Reklama

Według UOKiK pośrednik chwilówek zarobił ponad 26 mln zł na wprowadzaniu klientów w błąd. Na czym polegał mechanizm?

Decyzja nie jest prawomocna. Fincapital ma miesiąc od jej doręczenia na odwołanie do sądu.
Decyzja nie jest prawomocna. Fincapital ma miesiąc od jej doręczenia na odwołanie do sądu. / Shutterstock/MOZCO
UOKiK nałożył na pośrednika chwilówek 2,65 mln zł kary. Z uzasadnienia decyzji wynika, że spółka zarobiła na kwestionowanej praktyce prawie dziesięć razy więcej. Wystarczył jej do tego jeden płatny raport, którego żaden pożyczkodawca nie wymagał.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Pośrednik to Fincapital, właściciel platform kuki.pl, finbo.pl i oros.pl. Według UOKiK w siedem miesięcy 2020 roku raporty przyniosły mu ponad 26 mln zł, bo klienci wierzyli, że bez raportu nie odroczą spłaty pożyczki.

Pośrednik, nie pożyczkodawca

Fincapital nie pożycza własnych pieniędzy. Pożyczek udzielają dwie spółki, PrimaStar i Ducatos, które należą do łotewskiej grupy AS Sun Finance Group. Nie mają one własnych stron internetowych, więc klientów zdobywa dla nich Fincapital. Pośrednik utrzymuje kontakt z pożyczkobiorcą, wypłaca pieniądze i przyjmuje spłaty. Umowy obejmują okres do 30 dni.

UOKiK opisuje w decyzji typowego klienta takich firm. Według urzędu z usług firm pożyczkowych spoza sektora bankowego korzysta w Polsce 3–4 mln osób, głównie o niewielkich dochodach albo słabej historii kredytowej. Około 70 proc. z nich ma od 18 do 34 lat.

Do marca 2020 roku: zwykła opłata za przedłużenie

Do końca marca 2020 roku klient, który nie zdążył ze spłatą, płacił pożyczkodawcy za przesunięcie terminu. Wysokość tej opłaty określała umowa. Jeśli klient nadal nie miał pieniędzy, dostawał propozycję nowej pożyczki od drugiej spółki, żeby spłacić pierwszą. - Procedura mogła powtarzać się wielokrotnie – zauważa UOKiK.

Pożyczkodawcy nie żądali wtedy od klientów żadnych raportów o zdolności kredytowej. Według decyzji uznawali, że opłata za odroczenie „w dostatecznym stopniu zabezpiecza ich interes”.

Nowe przepisy, nowy produkt

Wiosną 2020 roku nowe przepisy ograniczyły opłaty, które firmy pożyczkowe mogą doliczyć do chwilówki ponad odsetki. Limit objął także kolejne pożyczki dla tego samego klienta, jeśli udziela ich firma z tej samej grupy. Pożyczkodawcy nie mogli już pobierać części dotychczasowych opłat.

Wtedy Fincapital zmienił model. Klient, który chciał przesunąć spłatę, mógł zamówić płatny Raport FinTech, czyli ocenę swojej zdolności kredytowej, albo przedstawić poręczenie innej osoby. W tym samym czasie spółka obniżyła prowizje, które pobierała od pożyczkodawców za pośrednictwo.

Mechanizm krok po kroku

UOKiK odtworzył całą ścieżkę klienta od kwietnia do października 2020 roku. Pierwszy sygnał klient dostawał już razem z informacją o przyznaniu pożyczki: jeśli będzie potrzebował więcej czasu, to przed terminem płatności „udostępnimy dla Ciebie warunki przesunięcia terminu spłaty o dodatkowe 30 dni”.

Gdy termin był blisko, przychodził SMS: „Potrzebujesz więcej czasu na spłatę? Skorzystaj z odroczenia terminu płatności pożyczki o 30 dni. Szczegóły na profilu (…)”. W panelu klienta w serwisie (Profil Klienta), pod nagłówkiem „Warunki umożliwiające odroczenie spłaty o 30 dni”, klient widział tylko dwie opcje. 

Pierwsza to Raport FinTech, który „umożliwiał ekspresowe odroczenie spłaty o 30 dni bez formalności”. Druga to poręczenie. Wymagało ono oświadczenia poręczyciela z podpisem, który poświadczył notariusz, zaświadczenia o jego dochodach oraz opłaty, czyli odsetek i prowizji za dłuższy okres spłaty. Według akt sprawy pożyczkodawcy ani razu nie odroczyli spłaty na podstawie poręczenia.

Klient płacił za raport, a Fincapital przygotowywał go na podstawie danych z zewnętrznych baz i własnych źródeł. Spółka przekazywała raport pożyczkodawcy, a klientowi wysyłała e-mail z raportem i informacją o decyzji w sprawie odroczenia. Początkowo raport miał formę kolorowej grafiki, a jego nagłówek wprost łączył ocenę z przedłużeniem pożyczki. Po 30 dniach cykl startował od nowa. Klient, który nadal nie mógł spłacić długu, musiał zamówić i opłacić kolejny raport.

Każdy raport z pozytywnym wynikiem

Uzasadnienie decyzji pokazuje, że wynik raportu był w praktyce przesądzony. Wszystkie raporty, które przygotował Fincapital, kończyły się pozytywną oceną, a każdy klient, który zamówił raport, dostał odroczenie. Ocena nie spadała nawet wtedy, gdy klient zalegał ze spłatą coraz dłużej. „Pomimo upływu czasu od pierwotnego terminu spłaty pożyczki scoring finansowy nie ulegał znaczącemu pogorszeniu, a nawet potrafił być wyższy” – piszą urzędnicy.

Trzecia droga, o której klient nie wiedział

Klient miał jeszcze jedną możliwość: mógł złożyć wniosek o odroczenie bez dodatkowych warunków albo poprosić o rozłożenie długu na raty ze względu na szczególną sytuację życiową. Fincapital nie informował o niej ani w panelu klienta, ani w e-mailach, ani w SMS-ach. UOKiK podkreśla, że konsument „w żaden sposób nie był informowany o możliwości wnioskowania o odroczenie spłaty bez spełnienia dodatkowych wymagań/warunków”.

Same umowy nie zamykały tej drogi. Od kwietnia do czerwca 2020 roku wzory umów w ogóle nie wspominały o odroczeniu. Punkt, który pożyczkodawcy dodali później, mówił jedynie, że dopuszczają taką możliwość, ale nie wymieniał żadnych warunków.

Raport, którego pożyczkodawcy nie potrzebowali

W pismach do UOKiK z lipca 2023 roku PrimaStar i Ducatos przyznały, że nie wymagały raportu do decyzji o odroczeniu. Nazwały go dobrowolną usługą dodatkową. Fincapital zastrzegł z kolei w regulaminie i w samym raporcie, że nie odpowiada za decyzje, które inne firmy podejmują na jego podstawie.

Urząd zwraca uwagę na tę sprzeczność. Marketing przedstawiał raport jako warunek odroczenia, a regulamin zdejmował ze spółki odpowiedzialność za skutek. Według UOKiK Fincapital ułożył całą konstrukcję tak, by opłata za raport formalnie nie należała do kosztów pożyczki.

Opłata poza limitem

Jeden z przypadków, które opisuje decyzja, pokazuje, gdzie leżały pieniądze. 9 lipca 2020 roku klient zapłacił 742,90 zł za odroczenie spłaty, z czego 712,54 zł kosztował raport. Po czterech dniach oddał całą pożyczkę. Gdy klient spłaca dług przed terminem, pożyczkodawca musi oddać mu część kosztów. Ducatos zwróciła więc 26,31 zł, czyli część prowizji i odsetek, ale nie opłatę za raport, bo ta „nie jest kosztem kredytu oraz nie jest pobierane przez pożyczkodawcę”.

UOKiK ocenia, że gdyby to pożyczkodawca pobierał opłatę za raport, bez wątpienia objąłby ją ustawowy limit. Według urzędu raport „pod pozorem usługi dodatkowej, pełnił wyłącznie funkcję swoistej opłaty za odroczenie spłaty pożyczki”. Pośrednik wykorzystał to, że jest osobną firmą, i w ten sposób obszedł limity, które obowiązują pożyczkodawców.

Według uzasadnienia raporty dały spółce „pokaźne – liczące ponad 26 mln zł – źródło dochodu”. Te pieniądze z nawiązką pokryły to, co Fincapital stracił na niższych prowizjach od pożyczkodawców. Liczbę raportów, ich ceny i zysk netto urząd utajnił jako tajemnicę przedsiębiorstwa.

– Działanie spółki to nieuczciwa praktyka rynkowa. Tworzyła ona fałszywe wrażenie, że zamówienie i opłacenie raportu jest konieczne, aby starać się o odroczenie terminu spłaty zobowiązania. Tym samym nieuczciwie zyskała istotne źródło dochodu – mówi Tomasz Chróstny, prezes UOKiK.

Stanowisko Fincapital

Spółka nie zgadzała się z zarzutami. Według Fincapital panel klienta przedstawiał obie drogi równorzędnie, a hasła „ekspresowe odroczenie” i „bez formalności” odnosiły się do wszystkich opcji, nie tylko do raportu. Spółka przekonywała, że reklama może upraszczać przekaz, że nigdy nie obiecywała odroczenia w zamian za raport i że klienci, którzy go kupili, nie ponieśli szkody. Podkreślała też, że klient mógł wykorzystać raport także do innych celów, np. w banku.

We wrześniu 2026 roku Fincapital zaproponował zobowiązanie, czyli polubowne zakończenie sprawy. Prezes UOKiK odrzucił tę propozycję 28 września, dwa dni przed wydaniem decyzji.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama