Felieton na koniec

Inkluzywna gospodarka

© PAP

Przeciwieństwem inkluzywności jest wykluczenie społeczne, które hamuje rozwój, bo ogranicza zdolność do wykorzystywania wiedzy. 

Współczesna gospodarka wolnorynkowa ma cechy gospodarki nadmiaru, w której popyt nie nadąża za coraz bogatszą ofertą rynkową. W takiej gospodarce klient jest królem, ale królem nieco manipulowanym i mamionym coraz bardziej uprzykrzającą życie reklamą, która z kolei jest jednym z przejawów dramatycznej walki producentów o nabywców produktów. Zwiększa to koszty transakcyjne, tj. koszty niedotyczące wprost samej wytwórczości, koszty, których mogłoby nie być, gdyby na rynku nie dochodziło do rozmaitych dychotomii i trwałych nierównowag. Podstawowa z nich to niedostatek popytu zderzający się z gwałtownie rosnącymi wskutek przemian technologicznych możliwościami wzrostu produkcji dóbr i usług. Prowadzi do nadprodukcji i związanych z nią rozległych negatywnych następstw, jak zmniejszanie zatrudnienia, inwestycji, wyniszczająca konkurencja i inne zjawiska, mające syndromy błędnego koła. Jego przerwanie wymaga nowej filozofii, nowego wzorca kształtowania rzeczywistości społeczno-gospodarczej. 

Na marnotrawne cechy gospodarki nadmiaru zwraca ostatnio uwagę m.in. znany węgiersko-harwardzki ekonomista János Kornai (ten sam, który jeszcze w czasach socjalizmu zasłynął krytyczną oceną tego systemu, wykazując, że jest to gospodarka wiecznego niedoboru). 

Choć „dzisiejszy” Kornai docenia, że w gospodarce nadmiaru, w tym nadmiaru zdolności produkcyjnych, nadwyżka to „smar” wyciszający i łagodzący zgrzyty powstające w mechanizmach dostosowań rynkowych, to zarazem zauważa, że „ci, którzy twierdzą, że w gospodarce nadmiaru (lub bardziej ogólnie w gospodarce rynkowej) dominuje suwerenność konsumentów, przesadzają. Producenci bowiem, kreując podaż, manipulują konsumentami. Istnieje więc nadwyżka podaży – zarówno wartości, jak i śmieci”. Towarzyszą temu zjawiska mające cechy swego rodzaju bulimii rynkowej, chorobliwego konsumpcjonizmu, szkodliwego dla ludzi i środowiska naturalnego. 

Istotne przy tym jest, że nadmiarowi rynkowemu towarzyszy występowanie rzeszy osób wykluczonych z rynku, pozbawionych pracy, dochodów, a tym samym i możliwości korzystania z jego bogatej oferty. Są to traceni przez rynek, a tak przecież pożądani, potencjalni klienci. 

Wszystko to wskazuje, że niezbędne są bardziej proinkluzywne rozwiązania w systemie społeczno-gospodarczym, umożliwiające pełniejsze wykorzystywanie potencjału rynkowego i jednocześnie przeciwdziałające wykluczeniu społecznemu. Potrzebny jest inkluzywny wzorzec gospodarki, w którym główną siłą napędową rozwoju i priorytetem publicznym jest spójność społeczna, a efekt chrematystyczny (zyski i bogacenie się) jest skutkiem, a nie celem. Wzorzec taki jest spójny z wymogami cywilizacji wiedzy, uwalnia kapitał ludzki, wzmacnia kapitał społeczny, sprzyja optymalnemu wykorzystywaniu potencjału i trwałości rozwoju. 

Za proinkluzywnym wzorcem rozwoju przemawia wiele czynników, w tym doświadczenia niektórych krajów. Z porównań międzynarodowych wynika bowiem, że większą odporność na zagrożenia, kryzysy gospodarcze i braki popytu mają kraje o większej inkluzywności systemu społeczno-gospodarczego, w których równoważenie polityki społeczno-gospodarczej ma wysoką rangę. Odporność ta wynika z lepszego wykorzystywania kapitału ludzkiego, bowiem rozwój w większym stopniu opiera się na integrowaniu kompetencji, co zwiększa poziom innowacyjności. 

W publikowanym corocznie przez Unię Europejską Europejskim Rankingu Innowacyjności niezmiennie w czołówce sytuują się kraje skandynawskie. Zarazem kraje te zajmują pierwsze miejsca w Europejskim Rankingu Sprawiedliwości Społecznej, stanowiącym swego rodzaju monitoring inkluzji społecznej. Sporządzany jest on z uwzględnieniem takich kwestii jak zapobieganie biedzie, równy dostęp do edukacji, rynek pracy i ochrona zdrowia, spójność społeczna i równość międzygeneracyjna. Rozmaite badania potwierdzają, że zaniedbywanie tych kwestii skutkuje negatywnymi zjawiskami „społecznego sublokatorstwa”, wyobcowania, niebycia na swoim. 

Inkluzja jest wartością samą w sobie. Przeciwieństwem inkluzywności jest wykluczenie społeczne. Każde wykluczenie jest hamulcem rozwoju, bo zawsze ogranicza społeczną zdolność do wykorzystywania wiedzy. System inkluzywny uwalnia i napędza kreatywność oraz przedsiębiorczość poprzez wzmacnianie pozytywnych więzi opartych na poczuciu bezpieczeństwa, zaufania i wspólnoty interesów. 

Gospodarka inkluzywna – to system oparty na możliwie dużej liczbie, możliwie suwerennych i równoprawnych jego uczestników, połączonych bardziej więzami partnerstwa i świadomej współzależności niż hierarchii i podporządkowania w relacjach państwo–obywatel–biznes–grupy społeczne. Szerzej na ten temat w następnym felietonie. 

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Cztery sposoby na podatki

Zamiast dziel i rządź - mnóż i zarządzaj!

Moda na single