Polski touroperator na skraju upadłości? Znane biuro podróży wstrzymuje sprzedaż wycieczek
Początek roku dla pracowników i zarządu Rego-Bis okazał się wyjątkowo trudny. 31 grudnia 2025 roku wygasła dotychczasowa gwarancja ubezpieczeniowa tego organizatora, a nowa nie została zawarta na czas. W efekcie, jedno z najbardziej rozpoznawalnych biur podróży w Polsce musiało podjąć decyzję o natychmiastowym wstrzymaniu sprzedaży tzw. imprez turystycznych, czyli przelotów i wypoczynku w hotelach.
Rego-Bis bez ubezpieczenia
Sytuacja jest o tyle poważna, że brak ciągłości w posiadaniu zabezpieczenia finansowego jest w świetle polskiego prawa turystycznego przewinieniem ciężkiego kalibru. Zgodnie z informacjami płynącymi z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Śląskiego, touroperator nie przedłożył w wymaganym terminie dokumentu potwierdzającego zawarcie nowej umowy gwarancji ubezpieczeniowej lub umowy ubezpieczenia na rzecz podróżnych - wskazuje Interia Biznes.
To proceduralne „być albo nie być” dla każdego organizatora turystyki. Bez tego dokumentu biuro staje się dla klientów podmiotem wysokiego ryzyka, a dla urzędników – celem postepowania administracyjnego.
Marszałek mówi: „Stop”. Groźba 3-letniego zakazu
Reakcja organów nadzorczych była błyskawiczna i bezkompromisowa. Marszałek Województwa Śląskiego, sprawujący pieczę nad rejestrem organizatorów turystyki w tym regionie, wszczął z urzędu postępowanie administracyjne. Jego celem jest wydanie decyzji o wykreśleniu Rego-Bis z Rejestru Organizatorów Turystyki i Przedsiębiorców Ułatwiających Nabywanie Powiązanych Usług Turystycznych - informuje portal Bankier.pl.
Jeśli procedura zostanie sfinalizowana niekorzystnie dla biura, firma otrzyma zakaz wykonywania działalności objętej wpisem do rejestru na okres aż trzech lat. Dla firmy działającej w tak dynamicznej branży jak turystyka, trzyletnia banicja jest w praktyce równoznaczna z wyrokiem śmierci biznesowej i całkowitą likwidacją marki, która budowała swoją pozycję od 1993 roku.
Kulisy negocjacji. Dlaczego ubezpieczyciele odmawiają znanym markom?
Dlaczego biuro z taką historią nie otrzymało nowej gwarancji? Dotychczasowym gwarantem Rego-Bis było towarzystwo ubezpieczeniowe Signal Iduna, jeden z liderów w ubezpieczaniu polskiej turystyki. Suma gwarancyjna opiewała na niebagatelną kwotę 9 milionów złotych.
Jednak rozmowy o przedłużeniu tej współpracy zakończyły się fiaskiem. Z nieoficjalnych informacji wynika, że rynek ubezpieczeń turystycznych staje się coraz bardziej restrykcyjny, a towarzystwa bardzo skrupulatnie analizują kondycję finansową touroperatorów przed wzięciem na siebie ryzyka. Mimo trudnej sytuacji, właścicielka biura, Gabriela Mańka-Sokullu, nie składa broni. W rozmowach z mediami potwierdziła, że biuro intensywnie poszukuje nowego partnera. Negocjacje mają toczyć się obecnie z podmiotem zagranicznym, co jest dopuszczalne w świetle unijnych i polskich przepisów, o ile taki gwarant zostanie zaakceptowany przez polskie organy nadzorcze - podkreśla Rzeczpospolita.
Jednak w sytuacji, gdy doniesienia o możliwej upadłości przedostały się do mediów, trudno będzie odbudować zaufanie klientów. Już teraz konsumenci, którzy zaplanowali urlop z Rego-Bis w 2026 roku nie mogą być pewni, czy wczasy rzeczywiście się odbędą. Ich zaliczki, w teorii, chroni Turystyczny Fundusz Gwarancyjny. Jednak by z niego skorzystać firma musiałaby ogłosić upadłość, a w obecnej sytuacji Rego-Bis deklaruje dalszą walkę o utrzymanie działalności.
Rego-Bis nie zamraża działalności
Warto uściślić, że działalność Rego-Bis nie została całkowicie zamrożona, choć jej najważniejszy filar runął. Biuro wstrzymało sprzedaż ofert pakietowanych – czyli takich, które łączą co najmniej dwie usługi (np. przelot i hotel lub autokar i wyżywienie). To właśnie te pakiety stanowią sens istnienia klasycznego biura podróży i wymagają gwarancji - przypomina portal Bankier.pl.
Jednakże firma wciąż prowadzi sprzedaż tzw. pojedynczych usług. Oznacza to, że klient nadal może za pośrednictwem Rego-Bis zarezerwować sam nocleg w hotelu lub sam bilet lotniczy. Tego typu transakcje nie są w świetle ustawy o imprezach turystycznych traktowane jako „impreza turystyczna”, a zatem nie wymagają pokrycia ich gwarancją ubezpieczeniową - podkreśla Rzeczpospolita.
Jest to jednak marne pocieszenie dla firmy, której model biznesowy opierał się na kompleksowej organizacji wypoczynku, w tym popularnych wycieczek autokarowych po Bałkanach.
Widmo upadłości czy szansa na ratunek?
Sytuacja jest dynamiczna, a nagłówki portali biznesowych nie pozostawiają złudzeń co do powagi sytuacji, sugerując, że biuro „zbliża się do upadku” lub ma „poważne problemy” [Interia Biznes]. Właścicielka biura stara się jednak tonować nastroje.
Istnieje scenariusz, w którym, Rego-Bis zdoła w ostatniej chwili przedłożyć wymagane dokumenty i umorzyć postępowanie marszałkowskie. Czas jednak działa na niekorzyść firmy. Każdy dzień bez możliwości sprzedaży pełnych wycieczek w szczycie sezonu rezerwacyjnego (tzw. First Minute) to gigantyczne straty finansowe i – co gorsza – wizerunkowe. Klienci, widząc komunikaty o problemach z gwarancją, mogą masowo rezygnować z planów wakacyjnych z tym organizatorem, co dodatkowo pogłębi dziurę w budżecie.
Upadek legendy? Rys historyczny
Problemy Rego-Bis to szok dla wielu stałych bywalców wakacyjnych kurortów. Biuro nie jest nowicjuszem, a jednym z pionierów, który otworzył dla Polaków Bałkany. To właśnie Rego-Bis w dużej mierze spopularyzowało Albanię czy Macedonię Północną jako tańszą i ciekawą alternatywę dla Chorwacji czy Grecji. Przez lata firma uchodziła za stabilnego partnera, co sprawia, że obecne zawirowania są szeroko komentowane w branży.
Najbliższe dni będą decydujące. Czy zagraniczny ubezpieczyciel uratuje katowickiego touroperatora? A może będziemy świadkami upadku jednej z najstarszych polskich marek turystycznych? Sytuacja jest rozwojowa, a urzędnicy i turyści patrzą na ręce zarządowi Rego-Bis.