Zamożni pakują walizki, a ponad 60 procent gorzej zarabiających spędzi lato w domu [BADANIE]
Z najnowszego kwartalnego raportu Finax wyłania się obraz powolnego, ale zauważalnego wychodzenia z finansowego dołka. Wskaźnik Financial Wellness Index, mierzący dobrostan finansowy, wzrósł z 47 do 49 punktów. To kamień milowy, ponieważ od początku prowadzenia projektu indeks nigdy wcześniej nie drgnął w górę w tak wyraźny sposób. Przede wszystkim topnieje grupa Polaków o najniższym dobrostanie finansowym, która skurczyła się z 36 do 30 procent. Jednocześnie rośnie liczba osób osiągających wyniki średnie i wysokie, co sugeruje, że Polacy zaczynają odbudowywać swoją odporność na rynkowe wstrząsy.
W ramach analizy struktury społecznej największą grupę wciąż stanowią tak zwane chomiki, czyli osoby posiadające pewne oszczędności, ale odczuwające jeszcze umiarkowany stres i nieodkładające pieniędzy w sposób systematyczny. Silną pozycję zajmują także pszczoły, czyli respondenci regularnie powiększający stan konta i znacznie lepiej oceniający swoją sytuację materialną. Najwęższą, elitarną grupą pozostają rekiny finansów, charakteryzujące się potężną poduszką bezpieczeństwa i pełną niezależnością. Zdaniem Przemysława Barankiewicza, szefa Finax na Polskę, te przetasowania to ewidentny sygnał powrotu stabilności, choć do pełnego komfortu, który pozwalałby na jednoczesne budowanie kapitału i swobodne podróżowanie, wciąż nam daleko.
Młodzi i kobiety napędzają zieloną wyspę odbicia
Co ciekawe, pozytywny impuls nie rozkłada się w społeczeństwie równomiernie. Lokomotywami wzrostu okazali się ci, którzy dotychczas odczuwali największą presję inflacyjną i rynkową. Wzrost indeksu jest najbardziej widoczny wśród kobiet, gdzie średni wynik wzrósł do 47 punktów, co pozwala na stopniowe nadrabianie dystansu do mężczyzn utrzymujących poziom 51 punktów. Jeszcze bardziej spektakularne odbicie zanotowano w grupie najmłodszych dorosłych między 18 a 24 rokiem życia, gdzie wskaźnik skoczył o siedem oczek i zrównał się z ogólnokrajową średnią.
Eksperci zaznaczają jednak, że ta nagła poprawa nastrojów musi teraz przekształcić się w trwałe nawyki, ponieważ sama ulga psychiczna nie zabezpieczy przyszłości. Realna granica finansowego spokoju wciąż jest ściśle powiązana z poziomem zarobków. Wyniki poniżej średniej krajowej najczęściej dotyczą gospodarstw domowych dysponujących budżetem do 7 tysięcy złotych netto miesięcznie. Dopiero przekroczenie progu 8 tysięcy złotych netto pozwala Polakom odetchnąć i realnie podnieść swój finansowy dobrostan.
Urlopowy test prawdy i głęboka polaryzacja
Prawdziwym sprawdzianem dla domowych budżetów okazują się lipiec i sierpień. Z jednej strony Polacy podchodzą do wakacji bardzo odpowiedzialnie, ponieważ zaledwie 2 procent z nas zamierza finansować wyjazd długiem w postaci kredytów czy rat. Króluje finansowanie z wcześniej zgromadzonych oszczędności oraz z bieżących dochodów, a część osób sumiennie odkładała na ten cel przez cały rok. Z drugiej strony na jaw wychodzi potężne rozwarstwienie ekonomiczne, ponieważ aż 37 procent Polaków w ogóle nie planuje w tym roku wakacyjnego wyjazdu.
Gdy przyjrzymy się strukturze dochodów, dane stają się wręcz uderzające i obnażają głęboką polaryzację społeczeństwa. Wśród gospodarstw domowych z dochodem do 4 tysięcy złotych netto wakacji nie planuje aż 62 procent badanych, z czego połowa rezygnuje z wyjazdu wyłącznie z powodów finansowych. Dla porównania, w grupie zarabiającej powyżej 15 tysięcy złotych netto odsetek osób pozostających w domach spada do zaledwie 11 procent. Pokazuje to, że wakacyjny wyjazd stał się obecnie jednym z najbardziej namacalnych wskaźników wolności ekonomicznej w Polsce.
Strategia w Excelu kontra wakacyjny impuls
Różnice w podejściu do letniego wypoczynku widać również w strukturze demograficznej. Przykładowo, młodzi dorośli znacznie chętniej niż starsze pokolenia finansują urlopy z oszczędności. Z kolei analiza zachowań według płci ujawnia dwa zupełnie inne modele zarządzania budżetem. Kobiety wykazują się większą dyscypliną i zapobiegliwością, znacznie częściej deklarując zbieranie funduszy na wakacje przez cały rok. Mężczyźni wolą natomiast pokrywać koszty wyjazdów bezpośrednio z bieżącej płynności finansowej.
Bez względu na stosowaną metodę, eksperci ostrzegają przed traktowaniem urlopu jako spontanicznego wydatku, który drenuje konto do zera. Klaudia Sibielak, ekspertka ds. finansów osobistych w Finax, podkreśla, że wakacje powinny być stałą, planowaną pozycją w rocznym budżecie, a nie lipcowym zaskoczeniem. Jeśli wyjazd zmusza nas do wyczyszczenia poduszki finansowej, to znak, że nasz budżet jest zbyt napięty. Ostatecznym celem stabilizacji powinno być nie tylko bezstresowe spędzenie urlopu, ale przejście od samego odkładania pieniędzy do mądrego inwestowania nadwyżek, aby zgromadzony kapitał pracował na nas w długim terminie.