Reklama

Rywal Elona Muska poleciał maszyną Polaka i od razu ją kupił. Kto zamówi dziś, poczeka do 2028

Peter Beck, nowozelandzki miliarder i twórca Rocket Lab w Jetson One
Peter Beck, nowozelandzki miliarder i twórca Rocket Lab w Jetson One. / fot. mat. pras.
Peter Beck, nowozelandzki miliarder i twórca Rocket Lab – firmy rakietowej uznawanej za jednego z głównych konkurentów SpaceX Elona Muska – wsiadł do Jetsona ONE, poleciał i od razu kupił egzemplarz dla siebie. Dla firmy współtworzonej przez Polaka Tomasza Patana to reklama, jakiej nie da się kupić. Jest jednak druga strona tej historii: w tym roku do klientów ma trafić najwyżej 50 maszyn, choć jeszcze w marcu Jetson zapowiadał 100.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Jetson ogłosił 2 listopada, że założyciel i prezes Rocket Lab dołączył do grona właścicieli jednoosobowego, elektrycznego pojazdu latającego Jetson ONE. Beck przetestował maszynę w Kalifornii, a po locie zamówił wersję Founders Edition. Według komunikatu egzemplarz został mu już dostarczony, a pierwszy lot na własnej maszynie Nowozelandczyk ma odbyć przed Bożym Narodzeniem – o ile dostanie wymagane zgody regulacyjne.

Rakietowy inżynier za joystickiem

W Polsce jego nazwisko mówi niewiele, ale w branży kosmicznej Peter Beck to jedna z najważniejszych postaci. Nie skończył studiów, karierę zaczynał jako praktykant w fabryce sprzętu AGD, a rakiety budował po godzinach. W 2006 roku założył w Nowej Zelandii Rocket Lab. Firma, dziś z siedzibą w Kalifornii, wynosi na orbitę małe satelity rakietą Electron i buduje znacznie większą rakietę Neutron, która ma rywalizować z Falconem 9 od SpaceX. Ten biznes zrobił z Becka miliardera: w tegorocznym rankingu NBR Rich List awansował na trzecie miejsce wśród najbogatszych ludzi w Nowej Zelandii. „Sir” przed nazwiskiem to tytuł szlachecki – w 2024 roku król Karol III nadał mu godność rycerza Orderu Zasługi Nowej Zelandii.

Tym bardziej znaczące jest to, co powiedział po locie. – Nawet jako ktoś, kto całe życie buduje skomplikowane maszyny latające, rzadko mam okazję doświadczyć technologii tak wyjątkowej – przyznał Beck, cytowany w komunikacie Jetsona. Lot nazwał objawieniem: chwalił prostotę, czułość sterowania i czystą radość latania. Dodał, że skoro zespół inżynierów zdołał sprawić, że pionowy start na napędzie elektrycznym wydaje się z kokpitu łatwy i intuicyjny, to zbudował coś naprawdę wyjątkowego.

Polak, który zaczynał w mieszkaniu

Tomasz Patan, współzałożyciel i dyrektor techniczny (CTO) Jetsona, nie ukrywał satysfakcji. – Jako inżynier możesz latami rozwiązywać problemy, których nikt inny nie widzi. Potem ktoś wsiada do maszyny, bierze stery i od razu rozumie, co chciałeś stworzyć – mówił.

Prezes firmy Stéphan D’haene poszedł dalej i postawił obu konstruktorów obok siebie: Beck buduje rakiety, Patan zbudował Jetsona ONE. Według niego obu łączy przekonanie, że inżynier nie powinien akceptować ograniczeń tego, co już istnieje.

Historia Jetsona zaczęła się w Polsce. Patan, który latał modelami od dziecka, a w czasie studiów na Politechnice Gdańskiej budował drony do filmowania, w 2017 roku skonstruował w niewielkim mieszkaniu pierwszy działający prototyp pojazdu dla człowieka. Firmę założył razem ze Szwedem Peterem Ternströmem. Spółka Jetson AB ma rodowód szwedzki, produkcję przeniesiono w 2022 roku do Arezzo w Toskanii, a dziś firma przedstawia się jako kalifornijska i ma centra inżynieryjne w Kalifornii i Europie. Według danych serwisu Tracxn pod koniec września 2026 r. zatrudniała 45 osób.

Ultralekki, bez licencji pilota

Jetson ONE to jednoosobowy pionowzlot (eVTOL) z ośmioma silnikami elektrycznymi, konstrukcją z aluminium i włókna węglowego oraz otwartą kabiną przypominającą bolid. Zabiera pilota o wadze do ok. 95 kg. Komputer pokładowy ogranicza prędkość do ok. 102 km/h, a jeden lot trwa średnio około 20 minut.

Kluczowe jest to, ile maszyna waży: niewiele ponad 250 funtów (ok. 115 kg). Dzięki temu w USA mieści się w kategorii ultralekkich statków powietrznych do celów rekreacyjnych (przepisy FAA Part 103), a do latania nie potrzeba licencji pilota. Producent podkreśla systemy bezpieczeństwa: spadochron balistyczny dla całej maszyny, utrzymywanie zawisu i wspomagane radarem lądowanie przez komputer oraz zdolność do kontynuowania lotu po awarii jednego z silników.

Cena? 148 tys. dolarów, w tym 8 tys. dolarów bezzwrotnej zaliczki. Kto zamówi dziś, dostanie maszynę najwcześniej w 2028 roku – produkcja na lata 2026 i 2027 jest według firmy wyprzedana.

Na nagraniu z lotu, które Jetson opublikował na YouTube, widać Becka w otwartym kokpicie. Całą maszyną steruje się jednym czteroosiowym joystickiem.

Z 100 zrobiło się 50

I tu zaczyna się najciekawszy wątek. W marcu 2026 r., przy okazji filmu z lotu Patana wzdłuż kalifornijskiego wybrzeża, Jetson chwalił się, że przekroczył 650 potwierdzonych zamówień o łącznej wartości ok. 100 mln dolarów i planuje w tym roku 100 dostaw.

Teraz mowa o „do 50 maszyn” w 2026 roku. Tę liczbę podają serwisy branżowe – m.in. TechEBlog przy okazji lotu Becka oraz AllFlyingCars, który przypisuje tę deklarację samej firmie i datuje ją na październik. Według tych samych źródeł Jetson ONE trafił już do klientów w sześciu stanach USA: Kalifornii, na Florydzie, w Teksasie, Utah, Ohio i Illinois, a szkolenie z pilotażu ukończyło ponad 125 osób.

Jeśli te dane się potwierdzą, oznacza to, że w ostatnim kwartale 2026 r. firma obniżyła tegoroczny plan dostaw o połowę. Jetson publicznie nie wyjaśnił, co stoi za korektą. Przy zamówieniach sięgających kilkuset sztuk każda przesunięta dostawa wydłuża kolejkę klientów czekających na swoje maszyny.

Opóźnienia nie są w historii Jetsona nowością. Pierwszy egzemplarz dla klienta – Palmera Luckeya, założyciela Oculusa i firmy zbrojeniowej Anduril – miał trafić do niego na początku 2023 roku. Ostatecznie przekazano go we wrześniu 2025 r. w Carlsbad w Kalifornii. Patan sam przyznawał wtedy, że dostawa potrwała dłużej, niż zakładano.

Radiowóz, Włochy i Tatry

Korekta planów nie zmienia faktu, że Jetson ONE coraz częściej wychodzi poza rolę drogiej zabawki dla bogatych. 20 października policja uczelni Florida Polytechnic University w Lakeland przedstawiła maszynę nazwaną Astro – na cześć psa z kreskówki „Jetsonowie”. Uczelnia mówi o pierwszym w USA załogowym eVTOL-u w służbie policji. Astro nie patroluje jednak jeszcze kampusu: uczelnia czeka na zgodę FAA na operacje w ramach przepisów Part 91. D’haene przyznał, że firma obsłużyła to zamówienie poza kolejnością, mimo trzyletniej listy oczekujących.

W Europie, jak podaje serwis AllFlyingCars, Jetson ONE dostał we Włoszech pierwszy identyfikator ultralekkiego statku powietrznego przyznany eVTOL-owi, a w połowie 2026 roku trafił do pierwszego klienta na Starym Kontynencie.

Polskie akcenty też są. Latem 2025 roku Jetson testował maszynę razem z GOPR na Podhalu jako potencjalne wsparcie ratowników górskich – Jetson ONE wleciał wtedy na szczyt Lubania w niespełna cztery minuty. Na sierpień 2026 roku organizatorzy Płockiego Pikniku Lotniczego zapowiadali pierwszy publiczny pokaz Jetsona ONE w Polsce, z udziałem Patana jako pilota.

Co dalej

Ogłoszenie zakupu przez Becka zbiegło się z UP.Summit – zamkniętą konferencją liderów lotnictwa i mobilności, na której Jetson ma się pojawić w tym tygodniu (według komunikatu firmy 7–9 listopada). Rok temu na tej imprezie firma zorganizowała pierwszy wyścig Jetsonów ONE, w którym leciał także Patan.

Dla Jetsona rakietowy miliarder w kokpicie to mocny argument wizerunkowy. Pytania, które naprawdę interesują klientów z kolejki – dlaczego w tym roku dostaw będzie o połowę mniej i kiedy fabryka nadrobi zaległości – na razie pozostają bez odpowiedzi.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama