Reklama

Zaufanie to infrastruktura. Bez niej local content zostanie na papierze

Adam Łącki
Adam Łącki, prezes Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biuro Informacji Gospodarczej SA / fot. mat. pras.
Polska wchodzi w epokę największych inwestycji w swojej historii. Transformacja energetyczna, rozbudowa infrastruktury, zbrojenia — to szansa dla tysięcy polskich firm. Ale żeby ją wykorzystać, potrzebujemy czegoś więcej niż dostępu do przetargów. Potrzebujemy zaufania. I narzędzi, które to zaufanie będą weryfikować.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

W 2025 roku Krajowy Rejestr Długów Biuro Informacji Gospodarczej powtórzył po 10 latach badanie poziomu zaufania w polskim biznesie. Okazał się on jeszcze niższy niż w 2015 roku, za to wzrosły straty z tego powodu. Zespół prof. Jana Fazlagicia z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu wyliczył: polska gospodarka traci rocznie 974 mld zł — ponad jedną czwartą PKB — na transakcjach, które nie dochodzą do skutku wyłącznie dlatego, że firmy nie ufają swoim kontrahentom. Nie dlatego że oferta jest zła, cena za wysoka czy produkt nieodpowiedni. Tylko dlatego, że nie ma zaufania.

Jak wynika z najnowszego badania aż 84,8 proc. polskich przedsiębiorców zgadza się ze stwierdzeniem, że "trzeba stale uważać, żeby nie zostać oszukanym" — wobec 73,5 proc. w 2015 roku. Blisko połowa firm (48,8 proc.) deklaruje, że współpracuje wyłącznie ze sprawdzonymi, znanymi kontrahentami. Dziesięć lat temu — co znamienne — był to co czwarty przedsiębiorca (27,2 proc.).

To ma bezpośrednie przełożenie na local content. Wielkie projekty infrastrukturalne wymagają rozbudowanych łańcuchów dostaw, konsorcjów, podwykonawstwa — czyli współpracy wielu firm, często dotąd ze sobą niezwiązanych. Jak polskie MŚP mają wchodzić w takie relacje, skoro ich dominującą strategią stało się: "znam — to ufam"?

Rzetelna firma nie może udowodnić swojej rzetelności

Jest w tym coś paradoksalnego. W naszym badaniu 51 proc. firm z sektora MŚP zadeklarowało, że chciałoby móc pokazywać innym firmom, iż rzetelnie prowadzi biznes — przede wszystkim przez terminowe wywiązywanie się ze zobowiązań. W gronie firm średnich ten odsetek sięga 81 proc. Firmy chcą budować swoją reputację. Tyle że nie mają jak.

Dziś, jeśli firma chce pochwalić się tym, że płaci swoim kontrahentom w terminie i zgłosić tę informację do biura informacji gospodarczej, potrzebuje... zgody tego kontrahenta. Bez niej nie może tego zrobić. To strukturalna bariera: rzetelna firma nie może aktywnie budować swojej pozytywnej historii płatniczej. Może tylko czekać, aż ktoś ją sprawdzi i nie znajdzie długów.

Dlatego konieczne są zmiany w ustawie regulującej działalność biur informacji gospodarczej. Przedsiębiorca, który chce udowodnić swoją wiarygodność, powinien mieć do tego prawo — bez oglądania się na zgodę drugiej strony. Pozytywna historia płatnicza powinna być aktywem, który firma może budować i prezentować.

BIG-i mogą rozwiązać problem — ale potrzebują mocniejszych narzędzi

63,5 proc. firm MŚP chciałoby mieć dostęp do wiarygodnych, zintegrowanych informacji o kontrahentach w jednym miejscu. Dziś, żeby sprawdzić jednego kontrahenta, trzeba sięgać do kilkudziesięciu rozproszonych baz danych. Małe firmy nie mają na to ani czasu, ani ludzi.

Biura informacji gospodarczej — BIG-i — zostały po to stworzone, żeby tę rolę pełnić. Ale żeby były skuteczne, potrzebują trzech rzeczy. Po pierwsze: możliwości raportowania pozytywnej historii płatniczej bez wymogu zgody kontrahenta. Po drugie: dostępu do danych z publicznych rejestrów, które dziś są od nich odcięte. Po trzecie: możliwości pełnienia roli integratora informacji — jednego okienka, w którym przedsiębiorca dostaje pełny, wiarygodny obraz swojego kontrahenta.

To wymaga zmiany ustawy o biurach informacji gospodarczej. Nie jest to skomplikowana legislacyjna operacja — jest to jednak niezbędny krok, jeśli chcemy, żeby local content był czymś więcej niż hasłem.

Rzetelność jako kryterium w przetargach

Jest jeszcze jeden element, który może realnie wzmocnić pozycję polskich firm w łańcuchach dostaw. Rynek publiczny jest dla wielu z nich dziś niedostępny — według raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego z 2025 roku tylko 13 proc. firm produkcyjno-usługowych złożyło w zeszłym roku jakąkolwiek ofertę w zamówieniu publicznym. 72 proc. nie rozważało tego w ogóle.

Ale gdyby jednym z kryteriów branych pod uwagę przy przetargach była ocena rzetelności płatniczej startujących firm — a nie tylko cena i doświadczenie — to zmieniałoby obraz gry. Z jednej strony wykluczałoby firmy zadłużone i nierzetelne. Z drugiej premiowało tych, którzy przez lata budowali pozytywną historię współpracy z kontrahentami. Dla polskich MŚP byłby to realny atut konkurencyjny.

Local content nie uda się bez zaufania. A zaufanie nie zbuduje się samo — potrzebuje instytucji, danych i przepisów, które je umożliwią.

----

Autor: Adam Łącki – jest prezesem Zarządu Krajowego Rejestru Długów Biuro Informacji Gospodarczej SA

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama