Kuchnia

Kuchenne innowacje

materiały prasowe

Oto inteligentne lodówki, sprytne kuchenki, ekspresy i szuflady  – bo od współczesnej kuchni oczekujemy wygody i funkcjonalności. Do dyspozycji mamy też drobiazgi do zabrania w plener... nie mówiąc  już o nowatorskim zastosowaniu starych sprzętów. 

Powszechne jest dziś łączenie kuchni z salonem.  Lubimy cieszyć się posiłkami przyrządzanymi dla bliskich i znajomych przy otwartej kurtynie. Wracamy niejako do naszych prapoczątków, gdy życie człowieka koncentrowało się przy ułatwiającym przetrwanie ogniu. A skoro otwarta kurtyna, tym bardziej pragniemy bez wysiłku zachowywać czystość. Projektanci najchętniej więc widzą w kuchni duże proste powierzchnie, ściany bez tradycyjnych szafek, a te ostatnie raczej jako element architektoniczny niż mebel. 

Wielu z nas chce też komfortu korzystania z jak najbardziej funkcjonalnych urządzeń. – W nowoczesnych kuchniach następuje unifikacja funkcji, wnętrze zaczyna cechować „wszystkoizm” – mówi Jarosław Tomaszewski, architekt wnętrz. – Na przykład blat kuchenny ma służyć do wielu celów: przyrządzania posiłków, jedzenia i pracy z laptopem.

Smartfon zarządzi

Wielofunkcyjność i wygoda poszły jednak o wiele, wiele dalej. Zacznijmy zatem z grubej rury, czyli od najnowszego przejawu tego trendu: urządzeń i aplikacji składających się na internet rzeczy. Chodzi o przedmioty, które porozumiewają się ze sobą poprzez sieć (najczęściej przez Wi-Fi). Mogą to być choćby zamek w drzwiach, brama garażowa, oświetlenie, lodówka czy termostat, a także, rzecz jasna, sprzęt mobilny. 

Producenci kuchennego AGD są wśród tych, którzy internet rzeczy szczególnie polubili, poczynając od zupełnych wręcz drobiazgów. Takich, jak choćby czajnik iKettle (za ok. 415 zł) – pierwszy z Wi-Fi. Jego producent, brytyjska firma Smarter, zachęca do niego, ogłaszając, że koniec z kręceniem się po kuchni i sprawdzaniem, czy woda wrze. Propozycja jest zwłaszcza dla tych, którzy mają lepsze rzeczy do roboty (podobno na pilnowanie czajników tracimy łącznie dwa dni w roku), jak i dla patentowanych leni. Powiedzmy, że mamy gości. Za pomocą aplikacji na smartfonie włączamy w iKettle gotowanie, a potem już tylko udajemy się, by zalać herbatę. Czajnik można też nastawić na daną godzinę, dopasuje temperaturę wody do naszych potrzeb itd. 

Albo taki ekspres do kawy Saeco GranBaristo Avanti (za ok. 7,3 tys. zł) z aplikacją GranBaristo Avanti App. Jego właściciel może wybrać np. na tablecie jeden z 16 dostępnych rodzajów kawy i złożyć zamówienie, przebywając akurat w ogrodzie czy na spacerze. Potem wystarczy wkroczyć do kuchni i wziąć gotowy napój. Pod warunkiem, że wcześniej w ekspresie znalazły się wszystkie składniki i była podstawiona filiżanka. Można również zdalnie regulować parametry kawy, jak jej temperatura, moc, aromat, ilość kremu czy pianki mlecznej, i jeszcze tworzyć własne kawowe przepisy. 

Kolejna praktyczna rzecz: wolnowar Belkin Crock­-Pot WeMo Smart Slow Cooker (za ok. 370 zł). Za pomocą aplikacji i komórki można ten garnek włączać i wyłączać, regulować temperaturę gotowania, ustawiać minutnik. Na ekranie telefonu wyświetla się też informacja, kiedy posiłek będzie gotowy, a jeśli właśnie tkwimy w korku, możemy wybrać funkcję podtrzymywania temperatury. 

Jednak sztandarowym i najczęściej opisywanym przykładem kuchennego internetu rzeczy jest to, co potrafią lodówki. Np. LG GSP545NSYZ (za ok. 6 tys. zł), z technologią Smart Diagnosis, jest w stanie sama wskazać swe ewentualne usterki. Za pomocą smartfona czy przycisku nad jej drzwiami sprawimy, że lodówka ta połączy się z serwerami swego producenta i serwisem technicznym, aby przeprowadzić diagnostykę. Jeśli zostanie wykryty problem, wyświetli odpowiednie wskazówki. 

Inna lodówka, Samsunga, z serii Family Hub  (jeszcze niedostępna w Polsce), ma zamontowaną  wewnątrz kamerę i monitoruje na bieżąco swą zawartość. Co pewien czas przesyła na smartfon swego właściciela zdjęcia, aby wiadomo było, czy już jest pora, aby ją uzupełnić. Na jej drzwiach umieszczono poza tym 21,5-calowy ekran, na którym można zostawiać notatki dla członków rodziny, wyświetlać przepisy czy przeglądać internet. Są nawet głośniki, wiec można posłuchać muzyki. Lodówka ta ma współpracować z systemem Samsung SmartThings: będzie nie tylko komunikować się ze smartfonami Samsunga, ale także dzielić informacjami z innymi sprzętami tej marki.

Jeśli ktoś nie chce kupować do kuchni urządzeń tego samego producenta, a zależy mu, by mogły  ze sobą współpracować, może nabyć tzw. hub. Np. SmartThings Hub (nie mylić z hubem Samsung SmartThings), jeden z popularniejszych, obsługuje kilkaset różnych sprzętów i ma aplikację mobilną dostępną dla systemów Android i iOS. Można zatem zarządzać za pomocą telefonu całym zestawem kuchennym, sprawdziwszy jednak w specyfikacji technicznej urządzeń, czy są ze sobą kompatybilne.

Bo, niestety, nie wszystkie komunikują się ze sobą, pomimo wymyślenia hubów. Niektóre korzystają z różnych połączeń (Wi-Fi, ZigBee, Z-Wave), przez co używanie inteligentnych gadżetów nieraz zmusza do kombinowania. Nic dziwnego, że zainteresowaniem klientów cieszą się profesjonalne systemy automatyki domowej instalowane przez wyspecjalizowane firmy, tworzące „inteligentne domy” na zamówienie. Tyle że takie systemy mogą kosztować kilkadziesiąt, a nawet kilkaset tysięcy złotych, choć trzeba dodać, że obejmują nie tylko kuchnię, ale wszystko, łącznie z garażem. 

Nie tylko internet rzeczy

Postęp technologiczny w kuchni to oczywiście nie tylko opisana wyżej „inteligencja”. Ogólnie dąży się do jak najbardziej oszczędnego zużycia prądu i dodawania różnych użytecznych funkcji czy wręcz całych użytecznych urządzeń. – Nowinki w tej dziedzinie szybko stają się standardem – ocenia Jarosław Tomaszewski. 

Weźmy choćby „ciepłe szuflady” do podgrzewania talerzy i filiżanek oraz, bardziej zaawansowane, do termicznej obróbki potraw (podgrzewanie, rozmrażanie, trzymanie w cieple rosnącego ciasta itp.). Montuje się je razem z piekarnikiem, w którym dania trzymane zbyt długo mogłyby wyschnąć. Ogrzewanie zapewniają płyta ceramiczna lub nawiew gorącego powietrza. Szuflady te bywają wyposażone w minutnik, funkcję opóźnionego startu czy zabezpieczenie w postaci nienagrzewającego się frontu i zużywają oczywiście niewiele prądu. Wytwarza je już wielu producentów sprzętu AGD: np. BOSCH BIC630NS1 (za ok. 1,5 tys. zł) służy do podgrzewania naczyń, a AEG KD92903E (za ok. 2,7 tys. zł) można wykorzystać do podgrzewania naczyń i potraw. 

Firma Siemens stworzyła z kolei kuchenkę indukcyjną z płytą freeInduction (cena to ok. 14 tys. zł), która sama rozpoznaje (i rejestruje) wielkość i kształt postawionego naczynia i odpowiednio się w tym miejscu nagrzewa. Naczynia można oczywiście stawiać dowolnie. 

Inna ciekawostka to kompakt polskiej firmy Solgaz, który łączy w sobie funkcję piekarnika, mikrofalówki i urządzenia do gotowania na parze. Model ma oznaczenie SP-34-PM i kosztuje ok. 3,4 tys. zł. Wcześniej próbowano już takich rozwiązań, ale z marnym skutkiem, ponieważ para wodna niszczyła po pewnym czasie części odpowiadające za wytwarzanie mikrofal. Polskiemu producentowi udało się rozwiązać ten problem, ale nie zdradza szczegółów, jak tego dokonał. Dla nas zysk z takiego sprzętu ma być podwójny: oszczędność miejsca w kuchni i powód, by przygotowywać zdrowsze posiłki (gotowanie na parze). Łączenie funkcji może też być okazją do kulinarnych eksperymentów. Jednak zdaniem Tomaszewskiego powinniśmy powściągnąć swój entuzjazm. Takich udogodnień dokonuje się bowiem zwykle kosztem jakości poszczególnych funkcji urządzenia. Jeśli więc mikrofalówek i tak nie lubimy, lepiej kupić osobno piekarnik i sprzęt do gotowania na parze, bo to gwarantuje wyższą jakość samych urządzeń, jak i gotowania. 

Na biwaku

A skoro o mikrofalówkach mowa, to w przyszłym roku pojawi się na amerykańskim rynku turystyczna kuchenka Adventurer, zasilana z baterii (jedno ładowanie pozwala użyć jej sześć razy po pięć minut), opracowana przez brytyjską firmę Wayv Technologies. W sam raz do zabrania w plecaku: ważyć ma tylko 1,5 kg i będzie przypominać półlitrowy termos. Obecne kuchenki mikrofalowe wykorzystują ciężki magnetron, który  na dodatek może nadmiernie nagrzewać niektóre fragmenty posiłku. W Adventurerze zastosowano zamiast niego zmodyfikowany półprzewodnikowy generator mikrofal LDMOS, który w kilka minut może podgrzać 500 ml płynu lub odpowiadającą tej pojemności ilość czegoś bardziej „na ząb”. 

Kolejny gadżet podróżnika wymyślono dla wielbicieli szybkiej małej czarnej. Ekspres, a raczej ekspresik do kawy AeroPress to rodzaj plastikowej strzykawki zaprojektowanej, nawiasem mówiąc, przez konstruktora zabawek Amerykanina Alana Adlera. Napój zaparza się w niej w optymalnej temperaturze, przez co wychodzi podobno całkiem smaczny (tak przynajmniej twierdzą wielbiciele tego sprzętu na licznych forach internetowych). „Strzykawka” jest bezproblemowa w obsłudze (wsypuje się do rurki zmielone ziarno, wlewa gorącą wodę i wyciska kawę), łatwa do umycia, a także stosunkowo niedroga, bo to wydatek rzędu stu złotych plus koszt wymiennych filtrów. 

Co dalej czeka nas w szeroko pojętej kuchni? Zapewne z jednej strony dalsze usprawnienia (Afrykanie i Hindusi wspólnie doprowadzili np. do stworzenia lodówki działającej bez prądu i lodu, wykorzystującej zwilżany piasek). Z drugiej strony, jak zauważa Kevin Kelly, futurysta i autor bestsellerów o tematyce technologicznej, „urządzenia codziennego użytku otrzymują inteligencję” i zaczną nas wyręczać w coraz większej liczbie czynności. Jesteśmy dopiero u progu tej nowej, nieuniknionej rewolucji. 


Internet rzeczy nie zawsze bezpieczny

Internet rzeczy poprawia komfort życia, ale objęte nim urządzenia, przez to, że komunikują się z siecią, narażone są na ataki cyberprzestępców. Firma Proofpoint przyznała np., że przeprowadzono już pierwszy atak spamerski ze sprzętu AGD – spam wysyłany był m.in. z lodówki. 

Jak dotąd najgłośniejsza była jednak sprawa pieców firmy Vaillant, w których wykryto lukę w oprogramowaniu. Pozwalała ona uzyskać zdalny dostęp do konsoli zarządzającej ogrzewaniem w domu i haker mógł je np. wyłączyć ofierze w środku zimy. 

W przypadku komputerów można liczyć np. na programy antywirusowe, jednak dla sprzętu z kręgu internetu rzeczy takie oprogramowanie nie istnieje albo jest rzadkością. Przy zakupie warto zatem zwrócić uwagę na poziom zabezpieczeń i na to, czy producent często udostępnia aktualizacje oprogramowania. Sugeruje to bowiem, że regularnie wprowadza poprawki, w tym te w zabezpieczeniach. 


Ugotowane w zmywarce

Kuchenne innowacje czy po prostu nowinki nie muszą dotyczyć tylko technologii. Włoszka Lisa Casali zaproponowała np. wykorzystywanie zmywarek do gotowania potraw, wydała nawet książkę ze stosownymi przepisami. Jedzenie, zamknięte szczelnie w słoikach lub specjalnych foliowych woreczkach, gotuje się w takim wypadku dłużej, choć jest to uzależnione od cyklu pracy zmywarki, ale za to w niższej temperaturze, dzięki czemu smakuje ponoć lepiej. Niektórzy wykorzystywanie w ten sposób zmywarki porównują do sous vide – metody próżniowej stosowanej przez wielu znanych kucharzy w snobistycznych restauracjach, które stać na bardzo drogi sprzęt do wolnego gotowania. 

Ale w zmywarce nie wszystko można przyrządzić. Nadaje się do tego tylko żywność, którą zazwyczaj poddajemy raczej krótkiej obróbce termicznej: kasze, mięso z drobiu, ryby, rozmaite owoce i warzywa, z wyjątkiem tych, które normalnie gotujemy długo jak np. ziemniaki. 

 

Nr 5 (44) MAJ 2019
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Czy przenieść firmę za granicę

Dobre auto na niskie raty