Czeka nas krach na rynku kredytowym?

Kredyty
Popyt na kredyty może spaść nawet o 70 proc. fot. shutterstock
Po ósmej z rzędu podwyżce stóp procentowych Polacy porzucili nadzieję. Popyt na kredyty może spaść nawet o 70 proc.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Pracownicy banków coraz częściej odbierają telefony z prośbą o propozycję przemodelowania spłaty kredytu, tak by przy ciągłych podwyżkach stóp procentowych, załatać domowy budżet i nie stracić mieszkania lub domu pod hipotekę. Coraz więcej osób słyszy w odpowiedzi, że przy obecnych zarobkach nie mieliby szansy na pożyczkę w takiej wysokości, jaką otrzymali od banku.

Kuszące są także oferty przejścia na stałą stopę procentową na 5 lat. Mimo, że takie propozycje przyciągają wielu chętnych, to spora część z nich nie może sobie pozwolić na skorzystanie z tej opcji - także ze względów finansowych.

Polak niezdolny kredytowo

Masowo tracimy zdolność kredytową. Jak donosi poniedziałkowa Rzeczpospolita dzieje się tak na skutek zacieśniania polityki monetarnej przez NBP. Rozmówca dziennika Anton Bubiel, prezes Rentier.io ocenia, że zdolność kredytowa Polaków w wielu przypadkach spadła o ponad połowę względem 2021 roku. W jego opinii popyt na kredyty zmaleje co najmniej do 50 proc. a w przypadku kolejnych podwyżek stóp procentowych nawet do 70 proc.

Banki, zgodnie z rekomendacją KNF, od zeszłego miesiąca nie pozostawiają złudzeń i podczas oceny zdolności kredytowej klientów, doliczają do obowiązującej stopy dodatkowe 5 proc. Nic dziwnego, że w takiej sytuacji wokół decyzji o zaciągnięciu kredytu pojawiają się znacznie większe obawy klientów.

Inflacja od ekipy rządzącej

Na pierwszy plan wychodzi strach o niewypłacalność, ale są także inne czynniki, choćby niepewna sytuacja geopolityczna. Decyzja o zakupie mieszkania, podczas gdy za wschodnią granicą toczy się wojna, może poczekać rok lub dwa aż do "wyjaśnienia sytuacji". Rośnie też frustracja związana z odrealnionymi cenami mieszkań. Da się wyczuć napięcie wśród zainteresowanych zakupem nieruchomości. Jakby spodziewano się załamania rynku i spadków ich cen.

Z sondażu IBRIS przeprowadzonego na zlecenie Rrzeczpospolitej wynika, że Polacy mają świadomość kto jest winny inflacji: przede wszystkim NBP podnoszący stopy procentowe, zatem nie dziwi fakt, że 31,3 proc. respondentów uznaje, że odpowiedzialność ponosi obecny prezes banku centralnego Adam Glapiński, a 28,2 – że PiS i cała ekipa rządząca. Łącznie to prawie 60 proc. badanych. Kolejną znaczącą grupą ankietowanych było 22,4 proc. z nich znajdujących wyjaśnienie drożyzny w działaniu Władymira Putina i wywołanej przez niego wojny. Co ciekawe prawie nikt nie wskazał opozycji.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY