Artysta biznesu

Rahim Blak
Rahim Blak, fot. Adam Golec
Innowator, technokrata, seryjny przedsiębiorca, kreator – Rahima Blaka trudno jednoznacznie scharakteryzować. Niosąc na sztandarach hasło „tokenizacji”, polaryzuje jak mało kto. Czy słusznie?
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 10/2022 (85)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Kim jest Rahim Blak? Sam o sobie mówisz „seryjny przedsiębiorca”, „czarodziej”, współpracownicy nazywają cię wizjonerem, ale w sieci nie brakuje również opinii, że twoje działania są wyłącznie kreacją mająca skierować na ciebie światła reflektorów.

W każdym z tych określeń jest odrobina prawdy, na pewno nie da się mnie jednoznacznie zaszufladkować. Z czystym sumieniem mogę nazwać się seryjnym przedsiębiorcą, gdyż teraz rozwijam blisko 30 różnych firm. „Kreator” również pasuje – jestem absolwentem ASP, a tworzenie mnie napędza. Za moją – jak to ująłeś – kreacją stoją już sukcesy konkretnych przedsiębiorstw zatrudniające ponad pół tysiąca osób. Kiedyś w moim kontekście padło nawet hasło „mistyfikacja”, które zapewne wzięło się stąd, że pochodzę ze świata sztuki, gdzie nie zawsze manifesty artystyczne zamieniają się w twarde biznesy.

Studiowałeś malarstwo. To chyba zupełnie inny świat, niż ten, w którym teraz się poruszasz?

Sztuka i biznes mają wiele wspólnego! Cieszę się, że studiowałem sztukę, a nie np. bankowość czy ekonomię, ponieważ działając na wschodzących, innowacyjnych rynkach, większym atutem jest wyobraźnia i zdolność dostrzegania tego, co niewidoczne gołym okiem. To cechy typowe dla artystów i kreatorów, a nie arkuszy kalkulacyjnych. Sztuce zawdzięczam nie tylko zdolność abstrakcyjnego myślenia, ale także wartości.

Jakie?

Że pieniądze to nie wszystko, że opłaca się robić to, co nie od razu się kalkuluje. Tworzenie jest motorem napędowym społeczeństwa, a zaangażowanie społeczne czy klimatyczne są ważniejsze niż wyniki finansowe. Kiedy spojrzysz na największe organizacje, to tam pieniądze rzeczywiście przestały być motywatorem. Moje firmy też mają za zadanie sprawić, żeby ludziom żyło się lepiej. Wydaje mi się, że bardziej artystą jestem obecnie niż w czasach, kiedy zajmowałem się sztuką w tradycyjnym ujęciu. Zresztą już na studiach bardzo interesowałem się postępem technologicznym i tym, jak wpływa na ludzkie zachowania. Zorganizowałem m.in. wystawę poświęconą zdjęciom selfie.

Kiedy na poważnie postanowiłeś wejść w świat transformacji cyfrowej?

Pod koniec studiów zafascynowałem się Elonem Muskiem i Stevem Jobsem. Zauważyłem, że to, co dzieje się w środowisku innowatorów technologicznych nawet nie śniło się filozofom w świecie artystycznym. Zapragnąłem robić rzeczy ważne dla świata, a nie tylko dla siebie. Jestem zresztą przekonany, że gdyby Picasso i Dali żyli współcześnie, to przestaliby używać pędzli na rzecz nowych technologii. Tworzyliby startupy, bo kreatywność się nie zmienia, pojawiają się jedynie bardziej innowacyjne narzędzia.

Jakie są obecnie najważniejsze filary twojej biznesowej aktywności?

Na moją aktywność składają się trzy sektory. Pierwszym są odnawialne źródła energii, w ramach którym rozwijam firmę Copernic. Jej głównym celem jest budowa 1000 farm fotowoltaicznych do 2030 r. Ta branża rozwija się na tyle szybko, że nasze ambicje stale rosną i obejmują już również farmy słoneczne oraz biogazownie, które będziemy mogli podpiąć do sieci gazowniczych. To się oczywiście będzie wiązać z przezwyciężeniem licznych wyzwań, również geopolitycznych, ale jestem przekonany, że uda nam się – w pewien sposób – zaprojektować zupełnie nową rzeczywistość. Co ważne w tym kontekście, biznes nie lobbuje zmian – jesteśmy jedynie ich egzekutorem.

Drugim sektorem jest technologia blockchain, pod której jestem ogromnym wrażeniem. Największym rozwijanym przeze mnie projektem jest platforma Mosaico. Dzięki niej każdy może stokenizować swój biznes, aby pozyskać kapitał na dalszy rozwój. W taki sposób stokenizowały się już m.in. Beczki Palikota, Copernic, Lasy Tlenowe czy Toscanizzazione. Zaryzykuję stwierdzenie, że to dzięki Mosaico stałem się seryjnym przedsiębiorcą, ponieważ bardzo często sam inwestuję w projekty pojawiające się na platformie, stając się ich znaczącym udziałowcem. Mosaico to taki trochę venture builder do tworzenia nowych przedsiębiorstw.

Co z trzecim sektorem?

To chyba największa firma w naszym ekosystemie, a więc edrone, czyli system CRM wspierany przez sztuczną inteligencję. To pierwszy podmiot, jaki zbudowałem z moim superwspólnikiem – Michałem Blakiem. Już teraz edrone jest gigantycznym polskim SaaS-em, rozwijającym się w ponad 20 krajach na całym świecie, gdyż biuro mamy nawet w Sao Paulo. Na rynku krypto mamy do czynienia z bessą, ale my i tak możemy pokazać zielone wskaźniki.

Jak to się dzieje?

Kryptowaluty to często spekulacyjne, scamowe projekty. My tokenizujemy prawdziwy, realny biznes – świat zawsze będzie potrzebował energii czy jedzenia. Te potrzeby zaspokajamy ciężką pracą, a nie spekulacjami.

Wcześniej stokenizowałeś siebie – Rahim Blak został podzielony na 21 mln RahimCoinów. Na jaką potrzebę to odpowiadało?

To był eksperyment, wizja oddająca moją filozofię, że człowiek jest najlepszą inwestycją – zamiast zaoferować udział w którymś ze swoich projektów, zaoferowałem po prostu udziały w siebie, bo przecież bardziej opłaca się partycypować we wszystkich moich projektach niż wyłącznie w jednym. Teraz generuję 800 tys. zł czystego zysku, który już w czwartej rundzie dywidendowej dał kilkanaście procent stopy zwrotu dla tokenariuszy. Ludzie są dla mnie najważniejsi, nie byłbym w stanie prowadzić tylu biznesów, gdybym nie zatrudniał zaufanych liderów.

Eksperyment to dla mnie takie słowo wytrych. Jeśli projekt się nie powiedzie, zawsze możesz usprawiedliwić się eksperymentowaniem.

Innowacji nie da się robić inaczej, jak tylko poprzez nieustanne eksperymentowanie. A ja wolę być raczej innowatorem niż mistrzem od skalowania. Ci, którzy zainwestowali w RahimCoina już cztery razy wypłacili dywidendy, więc uważam, że jest to jeden z bardziej zyskownych projektów.

Czyli chcesz powiedzieć, że w inwestowaniu w RahimCoina nie było żadnej spekulacji?

Nie, ponieważ inwestowałeś we mnie, czyli ciężko pracującą osobę. Oczywiście gwarancji zysków nigdy nie dostaniesz, nawet kupując obligacje państwowe. Są projekty niższego i wyższego ryzyka, uważam, że inwestycja w człowieka to średnie ryzyko.

Czy jest coś, czego nie da się stokenizować?

Nie da się stokenizować miłości – takiej prawdziwej miłości, a nie jej zdjęcia – bo to wartość, której nie kupisz za żadne pieniądze. Za kolejny przykład podałbym zdrowie, choć w tym akurat przypadku musiałbym się zastanowić... Wierzę w postęp, dzięki któremu żyję, mając niespełna 40 lat, podczas gdy wiele tysięcy lat temu zapewne umarłbym z powodu starości. Lepszą jakość życia zawdzięczamy właśnie postępowi cywilizacyjnemu. Wiesz co, chyba jednak da się stokenizować zdrowie, gdyż da się stokenizować badania biotechnologiczne czy poszukiwania nowych rozwiązań mających sfinansować prace najwybitniejszych naukowców.

A jak odniesiesz się do pojawiających się zarzutów, że tokenizacja kolejnych projektów ma coś wspólnego z piramidą finansową?

Tokenizacja jest tym, czym w świecie analogowym są księgi wieczyste – z tym, że nie wiadomo dlaczego na zapis w księdze wieczystej o zakupie realnej nieruchomości muszę czekać wiele miesięcy... Zapis na blockchainie jest znacznie szybszy, a przez to po prostu efektywniejszy i generujący mniej śladu węglowego. Inną kwestią jest to, co stoi za tą technologią.

Tokenizacja piramidą finansową? To tak jakbyś winą za scamową fizyczną umowę obarczał papier powstały z drewna. Tokenizacja jest sposobem podzielenia się zyskami w dużo efektywniejszy sposób, niż chociażby wejście na giełdę czy platformę equity crowdfundingową.

Jesteś w stanie zagwarantować, że ekosystem biznesowy skupiony wokół Rahima Blaka i Mosaico w pewnym momencie po prostu nie runie?

Inwestycja w przedsięwzięcie biznesowe zawsze wiąże się z ryzykiem. Nigdy nie wiesz, skąd nadlecą czarne łabędzie. Blockchain to technologia dopiero raczkująca, jest niczym internet na przełomie lat 1980/1990. Przed nami jeszcze wiele lat ciężkiej pracy.

My Company Polska wydanie 10/2022 (85)

Więcej możesz przeczytać w 10/2022 (85) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY