O wsi decydują ludzie oderwani od rolnictwa

prof. Marcin Gołębiewski
O wsi decydują ludzie oderwani od rolnictwa / Fot. Materiał prasowy
Przestańmy traktować specyfikę naszego rolnictwa jak obciążenie, a zacznijmy w niej dostrzegać przewagę konkurencyjną – apeluje prof. Marcin Gołębiewski, prorektor ds. rozwoju Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

Czy „dziś prawdziwych rolników już nie ma”?

Odpowiedź na to pytanie będzie zależała od tego, jak zdefiniujemy „rolnika”, a jak „przedsiębiorcę rolnego”.

Kim w takim razie jest „rolnik”?

Mam do tego określenia osobisty stosunek, bo – oprócz tego, że zajmuje się rolnictwem naukowo – posiadam gospodarstwo, z wsią jestem związany od dziecka, a od szóstego roku życia coś hoduję. Nic dziwnego, że dla mnie „rolnik” to jest coś znacznie więcej niż profesja. To ktoś, kto – produkując żywność – również konsumuje to, co sam wyprodukował, w związku z tym ponosi większą odpowiedzialność za jakość produktów. W końcu i on, i jego rodzina je to, co on wyprodukuje, jeśli więc coś zawali, ryzykuje zdrowiem swoim i bliskich.

To z punktu widzenia społeczeństwa ważne?

Bardzo. Chodzi przecież o bezpieczeństwo żywnościowe!

A „przedsiębiorca rolny”?

To przedstawiciel zawodu, który w Polsce mocno się rozwinął po naszym wejściu do Unii Europejskiej. Nastawiony jest na bardzo dużą towarowość i nierzadko może się pochwalić wysokim poziomem produkcji i dużymi zyskami. Niestety, często nie konsumuje tego, co sam wytwarza. Znam przedsiębiorców, którzy mają kilka milionów kur niosek, ale jajka kupują w sklepie. A także producentów mleka wytwarzających kilka milionów litrów rocznie, ale którzy nie piją mleka od swoich krów.

Taka postawa zmienia myślenie producenta?

Oczywiście. Nie chcę wcale powiedzieć, że przedsiębiorcy rolni są nieodpowiedzialni albo że produkują źle. Byłoby to, rzecz jasna, krzywdzące uogólnienie. Jednak podejście: „jestem tylko producentem”, zmienia etos pracy, często nawet nieświadomie. Siłą rzeczy dla takiej osoby liczy się bardziej efekt ekonomiczny niż jakość. W efekcie tradycyjne rolnictwo i związana z nim wrażliwość coraz bardziej odchodzą do lamusa.

Jakie jeszcze ma to konsekwencje?

Rolnictwo, które ulega koncentracji i specjalizacji, a co za tym idzie – podąża w kierunku monokultury – przestaje być zrównoważone. Po drodze zatraca się różnorodność gospodarstw, ich wielkości i dywersyfikację kierunków produkcji, a także genotypów zwierząt i roślin. Tymczasem właśnie w różnorodności tkwi siła, odporność i buforowość tego systemu. Rolnictwo wielogałęziowe jest bezpieczniejsze społecznie, ale też bardziej odpowiedzialne środowiskowo.

Unijna strategia ,,Od pola do stołu” ma odwrócić tę tendencję, doprowadzając do poprawy jakości żywności…

Z drugiej strony wiele unijnych aktów prawnych, często bardzo skomplikowanych, tworzonych jest przez ludzi oderwanych od rolnictwa. Czasem się zastanawiam, czy gdyby urzędnik w Brukseli miał na wsi dziadka i na własne oczy zobaczył, na czym polega praca na roli, byłby skłonny wprowadzać regulacje, które komplikują życie rolnikom, wcale nie poprawiając bezpieczeństwa żywności i nie...

Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów

Masz już prenumeratę? Zaloguj się

Kup prenumeratę cyfrową, aby mieć dostęp
do wszystkich tekstów MyCompanyPolska.pl

Wykup dostęp

Co otrzymasz w ramach prenumeraty cyfrowej?

  • Nielimitowany dostęp do wszystkich treści serwisu MyCompanyPolska.pl
  •   Dostęp do treści miesięcznika My Company Polska
  •   Dostęp do cyfrowych wydań miesięcznika w aplikacji mobilnej (iOs, Android)
  •   Dostęp do archiwalnych treści My Company Polska

Dowiedz się więcej o subskrybcji

Więcej możesz przeczytać w 9/2025 (120) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ