpracy – również w wymiarze międzynarodowym. Mówiąc dużym skrótem, chcemy zwiększyć nasz wpływ na rzeczywistość.

Czyli, rozumiem, działalność w regionie spada na dalszy plan?

Wręcz przeciwnie! Śląsk wciąż jest w fazie transformacji i na tym polu widzimy swoją rolę, jaką mamy do odegrania.

A co z odpowiedzialnością społeczną? Nie tak dawno podarowaliście śląskim szpitalom kilkaset przyłbic wydrukowanych na drukarkach 3D.

To był impuls i oddolna inicjatywa naszych pracowników, do której udało nam się włączyć wiele prywatnych i publicznych instytucji. To oczywiście skłania do przemyśleń, w jaki sposób możemy rozwijać podobne działania w przyszłości.

Wyjdziecie z kryzysu silniejsi?

Taką mam nadzieję. Czas kryzysu to czas wyzwań. Czujemy się odpowiedzialni za to, by proponować alternatywne rozwiązania w różnych zakresach. Zwłaszcza teraz sztuka i projektowanie są bardzo istotne.

POLECAMY