Czas działa na korzyść PPK! [WYWIAD]

Robert Zapotoczny, prezes PFR Portal PPK Robert Zapotoczny, prezes PFR Portal PPK
Poziom partycypacji w programie PPK będzie rósł. I czas jest po stronie tych, co już są w programie, bo oni mają pieniądze – uważa Robert Zapotoczny, prezes spółki PFR Portal PPK.
ARTYKUŁ BEZPŁATNY

z miesięcznika „My Company Polska”, wydanie 4/2021 (67)

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Analitycy PFR wyliczyli, że średni zarobek osoby, która dołączyła do PPK w I fazie, wynosi już 9 proc. Czy to przekona pracowników z najmniejszych firm, które teraz kończą wdrażanie PPK, do pozostania w programie?

Moim zdaniem nie, to nie przekona ludzi do pozostania w programie. To informacja pokazująca, że ci, którzy podjęli racjonalną decyzję i nie dali się namówić do wypisania, mają pieniądze. Inni ich nie mają. Kluczowe dla poziomu partycypacji są trzy inne czynniki. Po pierwsze, to nastawienie pracodawców. Jedni są odpowiedzialni, wspierają program i motywują pracowników. Inni demonizują te 1,5 proc. składki, jaką są zobowiązani odprowadzać do PPK i próbują zniechęcać pracowników do uczestnictwa w programie, łamiąc niekiedy przy tym prawo. 

Wobec takich pracodawców będą stosowane sankcje? 

Jeśli łamane jest prawo, to jestem przekonany, że przyjdzie czas, w którym pracodawcy poniosą odpowiedzialność za swoje niewłaściwe działania. Rozumiem trudną sytuację firm, które z powodu pandemii nie mogą prowadzić swojej działalności, ale są biznesy, dla których sytuacja pandemiczna nie ma wpływu na prowadzoną działalność. I tutaj uważam, że działania przeciw pozostawaniu w PPK nie powinny mieć miejsca. Teraz koncentrujemy się na wdrażaniu programu. Bo wracając do czynników mających wpływ na partycypacje w PPK – ważny jest też czas. A czas działa na korzyść PPK. Pamiętajmy też że w I połowie 2023 r. wszyscy pracownicy zostaną automatycznie dopisani do programu. Sytuacja będzie inna niż teraz. Bo ci, którzy są w programie od 4 lat, będą mieli pieniądze. Odpadnie także temat OFE – powinniśmy być już po reformie i mam nadzieję skończy się dezawuowanie PPK w tym kontekście. Wreszcie trzecia kwestia to pozytywny wpływ ruchów kadrowych. Osoba, która zmienia miejsce pracy po 90 dniach jest z automatu dopisywana do PPK. Liczba takich osób jest coraz większa.

W jaki sposób wpłynęła na poziom partycypacji? 

Sytuacja tu się cały czas zmienia, mamy także pandemię przez co ruchy kadrowe są niższe niż powinny być w rzeczywistości. Podam natomiast przykład z I fazy, czyli największych firm. W ciągu roku – do II kwartału 2020 r., poziom partycypacji wzrósł o 8 proc. Do programu dopisało się w ten sposób 80 tys. osób. Ludzie powoli odkrywają zalety PPK. Powiem szczerze, że jeszcze podczas prac nad ustawą byłem dużym optymistą. Po paru latach uważam, że niełatwo jest być prorokiem we własnym kraju. Historia OFE mocno wpłynęła na postrzeganie PPK. Jestem z pokolenia, które wchodziło na rynek pracy w latach 90. Byliśmy otoczeni mnóstwem komunikatów, że będzie dobrze, że OFE jest lekiem na całe zło, że dostaniemy miliony… Niewiele osób wiedziało, czym tak naprawdę jest ten program. Nie bronię decyzji poprzedniego rządu o częściowej likwidacji OFE, ale za każdym razem, gdy słyszę, jak ktoś mówi, że zabrano mu „miliony z OFE”, to się pytam: „Ile tych pieniędzy miałeś?”. I praktycznie nikt nie zna odpowiedzi. Sądzę, że nie zadbano tutaj w ogóle o komunikację i poinformowanie obywateli. Prawda jest taka, że średnia wysokość rachunku w OFE to 9 tys. zł. Dominanta jest znacznie niższa. Porównajmy to do PPK – jeśli mamy przeciętne zarobki i zostaniemy w programie, to przez rok od pracodawcy i państwa dostaniemy 750 zł. Nie licząc naszej składki. Po paru latach będziemy mieli więcej niż te mityczne miliony we własnym OFE. 

Z moich rozmów z ludźmi, którzy wypisali się z PPK wynika, że przyczyną takiej decyzji jest najczęściej brak zaufania do państwa i instytucji finansowych wynikający czy to z historii OFE, czy afer finansowych. Pracodawcy z kolei widzą kolejny koszt, który muszą ponieść.

Te historie rzeczywiście przyniosły wielkie szkód, podważyły zaufanie, ale jednym programem, do którego można porównać PPK jest PPE. Pracownicze Programy Emerytalne to program, który działa od 20 lat i przewinęło się przez niego już 400 tys. osób. Powstało łącznie 1200 programów. Mimo że stworzenie PPE to skomplikowany proces. Nie słyszałem, aby ktoś bał się oszczędzania w PPE ze względu na brak zaufania, mówię tu o tych wszystkich innych obawach, a nie strachem przed ryzykiem inwestycyjnym. PPK jest uproszczonym PPE. Owszem, pracodawca w PPK musi dopłacić 1,5 proc. pensji, tyle że jego realny koszt jest niższy.

Jest jeszcze pandemia – pracownicy bardziej niż o emeryturze myśleli o tym, by przetrwać. 

Tak i to moim zdaniem główna przyczyna niskiej partycypacji. Trzeba pamiętać, że my nie mieliśmy do czynienia z obojętnością, ale wręcz z wrogością. Czasem czytam w internecie, jaką wielką krzywdę wyrządzamy ludziom przez PPK… Prawda jest taka, że jeśli zostaniesz w programie to nawet, jak będziesz co miesiąc wycofywał pieniądze – mimo że nie takie jest założenie PPK – to i tak możesz mieć więcej pieniędzy, niż gdybyś się wypisał. Jak będziesz wypłacał co rok, to możesz mieć dodatkowy 1 tys. zł… Jest to dla mnie niezrozumiałe. Być może wiedza ekonomiczna Polaków jest niska, ale tu przecież chodzi o elementarną matematykę.

Czy jest pan ogólnie zadowolony z tego, jak potoczył się ten program?

Jestem bardzo zadowolony. Po trzech fazach mamy w programie prawie 2 mln ludzi. Po czwartej będzie znacznie więcej. Natomiast z biegiem lat będzie lepiej, jestem o tym przekonany. Poza tym zrobiliśmy prawdziwą zmianę jakościową w społeczeństwie. Nie było do tej pory programu w Polsce, w którym tak duża liczba osób oszczędzałaby pieniądze…

A książeczki mieszkaniowe?

W jakimś sensie tak. Realny cel tego projektu się nie sprawdził, ale wielu ludziom udało się uchronić część swoich oszczędności. Poza tym to były zdecydowanie inne czasy. Nieporównywalne do dziś. Tylko tego programu statystyczny Polak już niemal nie pamięta. PPK jest dziś i dla wszystkich.

Jak przebiega ten ostatni etap wdrożenia PPK?

To duże wyzwanie, bo mamy 40 tys. jednostek sektora administracji publicznej i nawet 800 tys. firm. Wiadomo, jak we wszystkich etapach będą bardziej i mniej odpowiedzialni pracodawcy. Natomiast jestem pod wrażeniem dążenia do zdobywania wiedzy. Przykładowo, na niektóre nasze webinary logowało się nawet 9 tys. osób. Chciałbym także podziękować instytucjom finansowym, które zaangażowały się w PPK. Każda z nich ma wspaniałe, odpowiedzialne podejście, mimo że program jest dla nich wymagający. A pamiętajmy, że PPK jest dla nich mniej korzystny niż OFE. Czynią także bardzo wiele dobrego w edukacji społeczeństwa!

Jaki będzie pana zdaniem poziom partycypacji ze strony przedsiębiorstw w tym ostatnim etapie?

Trudno teraz przewidzieć. Dane się zmieniają, ale myślę, że będzie on niższy w małych firmach, natomiast w jednostkach sektora finansów publicznych na pewno wyższy.  

Pamiętam, jak Paweł Borys, prezes PFR, mówił przed uruchomieniem programu, że cel to 60–75 proc. dla wszystkich firm…

Prezes Borys miał wtedy rację. Bo te 75 proc. będzie, ale nie teraz. Czas działa na naszą korzyść. Podam przykład Wielkiej Brytanii. Oni nie mieli historii OFE i mimo to początkowa partycypacja wynosiła niecałe 40 proc. Ostatecznie dobiła do ponad 80 proc. Ludzie się do tego przekonali, tak samo przekonają się i do polskiego PPK. Naszym wyzwaniem jest walka z wszechobecnym brakiem zaufania. Najtrudniej bije się z demonami, których nie widać. Ta walka jeszcze potrwa. Polskie społeczeństwo jest niezwykle doświadczone: wojny, komuna, potem OFE, Amber Gold. I my teraz mówimy: „Będzie dobrze, zapomnij o tamtym i nam zaufaj”. No, ale przeciętny Polak nie zapomina, zaczyna się zastanawiać. A potem ktoś do niego przychodzi i mówi: „Co? Nie wypisałeś się?”. Robi mu się głupio… Skoro wszyscy się wypisują, to i ja muszę. 

Co dalej z PPK i działaniami PFR Portal PPK? 

Tworzymy system, który umożliwi każdemu uczestnikowi podgląd swojego konta z poziomu naszego portalu. To też wpłynie na poziom partycypacji, bo ludzie będą inaczej podchodzili do PPK, jak będą widzieli w jednym miejscu, jaki kapitał uzbierali we wszystkich swoich PPK. Będziemy także prowadzili kolejne kampanie informacyjne. Pamiętajmy także, że w I połowie 2023 r. powrócimy do programu. Wszyscy, którzy zrezygnowali z oszczędzania zostaną wówczas automatycznie zapisani, chyba że podejmą decyzję o wypisaniu. Chcę wykorzystać potencjał naszej spółki, by nasi ludzie byli doceniani bardziej niż do tej pory.

Zapytam na koniec, jaki jest poziom partycypacji w spółce PFR Portal PPK?

100 proc.! Wszyscy pracownicy oszczędzają i praktycznie wszyscy z tego co mi wiadomo nie poprzestali na wpłatach podstawowych. Nasi pracownicy to są prawdziwi entuzjaści PPK, z czego jesteśmy bardzo dumni. Był tylko jeden wyjątek. Mam taki zwyczaj, że każdego nowego pracownika pytam, co sądzi o PPK. No i jeden pracownik stwierdził: „Nic dobrego, przymus, zmuszanie ludzi do oszczędzania…”. Dziś jest już wielkim zwolennikiem programu. Jestem przekonany, że w taki sam sposób zmieni się podejście do programu u wszystkich pracujących Polaków!

 

My Company Polska wydanie 4/2021 (67)

Więcej możesz przeczytać w 4/2021 (67) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY