Czy dni Zondacrypto są już policzone? Znikający ludzie, „gorący portfel” niemal pusty, a do gry wchodzi prokuratura
Z tego tekstu dowiesz się:
- Dlaczego prokuratura bada sprawę Zondacrypto?
- Co wykazała analiza portfeli i jakie są przyczyny paraliżu wypłat?
- Na co skarżą się klienci Zondacrypto?
- Jaka jest odpowiedź Zondacrypto?
Fundamentem zaufania w świecie krypto jest przejrzystość. Tymczasem, jak informuje portal Money.pl, analiza przeprowadzona przez Recoveris, (firmy specjalizującej się w śledzeniu, analizie oraz odzyskiwaniu skradzionych kryptowalut i aktywów cyfrowych), rzuciła cień wątpliwości na płynność finansową giełdy. W sierpniu 2024 roku rezerwy BTC na portfelach Zondy wynosiły jeszcze 55,7 BTC. W ciągu zaledwie 4 miesięcy z giełdy na zewnętrzną platformę Kraken wypłynęło 76 mln zł w ramach ponad 500 przelewów. Z raportu wynika, że tzw. „hot wallet” (gorący portfel służący do bieżących wypłat) Zondacrypto w pewnym momencie zawierał jedynie około 100 tys. dolarów w stablecoinach USDT i... 0,18 bitcoina, czyli 46 tys. złotych.
Dla giełdy, która chwali się obsługą ponad 1,3 miliona użytkowników, taka kwota wydaje się kroplą w morzu potrzeb. Jak zauważa Money.pl, cytując ekspertów, tak niskie rezerwy w gorącym portfelu mogą sugerować, że giełda nie jest w stanie realizować wypłat w czasie rzeczywistym, co bezpośrednio przekłada się na narastającą frustrację klientów.
- To jest tak piękne w swojej bezczelności, że aż prosi się o oprawienie w ramkę i powieszenie w Muzeum Polskich Afer Finansowych — obok Amber Gold, obok GetBack, obok wszystkich tych cudów, które regularnie fundują nam ludzie w garniturach, mówiący do kamer, że wszystko jest pod kontrolą - komentuje, nie bez ironii, Łukasz Kirylak na portalu X.
Klienci „odcięci” od pieniędzy. Fala skarg zalewa sieć
Problemy techniczne to jedno, ale brak dostępu do własnych oszczędności to dla inwestorów scenariusz najgorszy z możliwych. Portal Bankier.pl zwraca uwagę na lawinę negatywnych komentarzy i zgłoszeń od użytkowników, którzy od tygodni mają problemy z wypłatą środków lub weryfikacją kont (KYC).
Wielu klientów donosi o wielodniowych opóźnieniach. Jak podaje Bankier.pl, cytując jednego z rozżalonych użytkowników: „Moje środki są zablokowane od miesiąca pod pretekstem dodatkowej weryfikacji, na którą nikt nie odpowiada”. Giełda tłumaczy te opóźnienia restrykcyjnymi procedurami bezpieczeństwa i walką z praniem brudnych pieniędzy, jednak dla osób, które widzą spadające kursy i nie mogą zareagować, tłumaczenia te brzmią mało przekonująco.
Prokuratura na tropie – o co chodzi w śledztwie?
Sytuacja przestała być jedynie problemem „technicznym”, gdy do sprawy włączyły się organy ścigania. Jak donosi serwis Onet.pl, Prokuratura Okręgowa w Katowicach prowadzi działania dotyczące działalności giełdy. Śledztwo nie dotyczy jednak tylko bieżących problemów z wypłatami, ale szerszego kontekstu operacyjnego firmy, która formalnie zarejestrowana jest w Estonii i posiada licencje w kilku innych krajach, m.in. we Włoszech i na Litwie.
- Prokuratura zabezpiecza dokumentację i sprawdza, czy nie doszło do nieprawidłowości w zarządzaniu środkami klientów – informuje Onet.pl. To uderzenie jest o tyle bolesne, że Zondacrypto od lat pozycjonowała się jako „najbezpieczniejsza i w pełni uregulowana” alternatywa dla globalnych gigantów.
Prezes uspokaja: „Jesteśmy wypłacalni w 100 procentach”
W obliczu kryzysu głos zabrał Przemysław Kral, CEO Zondacrypto. W wypowiedzi udostępnionej w mediach społecznościowych, szef giełdy stanowczo odpiera zarzuty o brak środków:
- Wszystkie środki naszych klientów są bezpieczne i mają pokrycie 1:1. Opóźnienia wynikają wyłącznie z procedur bezpieczeństwa oraz modernizacji systemów, które mają zapobiegać nadużyciom – deklaruje Kral na łamach Bankier.pl.
Z kolei w artykule Money.pl przedstawiciele giełdy tłumaczą, że niska zawartość „gorącego portfela” to efekt świadomej polityki bezpieczeństwa – większość aktywów ma być przechowywana w tzw. „cold walletach” (zimnych portfelach), które są odcięte od internetu i tym samym odporne na ataki hakerskie. Przelewanie środków z „zimnych” na „gorące” portfele ma po prostu zajmować czas. Według Przemysława Krala takie przelewy są normalną praktyką w tym biznesie.
Marketingowy blichtr kontra szara rzeczywistość
Kontrast między problemami giełdy a jej agresywnym marketingiem jest uderzający. Zondacrypto jest sponsorem m.in. włoskiego klubu Juventus Turyn czy polskiego Rakowa Częstochowa. Jak zauważa Onet.pl, ogromne wydatki na promocję i celebrytów (ambasadorem marki był m.in. Wojciech Szczęsny) w obliczu problemów z wypłatami dla "zwykłych ciułaczy" budzą etyczne i biznesowe pytania.
Trudno oszacować co wydarzy się w najbliższych dniach i czy klienci odzyskają dostęp do swoich środków. Jeśli jednak spełni się czarny scenariusz to nie będzie pierwszy przypadek upadku krypto-giełdy w Polsce. Szymon Machalica, komentator giełdowych analiz na portalu X udostępnił podsumowanie głośnych afer wokół kryptowalut w Polsce, powiązanych z Zondacrypto. Według Machalicy, dzisiejszy kryzys to tylko kolejny rozdział w mrocznej sadze, która ciągnie się od blisko dekady, a jej korzenie sięgają czasów, gdy giełda funkcjonowała jeszcze pod nazwą BitBay.
Z zestawienia przedstawionego przez analityka wynika, że giełda od lat balansuje na krawędzi. Machalica przypomina, że już w lutym 2018 roku Komisja Nadzoru Finansowego wpisała BitBay na listę ostrzeżeń publicznych, co zmusiło platformę do „ucieczki” i rejestracji spółki w Estonii. Jednak to, co działo się później, według Machalicy przypomina scenariusz filmu sensacyjnego.
- Machalica przywołuje upadek giełdy BitMarket w lipcu 2019 roku, poprzez którą inwestorzy stracili 100 mln zł. Najbardziej wstrząsającym elementem tej historii była śmierć współwłaściciela, Tobiasza Niemiro. Został on znaleziony w lesie nad jeziorem w Olsztynie – popełnił samobójstwo, zostawiając po sobie maila do dziennikarza, w którym opisał kulisy środowiska, nazwiska i swoją walkę z ukrywaną depresją. Jak wskazuje autor postu do dziś nikt w tej sprawie nie usłyszał wyroku, a pieniądze przepadły,
- W 2020 roku reportaż "Superwizjera" TVN ujawnił, że wiceprezes giełdy miał w przeszłości wyrok za udział w zabójstwie biznesmena, a dziennikarzom oferowano milion złotych za odstąpienie od emisji materiału,
- Zaginięcie twórcy. W marcu 2022 roku w niewyjaśnionych okolicznościach zaginął Sylwester Suszek, założyciel platformy i "król kryptowalut". Ślad po nim urwał się w Czeladzi, a mimo milionowych nagród, do dziś nie wiadomo, co się z nim stało. Przypomnijmy, że Sylwester Suszek był twórcą, wieloletnim prezesem i twarzą giełdy BitBay, która po jego odejściu przeszła rebranding na Zondacrypto.
- Brutalna codzienność branży. Nawet w 2026 roku cieniem na środowisku kładą się porachunki – Machalica wspomina o pobiciu i potrąceniu współzałożyciela giełdy, Mateusza B., łącząc te zdarzenia ze środowiskiem pseudokibiców.
Kryzys uderza nie tylko w indywidualnych inwestorów, których zlecenia wypłat – jak pisze Machalica – „wciąż wiszą”. Problemy mają mieć także potężni partnerzy giełdy. Choć logo Zondacrypto zdobi budynek PKOL i koszulki takich gigantów jak Juventus Turyn czy Raków Częstochowa, komentator zauważa, że wspierane kluby od miesięcy mają nie otrzymywać należnych płatności.
be inwestorem krypto w Polsce
— Szymon Machalica (@SzymonMachalic1) April 7, 2026
> rok 2017
> bitcoin rośnie 1000% w rok
> kuzyn na weselu mówi ci żebyś "koniecznie wszedł"
> wchodzisz na BitBay - największą giełdę krypto w Polsce
> czujesz się jak pionier - wychodzisz z matrixa
> styczeń 2018
> KNF wypuszcza oficjalną kampanię… pic.twitter.com/v7IL7iL0rB
Dwa weta prezydenta Karola Nawrockiego sprzyjają oszustwom
Sytuację komplikuje dodatkowo chaos prawny. Machalica punktuje, że Polska stała się "rajem dla oszustw" przez brak skutecznej implementacji unijnego rozporządzenia MiCA, co było efektem dwukrotnego weta prezydenta Karola Nawrockiego wobec ustawy o rynku kryptoaktywów. W efekcie, gdy klienci Zondy próbują odzyskać swoje oszczędności, znajdują się w prawnej próżni.
Czy Zondacrypto wyjdzie z tego obronną ręką? Na ten moment giełda musi walczyć na dwóch frontach: technologicznym, by przywrócić płynność operacji, oraz prawnym, by oczyścić się z zarzutów prokuratorskich. Dla rynku kryptowalut w Polsce to test dojrzałości – jeśli największy gracz upadnie, zaufanie do cyfrowych aktywów nad Wisłą może zostać pogrzebane na lata.