Fotka się nie poddaje

Rafał Agnieszczak, Fotka.pl
Rafał Agnieszczak, Fotka.pl, fot. materiały prasowe
Pierwszy polski serwis społecznościowy Fotka obchodzi właśnie 20-lecie działalności. Jego twórcy nie tylko nie przestraszyli się konkurencji światowego giganta, jakim jest Facebook, ale właśnie planują ekspansję międzynarodową.
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 8/2021 (71)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Fotka wystartowała w 2001 r. Użytkownikom dała możliwość darmowego umieszczania swoich zdjęć oraz tworzenia publicznych profili bez imienia i nazwiska. – Kiedy zaczynaliśmy, internet w Polsce dopiero raczkował, a popularny dzisiaj termin „serwis społecznościowy” jeszcze nie istniał – mówi Rafał Agnieszczak, współtwórca Fotki, pionier polskiego biznesu internetowego. Razem z Andrzejem Ciesielskim u progu XXI w. stworzyli stronę wzorowaną na amerykańskim portalu HotOrNot. Na początku Fotka nie przynosiła zysków. Przełomem okazało się rozpowszechnienie stałego łącza internetowego (SDI) oraz wprowadzenie przez rodzimy serwis opłat za dostęp do rozszerzonych funkcjonalności. W czasach swoich największych triumfów Fotka miała 2,7 mln realnych użytkowników i ponad 2,7 mld odsłon miesięcznie. Generowała 7 mln zł przychodu rocznie. 

Fotka: Warkot serwerów

Dwadzieścia lat temu rejestrując autorską domenę, twórcy Fotki musieli wysłać list do Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej i czekać na zgodę. Kupno domeny kosztowało 200 zł. Inwestycja okazała się – po kilku latach – strzałem w dziesiątkę. Rafał Agnieszczak pierwsze doświadczenia w branży IT zdobywał w Ahoj.pl. Trafił na czasy bańki spekulacyjnej (dot-com bubble), która pękła w 2001 r. Już od 1995 r. firmy na potęgę inwestowały w rodzący się „świat interaktywny”, zwykle przeceniając biznesy prowadzące działalność w internecie. Na początku 2000 r. lwia część inwestorów straciła nadzieję na opłacalność przedsięwzięć internetowych. Zachwyt nad „nową gospodarką” wyraźnie zmalał. Gdyby wówczas dwaj Polacy poddali się pesymistycznym nastrojom branży, nie osiągnęliby tak spektakularnego sukcesu. Postanowili jednak działać. Kryzys w branży IT potraktowali jako dodatkową szansę, w myśl zasady Churchilla, który mawiał, że dobrego kryzysu nie wolno zmarnować. 

– Postanowiliśmy tworzyć serwis niedrogi w utrzymaniu. Zdjęcia użytkownicy dostarczali nam i nadal dostarczają za darmo. Z miesiąca na miesiąc mieliśmy coraz więcej treści, bez płacenia za kontent – opowiada Agnieszczak i wyjaśnia filozoficzne założenia swojego pierwszego biznesu bazującego na podstawowych i niezmiennych ludzkich potrzebach: – Już Arystoteles pisał, że człowiek jest istotą społeczną. Jako ludzie mamy potrzebę prezentowania siebie, oceniania innych, a także zawierania nowych znajomości. Trzeba jednak podkreślić, że Fotka, realizując te potrzeby, nigdy nie była serwisem randkowym. Choć spełnia funkcję towarzyską: za pośrednictwem serwisu wiele osób miało szansę poznać się, czasem taka znajomość przemieniała się w miłość w realu. Dzięki Fotce powstało wiele małżeństw, urodziło się sporo dzieci, choć na pewno były też zdrady i rozwody. Podobny ferment wprowadziła uruchomiona w 2006 r. Nasza Klasa, która właśnie kończy działalność. 

Gwałtowny przyrost użytkowników Fotki w latach 2003–2006 wiązał się z dużymi wyzwaniami technologicznymi. Koszty utrzymania serwisu zaczęły rosnąć, przede wszystkim ze względu na konieczność kupowania sprzętu. – To były czasy, gdy trzeba było mieć własne serwery. Trzymaliśmy je w wynajętej serwerowni w Warszawie. Każdy ważył kilkanaście kilogramów, warczał jak traktor i kosztował prawie tyle, co niezły samochód. Na ten sprzęt musieliśmy zarobić sami – relacjonuje Agnieszczak. Monetyzacja internetowego przedsięwzięcia nie była prosta. Próby wprowadzenia płatnych kont spotykały się z oporem użytkowników. Dalsze istnienie serwisu stanęło pod znakiem zapytania. W krytycznym momencie Agnieszczak zagrał va banque. Zamknął serwis na 24 godz. Po tym radykalnym kroku wśród użytkowników znalazło się kilka tysięcy osób (docelowo ok. 1 proc. ogółu) gotowych sięgnąć do kieszeni. Kondycję finansową firmy poprawiła wkrótce działalność reklamowa, której nauczyli się sami od podstaw. 

Niezgoda na marnotrawstwo 

W 2007 r. Fotka znalazła się wśród pięciu najczęściej odwiedzanych stron w polskim internecie. Reklamodawcy zwietrzyli swoją szansę i znowu byli chętni inwestować pieniądze w świat wirtualny. Kolejne warkoczące serwery Fotki nie mieściły się w wielkich szafach. Wydatki polskiej firmy na hardware osiągały zawrotne na tamte czasy sumy. – Od początku posiadaliśmy wyłącznie własny kapitał. Nie dopuszczaliśmy do naszego biznesu inwestorów czy sponsorów, chcieliśmy pełnej niezależności. Fotka obyła się bez zewnętrznego finansowania. Ekonomiczne wyzwania nauczyły nas dyscypliny, odpowiedzialności oraz efektywności. Do dzisiaj jestem wrogiem marnotrawstwa – podkreśla Agnieszczak. Jego firma w odpowiednim momencie zdecydowała się na kupno domu w Elblągu o powierzchni 500 mkw., w którym do dzisiaj znajduje się biuro Fotki. Kupowane kiedyś serwery dzisiaj już nie tak potrzebne (miejsce na zewnętrznych serwerach kupuje się online) Rafał Agnieszczak rozdaje teraz początkującym przedsiębiorcom internetowym. – Szkoda, aby się marnowały, mogą się jeszcze komuś przydać – mówi biznesmen-milioner i dodaje: – Uważam, że walka z marnotrawstwem powinna być w naszych czasach obowiązkowym przedmiotem szkolnym. Nie marnujmy! 

Rekordowy 2007 r. serwis Fotka zakończył z wynikiem: 7 mln zł przychodu i 4 mln zł dochodu, uzyskując prawie 60 proc. rentowności. Wydawało się, że nic nie zatrzyma rozpędzonej maszyny biznesowej. Jednak na horyzoncie pojawił się światowy gigant, jakim jest Facebook. Rafał Agnieszczak przekonuje, że był jednym z pierwszych Polaków zarejestrowanych na fejsie. Były to dawne czasy, gdy amerykański serwis miał raptem kilkaset tysięcy użytkowników, a żeby zostać jednym z nich, trzeba było otrzymać zaproszenie. – Nigdy nie widziałem w Facebooku zagrożenia dla Fotki. Podstawowa różnica polega na tym, że nasz serwis łączy ludzi, którzy chcą się poznać, zaś Facebook łączy tych, którzy już się znają – wyjaśnia. Kolejna różnica dotyczy udostępniania swojej tożsamości. Podczas gdy w serwisie założonym przez Zuckerberga każdego obowiązuje podanie imienia i nazwiska, Fotka oparta jest na kontach prowadzonych pod pseudonimem. – Nigdy nie biliśmy się z Facebookiem o użytkowników. Robimy swoje – podkreśla Agnieszczak. To dobra strategia. Konfrontacji z globalnym gigantem, zrzeszającym dzisiaj ponad 1 mld ludzi, nie wytrzymał m.in. polski serwis grono.net. 

Trzecia dekada Fotki

Od początku istnienia w serwisie Fotka opublikowano 110 mln zdjęć. Łączna długość wrzuconych filmików przekroczyła 150 lat. Przez serwis przewinęły się kolejne pokolenia. Twórcy serwisu szacują, że przez ostatnie dwie dekady na Fotce utworzono ok. 18 mln profili. Przy okazji świętowania 18. urodzin nastąpił rebranding: adres strony zmieniono z Fotka.pl na fotka.com. Obecnie pod względem liczby odwiedzających ten portal internautów Fotka znajduje się poza pierwszą dziesiątką serwisów społecznościowych w Polsce. Nadal jednak ma oddane grono użytkowników. Według badania Gemius/PBI w kwietniu 2019 r. witrynę odwiedziło 391,3 tys. internautów, wykonując 165 mln odsłon. Średni czas spędzony przez jednego użytkownika w miesiącu wyniósł 3 godz. 56 min 7 sek. Rentowność firmy zmalała, ale nadal utrzymuje się na wysokim poziomie. Szczególnie dobre wyniki w ostatnich latach osiągnęła aplikacja Fotka wpisująca się w trendy mobilnej rewolucji. 

– Kiedyś największą siłą naszego serwisu była liczba użytkowników. Z czasem zrozumieliśmy, że mając tak silną konkurencję jak Facebook czy Instagram, musimy przestać skupiać się na masie i zacząć robić rzeźbę – wyjaśnia Agnieszczak, odwołując się do porównania ze świata fitness. Od czasu triumfów Facebooka w Polsce twórcy Fotki zadbali o rozszerzenie funkcjonalności, przywiązanie do siebie stałych użytkowników, a także zwiększenie liczby osób gotowych płacić za usługi (liczba płacących wzrosła do kilkunastu procent). Wśród planów na najbliższą przyszłość Rafał Agnieszczak wymienia umiędzynarodowienie Fotki. W trzeciej dekadzie swego istnienia polski serwis miałaby stać się platformą globalną. Nazwa serwisu prawdopodobnie nie ulegnie zmianie i nie będzie tłumaczona na języki narodowe, wydaje się bowiem wystarczająco łatwa do wymówienia dla niepolskojęzycznych użytkowników. Doświadczenie, wiedza, przebojowość twórców Fotki mają pomóc w światowym sukcesie. 

Na marginesie: Co się stało z Naszą Klasą? 

27 lipca 2021 roku portal Nasza Klasa zakończył działalność i został wyłączony. Oficjalną decyzję o końcu legendarnego serwisu podjął jego obecny właściciel, koncern Axel Springer Polska. W najbliższych miesiącach wszystkie dane osobowe zgromadzone przez 15 lat istnienia Naszej Klasy (od 2010 r. działającego pod nazwą nk.pl) mają zostać na trwale usunięte. Użytkownicy, którzy wcześniej wykupili płatne usługi, mogą ubiegać się o zwrot pieniędzy. Od 26 maja 2021 r. na portalu nie można było już zakładać nowych kont. Serwis społecznościowy Nasza Klasa powstał w 2006 r., jego twórcami byli Maciej Popowicz i Arkadiusz Pernal. Wzorowany był na amerykańskiej stronie classmates.com założonej w 1995 r. Nazwa serwisu poświęconego odnajdywaniu znajomych ze szkolnych lat, nawiązywała do piosenki „Nasza klasa” Jacka Kaczmarskiego. U szczytu popularności, w czerwcu 2010 r, na portalu istniało 14 mln aktywnych kont, co oznacza, że profil miał tam co trzeci Polak. Spadek popularności w ostatniej dekadzie był wyraźny. W 2020 r. na Naszej Klasie liczba aktywnych użytkowników oscylowała w okolicach 1 mln. Decyzja o zniknięciu Naszej Klasy z sieci budzi mieszane uczucia. Podobne portale nadal z powodzeniem działają w Niemczech, Francji czy Holandii. 

My Company Polska wydanie 8/2021 (71)

Więcej możesz przeczytać w 8/2021 (71) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY