AI w służbie rolnictwu. Harventi Vision stworzyło automatyczne maszyny rolnicze [TYLKO U NAS]

Zbigniew Kawalec, członek zarządu Harventi Vision
Zbigniew Kawalec, członek zarządu Harventi Vision
Zaczęli w 2020 roku, ale już teraz mają gotowy produkt i zarobili dziesiątki tysięcy euro dzięki jego sprzedaży. Teraz szukają finansowania i myślą o ekspansji na światowe rynki rolnicze. Harventi Vision to polski startup, który chce zrewolucjonizować rynek sprzętu rolniczego. O planach mówi Zbigniew Kawalec, członek zarządu Harventi Vision.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Harventi Vision jest jednym z półfinalistów konkursu Startup Contest organizowanego podczas konferencji Infoshare. My Company Polska jest partnerem wydarzenia. W cyklu rozmów pytamy startupy, które doszły do ostatniego etapu konkursu o ich pomysł biznesowy, plany rozwoju oraz cele, które chcą osiągnąć. Kliknij i zobacz wszystkie rozmowy.

Jak działa produkt od Harventi Vision?

Harventi Vision stworzyło system do sterowania maszynami rolniczymi na polu. Konkretną implementacją jest produkt Camvio H100, który steruje mechanicznym pielnikiem. Mechaniczne pielenie upraw jest alternatywą dla stosowania herbicydów, więc nasz system nie tylko usuwa chwasty, ale także dba o środowisko.

Na jakim poziomie rozwoju technologii jesteście?

Obecnie technologia jest w pełni skończona i „sprzedawalna”. Oczywiście, będziemy ją rozwijać, ale w obecnej formie i wersji można powiedzieć, że jest wdrożona na rynek w formie produktu.

Jak wyglądały początki waszej działalności?

Sam pomysł pojawił się w 2020. Wtedy też postanowiliśmy od razu odbić go od rynku i porozmawiać z potencjalnymi klientami. Nie było to łatwe, gdyż rozmawialiśmy tylko o koncepcjach, a klienci chcieli od razu widzieć efekty, więc postanowiliśmy w najprostszy możliwy sposób zwizualizować to, o czym mówimy w środowisku, które rozumieją nasi klienci – czyli na polu. Ważnym elementem tamtych rozmów były rozmowy techniczne, czyli takie, gdzie po dwóch stronach dyskutowali inżynierowie. To zbudowało pewien poziom zaufania, przynajmniej w aspekcie technicznym, co pozwoliło obu stronom uwierzyć, że „to się może udać”. Kolejnym krokiem było zbudowanie prototypu, a że akurat była zima, to musieliśmy go uruchomić w biurze. A przypomnę, że mówimy o maszynach rolniczych, więc uruchomienie czegoś na kształt maszyny rolniczej w biurze było nie lada wyzwaniem.

Co docelowo można osiągnąć dzięki Waszej technologii?

Od początku postanowiliśmy na sztuczną inteligencję. Wiedzieliśmy, że „tradycyjne” i analityczne podejście się nie sprawdzi, gdyż mieliśmy wtedy już doświadczenie z innych branż i wdrożeń. Takie podejście okazało się strzałem w dziesiątkę. Od początku pracy nad systemem widzieliśmy efekty i przewagi nad konkurencją, takie jak: dużo większa precyzja działania, znacząco większa prędkość i zdecydowanie łatwiejszy w obsłudze system. Wszystkie korzyści od razu były docenione przez potencjalnych klientów.

Jaka jest Wasza strategia rozwoju? 

Zdecydowanie globalną. Już dzisiaj mamy płacących klientów w kilku europejskich krajów. Mamy również zapytania z Ameryki Północnej oraz  Afryki. Na dzisiaj jesteśmy jednak w stanie docierać do klientów w Europie, więc ekspansja zarówno w Europie jak i po za nią jest jednym z filarów naszego przyszłego rozwoju.

Ile kapitału wymagało uruchomienie biznesu i na co poszły te środki? 

Patrząc z dzisiejszej perspektywy, to na całość wydaliśmy kwoty liczone w milionach złotych. Uważam, że to bardzo mało na uruchomienie technologicznego startupu, szczególnie związanego po części ze sprzętem. Część pieniędzy pochodziła od właściciela, ale również od funduszu VC, który zainwestował w nas na w 2021. Obecnie poszukujemy dalszego zewnętrznego finansowania, dzięki któremu zamierzamy finansować przede wszystkim rozwój sprzedaży, ale także nieco działań R&D związanych z rozwojem kolejnych produktów sprzętowych jak i software’owych.

Jaki jest wasz model biznesowy?

Nasi klienci to producenci maszyn rolniczych, więc pozyskujemy ich przede wszystkim przez bezpośrednie działania handlowe. Mając konkretny produkt, który możemy zaprezentować potencjalni klienci zazwyczaj chcą dowiedzieć się czegoś więcej i stosunkowo chętnie odpowiadają na takie zaczepki. Dużym wsparciem jest uczestnictwo w targach branżowych, wtedy pojawia się bardzo dużo kontaktów a w kontakcie bezpośrednim łatwiej jest zainteresować kogoś nowym produktem. Spodziewamy się jednak, że w procesie ekspansji poza Europę będzie potrzebne coś jeszcze, a konkretnie ktoś – ktoś, kto ma siatkę kontaktów na lokalnym rynku, komunikuje się w danym języku i rozumie różnice kulturowe.

Czy możecie się pochwalić już jakimiś ciekawymi liczbami?

Kilku płacących klientów z kilku europejskich krajów. Kilkadziesiąt tysięcy euro z pierwszej sprzedaży produktów.

Jakie macie rady dla innowatorów myślących o własnym startupie? 

Przede wszystkim maksymalnie wcześnie „odbić” produkt od rynku, ale nie od rynku ogólnie, nie od raportów rynkowych, ale od konkretnych klientów, którzy mają konkretne potrzeby. Następnie – pokazać im coś „namacalnego”, coś działającego, coś na kształt „demo day”. I trzecia rada – myśleć ryzykami, scenariuszami. Co się może posuć? Co się może zdarzyć? Nie zakładać tylko pozytywnego scenariusza, że na pewno się uda i że klienci będą zachwyceni. Raczej nie będą odbierać telefonów, a jak już odbiorą, to stwierdzą „że za drogo”.

Jakie były wasze pozytywne i negatywne doświadczenia w czasie budowy startupu? 

Bardzo szybko udało nam się porozumieć z funduszem VC, nawet szybciej niż zakładaliśmy. Duża w tym zasługa doświadczonych menadżerów z funduszu, którzy nie byli małostkowi i nie negocjowali każdego procenta udziałów, tylko skupili się tym, jaki cel będzie miała nowa spółka, policzyli czy im się to opłaca i zaryzykowali.

Z drugiej strony mieliśmy pandemię, lockdown’y, później zaburzenie łańcucha dostaw (czekaliśmy na niektóre komponenty po kilkadziesiąt tygodni), wojna, sankcje gospodarcze (nasi klienci i dostawcy działali zarówno w Rosji jak i w Ukrainie), inflację i inne poważne turbulencje. Chyba nie mam rady na coś takiego… po prostu trzeba kombinować.

Wasze plany i cele wobec startupu. Co chcecie osiągnąć w perspektywie najbliższych lat?

Na pewno chcemy być znaczącym dostawcą systemów na rynku maszyn rolniczych, więc kolejne lata planujemy rozwijać się biznesowo, poszerzać nasze horyzonty i powiększać udział w rynku. Pozytywna zmiana świata bardzo mocno nam przyświeca, stąd nasza misja: Making farming smarter and more sustainable with computer vision, ale jeśli kiedyś znajdzie się inwestor branżowy i zechce się z nami połączyć lub nas wykupić, to rozważymy taką szansę.

ZOBACZ RÓWNIEŻ

POLECAMY