Bycie szalonym to komplement

Bycie szalonym to komplement
Linda Rottenberg, założycielka i dyrektorka generalna Endeavor Global, organizacji non profit wspierającej przedsiębiorców z całego świata, którzy mogą zmienić jego funkcjonowanie, wspomina, że kiedy zakładała organizację nazywano ją la chica loca, czyli szalona dziewczyna.
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 2/2020 (53)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Rottenberg zresztą napisała o tym książkę, twierdząc, że to najlepszy komplement. Zawsze, kiedy zamierzasz zrobić coś nowatorskiego, naruszającego status quo nazwą cię wariatem. I dlatego trzeba brać to za dobrą monetę. Największą zaletą przedsiębiorcy jest myślenie na przekór utartym schematom, skłonność do postępowania inaczej. I kiedy robisz coś nowego i nie oskarżają cię o szaleństwo, to znaczy, że brakuje ci rozmachu.

Łukasz Dojka, chłopak z Dąbrowy Tarnowskiej, bez znajomości angielskiego wyjeżdża do Stanów, a potem do Anglii, by podglądać i uczyć się, jak działa branża fitness. Zaczyna od sprzątania klubu, potem jest sprzedawcą, menedżerem klubu i menedżerem regionalnym. I kiedy jest już, jak to się mówi, ustawiony w życiu postanawia to rzucić, by wrócić do Polski i budować swoją sieć klubów fitness. Czy to nie oznaka szaleństwa?

Adam Góral, wykładowca akademicki (też z Podkarpacia), stwierdza, że nie wyżyje z nauczania i w latach 90. idzie „w biznes”. Handluje ketchupem, a potem zakłada firmę informatyczną, która trafia do małego banku z Krasnego pod Rzeszowem. I obiecuje, że zrobi mu system informatyczny. Mimo że żaden z założycieli firmy nie bardzo wie, jak bank funkcjonuje. Muszą się tego dopiero nauczyć. Ten szalony pomysł przekształcił się dziś w firmę, która zatrudnia 24 tys. osób w 54 krajach na świecie.

Martyna Sztaba stwierdza, że równie ważny, jak zarabianie pieniędzy, jest wpływ jaki mamy na świat. I że biznes prowadzony wyłącznie dla zysku i niepoprawiający jakości życia zaprowadził nas w ślepy zaułek. Do katastrofy klimatycznej. Angażuje się w działający w branży przemysłowej startup Syntoil, który przerabia odpady powstałe po recyklingu opon. Zadanie, które przed sobą stawia, też jest ogromne i na granicy szaleństwa, bo wymaga generalnej zmiany myślenia o biznesie.

Ten numer „My Company Polska” jest więc pełen biznesowych inspiracji, historii osób, którym nie zabrakło rozmachu. Każda z nich ma jednocześnie nieco inną perspektywę, inne doświadczenie wynikające choćby z różnych środowisk, z których wyrastali. Łukasz Dojka sam nazywa siebie biznesowym gangsterem, bo twierdzi, że to daje mu większą rozpoznawalność. A w jego biznesie liczy się właśnie społeczność. Pamiętajcie więc, jak nazywają was szalonym, to jesteście na dobrej drodze.

 

My Company Polska wydanie 2/2020 (53)

Więcej możesz przeczytać w 2/2020 (53) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

POLECAMY