Znane marki w odwrocie. Polacy wolą marki własne sieci handlowych

Sklep spożywczy Sklep spożywczy, fot. Adobe Stock
Polacy w wyborze produktów coraz mniej kierują się tym, czy ich marka jest znana - wynika z badania firmy Deloitte. Szczególnie widoczne jest to np. w branży napojów.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Pandemia nadal budzi niepokój polskich konsumentów, ale nastroje zdają się uspokajać z każdym miesiącem. Znajduje to też odzwierciedlenie w zwyczajach zakupowych Polaków. Choć nadal jesteśmy w europejskiej czołówce, jeśli chodzi o gromadzenie zapasów, to konsumentów, którzy się do tego przyznają ubyło w ciągu miesiąca o 5 p.p. Natomiast prawie połowa z nas, a więc najwięcej w Europie, poluje na okazje. Z badania Global State of the Consumer Tracker przeprowadzonego w Polsce po raz 12. przez firmę doradczą Deloitte wynika też, że zauważalnie zmniejsza się zainteresowanie dużymi markami na korzyść tzw. marek sklepowych.

Polscy konsumenci zdają się coraz pewniej czuć w wywołanej pandemią sytuacji. W ciągu miesiąca spadła liczba tych, którzy obawiają się o własne zdrowie (-1 p.p.), a także o zdrowie bliskich, oszczędności i utratę pracy (po -3 p.p.).

- Największy spadek, o 5 p.p., dotyczy obaw o spłaty zadłużenia kredytowego. Rośnie również nasze poczucie bezpieczeństwa w takich miejscach jak sklepy, hotele, a także podczas lotów, udziału w wydarzeniach masowych i korzystania z usług wymagających bezpośredniego kontaktu. Jeszcze nigdy w historii badania nie było tak wysokie jak w jego najnowszej edycji. Z kolei niezmiennie tym, co najbardziej niepokoi rodzimych konsumentów jest zdrowie rodziny - mówi Michał Tokarski, partner, lider sektora dóbr konsumenckich w Polsce, Deloitte.

Także opracowany przez Deloitte indeks niepokoju (różnica netto między osobami, które zgodziły się ze zdaniem „Jestem bardziej zaniepokojony niż tydzień temu” oraz tymi, które temu zaprzeczyły) spada od trzech miesięcy. W najnowszej, przeprowadzonej na przełomie stycznia i lutego edycji wynosi 0.

To mniej o 2 p.p. niż miesiąc wcześniej i aż o 34 p.p. niż w listopadzie, kiedy też osiągnął rekordowy dla Polski wynik, a nasz kraj był na szczycie zestawienia krajów z najwyższym poziomem obaw, wyprzedzając nawet o 3 p.p. Indie, gdzie zazwyczaj wartość indeksu niepokoju jest najwyższa ze wszystkich 18 badanych państw. Teraz, razem z Francją, gdzie indeks niepokoju również wynosi 0, jesteśmy na 9 miejscu. W Europie wyprzedzają nas Brytyjczycy, Włosi, Irlandczycy i Hiszpanie.

Osoby, które deklarują wzrost poziomu obaw od ostatniego badania wciąż najczęściej, jako przyczynę wskazują COVID-19, ale od stycznia ich liczba spadła aż o 8 p.p., do 67 proc. Na drugim miejscu jest stres związany z sytuacją finansową (47 proc.).

Raport Konsument Nowej Generacji. Jak nadążyć za zmianami

Wydatki na żywność na stabilnym poziomie

Po sporym skoku miesiąc temu, ubywa deklaracji dotyczących planowanego wzrostu wydatków na utrzymanie mieszkania lub domu, jak na przykład czynsz lub koszty związane z wynajmem (-2 p.p.), a także na meble, elektryczność czy ogrzewanie (po -3 p.p.), telewizję kablową i na elektronikę (po -1 p.p.). Wciąż, choć nieznacznie (+1 p.p.) przybywa konsumentów, którzy zapowiadają większe wydatki w najbliższym czasie na podróże. Niemal jedna piąta ankietowanych planuje w ciągu miesiąca więcej wydać na odzież, a nieco ponad jedna czwarta na rzeczy codziennego użytku do domu.

- Od zeszłego miesiąca właściwie nie zmieniła się zawartość spożywczego koszyka polskiego konsumenta. Na stałym poziomie utrzymuje się liczba osób, które przewidują w ciągu najbliższych czterech tygodni zwiększyć wydatki na jedzenie. To wciąż 28 proc. ankietowanych. Symbolicznie tylko – o 1 p.p. – przybyło tych, którzy planują zwiększyć wydatki na alkohol. O tyle samo z kolei ubyło Polaków, którzy chcą więcej wydawać na jedzenie na wynos. Planuje tak 15 proc. ankietowanych - mówi Kamil Kucharczyk, wicedyrektor w dziale Doradztwa Finansowego, Deloitte.

Duże marki w odwrocie

Warta odnotowania jest spora zmiana dotycząca zainteresowania Polaków dużymi markami. O ile w poprzedniej fali ankiet eksperci Deloitte odnotowali spadek zainteresowania, tzw. store brands na korzyść znanych i dużych marek, w tym miesiącu można zaobserwować całkowite odwrócenie tego trendu.  

- Name brands, czyli produkty ze znaną i rozpoznawalną metką wciąż co prawda cieszą się większym zainteresowaniem, niż tzw. private labels, a więc marki własne sieci handlowych, ale od ostatniego badania zauważalnie ono stopniało. O 5 p.p. ubyło konsumentów, którzy decydują się na ich zakup wybierając rzeczy do domu – to dziś 70 proc. konsumentów. Aż o 7 p.p. zmalała grupa tych Polaków, którzy kupują napoje znanych marek. Decyduje się na to tylko nieco połowa naszych ankietowanych - mówi Natalia Załęcka, CMO Advisory Leader, Deloitte.

Odpowiednio zwiększyło się tym samym zainteresowanie tzw. store brands. Jedna trzecia z nas sięga po nie podczas zakupów żywności, a od ostatniego badania takich odpowiedzi przybyło o 2 p.p. O 3 p.p. więcej niż miesiąc temu jest natomiast tych, którzy wybierają marki własne sklepów, kupując środki higieny osobistej (29 proc.) i napoje (27 proc.), a aż o 4 p.p. przybyło konsumentów, którzy decydują się na to podczas zakupów rzeczy do domu.

Najczęściej wybieramy duże marki, bo po prostu bardziej im ufamy (35 proc.) oraz uważamy, że są to produkty lepszej jakości (34 proc.). O kupnie private labels w przypadku jednej trzeciej polskich konsumentów decyduje przekonanie, że ich jakość jest taka sama lub zbliżona do produktów znanych marek. Prawie jedna czwarta badanych odpowiedziała natomiast, że nie stać ich na zakup marek znanych, a więc często droższych. To więcej o 5 p.p. niż miesiąc temu.

Jedzenie jest kategorią zakupową, którą konsumenci na całym świecie najczęściej kupują offline. Przyznaje się do tego najwięcej Niemców (91 proc.), ale także Polaków i Japończyków (po 90 proc.). W Europie najmniej klientów, którzy preferują tę formę zakupów jedzenia jest wśród Brytyjczyków (70 proc.), na świecie zaś wśród Chińczyków (57 proc.). Niemcy są także krajem, gdzie konsumenci najrzadziej na świecie kupują artykuły spożywcze online. Deklaruje to jedynie 5 proc. ankietowanych w tym kraju i nieco więcej (6 proc.) Francuzów. Do kupowania żywności online wciąż nie mogą się też przekonać Polacy. Decyduje się na to jedynie 7 proc. z nas, tyle samo ile w poprzedniej fali badania. W ciągu miesiąca o 2 p.p. przybyło natomiast Brytyjczyków, którzy najczęściej w Europie kupują jedzenie w Internecie (22 proc.). Na świecie najwięcej konsumentów, którzy się do tego przyznają jest w Chinach (27 proc.). Polacy w sklepach stacjonarnych kupują także rzeczy do domu (82 proc.) i leki (80 proc.).

 

Trend BOPIS najmocniejszy w elektronice

Polacy najczęściej kupują online elektronikę (37 proc.) oraz jedzenie z dostawą (36 proc.). Od ostatniego badania jednak w obu tych kategoriach zakupowych o 3 p.p. ubyło osób, które udzieliły takiej odpowiedzi, Wciąż 35 proc. z nas najchętniej kupuje w sieci ubrania.

Analizując wyniki z innych krajów, zauważalny jest wzrost liczby Brytyjczyków, którzy w sieci kupują sprzęt elektroniczny (4 p.p.). Odpowiedziała tak ponad połowa z nich, tym samym to najwyższy wynik globalnie we wszystkich badanych kategoriach zakupowych. Najchętniej w Internecie elektronikę kupują Holendrzy (47 proc.).

Na Wyspach i w Irlandii popularna jest ta forma zakupów także w przypadku ubrań (po 48 proc.).

- Od miesięcy szczególnie uważnie obserwujemy tzw. trend BOPIS, czyli „buy online, pick up in store”. Także w tym przypadku, jest on najbardziej widoczny podczas zakupów elektroniki. Robi tak 14 proc. naszych ankietowanych. Kolejne 13 proc. badanych decyduje się na taką formę zakupów, kupując odzież. Niewiele mniej, bo 12 proc. zamawia jedzenie online i odbiera je w restauracji. Najrzadziej decydujemy się na kupowanie w ten sposób żywności i rzeczy do domu. Robi tak odpowiednio 4 proc. i 6 proc. z nas - mówi Wiesław Kotecki, partner, lider zespołu Customer Strategy & Applied Design.

W Europie trend BOPIS jest najpopularniejszy w Holandii. 16 proc. ankietowanych zamawia w ten sposób jedzenie w restauracjach. Na świecie trend ten najbardziej przypadł do gustu konsumentom w Kanadzie, Chinach i Indiach. Co ciekawe najmniejszą popularnością cieszy się w Japonii. W tym kraju najczęściej jest wybierany podczas zakupów elektroniki, ale i tak decyduje się na to jedynie 5 proc. respondentów.

Przybyło łowców okazji

We wszystkich dotychczasowych edycjach badania polscy konsumenci są w czołówce, jeżeli chodzi o robienie zapasów. Nowa fala ankiet przynosi ciekawe obserwacje. W ciągu miesiąca o 5 p.p. spadła nad Wisłą liczba konsumentów, którzy przyznają, że kupują więcej niż są w stanie zużyć na bieżąco. To znaczna zmiana w porównaniu ze styczniową edycją, kiedy pobiliśmy własny rekord. 41 proc. to nadal najwyższy wynik w Europie, ale dzielimy go z Brytyjczykami i Holendrami. Na świecie najwięcej osób robi zapasy w Indiach – 65 proc. O 3 p.p. przybyło natomiast od stycznia konsumentów, którzy polują na okazje. Odpowiedziała tak prawie połowa zapytanych, to najwyższy wynik w Europie. Globalnie najwięcej podobnych odpowiedzi było w Chinach – 59 proc.

Od grudnia powoli przybywa Polaków, którzy chętniej kupują od lokalnych sprzedawców i producentów. Robi tak już połowa z nas nawet, jeśli wiąże się z tym wyższa cena produktów. Nieznacznie natomiast ubyło tych (-1 p.p.), którzy chętniej kupują od producentów, którzy odpowiedzialnie zareagowali na kryzys wywołany pandemią (38 proc.).  

W oczy rzuca się duży, bo aż o 6 p.p. wzrost zwolenników tzw. trendu convenience, czyli konsumentów, którzy są gotowi dodatkowo płacić za wygodę, jak na przykład dostarczenie zakupów do domu. Odpowiedziało tak 37 proc. ankietowanych w Polsce. Tyle samo co w Hiszpanii. 57 proc. decyduje się na ten wydatek, by chronić zdrowie, dla 52 proc. to sposób na zaoszczędzenie czasu - mówi Michał Tokarski. W Europie najwięcej konsumentów korzysta z wygód podczas zakupów w Irlandii (43 proc.) i Wielkiej Brytanii (42 proc.).

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY