Najlepsze polskie DEEPtechy. Superbohaterowie

SAULE TECHNOLOGIES
SAULE TECHNOLOGIES, fot. materiały prasowe
Z połączenia trzech żywiołów – innowacji, technologii i biznesu – powstały one: startupy, które mogą sprawić, że wszystkim będzie żyło się lepiej. „Deeptech” pojawił się w gospodarczym słowniku relatywnie niedawno, ale już teraz napędza międzynarodowy przełom.
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 8/2021 (71)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

To piąta część cyklu, w którym opisujemy najbardziej obiecujące polskie startupy. Prezentowaliśmy już intrygujące projekty m.in. medtechów czy fintechów. „Teraz deeptechy, koniecznie!” – rzuciłem podczas kolegium, kiedy rozpoczynaliśmy planowanie kolejnego zestawienia. Pomysł nie wzbudził zastrzeżeń, mogłem zasiąść do pracy. Szybko okazało się jednak, że coś, co na początku wydawało się przyjemną, nieskomplikowaną trasą – wszak pojęcie „deeptech” jest obecnie odmieniane przez wszystkie przypadki – przerodziło się w wymagającą (ale wciąż fascynującą!) podróż. 

– Jakiś czas temu uczestniczyłem w panelu, podczas którego rozmawialiśmy o deeptechach. Są pewne problemy ze zrozumieniem tego pojęcia, bo deeptech nie jest aplikowaniem obecnych rozwiązań – związanych np. ze sztuczną inteligencją czy uczeniem maszynowym – ale opracowywaniem zupełnie nowych – zauważył Michał Wroczyński, współzałożyciel i prezes Samurai Labs, kiedy omawiałem z nim założenia wywiadu przeprowadzanego na potrzeby tego zestawienia. – To wśród startupów naprawdę rzadkie, by wymyślić nieistniejącą wcześniej technologię do rozwiązania konkretnego problemu – dodał inny z moich rozmówców, podając przy tym pewien przykład. Firma, która w innowacyjny sposób wykorzystuje drony w żadnym wypadku nie jest deeptechowa. W przeciwieństwie do podmiotu, który te drony wynalazł. 

I tu pojawia się główny problem, związany właśnie z definicją. Bo czym właściwie jest – coraz częściej pojawiająca się w startupowym ekosystemie – „głęboka technologia”? Zdaniem ekspertów przedsięwzięcia deeptechowe powinny przede wszystkim rozwiązywać skomplikowane problemy i wyzwania technologiczne (bądź naukowe), nie powielając przy tym już tych istniejących. Wiążą się z dużym ryzykiem, ale mają ogromną szansę na – górnolotnie mówiąc – zmianę świata. Łączą rozwiązania z wielu dziedzin i obszarów. Pojęcie jest na tyle szerokie i wielopoziomowe, że w wielu przypadkach nie można jednoznacznie stwierdzić, czy dana inicjatywa jest deeptechem – to kwestia interpretacji. Inna sprawa, że mnóstwo organizacji pozycjonuje się jako deeptechowe, choć z tą definicją nie mają wiele wspólnego. 

Z informacji funduszu Angular Ventures wynika, że w 2017 r. w Europie i Izraelu zainwestowano ponad 26 mld dol. w deeptechowe inicjatywy. Trzy lata później kwota dofinansowania przekroczyła już 45 mld dol. Zainteresowanie tego typu startupami stale rośnie, choć – jak można przeczytać w raporcie „From Tech to Deep Tech. Fostering collaboration between corporates and startups” opracowanym przez BCG i Hello Tomorrow – główną wątpliwością wskazywaną wobec deeptechów jest długi i kosztowny proces wprowadzania konkretnego rozwiązania na rynek. Trzeba również zauważyć, że wiele podmiotów mocno wspiera deeptechowe startupy. Wystarczy w tym kontekście wymienić chociażby Wrocławski Park Technologiczny, z którym współpracuje dr Olga Malinkiewicz i jej nowatorskie Saule Technologies.

Być może niektóre pozycje w tym zestawieniu mogą wzbudzić zdziwienie, bo nie kojarzą się wprost z obrazem deeptechu, jaki wyłania się z tradycyjnej definicji. Ale wierzymy, że każda z niżej opisanych firm ma szansę pchnąć obszary, w których działa na zupełnie nowe tory, głównie przy użyciu innowacyjnych rozwiązań. Bo przecież oddziaływanie na otoczenie – tzw. impact – jest w tym wypadku najważniejszy. 

– Polska może stać się „królem deeptechu”. Wystarczy wspomnieć, że jedna z największych deeptechowych firm na świecie – Apple – miała polskiego współzałożyciela – podsumowuje Michał Wroczyński.

 

SAULE TECHNOLOGIES

Jeśli prześledzimy doniesienia medialne z ostatnich miesięcy dotyczące Saule Technologies, to możemy odnieść wrażenie, że to historia o paśmie nieustających sukcesów. – Rzeczywiście, sprawy układają się doskonale – przyznaje z uśmiechem dr Olga Malinkiewicz, współzałożycielka startupu. Saule Technologies to efekt współpracy trzech nieprzeciętnych jednostek: Olga jest wybitnym naukowcem, Piotr Krych skrupulatnie organizuje prace administracyjne, z kolei Artur Kupczunas świetnie odnajduje się w kwestiach finansowych. Firma powstała w 2014 r. i od tego czasu stale się rozwija. Trójka założycieli od początku znalazła wspólny język – wszyscy zgodnie przyznają, że „chemia” między współpracownikami jest niezwykle istotna. – W pewnym momencie spędzaliśmy ze sobą więcej czasu niż z rodziną. Budowanie startupu to niezwykle złożony proces – tłumaczą.

Saule Technologies rozwija przełomową technologię ogniw fotowoltaicznych z perowskitów, czyli elastycznych minerałów, które można stosować praktycznie wszędzie: na ścianach, oknach, kadłubach samolotów, karoseriach samochodów, ubraniach czy telefonach. – Perowskity są bezkonkurencyjne w kiepskich warunkach świetlnych. Zwłaszcza, jeśli porównamy je z dotychczas wykorzystywanym krzemem, który słabo działa nawet w częściowo zacienionej przestrzeni – mówi dr Olga Malinkiewicz. Ale to technologia, która nie wyprze krzemu – jak przekonują twórcy startupu, oba te obszary, wbrew powszechnej opinii, mogą się doskonale uzupełniać.

W maju 2021 r. Saule Technologies uruchomiło we Wrocławiu pilotażową fabrykę. Natomiast kilka miesięcy wcześniej przedstawiciele startupu zawarli umowę z JR Holding, której celem miało być wejście na New Connect poprzez odwrotne przejęcie spółki Blumerang Investors. 

SMOKED

System SmokeD służy do wczesnego wykrywania pożarów. Działa dzięki autorskiemu oprogramowaniu wykorzystującemu sztuczną inteligencję. Kamery, zamontowane na wysokich masztach, monitorują dany obszar w poszukiwaniu dymu w promieniu nawet do 25 km. System rozpoznaje na zdjęciach zagrożenie dzięki zaawansowanym algorytmom i może automatycznie powiadomić o zdarzeniu stosowne służby.

Artur Matuszczak, założyciel i CEO SmokeD, z wykształcenia jest leśnikiem i informatykiem. – Leśnicy w Polsce są jednymi z lepiej zinformatyzowanych leśników na świecie – przyznaje. SmokeD to efekt wielu rozmów z kolegami po fachu, którzy wskazywali na trudność w komunikacji ze strażą pożarną w przypadku wystąpienia pożaru. – Często jest tak, że zanim wskaże się dokładne miejsce zagrożenia, to minie wiele cennych minut – dodaje.

Z innowacyjnego systemu korzysta już ponad 80 nadleśnictw w Polsce, a niedawno firma nawiązała współpracę z Lasami Państwowymi – w ramach wartego 10 mln zł kontraktu SmokeD dostarczy oprogramowanie, kamery, a także drony do wczesnej detekcji pożarów. – Po stosunkowo zimnej wiośnie doświadczamy gorących i wietrznych dni, a takie warunki sprzyjają szybkiemu rozprzestrzenianiu się ognia. Współpraca z Lasami Państwowymi sprawi, że procedura wdrożenia naszego systemu stanie się jeszcze bardziej uproszczona – tłumaczy Matuszczak.

Polska znajduje się w czołówce państw europejskich, jeśli chodzi o liczbę pożarów lasów występujących każdego roku. 

MICROAMP SOLUTIONS

Dawid Kuchta i Marcin Góralczyk – założyciele startupu – znaleźli się na okładce czerwcowego wydania „My Company Polska”. Microamp Solutions jest deeptechem, który działa w sektorze wysoko zaawansowanych technologii telekomunikacyjnych, rozwijający i wdrażający technologię innowacyjnych głowic radiowych dla sieci 5G pracujących w paśmie fal milimetrowych. To rozwiązanie, dzięki któremu możliwe będzie łatwe i tanie wdrażanie prywatnych sieci komórkowych 5G znajdujących zastosowanie w różnych gałęziach biznesu. – Rynek wreszcie dojrzał do zmian. Pojawiły się nowe modele biznesowe, dzięki którym firmy, np. Microamp Solutions mają szansę zaistnieć. Przełom w branży telekomunikacyjnej trwa! – mówi Dawid Kuchta.

Dawid i Marcin działają w branży od ośmiu lat. Współtworzyli wiele projektów – m.in. wojskowych i komercyjnych – brali udział w projektowaniu stacji bazowych do LTE. Już u progu kariery naukowej zorientowali się, że rewolucja 5G jest nieunikniona, postanowili więc założyć Microamp Solutions. – Od dawna wiedzieliśmy, że systemy komórkowe będą głównym medium komunikacyjnym przyszłości – tłumaczy Marcin Góralczyk.

W ramach IV rundy konkursu „Szybka ścieżka” finansowanego przez NCBR, lubelski deeptech pozyskał ponad 8 mln zł na dalszy rozwój. Startupowcy są na etapie prowadzenia rozmów z liderami branży telekomunikacyjnej dotyczących rozwoju rozwiązania. W styczniu 2021 r. „Nanalyze Magazine” uznał Microamp Solutions za jeden z sześciu najważniejszych na świecie startupów w obudowaniu infrastruktury 5G. 

QNA TECHNOLOGY

Wrocławski startup specjalizuje się w syntezie funkcjonalizacji półprzewodnikowych kropek kwantowych – to technologia, która ma zastosowanie m.in. w prężnie rozwijającej się branży druku np. wyświetlaczy wysokorozdzielczych. QNA Technology opracowało innowacyjną metodę umożliwiającą powtarzalną syntezę dużych ilości nanokryształów o bardzo wysokich parametrach fizyko-chemicznych kropek. Zastosowanie tuszy kwantowych umożliwia drukowanie gogli VR, smartwatchy czy ogniw fotowoltaicznych z taką łatwością, z jaką drukowane są książki. – Rewolucyjnym rozwiązaniem w naszym segmencie mogą już wkrótce stać się elastyczne i transparentne wyświetlacze, które mocno odmienią codzienne życie! Niebieskie kropki kwantowe powinny być także wykorzystywane w druku zabezpieczającym. Podrabianie jest poważnym problemem powodującym miliardowe straty rocznie w światowej gospodarce – tłumaczy prof. dr hab. inż. Artur Podhorodecki, CEO QNA Technology. 

Spółka powstała w grudniu 2016 r. z inicjatywy prof. Podhorodeckiego oraz dr. inż. Mateusza Bańskiego. Poza inżynierią i produkcją nanostruktur świadczy także kompleksowe usługi doradcze przy wdrożeniach swoich rozwiązań. W I kwartale 2022 r. planuje zadebiutować na NewConnect. – Jesteśmy na etapie pozyskiwania środków finansowych, które pozwolą nam zrealizować te założenia – zdradzają przedstawiciele deeptechu.

W maju br. QNA Technology pozyskało ponad 6 mln zł w ramach organizowanego przez NCBR konkurs „Szybka ścieżka”. Fundusze mają posłużyć realizacji projektu PureBlue.dots opisywanego przez Artura Podhorodeckiego jako taki, który „spełnia oczekiwania komercyjne, a którego nie ma obecnie na rynku”. 

SAMURAI LABS

Samurai Labs to cyberstrażnik, który ma chronić przede wszystkim dzieci przed zagrożeniami w internecie. Geneza projektu jest intrygująca – zaczęło się od bota prowadzącego rozmowy erotyczne za pośrednictwem SMS-ów, a skończyło m.in. na współpracy z policją w zakresie demaskowania pedofilów. – W pewnym momencie staliśmy się mistrzami w rozumieniu i rozpoznawania rozmów o seksie. Nam to nie do końca odpowiadało, choć biznes był naprawdę dochodowy, dlatego cieszę się, że pojawiła się możliwość zastosowania naszego doświadczenia i wiedzy dotyczącej sztucznej inteligencji w słusznej sprawie – wspomina Michał Wroczyński, współzałożyciel i prezes Samurai Labs.

Wroczyński z wykształcenia jest lekarzem, zajmował się psychiatrią i psychoterapią. W pewnym momencie zorientował się, że technologia sprawiła, iż wszystkie cyberzagrożenia stały się masowe. – Chciałem użyć technologii do ograniczenia poważnego problemu – dodaje. 

System opracowany przez Samurai Labs znajduje zastosowanie przede wszystkim w grach i społecznościach online (Discord, fora internetowe), gdzie wyłapuje i blokuje agresywne, krzywdzące oraz niezgodne z prawem komunikaty. Co ważne, robi to również w czasie rzeczywistym, a samo narzędzie – jak przekonują twórcy – jest znacznie dokładniejsze niż te oferowane przez inne podmioty. 

Samurai Labs działa obecnie w dwóch językach: angielskim oraz polskim. – Nie chcemy być narzędziem cenzury, po to jest internet, żeby ludzie mogli się wypowiadać. Pilnujemy za to, żeby nikt nie przekraczał granicy – podsumowuje Wroczyński.

SENTIONE

SentiOne założyła w garażu dziesięć lat temu trójka kolegów ze studiów: Michał Brzezicki, Kamil Bargiel i Bartosz Baziński. – Postawiliśmy duży stół, kupiliśmy w markecie budowlanym najtańszy dywan, a bramę garażową obłożyliśmy kocami, żeby było cieplej. W takich warunkach napisaliśmy pierwszą wersję systemu do pobierania danych z internetu – wspominają twórcy SentiOne. Dziś firma ma biura nie tylko w Polsce, ale również w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Meksyku i na Węgrzech. Do monitorowania internetu spółka stosuje m.in. sztuczną inteligencję oraz uczenie maszynowe. Chatboty i voiceboty opracowane przez deeptech rozumieją intencje rozmówców ze skutecznością na poziomie 96 proc., a z jego produktów korzystają m.in. Alior Bank i Bank BNP Paribas.

Spółka otrzymała właśnie 19 mln zł dofinansowania od Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, co jest najwyższą kwotą przyznaną przez tę organizację na rozwój konwersacyjnej sztucznej inteligencji. Jak zapowiadają przedstawiciele SentiOne, dzięki wsparciu będą mogli rozwinąć autorską platformę, a boty obsłużą klientów w czterech językach jednocześnie: polskim, angielskim, niemieckim i hiszpańskim. 

MOLECULE.ONE

Molecule.one często opisywane jest jako medtech, co jest uzasadnione, gdyż ten innowacyjny startup skupia się na odkrywaniu substancji leczniczych. Platforma, którą stworzyli Piotr Byrski i Paweł Włodarczyk-Pruszyński ma przyspieszać znajdowanie leczniczych związków chemicznych przy użyciu sztucznej inteligencji. Dane wykorzystywane przez specjalny algorytm pochodzą z różnych źródeł zarówno publicznych, jak i udostępnianych przez klientów oraz partnerów spółki. 

Startup od dwóch lat komercjalizuje swoje rozwiązanie, a także współpracuje z największymi graczami na rynku. Po wybuchu pandemii koronawirusa udostępnił oprogramowanie naukowcom zajmującym się badaniem skuteczności leków na COVID-19. Potencjał Molecule.One dostrzegł m.in. Sebastian Kulczyk.

TALKIE.AI

Talkie.ai powstało w 2018 r. jako spinoff Pragmatists, software house z ponad 30 międzynarodowymi klientami. Platforma początkowo została zbudowana, żeby odpowiedzieć na potrzeby call center sieci salonów Jean Louis David w zakresie automatyzacji systemu rezerwacji. Pomysłodawcy systemu tłumaczą, że ich celem jest zdemokratyzowanie wykorzystania sztucznej inteligencji w komunikacji i udostępnienie jej firmom na całym świecie. – Rynek voicebotów w dużej mierze został zawłaszczony przez największe przedsiębiorstwa, a więc organizacje, które po prostu stać na research i rozwijanie tego typu rozwiązań. Talkie.ai jest platformą pozwalającą dużo szybciej i taniej budować rozwiązania voicebotowe. Mowa tu o obniżeniu kosztów nawet o kilkadziesiąt procent – tłumaczy Paweł Lipiński, CEO Talkie.ai.

We wrześniu 2020 r. startup został wsparty kwotą 3 mln zł przez Movens VC i LT Capital. Ponadto na początku pandemii koronawirusa stworzył bota obsługującego zapytania dotyczące COVID-19. Algorytm uczył się odpowiedzi na najczęściej pojawiające się wątpliwości na podstawie wcześniejszych rozmów z odbiorcami. 

– Dziś największym wyzwaniem, jest przekonanie klientów, że rozwiązania oferowane przez Talkie.ai spokojnie mogą konkurować z rozwiązaniami oferowanymi przez największych dostawców – podsumowuje Lipiński, dodając, że startup będzie wciąż rozwijał nowe funkcjonalności: – Głównym obszarem, na którym się skupiamy jest maksymalne uproszczenie procesu budowania botów.

KSM Vision

Firma powstała w 2012 r. Założyli ją studenci i doktoranci Intsytutu Mikromechaniki i Fotoniki Politechniki Warszawskiej. – Naszym celem od początku był transfer do przemysłu rozwiązań opracowanych na uczelni – tłumaczą pomysłodawcy.

KSM Vision projektuje i wdraża systemy widzenia maszynowego, które zapewniają lepsze warunki oświetlenia i tym samym umożliwiają dokładniejszą kontrolę jakości w przemyśle. Rozwiązania są oparte na układach optycznych z zaawansowaną automatyką, elektroniką, a także oprogramowaniem bazującym na metodach sztucznej inteligencji i sieciach neuronowych. Aplikacje znajdują zastosowanie przede wszystkim w takich branżach jak farmacja, sektor spożywczy i kosmetyczny czy materiały budowlane.

W marcu 2021 r. spółka poinformowała o pozyskaniu 9 mln zł od VIGO Ventures. – Systemy tworzone przez KSM Vision pokazują, jak istotną rolę w procesie produkcyjnym mogą stanowić technologie fotoniczne – komentował wówczas Adam Piotrowski, prezes VIGO System. Jak przekonują twórcy deeptechu, ich rozwiązanie może znaleźć zastosowanie w różnych dziedzinach – od e-commerce przez politykę do badań kryzysów wizerunkowych.

My Company Polska wydanie 8/2021 (71)

Więcej możesz przeczytać w 8/2021 (71) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY