Dorota Goliszewska (1957–2018)

„Niesamowita Kobieta i Redaktor, którą miałem zaszczyt poznać i być kilkukrotnie przepytywany, ale też niesamowicie zainspirowany” – napisał na Facebooku Dariusz Żuk, współzałożyciel Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości,  na wieść o śmierci Doroty Goliszewskiej, twórczyni i redaktor naczelnej „My Company Polska”.

Podobne słowa płynęły z wielu stron w SMS-ach, e-mailach, przez telefon. „Jaka wielka strata”, „Trudno uwierzyć” – słyszeliśmy. Wciąż trudno uwierzyć.

Dorota zmarła w nocy z 20 na 21 grudnia wskutek nagłej i ciężkiej choroby. Do końca, jak to ona, życzliwie obserwowała świat wokół, a gdy jeszcze miała siłę, żartowała i planowała powrót do pracy.

Na jej pogrzebie na Powązkach wśród zasmuconych, przejętych twarzy bez trudu rozpoznałam wiele osób, które przez ostatnie kilkadziesiąt lat zetknęły się z nią na stopie zawodowej, i zwykle od razu ją zapamiętały, a także te, które znały ją całkiem prywatnie. Piszę, że rozpoznałam je bez trudu, bo Dorota łączyła ludzi, kojarzyła ich ze sobą. A oni garnęli się do niej, gdyż była mądra i dobra. Nie będzie przesadą powiedzieć, że kochała ludzi...

Należała do dziennikarzy z misją, których nie ma zbyt wielu, szczególnie w mediach biznesowych. Wiedza, kontakty, pomysły, zmysł krytyczny, warsztat – owszem, są bardzo ważne, ale to za sprawą misji zawsze na pierwszym planie jest czytelnik i jego dobro. Cieszy myśl, że może udało się wnieść pozytywną, choćby drobną, zmianę w jego życiu. Dorota uwielbiała spotkania z przedsiębiorcami, kibicowała im, wspierała społeczne i etyczne inicjatywy na styku biznesu i jego otoczenia oraz świadomą przedsiębiorczość. W tym była bardzo nowoczesna.

Właściwie od zawsze była związana z prasą ekonomiczną. Zwykle jako naczelna lub wicenaczelna, np. w „Prawie i Gospodarce”, „Cashu”, „Parkiecie”, „Proficie” czy „Manager Magazin”. Ten ostatni tytuł też był jej dzieckiem, przynajmniej na polskim rynku. Odniósł wielki sukces i cieszył się wysokim prestiżem. Pozostała wyrwa na rynku, gdy Spiegel Group, wskutek kryzysu w 2008 r., zamknął zagraniczne edycje swego sztandarowego biznesowego miesięcznika. Kiedy ruszyło „My Company Polska”, Dorota uznała, że udało się stworzyć magazyn nawet lepszy.

Ci, którym proponowała współpracę, mogli to uznać za potwierdzenie swojej zawodowej wartości. Jeśli komuś ufała, dawała mu mnóstwo wolności i przestrzeni, a jeżeli kogoś ceniła, lubiła się od niego uczyć. Zawsze otwarta na cudzą opinię, na dyskusję. Prawdziwy lider, dziennikarz i przyjaciel.

Żegnaj, Dorotko. Gdziekolwiek jesteś, możliwe, że właśnie robisz najlepszą gazetę świata.

Alicja Hendler

 

Trudno wyrazić słowami stratę, jaką ponieśliśmy. Jako redaktor naczelna „My Company Polska” Dorota Goliszewska pomogła stworzyć silną, renomowaną markę, którą miesięcznik jest dzisiaj. Dla wielu z nas  była jednak kimś znacznie ważniejszym – prawdziwym przyjacielem. Zawsze bardzo ciepła i otwarta.  Taka pozostanie w naszej pamięci.

Zespół Tarsago Polska, wydawcy „My Company Polska”

 

Nr 5 (44) MAJ 2019
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Czy przenieść firmę za granicę

Dobre auto na niskie raty