Reklama

Steve Jobs marzył o tym od lat 80. Dwaj młodzi Polacy stworzyli AI, które uczy jak prywatny nauczyciel

Maciej Nabiałczyk i Jakub Krzysiak – założyciele ChatHeroes.
Maciej Nabiałczyk i Jakub Krzysiak – założyciele ChatHeroes. / fot. mat. pras.
Zamiast kariery w korporacjach wybrali stworzenie sztucznej inteligencji, dzięki której uczniowie powtarzają materiał bezpośrednio z Adamem Mickiewiczem czy Albertem Einsteinem. W rozmowie z nami twórcy ChatHeroes, Maciej Nabiałczyk i Jakub Krzysiak, opowiadają o kulisach błyskawicznego exitu do do Fundacji Społeczeństwo, która dostarcza platformę edukacyjną do Szkoły w Chmurze oraz o tym, dlaczego woleli oddać stery, by z dnia na dzień dotrzeć z prywatnym tutorem do 26 tysięcy dzieci.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Fundacja Społeczeństwo, operator platformy edukacyjnej napędzającej Szkołę w Chmurze, przejęła polski startup ChatHeroes. Technologia oparta na sztucznej inteligencji – umożliwiająca uczniom interaktywne rozmowy m.in. z Adamem Mickiewiczem, Marią Skłodowską-Curie czy Albertem Einsteinem – po zakończeniu testów ma wesprzeć w nauce ponad 26 tysięcy dzieci.

Jak powstało Chat Heroes?

Maciej Nabiałczyk: Pomysł na Chat Heroes zrodził się z naszych dotychczasowych doświadczeń w sektorze pozarządowym. Obydwaj prowadzimy fundacje o profilu edukacyjnym – ja stoję na czele Another Perspective, która działa na rzecz dostępu do edukacji na Bliskim Wschodzie, natomiast Kuba prowadzi 13 Klasę, wspierającą młodzież w Polsce w rozwijaniu pasji i zdobywaniu doświadczeń pozaszkolnych.

Dzięki wieloletniej pracy w tym obszarze doskonale znaliśmy realne wyzwania, z jakimi mierzą się uczniowie. Gdy pojawiły się możliwości, jakie daje sztuczna inteligencja – a był to moment, w którym technologia ta nie była jeszcze tak powszechna jak dzisiaj – pomyśleliśmy, że można ją wykorzystać do rozwiązania tych problemów. Doszliśmy do wniosku, że dzięki AI każdy uczeń może zyskać osobistego mentora i czerpać z korzyści płynących z indywidualnego toku nauki.

Dodatkowo zależało nam, aby taki wirtualny korepetytor mógł przybrać postać dowolnego bohatera – na przykład postaci historycznej. Zamiast rozmawiać ze zwykłym botem, uczeń może powtarzać materiał z języka polskiego bezpośrednio z Adamem Mickiewiczem.

Stworzyliśmy MVP i od razu zadebiutowaliśmy na rynku z podstawową wersją produktu. Na początku skierowaliśmy ofertę do środowiska edukacji domowej, które przyjęło nasze rozwiązanie z dużym entuzjazmem. Następnie, opierając się na informacjach zwrotnych od użytkowników i rosnącym zapotrzebowaniu, zaczęliśmy naturalnie rozwijać projekt. Wykonaliśmy zwrot w stronę modelu B2B – rozpoczęliśmy współpracę z instytucjami edukacyjnymi oraz sprzedaż bezpośrednio do szkół, sukcesywnie powiększając przy tym zespół.

Jakub Krzysiak: Dla nas kluczowe było zapewnienie w pełni zindywidualizowanego podejścia do ucznia. Prowadząc fundacje, wielokrotnie przekonaliśmy się, jak ogromną wartością jest poświęcenie podopiecznemu wyłącznej uwagi. W tradycyjnym, systemowym modelu edukacji często jej brakuje – podczas 45-minutowej lekcji nauczyciel musi podzielić swój czas pomiędzy dwudziestu lub trzydziestu uczniów.

Pojawienie się dużych modeli językowych, takich jak ChatGPT, stworzyło zupełnie nowe perspektywy. Dotychczas pomagaliśmy tysiącom młodych ludzi, natomiast ta technologia pozwoliła myśleć o skali obejmującej dziesiątki tysięcy, a w przyszłości może nawet miliony odbiorców. Wejście na rynek w tak przełomowym momencie było dla nas niezwykle ekscytujące.

Warto wspomnieć o wystąpieniu Steve’a Jobsa na Uniwersytecie w Lund z 1985 roku. Opowiadał on, jak bardzo zazdrościł Aleksandrowi Wielkiemu tego, że jego prywatnym nauczycielem był Arystoteles. Ojciec Aleksandra, jako król Macedonii, mógł zapewnić synowi najlepszego mentora na świecie. Jobs marzył wówczas o czasach, w których do pamięci komputera będzie można wprowadzić wiedzę najwybitniejszych umysłów, tak aby dostęp do nich miał każdy, a nie jedynie najbogatsi. Niezwykłe jest to, że po kilkudziesięciu latach ta wizja staje się rzeczywistością.

Kto wyszedł z propozycją exitu – Fundacja Społeczeństwo czy Wy?

Maciej Nabiałczyk: Początkowo to my wyszliśmy z inicjatywą i rozpoczęliśmy rozmowy, proponując wdrożenie oprogramowania w modelu komercyjnym bądź partnerskim. Rozmowy się przeciągały, jednak w ich toku operator platformy dostrzegł w naszym rozwiązaniu tak dużą wartość i spójny z nim kierunek rozwoju, że zaproponował odkupienie całej firmy wraz z technologią.

Co ciekawe, gdy startowaliśmy z projektem ChatHeroes, zbiegło się to z dynamicznym rozwojem Szkoły w Chmurze. Zaczynaliśmy od MVP skierowanego ściśle do edukacji domowej, a ponieważ ten podmiot posiada znaczną część tego rynku w Polsce, od początku postrzegaliśmy go jako potencjalnego, kluczowego partnera. Nie spodziewaliśmy się jednak, że trzy lata później nasza technologia trafi do ich uczniów w zupełnie innej formule – poprzez pełną akwizycję.

Dlaczego zdecydowaliście się na exit na tak wczesnym etapie, zamiast rozwijać projekt samodzielnie?

Jakub Krzysiak: Samodzielny rozwój był jak najbardziej brany pod uwagę. Planowaliśmy ekspansję zagraniczną i mieliśmy już nawet wstępnie zorganizowany zespół w Londynie. O ostatecznej decyzji zadecydowało jednak połączenie kilku czynników, a przede wszystkim nasz nadrzędny cel: dotarcie z technologią do jak największej liczby uczniów.

Współpraca z Fundacją Społeczeństwo bezprecedensowo przyspieszyła ten proces. Zakładaliśmy, że w perspektywie najbliższego roku dotrzemy do kilku tysięcy odbiorców, natomiast ta transakcja z dnia na dzień zapewniła nam zasięgi znacznie przewyższające ówczesne plany. Co ważne, Szkoła w Chmurze jest największym odbiorcą, ale Fundacja udostępnia to środowisko także innym szkołom, a my będziemy je z nimi dalej rozwijać. Chodziło o wygenerowanie realnego wpływu społecznego – danie młodzieży dostępu do wysokiej jakości, skalowalnej i spersonalizowanej edukacji.

Maciej Nabiałczyk: Mówimy o największym tego typu odbiorcy w całej Europie. Z naszej perspektywy była to doskonała okazja, aby wdrożyć rozwiązanie w tak dużej grupie uczniów jednocześnie i zweryfikować jego faktyczny wpływ społeczny. Uznaliśmy, że warto z tej szansy skorzystać, i jesteśmy bardzo ciekawi efektów tego wdrożenia.

Zostajecie w Fundacji Społeczeństwo na stałe, czy myślicie już o kolejnym startupie?

Maciej Nabiałczyk: Na tym etapie koncentrujemy się na wdrożeniu naszej technologii w Fundacji Społeczeństwo. Cele są jasno zdefiniowane: realne zwiększenie zaangażowania uczniów oraz poprawa ich wyników w nauce. Nie ukrywamy jednak, że czujemy się przede wszystkim przedsiębiorcami, więc w perspektywie czasu z pewnością wrócimy do pracy nad kolejnymi projektami.

Jakub Krzysiak: To naturalny kierunek przy takich przejęciach: zespół odpowiedzialny za powstanie produktu pomaga wdrożyć go w nowej skali. Zgadzam się z Maćkiem – na pewno będziemy w przyszłości tworzyć kolejne przedsięwzięcia technologiczne oraz okołostartupowe. Dysponując większą przestrzenią czasową, chcemy też mocniej skupić się na naszych fundacjach, które prowadzimy nieprzerwanie od lat. Mamy również w planach działania na rzecz samego ekosystemu innowacji.

Jednocześnie obecna praca z dużą organizacją to dla nas niezwykle wartościowe doświadczenie. Połączenie naszej technologii z zapleczem Fundacji – konsultacjami nauczycielskimi oraz całą infrastrukturą edukacji domowej – to fascynujące wyzwanie, które pozwala nam zweryfikować możliwości AI w realnym, szerokim środowisku szkolnym.

Czy rozwijaliście Chat Heroes w modelu bootstrappingu?

Maciej Nabiałczyk: W dużej mierze tak. Przez dłuższy czas rozwijaliśmy projekt ze środków własnych, zwłaszcza na początkowym etapie. Z czasem pojawiło się wsparcie od aniołów biznesu, co zbiegło się w czasie z oficjalnym wejściem na rynek. Od tamtej pory finansowaliśmy dalszy wzrost już bezpośrednio z bieżących przychodów ze sprzedaży. Ostatecznie ten zrównoważony model doprowadził nas do bardzo udanej transakcji wyjścia z inwestycji.

Czy Wasze kolejne projekty również będą związane z rynkiem EdTech?

Maciej Nabiałczyk: Jesteśmy otwarci na różne branże. Na pewno chcemy wykorzystać zdobyte dotychczas doświadczenie i know-how, pamiętając o naszym głównym wyznaczniku, jakim jest tworzenie realnego wpływu społecznego (social impact). To kryterium pozostaje dla nas niezmienne, natomiast kolejny projekt niekoniecznie musi być osadzony w obszarze EdTechu, który bez wątpienia należy do dość wymagających rynków.

Dlaczego EdTech jest tak trudną branżą?

Maciej Nabiałczyk: Wpływa na to kilka istotnych czynników. Przede wszystkim ten rynek cechuje się wyraźną sezonowością, zależnością od lokalnych uwarunkowań, a same decyzje zakupowe – czy to po stronie placówek, czy rodziców – bywają podejmowane emocjonalnie.

Jakub Krzysiak: Dochodzą do tego wyzwania natury czysto systemowej. Uważam, że edukacja jest jednym z najpotężniejszych narzędzi do zmieniania świata, jednak inwestycje w rozwój młodych ludzi przynoszą mierzalne efekty w horyzoncie kilkunastu czy nawet dwudziestu lat. W debacie publicznej i przy alokacji środków rzadko traktuje się ten obszar jako pilną potrzebę „tu i teraz” – pierwszeństwo zyskują bieżące wyzwania, takie jak ochrona zdrowia czy obronność, które w danym momencie dotykają społeczeństwo znacznie gwałtowniej.

Ma to bezpośrednie przełożenie na podejście rynków finansowych. Od inwestorów instytucjonalnych słyszeliśmy wprost, że technologie edukacyjne rzadko kojarzą się funduszom venture capital z najwyższą stopą zwrotu. Dla nas priorytetem od początku był wpływ społeczny, dlatego kapitału szukaliśmy przede wszystkim u aniołów biznesu – choć trzeba przyznać, że kilka funduszy VC również wykazywało spore zainteresowanie naszym projektem. Niemniej, porównując nasze realia z doświadczeniami znajomych budujących startupy w innych branżach, widać wyraźnie, że EdTech jest przez rynek kapitałowy odbierany zupełnie inaczej i stawia przed założycielami specyficzne wyzwania.

Jak radzicie sobie z halucynacjami sztucznej inteligencji, aby postacie nie podawały zmyślonych faktów?

Maciej Nabiałczyk: Wykorzystujemy wielowarstwową architekturę opartą na agentach systemowych. Zanim odpowiedź trafi do ucznia, przechodzi przez kilka etapów weryfikacji – sprawdzana jest jej zgodność z podstawą programową, poprawność merytoryczna oraz zachowanie norm bezpieczeństwa i netykiety. Bezpieczeństwo – zarówno w warstwie programowej, jak i w samym przebiegu konwersacji – było od początku fundamentem ChatHeroes.

Jakub Krzysiak: Kluczowa jest tutaj nasza autorska, zamknięta baza wiedzy. Otwarte modele – od OpenAI, Anthropic czy Google – miewają tendencję do halucynacji. My oparliśmy system na zweryfikowanych przez ekspertów materiałach, w których każdy przedmiot został podzielony na konkretne działy i tematy. Wypowiedzi wirtualnych postaci czerpią wyłącznie z tych sprawdzonych źródeł, a nie z niezweryfikowanych zakątków internetu. Dzięki temu daty czy fakty historyczne są podawane precyzyjnie. Praktycznie nie odnotowaliśmy przypadków błędnych informacji zgłaszanych przez użytkowników.

Maciej Nabiałczyk: Gwarancja bezpiecznego środowiska była zresztą jednym z kluczowych warunków całej transakcji przejęcia. Dla operatora platformy edukacyjnej możliwość bezproblemowego, bezpiecznego wdrożenia narzędzia w dużej infrastrukturze szkolnej miała priorytetowe znaczenie.

Co odpowiecie sceptykom twierdzącym, że Chat Heroes to po prostu nakładka na ChatGPT?

Jakub Krzysiak: Każdy może wpisać prosty prompt: „odpowiadaj jak Adam Mickiewicz i naucz mnie języka polskiego”. Różnica tkwi w zaawansowanej infrastrukturze, którą stworzyliśmy dookoła.

Po pierwsze, to wspomniana zamknięta baza wiedzy oraz rygorystyczne filtry bezpieczeństwa dedykowane dzieciom – jeśli uczeń poruszy nieodpowiedni dla swojego wieku temat, system natychmiast ucina wątek, zamiast go rozwijać, co w publicznych modelach wciąż bywa problemem.

Po drugie, dialog to zaledwie punkt wyjścia. Uczeń może rozmawiać tekstowo lub głosowo, a na podstawie tej konwersacji system automatycznie generuje quizy, fiszki i zadania utrwalające. Całość uzupełniają szczegółowe raporty edukacyjne dla rodziców i nauczycieli. Chat Heroes to kompletna platforma dydaktyczna, a nie pojedyncze okno czatu.

Maciej Nabiałczyk: W tradycyjnym modelu uczeń ma do dyspozycji encyklopedie i podręczniki, a mimo to szuka indywidualnego wsparcia korepetytora. Sztuczna inteligencja pozwala pójść krok dalej: analizuje, z czym uczeń ma trudności, czym się pasjonuje i na tej podstawie personalizuje proces nauki. Trudno o taką automatyzację i skalę w tradycyjnej klasie, gdzie uwaga nauczyciela jest podzielona na trzydzieści osób. Nasze narzędzie sprawdza się szczególnie u dzieci, które potrzebują cierpliwego wytłumaczenia materiału we własnym tempie. Potwierdzają to zarówno dane z platformy, jak i reakcje samych uczniów.

Czy któraś z postaci okazała się szczególnym hitem wśród uczniów?

Jakub Krzysiak: Największą popularnością cieszyły się postacie przypisane do przedmiotów humanistycznych: historii, języka polskiego oraz wiedzy o społeczeństwie. Trudno jednoznacznie oddzielić sympatię do samej postaci od specyfiki przedmiotu – akurat w tych obszarach nauka opiera się na faktach i narracji, co w formule dialogowej sprawdza się wyjątkowo naturalnie.

Czy ChatHeroes potrafi skutecznie przygotować do egzaminu ósmoklasisty?

Maciej Nabiałczyk: Tak. Ostatecznym sprawdzianem będą wyniki uczniów korzystających z platformy, które przeanalizujemy w kolejnym roku szkolnym. Podniesienie efektywności nauki i zaoferowanie atrakcyjnej formuły przyswajania wiedzy było jednym z głównych powodów wdrożenia ChatHeroes w platformie edukacyjnej wykorzystywanej przez Szkołę w Chmurze.

Jakub Krzysiak: Warto podkreślić, że nie budowaliśmy typowej platformy typu exam-prep, z której korzysta się nerwowo na miesiąc przed testem. Naszym celem było stworzenie narzędzia towarzyszącego uczniowi przez cały rok szkolny. Po tradycyjnej lekcji w szkole, która siłą rzeczy często przypomina wykład, uczeń może w domu odbyć krótką, 15-minutową sesję z wirtualnym bohaterem, powtórzyć trudniejszy materiał i upewnić się, że wszystko dobrze zrozumiał. Szkoły, z którymi współpracujemy, z powodzeniem wplatają ten model w swój całoroczny proces dydaktyczny.

Czy studia pomogły Wam w budowie i rozwoju tego startupu?

Maciej Nabiałczyk: Każdy z nas przeszedł nieco inną drogę, choć oboje studiowaliśmy w Wielkiej Brytanii i to właśnie tam się poznaliśmy. Ja wybrałem stosunki międzynarodowe, co popchnęło mnie do założenia organizacji działającej na rzecz edukacji w Libanie i szerzej – na Bliskim Wschodzie. To był moment, w którym ten obszar stał się moją pasją. Kuba z kolei studiował zarządzanie w Londynie, a w tematykę edukacyjną wszedł poprzez projekt 13 Klasa, który rozwijał w Polsce.

Te doświadczenia pozwoliły nam dostrzec realne problemy młodzieży, na które postanowiliśmy odpowiedzieć technologicznym projektem w branży EdTech. Można więc powiedzieć, że studia pomogły nam pośrednio – dały nam dostęp do środowiska i możliwości, które obudziły w nas potrzebę działania i zdefiniowały wyzwania, jakimi zajęliśmy się w startupie.

Jakub Krzysiak: Dodałbym, że to zasługa połączenia edukacji z praktycznym doświadczeniem. Brytyjski system akademicki w dużej mierze stawia na przedsiębiorczość – mocno zachęcano nas do tworzenia własnych inicjatyw. Wiedzę o samej edukacji budowaliśmy wprawdzie głównie poprzez działania pozauczelniane, ale uniwersytet dał nam ogromne poczucie sprawczości.

To było kluczowe, aby podjąć odważną decyzję o odrzuceniu ofert pracy w korporacjach czy dalszych ścieżek akademickich i spróbować zbudować coś własnego. Warto też podkreślić, że sukces projektu to zawsze praca zespołowa – my z Maćkiem odpowiadaliśmy za strategię, produkt i stronę biznesową, natomiast nad samym kodem czuwał dedykowany zespół programistów. Nie musieliśmy znać się na wszystkim, by sprawnie tym zarządzać.

W jaki sposób szkoły mogą w praktyce wykorzystywać i wdrażać Chat Heroes?

Jakub Krzysiak: Placówki korzystają z naszego rozwiązania na kilka różnych sposobów, dostosowując je do swoich bieżących potrzeb dydaktycznych.

Pierwszym scenariuszem jest indywidualna praca ucznia w domu. Nawet przy obecnym ograniczeniu tradycyjnych prac domowych, system świetnie sprawdza się jako opcjonalne pogłębianie wiedzy. Po wspólnej lekcji w klasie uczeń może w domu dopytać wirtualnego bohatera o dowolne kwestie. Chat Heroes na bieżąco analizuje cele lekcji i informuje, kiedy zrealizowano już materiał zgodny z wymogami CKE i Ministerstwa Edukacji Narodowej, jednocześnie pozwalając dociekliwym zgłębiać temat dalej.

Drugie, bardzo praktyczne zastosowanie to organizacja zastępstw. Kiedy nauczyciel choruje, jedzie na wycieczkę lub z innych przyczyn wypada z grafiku, zastępstwa często polegają na cichym czytaniu podręcznika. Z Chat Heroes taka lekcja nie jest zmarnowana. Uczniowie – korzystając ze szkolnych komputerów czy własnych smartfonów – mogą otrzymać dyspozycję zrealizowania kolejnego tematu z programu. Nauczyciel ma wgląd w swój panel i widzi dokładnie, którzy uczniowie zalogowali się i przyswoili materiał.

Trzecim filarem jest automatyzacja weryfikacji wiedzy. Stworzyliśmy moduł generujący testy z pytaniami otwartymi i zamkniętymi w formacie egzaminacyjnym. Taki quiz może posłużyć jako szybka kartkówka na początku zajęć lub zadanie sprawdzające poziom przygotowania klasy. Co najważniejsze, test jest automatycznie sprawdzany i oceniany przez platformę. Znacząco odciąża to nauczycieli, którzy nie muszą poświęcać prywatnego czasu na żmudne, ręczne sprawdzanie dziesiątek prac. To funkcja, o którą szkoły bardzo mocno wnioskowały. j

Czy chcielibyście dodać coś na zakończenie?

Maciej Nabiałczyk: Nawiązując jeszcze do wątku edukacji i studiów – w Polsce wciąż dominuje tradycyjne podejście: zdobywaj świetne oceny w szkole, idź na studia dające konkretny zawód i trzymaj się go dla życiowej stabilności.

Z własnego doświadczenia poradziłbym raczej: realizuj własne inicjatywy od najmłodszych lat. To właśnie z małych, szkolnych przedsięwzięć – gazetki, radiowęzła czy zorganizowania pierwszej debaty – wyrastają z czasem coraz większe rzeczy. Kiedy w liceum nauczysz się koordynować proste projekty, na studiach zorganizowanie dużej konferencji czy zarządzanie budżetem w kole naukowym przychodzi już zupełnie naturalnie.

Dokładnie tak wyglądała nasza droga. Swoją fundację działającą w Libanie założyłem na drugim roku studiów i nie czułem paraliżującego strachu, bo miałem już za sobą doświadczenie w pracy z ludźmi i budżetami. Podobnie było ze startupem – po ukończeniu nauki powołanie do życia technologicznej spółki nie było skokiem na głęboką wodę, lecz kolejnym, logicznym krokiem. W social mediach, widzimy tylko duże sukcesy, a umyka nam to, że prowadziła do nich seria małych kroków, z których każdy otwierał drogę do kolejnego. Dlatego tak ważne jest, aby po prostu wcześnie zacząć działać i zdobywać praktykę. To element, o którym tradycyjny system edukacji wciąż zbyt często zapomina, a który daje ogromny impuls do rozwoju – do tego stopnia, że zanim się obejrzysz, z sukcesem zamykasz pierwszą transakcję sprzedaży firmy i planujesz kolejne wyzwania.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama