Reklama

„Duże agencje szukają takich osób jak ja”. Damian Nowaczek o tym, jak JDG dzięki AI konkurują z korporacjami

"Duże agencje szukają takich osób jak ja do współpracy w modelu B2B, żeby uzupełnić swoją wiedzę." - mówi Damian Nowaczek
"Duże agencje szukają takich osób jak ja do współpracy w modelu B2B, żeby uzupełnić swoją wiedzę." - mówi Damian Nowaczek / Fot. Damian Nowaczek
Jednoosobowe firmy zaczynają konkurować z dużymi agencjami i korporacjami. Dzięki AI tworzą rozwiązania, które jeszcze niedawno wymagały całych zespołów specjalistów. Damian Nowaczek, przedsiębiorca, który sam buduje oparte na AI systemy dla dużych klientów, przekonuje, że największą konkurencją dla takich biznesów nie są dziś korporacje, lecz inni mikroprzedsiębiorcy. Dlaczego?

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Prowadzisz JDG, a konkurujesz z dużymi agencjami. Jak to możliwe?

Mamy coraz większą przewagę nad agencjami reklamowymi. W agencjach jest przede wszystkim duża rotacja pracowników. Klienci często nie czują się zaopiekowani, nie wiedzą, z kim mają się kontaktować. W każdej sprawie jest inny specjalista i bardzo się w tym gubią. Jeżeli znajdą kogoś, kto potrafi zrobić jednocześnie reklamy, SEO, uporządkować całą strukturę marketingu w firmie i zarządzać AI, to chętniej go wybierają. Mają jedną osobę do kontaktu, z którą się rozliczają. Dlatego ta przewaga jest coraz większa.

Jak dużą rolę w budowaniu tej przewagi odgrywa AI?

Jeżeli prowadzimy jednoosobową działalność gospodarczą, jesteśmy jednostką, która wykonuje szereg prac. AI, jeżeli ma odpowiedni kontekst i dobrze ją wykorzystamy, jest w stanie wykonać za nas część pracy, którą normalnie musielibyśmy delegować.

Możemy szukać kogoś do współpracy, kto pomoże nam w pisaniu tekstów, przygotowywaniu grafik, organizacji maili czy ofert dla klientów. Ale możemy też wdrożyć AI, później te procesy zautomatyzować i oszczędzać czas. Dzięki temu możemy poświęcić ten czas na bardziej produktywne rzeczy, które przynoszą wymierne korzyści klientowi.

Sam nie jesteś programistą, a tworzysz systemy CRM, aplikacje i narzędzia do automatyzacji procesów biznesowych. Jak do tego doszedłeś?

Od dziesięciu lat zajmowałem się kampaniami reklamowymi, marketingiem dla firm, głównie w sektorze B2B. Zawsze chciałem mieć własną świetną stronę internetową, własne narzędzia, aplikacje, ale nie byłem programistą. Nie potrafię kodować. Nie umiem, nie będę hakerem, nie będę programistą.

Kiedy pojawiło się AI, bardzo mnie zafascynowało. Zacząłem od pisania tekstów, później pojawił się Claude, zacząłem tworzyć aplikacje, CRM-y, automatyczne raporty z reklam czy faktur. Wszystko robiłem dla siebie. Zawsze testowałem na żywym organizmie, jakim jestem ja. Z biegiem czasu zacząłem zauważać, że to tak ułatwia mi pracę, że jestem w stanie skalować działalność gospodarczą, zdobywać więcej klientów i nie tracić na jakości.

Na początku nie chciałem proponować tych rozwiązań klientom. Dopiero kiedy zobaczyłem, że dobrze działają, zacząłem mówić otwarcie, że specjalizuję się również w AI i mam narzędzia, które można wdrożyć w ich firmach. Klienci byli bardzo zadowoleni. Teraz sami zaczynają pytać, czy AI może im coś zrobić.

Co konkretnie oferujesz przedsiębiorstwom?

Zaczynałem od reklam. Chciałem, żeby klienci mieli własny panel, w którym mogą sprawdzić, co dzieje się z kampaniami. Zamiast wysyłać im zwykłe raporty, stworzyłem narzędzie, które pokazuje wyniki w czasie rzeczywistym. Później zaczęło się to rozwijać w kierunku CRM-ów. Klienci zaczęli dzwonić i pytać: „Panie Damianie, ma pan taki CRM? Mam takie problemy w firmie, tylu pracowników, nie wiem, co się dzieje, jakie maile wychodzą, jakie oferty piszą handlowcy, czy sprzedają. Może pan ten CRM rozwinąć?”.

Okazywało się, że firma przychodzi z problemem marketingowym, a tak naprawdę ma znacznie więcej problemów. Możemy tworzyć narzędzia do analizy pracy handlowców, sprawdzać, którzy sprzedają, a którzy nie. Możemy przetwarzać dokumentację, faktury, księgowość, automatyzować e-commerce, planować działania, analizować powody przegranych transakcji. To jest bardzo szerokie pole. Każdej firmie AI może przygotować zupełnie inne rozwiązanie.

Czyli nie sprzedajesz jednego gotowego produktu, ale budujesz rozwiązania pod konkretną firmę?

Tak. Kiedy przychodzi klient, zadaję mu mnóstwo pytań. Muszę poznać kontekst firmy. Czym się zajmuje, jakie świadczy usługi, ilu zatrudnia pracowników, jaki ma obszar działania, jakie budżety, rozwiązania, CRM-y. Jak obsługuje procesy, gdzie ma luki, czy mierzy wszystkie dane, czy potrafi zarządzać pracownikami i ich rozliczać.

Jeśli chodzi o marketing, muszę wiedzieć, czy jest w stanie rozliczyć się z agencją, ile pieniędzy wydał i ile realnie zarobił. Na podstawie takiego wywiadu mogę zrobić audyt strony, widoczności i przeanalizować to, co dzieje się w firmie. Korzystam też z agentów AI, które pomagają mi podsumować rozmowę i znaleźć obszary, w których mogę klientowi pomóc.

Ale skoro narzędzia AI są dostępne dla każdego, dlaczego przedsiębiorcy nie tworzą takich rozwiązań samodzielnie?

Po pierwsze, jest to czasochłonne. Klienci nie mają czasu na takie rzeczy, bo są zajęci rozwojem biznesu. Po drugie, w internecie jest bardzo dużo narzędzi, które są świetnie sprzedawane marketingowo, ale nie wykorzystują pełnego potencjału modeli AI.

Dużo osób korzysta z ChatGPT w podstawowy sposób. Logują się w przeglądarce, zakładają konto i próbują coś pisać. Ja pracuję przez API, przez narzędzia podłączone do serwerów. Zbieram odpowiedni kontekst danych, mam agentów, których wcześniej przetestowałem na sobie.

Zanim klient przygotuje własnych agentów, minie dużo czasu. Musi zdobyć wiedzę i ponieść koszty. A ja jestem w stanie przygotować rozwiązanie w ciągu dwóch, trzech dni. Klient może na to poświęcić dwa, trzy tygodnie, po siedem godzin dziennie, i przepalić czas, który mógłby przeznaczyć na zarabianie pieniędzy.

Jakie błędy najczęściej popełniają mali przedsiębiorcy, którzy sami próbują automatyzować biznes?

Kupują zbyt wiele narzędzi, bo nie mają wiedzy. Kupują n8n, Make.com i inne rozwiązania, które mają automatyzować odpowiedzi, wysyłać dokumentację, faktury czy przetwarzać dane. Na koniec miesiąca okazuje się, że jedno narzędzie kosztuje 300 zł, drugie 300 zł, kolejne 500 zł, do tego ChatGPT i inne abonamenty. Wychodzą rachunki na kilka tysięcy złotych, a system nie działa. Nikt nie ma nad tym kontroli.

Przedsiębiorcy tracą bardzo dużo czasu na poprawianie błędów i szukanie rozwiązań. Mają dziesięć narzędzi, mnóstwo rachunków i nie wiedzą już, które do czego służy. Dzwonią do mnie i mówią: „Panie Damianie, mam to, mam tamto, oglądałem tutoriale, filmy na YouTubie, ale u mnie to nie działa. Może mi pan pomóc to ogarnąć?”. Wtedy często mówię: przestań za wszystko płacić.

W wielu przypadkach wystarczy Claude Code i własny serwer. Możemy zrobić własne automatyzacje, narzędzia do PDF-ów, obsługi kampanii czy dokumentacji. Budżet miesięcznego utrzymania takiego zestawu rozwiązań może wynosić 600–700 zł.

Czy znasz przykład przedsiębiorstwa, które dzięki własnym rozwiązaniom AI rezygnuje z kosztownego systemu komercyjnego?

Mam teraz dwie takie firmy. Jedna rezygnuje z Bitrix24. Robimy dla niej własny CRM. Koszt Bitrix24 wynosił około 6 tys. euro miesięcznie, ponieważ firma miała bardzo dużo pracowników.

Druga firma rezygnuje z HubSpota. System generował ponad 25 tys. zł miesięcznie kosztów utrzymania. Był tam dział handlowy, osoby zajmujące się marketingiem i inne osoby, które korzystały z tego systemu. To są dwa najświeższe przykłady.

Firmy rezygnują z takich narzędzi, bo mogą mieć własne rozwiązania dopasowane do potrzeb. Płacą wysokie abonamenty, a kiedy chcą dokupić dodatkową funkcję, okazuje się, że nie ma jej w systemie albo trzeba dodatkowo zapłacić.

A ile kosztuje stworzenie własnego CRM-u?

Przykładowo klient zapłacił mi 5 tys. zł za CRM, ponieważ mamy stałą współpracę. Własne rozwiązanie można dostosować dokładnie do tego, czego potrzebują pracownicy. Można z nimi porozmawiać, zobaczyć, jakie narzędzia znają, jaki interfejs będzie dla nich wygodny i zrobić coś podobnego.

Pracowaliśmy, na przykład, z osobami starszymi w firmie produkcyjnej. One potrzebowały po prostu wejść do systemu, dodać fakturę, kontakt czy połączenie. Wszystko musi być czytelne i proste. Można spotkać się z tymi ludźmi, przygotować projekt, pokazać im, czy jest zrozumiały. Jeżeli nie, poprawić go i dostosować narzędzie do ich potrzeb.

Powiedziałeś, że Twoje rozwiązania są znacznie tańsze niż usługi dużych firm. Jak duże mogą być te różnice?

Zdecydowanie duże. Momentami można mówić o cenach pięć, a nawet dziesięć razy niższych. Spotkałem się z opiniami klientów, że u mnie płacą określoną kwotę, a w agencji zapłaciliby dwa razy tyle za praktycznie to samo. Ważne jest też rozumienie biznesu. Wielu przedsiębiorców narzeka, że agencje ich nie rozumieją, bo patrzą tylko na przykład na ROAS czy pojedyncze zadania.

Nie zawsze rozumieją, czego potrzebuje marka, co jest dobre dla firmy, jak wygląda współpraca z pracownikami, zarządzanie czy raportowanie. Jeżeli masz wiedzę o kampaniach, zarządzaniu firmą i rozumiesz potrzeby klienta, możesz mu zaoferować znacznie więcej.

Czy duże agencje zaczynają dostrzegać konkurencję ze strony takich jednoosobowych firm?

Duże agencje szukają takich osób jak ja do współpracy w modelu B2B, żeby uzupełnić swoją wiedzę. Mają pracowników na etatach, którzy pracują po osiem, dziewięć godzin, mają zadania narzucone z góry i nie mają czasu tak się rozwijać. Dlatego firmy zatrudniają dodatkowo osoby prowadzące JDG, które pomagają im wdrażać rozwiązania AI.

Myślę, że moja konkurencja to bardziej inne jednoosobowe działalności. Osoby, które tak jak ja poświęcają na to swój czas, pasjonują się technologią, lubią ją, tworzą własne narzędzia, żeby ułatwić sobie pracę, a później oferują je innym.

Czyli nie potrzebujesz dziś zespołu pracowników, żeby rozwijać biznes?

Nie potrzebuję wsparcia ludzi. Muszę natomiast cały czas się rozwijać, sprawdzać nowe technologie i możliwości. Mam nawet własne narzędzie, taki radar AI, który codziennie o szóstej rano, przy kawie, wysyła mi powiadomienia o nowościach w marketingu, zarządzaniu i sztucznej inteligencji.

Testuję różne modele i rozwiązania. Nie ograniczam się do Claude'a czy GPT. Sprawdzam też inne narzędzia, które mogą mieć zastosowanie u klientów. Trzeba być na bieżąco, bo codziennie pojawia się coś nowego. Trzeba mieć dużą wyobraźnię i szukać zastosowań.

A co z bezpieczeństwem danych? Przecież takie rozwiązania mają dostęp do informacji o klientach, sprzedaży czy finansach firmy.

Bezpieczeństwo danych w firmie jest bardzo ważne. Przedsiębiorcy często korzystają z gotowych rozwiązań i nie do końca wiedzą, gdzie przechowują swoje dane. Nie wiedzą też, jak prawidłowo integrować narzędzia. Ja sam jestem ubezpieczony na wypadek wycieku danych. Mam polisę z ochroną do miliona złotych. To ważny element budowania zaufania klientów.

Są też różne metody zabezpieczeń, chociażby Cloudflare czy rozwiązania Microsoft Azure, które pozwalają wprowadzić odpowiednie zabezpieczenia dostępu i logowania. Moim zdaniem własny serwer, z odpowiednio przygotowanymi zabezpieczeniami, może dawać firmie większą kontrolę nad dostępem do danych niż korzystanie z zewnętrznego dostawcy.

Jak będzie wyglądał rynek takich usług w kolejnych latach? Czy coraz więcej przedsiębiorców zdecyduje się na własne rozwiązania AI?

Uważam, że AI i tak trafi do większości firm, w mniejszym lub większym stopniu. W części będą to proste automatyzacje, optymalizacja pracy i oszczędność czasu pracowników. W innych firmach AI będzie pracować na dużych bazach danych i obsługiwać znacznie bardziej rozbudowane procesy. Dzisiaj wiele przedsiębiorstw dopiero próbuje. Mówią: sprawdźmy AI, zobaczmy, czy to u nas zadziała. Problem polega na tym, że często trafiają na osoby początkujące, które korzystają z tych narzędzi tylko w podstawowy sposób.

Moim zdaniem zainteresowanie będzie coraz większe. Firmy będą sprawdzać, jakie korzyści może im przynieść AI, a własne rozwiązania dopasowane do ich potrzeb będą coraz bardziej atrakcyjną alternatywą dla rozbudowanego oprogramowania.

Freelancerzy i właściciele JDG coraz częściej tworzą z AI rozwiązania pod własny biznes. Czasem zastępują nimi drogie systemy i zewnętrznych wykonawców

Freelancerzy i właściciele JDG coraz częściej tworzą z AI rozwiązania pod własny biznes. Czasem zastępują nimi drogie systemy i zewnętrznych wykonawców

Polscy freelancerzy i właściciele małych firm coraz częściej nie ograniczają AI do pisania maili czy postów. Łączą Claude'a, ChatGPT, Gemini, n8n, API sklepów, arkusze i własne skrypty, a potem budują z nich narzędzia, które przejmują pracę marketingu, sprzedaży, obsługi klienta, analityki czy IT. Czasem rozwiązują własny problem. Czasem później sprzedają podobne rozwiązanie klientom.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama