Wiek to pieniądz!

Marzena Rudnicka, prezeska Krajowego Instytutu Gos
Marzena Rudnicka, prezeska Krajowego Instytutu Gospodarki Senioralnej
– Gdyby Polki i Polacy w wieku 60+ utworzyli swoje państwo, miałoby ono więcej mieszkańców niż jedna trzecia krajów Unii Europejskiej. To ogromny rynek, którego często nie dostrzegamy – mówi Marzena Rudnicka, prezeska Krajowego Instytutu Gospodarki Senioralnej.

Z tekstu dowiesz się: 

  • Dlaczego firmy tracą pieniądze przez brak różnorodnosci wiekowej
  • Jakie stereotypy wykluczają i dyskryminują dojrzałych pracowników

Cały artykuł znajdziesz w miesięczniku My Company Polska lub po zalogowaniu z aktywnym dostępem do wszystkich treści na portalu mycompanypolska.pl

 

Polski Instytut Ekonomiczny opublikował raport pokazujący dyskryminację na polskim rynku pracy ze względu na wiek. Problem jest duży.

Przytoczę statystyki: na rynku brakuje nam 1,5 mln pracowników. Tymczasem osoby aktywne zawodowo w wieku 60+ stanowią w Polsce tylko 8,1 proc. osób aktywnych zawodowo. Przez to, że nie umiemy połączyć tych dwóch kropek, tracimy wielki potencjał gospodarczy. Mamy jeden z najniższych w Europie wskaźników aktywnego starzenia się. 

Za nami są tylko Rumunia i Bułgaria. 

I to się musi zmienić. Skoro żyjemy o 20 lat dłużej niż w latach 50., to musimy wszyscy zadać sobie pytanie, co zrobić z tym dodatkowym czasem. Zresztą okolice pięćdziesiątki uznawane są coraz częściej jako pik możliwości zawodowych. 

Dlaczego?

To okres, który nazywam okienkiem pogodowym. Większość ludzi ma już odchowane dzieci, a jeszcze nie musi się opiekować sędziwymi rodzicami. No i sami są w pełni sił, mogą się więc w większym stopniu poświęcić karierze. Zwłaszcza że mają już wtedy skumulowaną ogromną wiedzę i doświadczenie. 

A mimo to nie ceni się u nas takich pracowników, choć dziś w ogłoszeniu rekrutacyjnym nikt już raczej nie napisze, że „szuka młodego kandydata do zespołu”. 

Bo złamałby prawo zakazujące dyskryminacji na rynku pracy ze względu na wiek.

Anons: „Oferujemy pracę w młodym zespole” prawa już nie łamie.

Daje jednak sygnał, że dojrzały kandydat nie jest mile widziany. To też forma wykluczania, choć nie wprost. Zresztą sam brak wykluczania to za mało. Musimy włączać.

Jak to robić?

Sama się tego uczyłam. Jakiś czas temu szukaliśmy do biura pracownika recepcyjnego. Daliśmy ogłoszenie i czekaliśmy na oferty. Zgłosiło się bardzo mało osób. W kolejnym ogłoszeniu dopisałam więc „chętnie zatrudnimy osoby z uprawnieniami emerytalnymi”. Nagle wysypał się worek z ofertami od osób po pięćdziesiątce. Samo zaznaczenie, że jesteśmy otwarci na osoby dojrzałe, podziałało zachęcająco.

I kogo w końcu zatrudniliście?

Osobę w dojrzałym wieku. Błyskawicznie się wszystkiego nauczyła i jest dziś świetnym pracownikiem. Raz jeszcze się okazało, że problem wykluczania leży w naszych głowach.

W głowach pracodawców?

Również, niestety, w głowach samych pracowników. Cały czas pokutuje przekonanie, że po pięćdziesiątce nie ma sensu już się niczego uczyć, zwłaszcza od zera. A przecież osobę w tym wieku czeka jeszcze prawdopodobnie ponad 20 lat aktywności. Jest czas, by np. zmienić zawód i zdążyć osiągnąć sukces.

Jakie jeszcze stereotypy pogarszają pozycję dojrzałego pracownika na rynku pracy?

Na przykład powszechne przekonanie, że będzie chciał więcej zarabiać niż młody. To nieprawda, w rzeczywistości oczekiwania płacowe osób starszych bywają niższe niż młodych ludzi na dorobku, ponieważ potrzeby konsumpcyjne mogą być mniejsze.

A opinia, że na pewno będzie chorował i często go nie będzie w pracy?

Kompletna bzdura. Wszystkie badania pokazują, że na L4 najczęściej chodzą osoby, które wychowują małe dzieci. Starsi mają więc znacznie niższy poziom absencji niż młodsi. Pamiętajmy, że dyskryminacja dotyczy także pracowników już zatrudnionych.  Ona jest jeszcze trudniejsza do uchwycenia, bo odbywa się zwykle w ciszy, bez reakcji, z obawy przed utratą pracy.

W jaki sposób?

Pracownicy w pewnym wieku nie są np. zapraszani do udziału w szkoleniach. Firma uznaje, że nie opłaca się inwestować w starszego pracownika. Przy czym to „nie opłaca się” dotyczy nieraz 52-latka!

Są jednak przypadki, że osoba w tym wieku rzeczywiście boi się zmian, bo uważa, że w ich trakcie odpadnie z peletonu.

Czasem działa mechanizm błędnego koła. Lider ma podprogowe przekonanie, że pracownik, który ma cztery lata do emerytury, nie chce już się angażować ani rozwijać. Nie proponuje mu więc szkolenia czy udziału...

Artykuł dostępny tylko dla prenumeratorów

Masz już prenumeratę? Zaloguj się

Kup prenumeratę cyfrową, aby mieć dostęp
do wszystkich tekstów MyCompanyPolska.pl

Wykup dostęp

Co otrzymasz w ramach prenumeraty cyfrowej?

  • Nielimitowany dostęp do wszystkich treści serwisu MyCompanyPolska.pl
  •   Dostęp do treści miesięcznika My Company Polska
  •   Dostęp do cyfrowych wydań miesięcznika w aplikacji mobilnej (iOs, Android)
  •   Dostęp do archiwalnych treści My Company Polska

Dowiedz się więcej o subskrybcji

My Company Polska wydanie 5/2022 (80)

Więcej możesz przeczytać w 5/2022 (80) wydaniu miesięcznika „My Company Polska”.


Zamów w prenumeracie

POLECAMY