Elektromobilna rewolucja nad Wisłą. Polska pobiła historyczne rekordy w 2025 roku
Choć wciąż traktujemy elektromobilność jako ambitny cel i mamy świadomość, jak wiele w tej kwestii trzeba nadrobić dane pokazują, że odrabiamy zaległości. Według najnowszych analiz z „Licznika Elektromobilności”, prowadzonego wspólnie przez Polskie Stowarzyszenie Nowej Mobilności (PSNM) oraz Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM), pod koniec grudnia 2025 roku po polskich drogach jeździło już 237 649 samochodów osobowych z napędem elektrycznym. W tej grupie 121 606 pojazdów stanowiły auta w pełni elektryczne (BEV – battery electric vehicles), a 116 043 to hybrydy typu plug-in (PHEV).
Dynamika zmian jest imponująca. W całym 2025 roku liczba elektryków zwiększyła się o blisko 53 tysiące sztuk, co oznacza skokowy wzrost aż o 118% w zestawieniu z rokiem 2024. Zwieńczeniem tego dobrego dla nisko i zero emisyjnego transportu okresu był grudzień 2025 roku, kiedy to z salonów wyjechało rekordowe 7,7 tysiąca nowych aut typu BEV, windując całoroczny udział pojazdów w pełni elektrycznych w rynku nowych aut osobowych do ponad 7%. Sukcesy odnotowano również w sektorze B2B i transporcie publicznym – polska flota użytkowych aut z wtyczką wzrosła do niemal 11,7 tys. sztuk, a po miastach kursuje już 1 854 zeroemisyjnych autobusów, w tym 123 z innowacyjnym napędem wodorowym.
Miliardy na dopłaty i transformacja infrastruktury
Głównym motorem napędowym tego drogowego przewrotu był rządowy system dotacji „NaszEauto”, który skutecznie stymulował popyt. Program okazał się tak wielkim sukcesem, że do połowy stycznia 2026 roku polscy kierowcy złożyli ponad 34 tysiące wniosków na łączną kwotę około 1,08 mld zł, co stanowiło lwią część z alokowanego budżetu wynoszącego niespełna 1,2 mld zł. Z opublikowanego na początku 2026 roku raportu „Barometr Nowej Mobilności” wynika, że masowa elektromobilność zaczyna docierać do tak zwanego „przeciętnego kierowcy”. Aż połowa potencjalnych nabywców aut elektrycznych wskazuje budżet na poziomie 80-160 tys. złotych jako w pełni akceptowalny przy zakupie pojazdu typu BEV.
Wraz z gwałtownym przyrostem liczby aut, dynamicznie musiała rozbudowywać się również sieć ich zasilania. Pod koniec grudnia 2025 roku kierowcy w Polsce mieli do dyspozycji 11 762 ogólnodostępne punkty ładowania. Istotnym i pozytywnym zjawiskiem jest fakt, że polska branża skupia się na wdrażaniu infrastruktury o wysokich mocach. W 2025 r. zainstalowano więcej szybkich punktów ładowania prądem stałym (DC) niż wolnych (AC). Ładowarki prądu stałego stanowią już 37% całej dostępnej puli (4 399 punktów), co daje polskiej sieci lepsze proporcje ultraszybkiej infrastruktury niż ma to miejsce chociażby na znacznie bardziej rozwiniętym rynku niemieckim.
Kierunek północ
Choć Polska odnotowuje spektakularne wzrosty, krajowy system elektromobilności wciąż znajduje się na etapie wczesnej dojrzałości. Kierowcy nadal poszukują maksymalnych uproszczeń, intuicyjnych aplikacji oraz niezawodności, z którymi mają do czynienia podczas korzystania ze standardowych stacji benzynowych. Skąd czerpać najlepsze wzorce, by skrócić naszą ścieżkę do bezproblemowego użytkowania aut EV?
Najlepszym kompasem okazuje się Skandynawia, a w szczególności Norwegia – globalny pionier i lider elektromobilności. To właśnie tam wypracowano najbardziej zaawansowane systemy zarządzania infrastrukturą ładowania. O tym, w jaki sposób norweskie know-how może wesprzeć polski boom na samochody elektryczne i dlaczego zaawansowana technologia powinna pozostać „niewidzialna” dla zwykłego użytkownika, przeczytacie Państwo w poniższym wywiadzie eksperckim przygotowanym we współpracy z ekspertem firmy Fabres.
- - -

Elektromobilność może (i musi) być prosta!
Firma Fabres testowała rozwiązania elektromobilności na dojrzałym rynku norweskim, możemy więc przenieść know-how do Polski, która dopiero buduje skalę - mówi Piotr Sawiński, dyrektor zarządzający firmy Fabres.