Reklama

Polski wykrywacz udaru zdał pierwszy test. Prototyp w terminie i o 6 mln zł taniej

Zespół sprawdził pierwszy prototyp w laboratorium, w badaniu na dużym zwierzęciu. Test potwierdził, że technologia wychwytuje objawy, które wskazują na udar.
Zespół sprawdził pierwszy prototyp w laboratorium, w badaniu na dużym zwierzęciu. Test potwierdził, że technologia wychwytuje objawy, które wskazują na udar. / Fot. Scope Fluidics
Przy udarze każda minuta ma znaczenie, a pierwszych objawów chory i jego bliscy nie zawsze zauważają na czas. Zespół Edocery, spółki z grupy Scope Fluidics, buduje urządzenie do noszenia na co dzień, które ma bez przerwy śledzić ryzyko udaru. 15 października spółka ogłosiła, że prototyp zdał pierwszy poważny egzamin: w badaniu laboratoryjnym na dużym zwierzęciu wychwycił objawy, które wskazują na udar. Zespół dotarł do tego etapu za ok. 9 mln zł, choć budżet przewidywał 15 mln zł.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Scope Fluidics, spółka z głównego rynku GPW, przekazała tę informację w komunikacie dla inwestorów. Zarząd zatwierdził już kolejny etap prac: budowę pierwszej niekomercyjnej wersji urządzenia w 2027 roku.

Co wykrył prototyp

Edocera rozwija system, który ma stale monitorować ryzyko udaru i innych groźnych chorób serca i naczyń, np. zawału. Całość tworzą trzy elementy: urządzenie do noszenia na ciele, oprogramowanie z algorytmami sztucznej inteligencji oraz aplikacja.

Zespół sprawdził pierwszy prototyp w laboratorium, w badaniu na dużym zwierzęciu. Test potwierdził, że technologia wychwytuje objawy, które wskazują na udar. Tym samym Edocera zamknęła drugi etap projektu, czyli budowę prototypu.

- Osiągnięcie celu II potwierdza, że rozwijana przez nas technologia potrafi wykrywać zaburzenia przepływu krwi w naczyniach zaopatrujących ośrodkowy układ nerwowy. Potwierdzenie działania technologii daje nam podstawę do stworzenia docelowego systemu i jest powodem wielkiej satysfakcji dla całego zespołu i grupy Scope – przekazał Marcin Izydorzak, wiceprezes Scope Fluidics, w komunikacie spółki.

W prostszych słowach: urządzenie zauważyło kłopoty z przepływem krwi w naczyniach, które zaopatrują mózg i rdzeń kręgowy. Na tym etapie technologia nie trafiła jeszcze do pacjentów. Badania kliniczne z udziałem ludzi wciąż przed spółką.

6 mln zł mniej, niż przewidywał budżet

Prace nad prototypem Edocera zaplanowała na 2026 rok i dotrzymała terminu. Na budowę prototypu wydała ok. 9 mln zł. Wstępne szacunki mówiły o 15 mln zł. Różnica sięga zatem ok. 6 mln zł, czyli 40 proc. budżetu. Spółka nie wyjaśniła w komunikacie źródła oszczędności.

Pierwsze urządzenie w 2027 roku

Zarząd Scope Fluidics ocenił, że wyniki badania w pełni uzasadniają dalsze prace. Zatwierdził więc trzeci etap: budowę pierwszej działającej wersji urządzenia, jeszcze nie na sprzedaż. Spółka sprawdzi ją potem u potencjalnych klientów, a na końcu wystąpi o certyfikat, który otworzy urządzeniu drogę na rynek.

- Teraz możemy rozpocząć prace nad realizacją celu III, w ramach którego powstanie pierwsza niekomercyjna wersja urządzenia. Chcemy ją mieć gotową już w przyszłym roku, by w kolejnych latach przeprowadzić weryfikację rynkową, a następnie proces certyfikacji – zapowiada Izydorzak. Według wstępnych szacunków budżet tego etapu nie przekroczy 13 mln zł. Zarząd zastrzega jednak, że kwota może ulec zmianie wraz z postępem prac.

Dotacja z PARP i kapitał spoza grupy

Scope Fluidics przekaże Edocerze pieniądze w transzach. Ich wysokość i terminy zależą od postępów projektu, jego potrzeb oraz sytuacji finansowej całej grupy. Zarząd zakłada też, że część kosztów trzeciego etapu pokryją pieniądze spoza Scope.

Jedno takie źródło Edocera ma już w zasięgu. We wrześniu 2026 roku Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości warunkowo przyznała spółce 12,2 mln zł dofinansowania na urządzenie do profilaktyki i diagnostyki udaru. Całkowity budżet tego projektu wynosi 24,5 mln zł, a pieniądze z PARP trafią do Edocery po podpisaniu umowy z agencją.

Drugą furtkę zarząd Scope otworzył w marcu 2026 roku. Dopuścił wtedy wejście inwestorów z zewnątrz bezpośrednio do spółek z grupy, takich jak Edocera, a nie tylko do samej Scope Fluidics. Taki inwestor może dołączyć już na wczesnym etapie projektu, zanim grupa poszuka dla niego dużego partnera branżowego.

Podobny model grupa stosuje w innych spółkach. Pod koniec września Hybolic, kolejna spółka zależna Scope Fluidics, podpisał z PARP umowę o dofinansowanie do 14,4 mln zł. Pieniądze posłużą do budowy czujnika, który jednocześnie mierzy stężenie insuliny i glukozy. Całkowite koszty tego projektu wynoszą 24,1 mln zł, a PARP wypłaci środki w transzach, po osiągnięciu kolejnych celów z umowy.

Badania kliniczne mogą przesunąć certyfikację

Zarząd otwarcie wskazuje ryzyko. Zanim urządzenie trafi na rynek, Edocera musi przeprowadzić badania kliniczne z udziałem pacjentów. Ich złożoność może opóźnić moment, w którym spółka złoży wniosek o certyfikat.

Grupa zna już taki scenariusz. Pod koniec września Scope Fluidics przesunęła o pół roku termin, w którym chce uzyskać zgodę amerykańskiego regulatora FDA dla innego swojego produktu. Zamiast w pierwszej, zgoda ma przyjść w drugiej połowie 2027 roku. Powodem są szersze badania kliniczne.

Edocera szuka też kolejnych źródeł przychodu. Docelowo z systemu mają korzystać zwykli ludzie na co dzień, poza szpitalami i przychodniami, ale spółka sprawdza również zastosowanie w szpitalach. Zespół analizuje ponadto niemedyczne zastosowania technologii.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama