Reklama

147 mln zł kar dla ING, Erste, Banku Pocztowego i Plus Banku. Ich klienci mogli tracić na zapisach dających wolną rękę w podnoszeniu opłat

– Klauzula modyfikacyjna nie może być wekslem in blanco – mówi szef UOKiK Tomasz Chróstny.
– Klauzula modyfikacyjna nie może być wekslem in blanco – mówi szef UOKiK Tomasz Chróstny. / Shutterstock/MOZCO
ING, Erste, Bank Pocztowy i Plus Bank dostały łącznie 147 mln zł kary za to, że zbyt łatwo mogły podnosić klientom opłaty. W ich umowach były zapisy, dzięki którym darmowa usługa mogła nagle kosztować nawet 200 zł, a klient nie był w stanie przewidzieć, kiedy i dlaczego zapłaci więcej.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Najwyższą dostał Erste Bank Polska – 80,68 mln zł. ING Bank Śląski ma zapłacić 63,25 mln zł, Bank Pocztowy 2,71 mln zł, a Plus Bank 453 tys. zł. Zakwestionowane zapisy dotyczyły kont, kart płatniczych i kredytowych, pożyczek oraz kredytów, także hipotecznych.

Bank może zmienić umowę. Ale nie dowolnie

Większość z nas podpisuje umowę z bankiem bez czytania drobnego druku. A właśnie tam znajdują się tzw. klauzule modyfikacyjne, czyli zapisy pozwalające bankowi zmienić warunki już po podpisaniu umowy. Same w sobie są legalne. Muszą jednak jasno mówić, z jakiego powodu, co i o ile bank może zmienić. Klient powinien to wiedzieć od pierwszego dnia, a nie dowiadywać się z listu o nowej tabeli opłat.

Jak to wyglądało w praktyce

W ING jeden z zapisów pozwalał podnieść opłaty i prowizje nawet o 200 proc. Wystarczył wzrost inflacji o 0,3 punktu procentowego albo średniej pensji o 1 proc. To tak małe zmiany, że podwyżki mogły następować niemal co miesiąc. Bank mógł też zmienić warunki pożyczki po wydaniu bliżej nieokreślonego „stanowiska” czy „innego dokumentu”, np. przez organizację branżową.

W Erste podwyżkę uruchamiał m.in. wzrost płac o 3 proc. W ostatnich latach ten warunek był spełniony praktycznie cały czas. Opłata wynosząca dotąd 0 zł mogła wzrosnąć do 200 zł, a prowizja z 0 do 2 proc.

Plus Bank mógł podnieść opłaty, gdy drożały prąd, usługi pocztowe, telekomunikacyjne albo „inne koszty” banku. Klient nie miał więc szans ustalić, który wydatek banku przełoży się na jego rachunek.

W Banku Pocztowym regulamin karty kredytowej mógł się zmienić, gdy bank „ulepszał” swoją ofertę. Według urzędu taki zapis mógł dotyczyć nawet sposobu spłaty rat czy zabezpieczenia kredytu.

„Nie podoba się? Zrezygnuj” to nie takie proste

Teoretycznie klient, który nie akceptuje nowych warunków, może wypowiedzieć umowę. Przy koncie to kłopot, przy kredycie – poważny problem. Rezygnacja oznacza konieczność spłaty całego długu w krótkim czasie. W praktyce trzeba szybko szukać nowego kredytu, często na gorszych warunkach.

– Klauzula modyfikacyjna nie może być wekslem in blanco – mówi szef UOKiK Tomasz Chróstny. Jego zdaniem ani inflacja, ani rosnące koszty nie dają bankom prawa do dowolnych podwyżek.

Czy klienci odzyskają pieniądze?

Na razie nic na to nie wskazuje. Decyzje nie są prawomocne. Banki mogą się od nich odwołać do sądu. Komunikat urzędu nie przewiduje też zwrotów dla klientów.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama