Finanse

Samochód wynajęty na lata

© Shutterstock

Polscy przedsiębiorcy coraz częściej jeżdżą wypożyczonymi samochodami.  Ich długoterminowy wynajem zdążył się już nad Wisłą zadomowić – ma plusy w porównaniu zarówno z leasingiem, jak i z zakupem auta na kredyt. 

Długoterminowy wynajem po­jazdów pojawił się w Polsce pod koniec zeszłego stulecia, jednak początkowo z usługi tej korzystały prawie wyłącznie duże międzynarodowe korporacje. – Tak było jeszcze dekadę temu. To była usługa wręcz niszowa – wspomina Sławomir Wontrucki, prezes firmy LeasePlan Polska i szef Polskiego Związku Wynajmu i Leasingu Pojazdów (PZWLP), jedynej w kraju organizacji reprezentującej tę branżę. Z czasem, dzięki temu, że długoterminowy wynajem samochodów generalnie bardzo się spopularyzował wśród firm z zagranicznym rodowodem, zainteresowały się nim również te rodzime – zarówno duże, jak i z sektora MSP. W I kwartale tego roku 22 przedsiębiorstwa zrzeszone w PZWLP miały łącznie 31-procentowy udział w zakupach nowych samochodów w Polsce, a w II kwartale odsetek ten wzrósł już do 38,6 proc. Członkowie organizacji dysponują flotą pojazdów na wynajem, która liczy prawie 125 tys. aut. 

Zdecydowana większość z nich wypożyczana jest na dłuższy czas. – Nasze umowy są zawierane na okres od dwóch do czterech lat. Z różnych względów, głównie związanych z eksploatacją, klienci najczęściej wybierają umowy trzyletnie – mówi Bartosz Olejnik, dyrektor sprzedaży i marketingu w spółce Carefleet. Chodzi o to, że wynajem długoterminowy (który z formalnego punktu widzenia jest zazwyczaj leasingiem operacyjnym) musi dotyczyć co najmniej 40 proc. normatywnego okresu amortyzacji sprzętu. Dla samochodów osobowych to właśnie jakieś dwa lata. Gros wynajmowanych aut to pojazdy fabrycznie nowe. Po trzech latach, nawet gdy mają stosunkowo wysoki przebieg, najczęściej są wciąż w pełni sprawnymi maszynami. 

– Prognozy dotyczące rozwoju naszej branży pozwalają z optymizmem patrzeć w przyszłość – cieszy się Daniel Trzaskowski, członek zarządu PZWLP, dyrektor sprzedaży flotowej w Volkswagen Leasing. Podobnego zdania jest Wontrucki. Wynajem długoterminowy aut już teraz odgrywa w Polsce znaczącą rolę, a doświadczenia Europy Zachodniej każą przypuszczać, że w naszym rynku drzemie jeszcze wielki potencjał. Na Zachodzie, gdzie ta usługa jest oferowana znacznie dłużej, w niektórych krajach pojazdy wypożyczane w ten sposób stanowią nawet 80 proc. wszystkich samochodów służbowych. 

Obiecujący sektor MSP

– Ten potencjał dostrzegamy przede wszystkim w sektorze mikro, małych i średnich firm, których, według GUS, jest ok. 1,8 mln – dodaje Wontrucki. Z badań przeprowadzonych przez Keralla Research wynika, że jak na razie po długoterminowy wynajem aut sięga co piąte przedsiębiorstwo z tej grupy. Do tych, którzy w minimalnym stopniu korzystają z tej usługi, należy zwłaszcza branża przewozu osób (właściciele firm taksówkarskich i organizujących transport busami), która w oczach Bartosza Olejnika wygląda szczególnie obiecująco. 

Zdaniem Wontruckiego powodów, dla których odsetek MSP sięgających po wynajem długoterminowy będzie w Polsce w najbliższych latach szybko rósł, może być wiele. – Dla małych i średnich przedsiębiorców ta usługa jest tak samo opłacalna, jak dla korporacji – zauważa i podkreśla związane z nią korzyści finansowe oraz dotyczące oszczędności czasu potrzebnego do obsługi floty, zwłaszcza w porównaniu z klasycznym leasingiem samochodów. 

Co prawda, przedstawiciele firm zajmujących się wynajmem i leasingiem aut zwracają uwagę, że proste zestawienie miesięcznych kosztów klienta w przypadku obu tych usług jest trudne. Wydawałoby się, że efekt zawarcia umowy jest taki sam – przedsiębiorca zyskuje na kilka lat możliwość korzystania z samochodu. Jednak potem skutki są rozbieżne: w przypadku wynajmu pojazd wraca do usługodawcy, a przy leasingu staje się własnością klienta (zwykle po uiszczeniu przez niego niewielkiej, symbolicznej opłaty, np. 1 proc. wartości auta). – Możliwy jest opcjonalny wykup po cenie rynkowej, jednak zdecydowana większość klientów decyduje się zwrócić samochód po kontrakcie i wynająć nowy – zauważa Olejnik. 

Poza tym wysokość pobieranej opłaty za wynajem i za leasing może się bardzo różnić. – Miesięczne koszty wynajmu długoterminowego są ustalane u nas indywidualnie, po dokonaniu analizy potrzeb klienta. Zależą od wielu czynników, m.in. okresu, na jaki ma być zawarta umowa, zakładanego przebiegu, od marki i modelu samochodu itd. – wymienia Olejnik. Do tego dochodzą też różnice w ofercie poszczególnych usługodawców, w tym wysokości ewentualnych opłat dodatkowych, kar itd. 

Mimo to, zdaniem Olejnika, z całą pewnością wynajem jest tańszy. Klient finansuje bowiem jedynie różnicę między początkową wartością pojazdu a jego wartością pod koniec obowiązywania umowy (tzw. wartością resztkową). 

Sięgnijmy po uproszczony przykład wynajmu i leasingu nowego forda focusa (typ hatchback, 5-drzwiowy, z manualną skrzynią biegów oraz silnikiem diesla o pojemności 1500 cm3), który kosztuje w salonie ok. 87,2 tys. zł. Taki sam model,  ale 4-letni, z przebiegiem ok. 200 tys. km, wyceniany jest na rynku od 27 do  33 tys. zł (przyjmijmy, że średnio jest to  30 tys. zł). 

Miesięczna opłata za wynajem długoterminowy takiego auta (bez uwzględnienia dodatkowych usług czy marży wynajmującego) może więc przy 4-letniej umowie wynieść ok. 1,2 tys. zł (po tym czasie samochód jest zwracany). Natomiast w przypadku leasingu (również bez kosztów ubezpieczenia, serwisu czy marży, ale przy założeniu, że po czterech latach wykupujemy samochód za ok. 1 proc. jego wartości) miesięczna rata nie może być niższa niż 1,8 tys. zł. 

Plusy i minusy

Wynajem długoterminowy jest też zazwyczaj uważany za dobrą alternatywę dla leasingu i zakupu auta na własność, ze względu na fakt, że na starcie nie ponosi się dużych kosztów. Tymczasem pierwsza rata leasingu to z reguły 20 proc. ceny wartości nowego pojazdu. Wynajem nie odciska się więc aż tak na płynności finansowej przedsiębiorstwa, które w tym wypadku nie zamraża sporych ilości gotówki. 

Kolejna zaleta: firmy wypożyczające auta nie sprawdzają zdolności kredytowej swoich potencjalnych klientów, a to oznacza, że na ich usługę może sobie pozwolić także przedsiębiorca, który ma niewielkie dochody, a nawet ponosi straty. Podpisanie umowy o wynajem nie wpływa również na jego zdolność kredytową. – Klient nie zalicza samochodu do środków trwałych, co znacznie poprawia jego wskaźniki finansowe i bilans, ponadto cała rata miesięczna zaliczana jest do kosztów uzyskania przychodu firmy – wyjaśnia Artur Sulewski, ekspert PZWLP i dyrektor handlowy LeasePlan Polska. 

Inaczej jest w przypadku najpowszechniejszego, jak dotąd, sposobu leasingowania pojazdów, czyli tzw. leasingu finansowego. Banki zazwyczaj uznają, że leasingobiorca ma takie same zobowiązania, jak w przypadku zaciągnięcia kredytu (równe pełnej wartości auta w momencie zawierania umowy). 

Plusem wynajmu może być również to, że opłaty są elastyczne. Można z góry, w momencie zawierania umowy, określić miesięczne koszty użytkowania, deklarując, na jaki okres wynajmuje się pojazd i jaki będzie jego docelowy przebieg. Jeśli okaże się, że użytkownik jeździ mniej, może on poprosić o zmodyfikowanie założeń z umowy (np. w formie aneksu do niej), co spowoduje, że odpowiednio zmniejszy się wysokość opłat. 

Po stronie minusów należałoby jednak zapisać to, że przekroczenie zadeklarowanej w kontrakcie kilometrówki może oznaczać konieczność zapłacenia więcej. Oczywiście wiele zależy od skali odstępstwa, generalnie jednak dopłaty te, uiszczane przy końcowym rozliczeniu, stanowią dodatkowe obciążenie. Dlatego warto wystrzegać się takich sytuacji i lepiej zawczasu wystąpić do firmy wynajmującej o podniesienie zapisanego w umowie limitu kilometrów. 

Do podstawowej usługi najczęściej dochodzą (podwyższające wysokość miesięcznej opłaty) takie rzeczy, jak: zryczałtowane koszty obsługi technicznej, polisa ubezpieczeniowa OC/AC/NNW, usługa assistance, serwis sezonowej wymiany opon czy też możliwość korzystania z kart paliwowych. – Powyższe elementy składają się na kompleksowe rozwiązanie, na które decyduje się większość naszych klientów – mówi Olejnik. W efekcie ewentualnymi naprawami zajmuje się firma wypożyczająca (ze względu na skalę swojej działalności może liczyć na spore rabaty przy zakupie części czy w opłatach za serwis), a użytkownik może się skupić na prowadzeniu swojego biznesu. 

A teraz znów łyżka dziegciu: zdarza się, że w przypadku kradzieży wypożyczonego samochodu klient zmuszony jest dalej ponosić koszty jego wynajmu, choć go już nie użytkuje. Usługodawca rozliczy się z nim dopiero wtedy, gdy dostanie odszkodowanie. Można się ochronić przed takim ryzykiem, wykupując specjalne ubezpieczenie, ale to wiąże się z kolejnymi kosztami. Bywa też, że wynajmujący pobierają dodatkowe opłaty, jeśli ktoś chce zakończyć z nimi umowę przed terminem. Warto poza tym dobrze przemyśleć wybór samego samochodu. Zmiana jego modelu „w trakcie gry” również oznacza konieczność dopłaty. 


Wynajem czy jednak zakup?

Firma Alphabet Polska przeprowadziła symulację kosztów wynajmu długotermi­nowego i tradycyjnego zakupu (w tym wypadku właściciel po kilku latach sprzedawałby auto). Wyliczenia przeprowadzono dla dość popularnego modelu skoda octavia combi ambition 2.0 TDI, wyposażonego w dodatkowy alarm i czujniki parkowania, LED/Xenon oraz skrzynię biegów DSG. Założono, że samochód będzie użytkowany przez cztery lata i przejedzie w tym czasie ok. 200 tys. km, a następnie w wariancie  zakupu zostanie sprzedany po cenie rynkowej, zaś w wariancie wynajmu – zwrócony. 

Koszt zakupu auta wynosi w tym przypadku 92,57 tys. zł i jest o ok. 8 tys. zł mniejszy, niż suma rat za 4-letni okres wynajmu. Właściciel ponosi jednak dodatkowe opłaty: za serwis wozu (szacunkowo: 26,8 tys. zł w ciągu czterech lat), ubezpieczenie (14,9 tys. zł) oraz koszty amortyzacji (15 tys. zł). Razem daje to 149,27 tys. zł. W przypadku wynajmu wszystkie te wydatki leżą po stronie firmy wynajmującej, a suma rat za 4-letni okres to ok. 100,57 tys. zł. Właściciel może odliczyć VAT (11,15 tys. zł) i na koniec sprzeda auto za ok. 29,63 tys. zł. Wynajmujący też zmniejszy koszty dzięki odliczeniu VAT (9,4 tys. zł). 

W sumie koszty po zakupie i sprzedaży auta po czterech latach zamkną się na czysto kwotą 108,49 tys. zł. W przypadku wynajmu na taki sam okres wyniosą 91,17 tys. zł i będą niższe o 17,32 tys. zł. 


Wynajem długoterminowy a podatki

Umowa najmu umożliwia przed­siębiorcom włączenie do kosztów uzyskania przychodów miesięcznej raty oraz innych opłat, które wynikają z leasingu operacyjnego. To stwarza możliwość pomniejszenia podstawy opodatkowania – zwraca uwagę Jarosław Pleskot, dyrektor finansowy w Carefleet, dodając, że leasing operacyjny cechuje prostota i możliwość ograniczenia wydatków na księgowość. 

Polskie prawo zezwala na odliczenie 50 proc. VAT na pojazd użytkowany w tzw. trybie mieszanym (jeśli jest wykorzystywany prywatnie i służbowo). Jeżeli jednak firma prowadzi szczegóło­wą ewidencję pojazdów, wyeliminuje możliwość użytkowania samochodu służbowego w celach prywatnych (zastosuje np. odpowiedni zapis w regulaminie) i zgłosi auto do urzędu skarbowego, może odliczyć cały VAT. 

Zaletą podatkową wynajmu długo­terminowego z punktu widzenia służb księgowych jest także możliwość otrzymywania miesięcznie jednej faktury zbiorczej, obejmującej całokształt wydatków na auto. Upraszcza to znacznie schemat rozliczeń i jasno go precyzuje – mówi Pleskot. 

 Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Czy przenieść firmę za granicę

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty