Reklama

„Dane są zbyt wrażliwe, by ryzykować”. Piotr Kantorowski o sztucznej inteligencji w NSA

Piotr Kantorowski, radca prawny, zwraca uwagę, że państwo nie może kierować się wyłącznie funkcjonalnością narzędzi dostępnych na rynku.
Piotr Kantorowski, radca prawny, zwraca uwagę, że państwo nie może kierować się wyłącznie funkcjonalnością narzędzi dostępnych na rynku. / Fot. Shutterstock/Kacperio i LinkedIn - Piotr Kantorowski
Polskie sądy mają dostać własną sztuczną inteligencję. Naczelny Sąd Administracyjny rozpoczął testy narzędzia, które pomoże analizować dokumenty, wyszukiwać przepisy i przygotowywać pisma. Czy AI skróci czas oczekiwania na wyroki? Piotr Kantorowski, radca prawny, zwraca uwagę na jeszcze jeden ważny aspekt: na bezpieczeństwo danych i niezależność państwa od dostawców technologii. Ostrzega też, że sztuczna inteligencja może powielać błędy z wcześniejszych orzeczeń sądowych.

Zyskaj dostęp do bazy artykułów z „My Company Polska” Zamów teraz!

Reklama

Na rozstrzygnięcie sprawy w Naczelnym Sądzie Administracyjnym trzeba było w 2025 r. czekać średnio ponad 17 miesięcy. Dla przedsiębiorcy, który prowadzi spór z fiskusem lub kwestionuje decyzję urzędu, to długi okres niepewności. Zwłaszcza gdy od wyniku postępowania zależą pieniądze firmy, inwestycja lub możliwość dalszego prowadzenia działalności.

Teraz w pracy sądu ma pomóc sztuczna inteligencja. 20 października Ministerstwo Cyfryzacji i NSA podpisały list intencyjny dotyczący wdrożenia AI w sądownictwie administracyjnym.

AI przeanalizuje dokumenty i wyszuka przepisy

W pierwszym etapie 30 pracowników NSA przetestuje Asystenta Urzędniczego AI, którego przygotowało Ministerstwo Cyfryzacji. System ma streszczać i porównywać dokumenty, wyszukiwać przepisy prawa, tworzyć projekty pism oraz usuwać dane osobowe z dokumentacji.

To czynności, które mogą pochłaniać wiele godzin pracy, szczególnie przy obszernych aktach. Dzięki AI pracownicy sądu mogliby szybciej odnajdywać informacje potrzebne do prowadzenia spraw. Na podstawie wyników testów powstanie Asystent AI Sędziego Sądu Administracyjnego. Narzędzie ma wspierać sędziów i ich asystentów również przy pracy nad aktami spraw.

Nie oznacza to jednak, że sztuczna inteligencja będzie wydawać wyroki. Ministerstwo zapewnia, że każdy dokument, który przygotuje system, musi sprawdzić i zatwierdzić sędzia.

„Dane są zbyt wrażliwe, by ryzykować”

Nowe rozwiązanie rodzi pytania nie tylko o szybkość pracy sądów, ale też o ochronę informacji. Dokumenty sądowe mogą zawierać dane osobowe, informacje finansowe przedsiębiorstw, szczegóły transakcji czy dokumentację sporów z administracją.

Piotr Kantorowski, radca prawny, zwraca uwagę, że państwo nie może kierować się wyłącznie funkcjonalnością narzędzi dostępnych na rynku. – Dane, z którymi pracują sądy i inne instytucje publiczne, są zbyt wrażliwe, by ryzykować ich bezpieczeństwo. Być może na rynku dałoby się znaleźć lepsze rozwiązania komercyjne, ale państwo musi uwzględnić znacznie więcej czynników. Liczą się niezależność od zewnętrznych dostawców, procedury zamówień publicznych i ochrona ogromnej ilości informacji, w tym danych osobowych. Dlatego wybór technologii nie może sprowadzać się wyłącznie do porównania jej funkcji – mówi w rozmowie z Company Polska Piotr Kantorowski.

W praktyce oznacza to, że narzędzie, które dobrze sprawdza się w prywatnej firmie, nie musi spełniać wszystkich wymagań instytucji publicznej. Państwo musi określić między innymi, kto będzie miał dostęp do danych, gdzie system będzie je przetwarzał oraz jak zapewni kontrolę nad technologią.

Polska AI będzie uczyć się na orzeczeniach sądowych

Ministerstwo Cyfryzacji zamierza rozwijać narzędzie przy wsparciu polskiego modelu językowego PLLuM. To technologia, która może analizować i tworzyć tekst w języku polskim. NSA udostępni Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej (NASK) orzeczenia z Centralnej Bazy Orzeczeń Sądów Administracyjnych. Instytucje deklarują, że dane posłużą wyłącznie do doskonalenia narzędzi sztucznej inteligencji. Dzięki temu twórcy systemu będą mogli lepiej dostosować go do polskiego prawa i specyfiki orzeczeń sądowych.

Jednak, jak zaznacza nasz ekspert, wykorzystanie historycznych wyroków do doskonalenia AI niesie również ryzyko. Jeżeli w dawnych orzeczeniach występowały błędy, nieaktualne interpretacje przepisów lub utrwalone uprzedzenia, model może je powielać. Sama analiza tysięcy wyroków nie gwarantuje więc, że sztuczna inteligencja prawidłowo oceni każdą sprawę.

– Dlatego sędziowie nadal będą odgrywać bardzo ważną rolę. Nie tylko ocenią efekty pracy AI, ale także pomogą wychwytywać i korygować błędy samego systemu – wyjaśnia radca prawny.

Oznacza to, że kontrola sztucznej inteligencji nie zakończy się na sprawdzeniu pojedynczego dokumentu. Twórcy narzędzia będą musieli również analizować powtarzające się błędy, aktualizować system i sprawdzać, czy uwzględnia najnowsze przepisy oraz orzecznictwo. Sędziowie mogą w tym procesie odegrać istotną rolę, choć szczegółowych zasad ich udziału w doskonaleniu modelu jeszcze nie przedstawiono.

Na razie nie wiadomo, czy w przyszłości technologia lub jej elementy będą dostępne również dla kancelarii prawnych i prywatnych przedsiębiorstw.

Czy AI skróci oczekiwanie na wyrok?

W 2025 r. do NSA wpłynęło 24 429 spraw. Sąd rozpoznał w tym czasie 27 693 sprawy, czyli więcej, niż otrzymał. Mimo to średni czas oczekiwania na rozstrzygnięcie nadal przekraczał 17 miesięcy. Sztuczna inteligencja może skrócić czas, który pracownicy sądu poświęcają na analizę dokumentów czy wyszukiwanie przepisów. Nie zastąpi natomiast oceny argumentów stron ani rozstrzygnięcia sporu przez sędziego.

Na razie Ministerstwo Cyfryzacji nie podało, o ile nowe narzędzie mogłoby skrócić czas rozpatrywania spraw. Nie przedstawiło także terminu powszechnego wdrożenia asystenta dla sędziów.

95,9 proc. organizacji nie czuje gotowości na AI zgodną z RODO. Tymczasem pracownicy wklejają do czatbotów dane klientów

95,9 proc. organizacji nie czuje gotowości na AI zgodną z RODO. Tymczasem pracownicy wklejają do czatbotów dane klientów

Sztuczna inteligencja pisze dziś za nas maile, streszcza spotkania, poprawia CV i analizuje umowy. Razem z treścią do czatbotów trafiają jednak dane klientów, kandydatów i współpracowników. Z badania Społecznego Zespołu Ekspertów przy Prezesie UODO wynika, że od 41 do 58,5 proc. organizacji nie dostrzega związku między korzystaniem z narzędzi AI a przetwarzaniem danych osobowych.

Reklama

ZOBACZ RÓWNIEŻ

Reklama
Reklama