Reklama

Zagraniczne inwestycje nie gwarantują rozwoju polskich firm. Raport WEI pokazuje, dlaczego

Polskie inwestycje za granicą są dziewięciokrotnie mniejsze niż zagraniczne inwestycje w Polsce. Raport wskazuje tę asymetrię jako słabość naszej gospodarki.
Polskie inwestycje za granicą są dziewięciokrotnie mniejsze niż zagraniczne inwestycje w Polsce. Raport wskazuje tę asymetrię jako słabość naszej gospodarki. / Fot. Screeny raportu WEI
Zagraniczne firmy są średnio o 43 proc. bardziej produktywne od polskich, ale ich obecność nie gwarantuje rozwoju krajowym przedsiębiorcom. Co więcej, zagraniczny koncern nie zawsze ma interes w dzieleniu się technologią. Najnowszy raport Warsaw Enterprise Institute pokazuje, kto korzysta na napływie kapitału, dlaczego nie wszystkie firmy odnoszą podobne korzyści i co Polska powinna zrobić, żeby przestać być przede wszystkim odbiorcą inwestycji.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Firmy z kapitałem zagranicznym stanowią zaledwie 1,1 proc. przedsiębiorstw niefinansowych w Polsce, ale zatrudniają co siódmego pracownika. Według raportu Warsaw Enterprise Institute (WEI) „Efekt otwartości. Kapitał zagraniczny i jego wpływ na modernizację polskiej gospodarki” są również średnio o 43 proc. bardziej produktywne od krajowych konkurentów.

Raport przedstawia korzyści płynące z obecności międzynarodowych koncernów, jednak zawiera też istotne zastrzeżenie. Samo przyciągnięcie zagranicznego inwestora nie oznacza jeszcze, że polskie przedsiębiorstwa zdobędą nowe technologie, zwiększą produktywność czy rozwiną własne produkty.

Dlaczego zagraniczny inwestor nie zawsze dzieli się wiedzą?

Autorzy raportu, Alessandro Petryshyn, Sebastian Stodolak i Wojciech Wyszomierski, opisują zjawisko, które ekonomiści nazywają spillover effect, czyli przenoszeniem korzyści z zagranicznych inwestycji na lokalne przedsiębiorstwa.

Mechanizm jest prosty. Międzynarodowy koncern może szkolić polskich dostawców, przekazywać im standardy produkcji, wymagać lepszej jakości i wprowadzać nowe technologie. Polskie firmy zdobywają w ten sposób kompetencje, które mogą wykorzystać również poza współpracą z danym inwestorem. Nie zawsze jednak tak się dzieje.

„Sam fakt prowadzenia działalności przez zagraniczne przedsiębiorstwo nie oznacza automatycznego przekazania wiedzy” – czytamy w raporcie (s. 14). Autorzy wyjaśniają, że zagranicznej firmie niekoniecznie zależy na wzmacnianiu bezpośredniego konkurenta. Inaczej wygląda sytuacja z dostawcami. Jeśli polski podwykonawca produkuje taniej, sprawniej i bez wad, zyskuje na tym również jego zagraniczny kontrahent.

Znaczenie mają także możliwości samych polskich przedsiębiorstw. Firma, która nie dysponuje odpowiednimi kompetencjami ani środkami na modernizację, może nie wykorzystać nawet dostępu do zaawansowanych technologii. Badania, na które powołuje się WEI, wskazują, że wzrost udziału zagranicznego kapitału o 10 punktów procentowych wiązał się z produktywnością lokalnych dostawców wyższą o blisko 9 proc. Nie oznacza to jednak, że każda polska firma osiągnie podobny wynik.

Polska przyciąga kapitał. Sama inwestuje za granicą znacznie mniej

Raport pokazuje również dysproporcję, która rzadziej pojawia się w dyskusjach o zagranicznych inwestycjach. Od początku transformacji Polska przyciągnęła około 390 mld dol. bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Jednak relacja wartości kapitału, który napłynął do Polski, do polskich inwestycji za granicą wynosi około 9:1. Oznacza to, że Polska znacznie częściej przyjmuje kapitał z innych państw, niż sama inwestuje na zagranicznych rynkach.

Autorzy oceniają tę dysproporcję negatywnie. Ich zdaniem kraj powinien rozwijać przedsiębiorstwa zdolne nie tylko do współpracy z globalnymi koncernami, lecz także do samodzielnej ekspansji. W raporcie pojawia się pytanie, czy Polska pozostanie odbiorcą zagranicznego kapitału, czy zacznie budować przedsiębiorstwa, które same będą inwestować w innych państwach i przekazywać tam swoje technologie.

Amazon kupił polską technologię. Nie każdy inwestor działa tak samo

Raport przywołuje przykłady firm, które nie ograniczają działalności w Polsce do sprzedaży produktów czy korzystania z lokalnej siły roboczej. W 2013 r. Amazon przejął gdyńską firmę Ivona Software, która stworzyła technologię syntezy mowy. Jej rozwiązania i doświadczenie polskich informatyków pomogły w rozwoju asystenta głosowego Alexa. Przejęcie stało się również początkiem Amazon Development Center Poland.

Innym przykładem jest Samsung, który prowadzi w Warszawie i Krakowie prace nad sztuczną inteligencją, przetwarzaniem obrazu i mowy oraz bezpieczeństwem informacji. Według danych przytoczonych w raporcie odpowiada za około 9 proc. aktywności patentowej PCT przypisanej warszawskiemu klastrowi innowacji.

To przykłady inwestycji, które rozwijają zaawansowane kompetencje w Polsce. Nie rozstrzygają jednak, jaka część lokalnych dostawców dzięki współpracy z koncernami stworzyła własne produkty i rozpoczęła samodzielną ekspansję.

WEI chce systemu, który pomoże polskim firmom zdobywać zagraniczne kontrakty

Autorzy raportu nie poprzestają na diagnozie. Proponują utworzenie ogólnopolskiej bazy przedsiębiorców, którzy mogliby nawiązywać współpracę z zagranicznymi inwestorami. System, za którego organizację mogłaby odpowiadać Polska Agencja Inwestycji i Handlu, miałby oferować również audyty technologiczne, certyfikację, szkolenia oraz pomoc w cyfryzacji i podnoszeniu jakości produktów.

WEI przywołuje przykład Kostaryki, gdzie aktywne wspieranie współpracy między zagranicznymi koncernami a lokalnymi MŚP sprzyjało wzrostowi produktywności krajowych przedsiębiorstw. Zdaniem autorów ważne jest też zwiększenie inwestycji w badania i rozwój. Polska przeznaczała na ten cel w 2024 r. 1,41 proc. PKB, wobec średniej unijnej wynoszącej 2,24 proc. Bez własnych badań i technologii trudniej budować produkty, które mogą konkurować na międzynarodowych rynkach.

Czy polskie firmy wykorzystują możliwości, jakie dają koncerny?

– Obecność globalnych firm w Polsce tworzy konkretne możliwości rozwoju dla lokalnych przedsiębiorców – podkreśla Agnieszka Świerszcz, prezes DHL eCommerce Polska, w komunikacie towarzyszącym raportowi. Jak wskazuje, 97 proc. klientów DHL eCommerce, którzy korzystają z usług przesyłek transgranicznych, stanowią małe i średnie przedsiębiorstwa. Dzięki sieci logistycznej mogą sprzedawać na 28 zagranicznych rynkach.

Z kolei Alessandro Petryshyn, współautor raportu i analityk WEI, opowiada się za ułatwianiem zagranicznym przedsiębiorstwom wejścia na polski rynek i wzmacnianiem konkurencji. Jednocześnie z raportu wynika, że korzyści zależą od rodzaju inwestycji oraz powiązań koncernu z krajowymi firmami. „Nie każda inwestycja jest tak samo wpływowa” – zaznaczają autorzy (s. 7).

Ich zdaniem szczególne znaczenie mają przedsięwzięcia, które rozwijają technologie, kompetencje pracowników i współpracę z lokalnymi dostawcami. Raport nie podaje jednak, ile polskich przedsiębiorstw dzięki zagranicznym inwestorom stworzyło własne produkty i marki. Nie określa również, ile firm pozostaje głównie wykonawcami zleceń dla międzynarodowych koncernów.

WEI stawia natomiast pytanie o kolejny etap rozwoju gospodarki: czy polskie firmy potrafią wykorzystać wiedzę i kapitał zagranicznych inwestorów, aby same zacząć budować międzynarodowe przedsiębiorstwa?

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama