Te piosenki są pisane dla pieniędzy

Te piosenki są pisane dla pieniędzy
Hip-hop to nie nawijanie i pitolenie łysych chłopaków na ławce za blokiem, tylko poważny biznes. Hip-hop rośnie i rośnie, pożerając kolejne gatunki. Najpierw był w podziemiu, potem w „alternatywnych” klubach, dziś zapełnia największe stadiony. Chcesz się odmłodzić? To rapuj.
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 3/2020 (54)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Niedawno legendy polskiej estrady, m.in. Andrzej Dąbrowski, Ewa Bem, Krystyna Prońko, zaśpiewały w lekko swingującym stylu hiphopowe kawałki Pezeta, Slums Attack, Eldo, Kalibra 44. Ba więcej, hip-hop pożera rocka. Na najnowszej płycie Post Malone’a śpiewa Ozzy Osbourne z towarzyszeniem gitary solowej. Polscy raperzy pod szyldem Taconafide porównali się z Metallicą i Led Zeppelin. Patrząc globalnie, to rock jest w odwrocie – 31 proc. rynku należy do hip-hopu, 23 proc. do rocka. A w pierwszej dziesiątce najlepiej sprzedających się artystów byli raperzy lub flirtujący z rapem Ed Sheeran, Drake, Kendrick Lamar, Eminem, The Weeknd, The Chainsmokers, a na końcu stawki dwa zespoły: Imagine Dragons oraz Linkin Park.

Ale czy w tej komercjalizacji rapu jest coś złego i nienaturalnego? Czy da się zapełnić Stadion Narodowy bez agencji estradowych, obsługi oraz agencji marketingowych i PR? Czy da się zbudować ten cały „hype” wokół artysty bez ludzi, którzy się na tym znają? Oczywiście są artyści i artyści. Jedni bardziej tabloidowi, inni bardziej twórczy kreatywni. Ale nie w tym rzecz. Chodzi o to, że hip-hop musiał się sprofesjonalizować i skomercjalizować. I jednocześnie nie musi tracić na autentyczności. Mata, czyli niedawne odkrycie polskiego rapu, jest w swojej twórczości prawdziwy i autentyczny. Na pożyczonych bitach w emocjonalny sposób rozprawia o licealnym życiu bananowej młodzieży: alkoholu, narkotykach, przygodnym seksie i pieniądzach.

Duża zasługa w tym YouTube, który daje wolność artystyczną, pozwala zarabiać na reklamach i jest trampoliną dla wielu domorosłych raperów. Mata nie potrzebuje dziś mainstreamowych mediów. Widzieliście gdzieś wywiad z nim? Jemu wystarczy internet. Z drugiej strony tuzy polskiego rapu, którzy na swój status pracowali latami mogą odcinać kupony. Będący już po czterdziestce. Sokół, weteran polskiego rapu (i praprawnuk Stanisława Wyspiańskiego), od lat prowadzi wytwórnię Prosto, która jednocześnie jest marką odzieżową. I miała ona dwa lata temu (ostatnie dostępne sprawozdania w KRS) ponad 13 mln zł obrotów. Należąca do Tytusa wytwórnia Asfalt Records (wydająca m.in. O.S.T.R, Fisza czy Taco Hemingwaya) miała niewiele mniej, bo 9 mln zł przychodów. To pewnie kropelka w porównaniu z tym, ile się zarabia na rapie w USA. Tam zyski idą w setki milionów dolarów, ale to naturalna droga. Na rapie też się zarabia. Pamiętajmy, te piosenki są (też) pisane dla pieniędzy.

My Company Polska wydanie 3/2020 (54)

Więcej możesz przeczytać w 3/2020 (54) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

POLECAMY