Reklama

Jednorożec Polaka wśród technologii, które zmienią biznes. DeepL tłumaczy dziś rozmowy na żywo i zachowuje głos mówcy

- Gdy język przestaje być barierą, firmy mogą sięgać po właściwą wiedzę tam, gdzie ona jest - uważa Jarosław Kutyłowski
- Gdy język przestaje być barierą, firmy mogą sięgać po właściwą wiedzę tam, gdzie ona jest - uważa Jarosław Kutyłowski / Screenshot: Fast Company/deepl.com
Jarek Kutyłowski pochodzi z Polski, a pierwsze programy pisał jako 10-latek. Większą część życia spędził w Niemczech i to w Kolonii w 2017 roku założył DeepL, tłumacza AI, z którego dziś korzysta ponad 200 tys. zespołów w firmach. Teraz jego spółka idzie krok dalej: DeepL Voice tłumaczy rozmowy na żywo i zachowuje głos mówcy. Na początku października amerykański magazyn Fast Company wpisał to rozwiązanie na listę technologii, które mogą zmienić biznes w najbliższych latach.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Dla DeepL tłumaczenie rozmów na żywo to dziś jeden z głównych kierunków rozwoju. Kutyłowski przekonuje, że AI głosowa zmienia sposób, w jaki firmy budują zespoły i pracują z partnerami w innych krajach. Jednocześnie powtarza, że Europa musi mieć własną technologię AI.

Tłumacz, który mówi głosem rozmówcy

Fast Company wyróżnił w październiku DeepL Voice w kategorii Applied AI, czyli praktycznych zastosowań sztucznej inteligencji. Lista „Next Big Things in Tech” obejmuje technologie, które mogą zmienić całe branże. - Najbardziej ekscytujące innowacje technologiczne to te, które wychodzą poza obietnice i pokazują realny potencjał wpływu. Firmy i zespoły z tegorocznej listy biorą na warsztat ambitne problemy z pomocą nowych pomysłów, produktów i podejść, które mogą w zasadniczy sposób ukształtować najbliższe lata – mówił Brendan Vaughan, redaktor naczelny Fast Company.

DeepL Voice słucha rozmowy i od razu oddaje jej treść w języku drugiej strony, w formie napisów albo mowy. Od kwietnia 2026 roku narzędzie tłumaczy głos na głos, a we wrześniu DeepL wprowadził nowe modele, które zachowują barwę głosu, ton, rytm i ekspresję mówcy. Uczestnicy spotkania nie słyszą więc jednego syntetycznego lektora. Każdy rozmówca brzmi jak on sam, także podczas spotkania wielu osób.

Jak zapewnia DeepL, cały proces przebiega na żywo, a system nie przechowuje próbek głosu ani nie tworzy profili głosowych. Funkcja zachowania głosu działa na początek w 12 językach, a tłumaczenie głos-głos obejmuje ponad 30 języków. Firma udostępnia też aplikację na komputery z systemem Windows i Mac, która współpracuje z Zoomem, Microsoft Teams i Google Meet. Każdy uczestnik sam wybiera, czy woli czytać napisy, czy słuchać tłumaczenia.

DeepL stawia przede wszystkim na jakość. Według badania serwisu Slator, które przywołuje firma, DeepL Voice popełnia błędy w 4 proc. tłumaczeń. Średnia dla tłumaczeń, które oferują same Microsoft Teams, Google Meet i Zoom, wynosi 17 proc.

Koniec bariery językowej w firmie

Francuska firma doradcza Inetum musiała rezygnować z programistów z Portugalii, choć mieli wiedzę i doświadczenie, jakich szukała. Powód był jeden: nie mówili po francusku. Dziś Inetum rekrutuje według kompetencji, a nie znajomości języków.

Inetum zatrudnia blisko 28 tys. osób w 19 krajach i wspiera w cyfrowej transformacji klientów z branży telekomunikacyjnej, energetycznej oraz administrację publiczną. Współpracę z DeepL zaczął od tłumaczenia dokumentacji technicznej w Confluence, a później sięgnął po DeepL Voice, by swobodnie rozmawiać z konsultantami i klientami z różnych krajów.

- Główną potrzebą było otwarcie rekrutacji na szerszy wachlarz profili, bez wymogu dwujęzyczności – mówi Sébastien Dumon z zespołu CTO Inetum w studium przypadku, które opublikował DeepL. Firma planuje wdrożyć DeepL Voice także w działach sprzedaży, bezpieczeństwa i jakości.

Podobne efekty opisują Aramark i Avendra International. Jak podaje DeepL, dzięki tłumaczeniu na żywo ich globalne zespoły skróciły spotkania nawet o połowę, a w rozmowach aktywnie uczestniczą niemal wszyscy pracownicy, dla których język spotkania nie jest językiem ojczystym.

- AI głosowa w fundamentalny sposób zmienia to, jak firmy budują zespoły i działają globalnie. Gdy język przestaje być barierą, firmy mogą sięgać po właściwą wiedzę tam, gdzie ona jest, lepiej wykorzystywać talenty, które już mają, i pozwolić zespołom znacznie skuteczniej pracować z kolegami, klientami i partnerami ponad granicami. W świecie, w którym znalezienie świetnych talentów jest coraz trudniejsze, to może mieć ogromny wpływ na rozwój biznesu – mówi Jarek Kutyłowski w komunikacie DeepL.

Z Polski do Kolonii

Jarosław „Jarek” Kutyłowski obronił doktorat z informatyki z naciskiem na matematykę. Zanim w 2017 roku założył DeepL, pracował w kilku firmach technologicznych.

Poza zespołami w firmach z platformy DeepL korzystają miliony użytkowników indywidualnych. Spółkę wspierają fundusze Benchmark, IVP i Index Ventures, a w 2024 roku jej wycena sięgnęła 2 mld dol., jak podaje agencja AFP. DeepL należy więc do grona jednorożców z wyceną powyżej miliarda dolarów. W listopadzie 2025 roku Kutyłowski dołączył do grupy strategicznej ds. technologii i innowacji przy kanclerzu Niemiec. Fast Company już w 2025 roku umieścił DeepL na liście najbardziej innowacyjnych firm świata, a magazyn Forbes dwa razy z rzędu wpisał spółkę na listę AI 50.

„Europa nie musi wybierać”

Kutyłowski regularnie zabiera głos w sprawie europejskiej suwerenności technologicznej. Na LinkedInie przypomina, że DeepL powstał w Niemczech, ale od początku działał z myślą o rynku globalnym. - Suwerenność nie powinna polegać na ograniczaniu się do jednego regionu. Wręcz przeciwnie. Jeśli Europa chce pozostać konkurencyjna, musi zbudować własną kluczową technologię, infrastrukturę i wiedzę ekspercką – pisze szef DeepL.

Jak dodaje, część klientów z sektora publicznego, ochrony zdrowia i finansów oczekuje nie tylko informacji, gdzie leżą ich dane, ale też kontroli nad dostępem do nich i nad sposobem zarządzania nimi. Na te potrzeby DeepL odpowiada ofertą DeepL for Sovereign Markets, która opiera podstawowe produkty tłumaczeniowe na infrastrukturze i wiedzy firmy w Europie. - Europa nie musi wybierać między suwerennością a skalą globalną. Potrzebujemy obu – podkreśla Kutyłowski.

Ten sam wątek wrócił podczas Międzynarodowego Szczytu AI w Dublinie. - Potrzebujemy badaczy, którzy potrafią budować modele i którzy potrafią przekształcić te badania w rzeczywiste produkty – napisał po wydarzeniu. Jest też optymistą: - Dobrą wiadomością jest to, że Europa już dysponuje niezwykłymi talentami technicznymi. I dodaje: - Jest wiele powodów do optymizmu; mimo to rynek porusza się bardzo szybko, a Europa też musi działać szybko!.

Głos to nowe pole bitwy gigantów

Sam tekst już nie wystarcza. DeepL rywalizuje dziś nie tylko z Google Translate, lecz także z firmami, które budują uniwersalne modele AI, jak OpenAI i Anthropic. Dlatego spółka mocno inwestuje w głos. W tym roku przejęła zespół i technologię amerykańskiego startupu Mixhalo, który tworzy technologię przesyłu dźwięku z minimalnym opóźnieniem, i otworzyła biuro w Dolinie Krzemowej. We wrześniu DeepL Voice tłumaczył na żywo wystąpienia na wszystkich 50 scenach konferencji Salesforce Dreamforce 2026.

Zmiany objęły też samą firmę. W maju Kutyłowski ogłosił na LinkedInie redukcję około 250 etatów, czyli mniej więcej jednej czwartej załogi w Kolonii. - Żyjemy w czasach ogromnej zmiany strukturalnej w tym, jaka praca istnieje, kto ją wykonuje i ilu ludzi potrzeba, by wykonywać ją dobrze, a przyczyną tej zmiany jest AI – napisał wtedy, jak podaje agencja AFP.

DeepL to niejedyny polski ślad na rynku AI głosowej. ElevenLabs, który założyli Mati Staniszewski i Piotr Dąbkowski, rozwija syntezę mowy i agentów głosowych, a według agencji Reuters jego wycena wzrosła we wrześniu dwukrotnie, do 22 mld dol.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama