Nowe Technologie

Inteligentny czasomierz

Fot. materiały prasowe

Smartwatche stale zyskują na popularności, ułatwiając życie przede wszystkim tym, którzy chcą o wszystkim wiedzieć natychmiast i boją się, że coś przegapią. Niektóre są też ładne i mogą pełnić funkcję biżuterii. 

Przychodzi SMS. Niby nic wielkiego, ale ciekawość nas zżera. Tylko że telefon jest schowany gdzieś głęboko, a my dźwigamy torby z zakupami. Cóż, ze sprawdzeniem, o co chodzi, trzeba będzie poczekać. Smartwatch sprawia, że taki problem przestaje istnieć. Gdy przychodzi SMS, e-mail albo gdy pojawia się nowy komentarz na Facebooku, zegarek o tym powiadamia i pozwala szybko przeczytać kilkadziesiąt pierwszych liter tekstu, a jeśli wyrazimy zainteresowanie – również pozostałe. 

Niektórzy twierdzą, że takie rozwiązanie to wielka wygoda. Inni użytkowników smartwatchy sparowanych z telefonem odsyłają do kliniki leczenia uzależnień, żeby przestali maniakalnie korzystać z serwisów społecznościowych. 

Która strona ma rację? To kwestia indywidualnej oceny. Prawda jest jednak taka, że najwięksi na świecie producenci elektroniki już przed czterema laty ostro wzięli się za projektowanie i wprowadzanie na rynek kolejnych inteligentnych zegarków. Dziś w gronie ich wytwórców znajdziemy takich potentatów, jak Sony, LG, Samsung i oczywiście Apple. A skoro koncern z Cupertino za coś się bierze, to wiadomo, że to ważny rynkowy trend. 

Tym bardziej że smartwatch rozwiązuje jeszcze jeden, jakże poważny problem: zgubienie telefonu. Zegarek zwykle znajduje się na nadgarstku, a z telefonem jest na stałe połączony np. przez interfejs  Bluetooth. Może zatem ułatwić szybkie znalezienie komórki. 

Co więcej, jeśli dany model ma wbudowane mikrofon i głośnik, poprowadzimy przezeń swobodnie rozmowę, wybierając uprzednio numer z przejętej ze smartfona książki telefonicznej. Mało tego! Inteligentny zegarek może też utrudnić kradzież komórki, dzięki skonfigurowaniu go z nią tak, aby natychmiast alarmował użytkownika, gdy aparat znajdzie się poza jego zasięgiem. Może uda się nawet złapać złodzieja? A na pewno zauważymy, że telefon wysunął się nam z kieszeni.

Apple Watch

Oczywiście niejeden powie, że smartwatch w sumie nic nowego nie wnosi. Cóż, po części to prawda, jednak przecież wszystko zależy od potrzeb i... zamiłowania do gadżetów. A jednym z najbardziej pożądanych jest obecnie smartwatch firmy Apple, która dość długo czekała z wprowadzeniem go na rynek. Lecz gdy to już nastąpiło – wyznaczyła nowe standardy. Może niekoniecznie, jeśli chodzi o liczbę funkcji czy wydajność, ale na pewno pod względem dizajnu. Wygląd to przecież jedna z najważniejszych cech zegarka, który jest traktowany jak biżuteria. Smartfon może pasować do kreacji, a zegarek musi.

Apple, reklamując swój czasomierz m.in. za pomocą sloganu „nie przegapisz niczego”, adresuje go do tych, którzy chcą być bez ustanku „na bieżąco”, nie zaniedbując przy tym elegancji. Bo smartwatch firmy z Cupertino to nie jest plastikowy gadżet, tylko rzeczywiście pełnowartościowa biżuteria. W cenie niezłego zegarka analogowego, gdyż kosztuje co najmniej 1400 zł, a są i seryjne modele za niemal 4 tys. zł. Na bazie tego samego oprogramowania powstało wiele różnych wersji. Po pierwsze, do wyboru są dwie wielkości prostokątnych kopert: 38 lub 42 mm. Po drugie, można zdecydować się na tańszą kopertę z anodyzowanego aluminium lub droższą ze stali nierdzewnej. W kilkunastu krajach na świecie dostępna jest też edycja specjalna, firmowana przez francuskiego wytwórcę zegarków Hermes. Atrybutami tego wariantu są specjalne paski i grafika cyferblatu. Tyle że nawet kupując zwykły Apple Watch, możemy przebierać w kolorach i rodzajach pasków niczym w ulęgałkach. Do wyboru jest kilkadziesiąt różnych wzorów. Podejście Apple do biznesu pokazuje też duża liczba akcesoriów: do smartwatcha można dokupić dodatkowe paski, obudowy, folie ochronne, stacje ładowania, a nawet podstawki. Oznacza to, że w wielu wypadkach wydatki nie skończą się na zakupie samego zegarka.

Trzeba jednak przyznać, że Apple Watch to również niezły produkt od strony funkcjonalnej. Przede wszystkim – to znak firmowy Apple – ma bardzo dobry wyświetlacz, który w wersji 38 mm ma rozdzielczość 272 x 340 pikseli, a w wariancie 42 mm – 312 x 390 pikseli. To naprawdę świetne parametry jak na elektroniczny zegarek. Poza tym jego ekran jest pokryty specjalną szklaną powłoką Ion-X albo szkłem szafirowym. W obu przypadkach chodzi o odporność na zarysowania. Rzecz jasna ekrany skonstruowane są tak, że nie ma najmniejszego problemu z ich odczytywaniem nawet w pełnym słońcu, co wcale nie jest takie oczywiste, gdy mowa o tańszych modelach.

Do wyboru są też tysiące aplikacji na iPhone'a, które, komunikując się z zegarkiem, efektywnie wykorzystują jego możliwości. Można je dodawać do podstawowych narzędzi służących do przekazywania SMS-ów i e-maili, prezentowania prognozy pogody, pokazywania map czy informowania o bieżących wydarzeniach (według kalendarza). Smartwatch Apple potrafi też całkiem nieźle odtwarzać muzykę i wyświetlać zdjęcia, a także prowadzić telefoniczne rozmowy. Chwalę dalej: zegarek ten, jak na inteligentny przystało, dba o naszą tężyznę fizyczną. Jak wiele innych tego typu urządzeń, śledzi nasze poczynania, wykorzystując żyroskop, akcelerometr i monitoring pracy serca. Ale za to nie ma modułu GPS. Do śledzenia przebytej drogi służą mu dane ze smartfona,  z którym łączy się przez Bluetooth. W najnowszej wersji watchOS 3 Apple wprowadzi też możliwość porównywania swoich wyników z osiągnięciami znajomych. W systemie operacyjnym zegarka, który pojawi się pod koniec tego roku, uruchamianie aplikacji ma znacznie przyspieszyć, pojawi się też możliwość odręcznego wpisywania tekstów na ekranie. 

Android Wear 2.0 Google

Ta ostatnia funkcja wzorowana jest na rozwiązaniach znanych z systemu Android Wear 2.0 firmy Google, który znajduje zastosowanie w coraz większej liczbie smart­watchy. Aby z nich korzystać, trzeba jednak mieć smartfon z systemem Android 4.3 lub nowszym. Nie jest to wielki problem, bo obecnie większość urządzeń wykorzystuje takie właśnie wersje systemu Google. Android Wear 2.0 właściwie działa zawsze tak samo, ale są detale, przez które urządzenia się między sobą różnią: wzory cyferblatów, zestaw standardowo instalowanych aplikacji oraz oczywiście dostęp do rozwiązań sprzętowych. Nie każdy zegarek z Android Wear ma wbudowane mikrofon i głośnik albo pulsometr. Za to zawsze, dotknąwszy ekranu, będziemy mieli dostęp do podstawowych aplikacji, jak kalendarz, notatnik czy nawigacja. 

Jednym z najtańszych smartwatchy z systemem operacyjnym Google jest Asus ZenWatch, który można kupić już za 555 zł. To całkiem dobry zegarek i wygląda lepiej niż o wiele droższe urządzenia innych producentów. ZenWatch ma prostokątny cyferblat w postaci 1,63-calowego wyświetlacza AMOLED o rozdzielczości 320 x 320 pikseli, który pozwala na dobrą widoczność nawet w pełnym słońcu, a na dodatek chroniony jest szkłem Gorilla Glass 3. Zegarek Asusa pracuje pod kontrolą dość wydajnego procesora Snapdragon 400, więc wszelkie aplikacje działają w miarę szybko. Przydałoby się może ciut więcej pamięci operacyjnej. 512 MB to niekiedy zbyt mało, podobnie jak tylko 4 GB pamięci masowej. No i naturalnie na pokładzie ZenWatcha jest 9-osiowy akcelerometr oraz czujnik tętna – to ukłon w stronę tych, którzy używają nowoczesnego czasomierza do treningów.

Z kolei jednym z najładniejszych zegarków z Android Wear, do tego za całkiem rozsądną cenę, jest Motorola Moto 360, obecnie firmowana przez Lenovo. To smartwatch z bardzo estetycznym, okrągłym cyferblatem, który przypomina zwykły zegarek. Z boku jego obudowy znajduje się nawet przycisk na wzór zwykłej koronki z mechanicznych czasomierzy. Moto 360 – jak Asus – ma 512 MB pamięci RAM i dodatkowo 4 GB pamięci masowej. Niestety, w odróżnieniu od tajwańskiego zegarka, ma wyświetlacz IPS, a nie AMOLED, co oznacza gorszą czytelność w mocnym słońcu. Moto 360 nadrabia za to wyposażeniem: można go ładować indukcyjnie, a jeśli chodzi o dodatkowe funkcje, to ma wbudowane m.in. czujnik tętna, krokomierz i stoper. Kosztuje około 850 zł. Nowa generacja tego zegarka, droższa o 400 zł, ma m.in. lepszy ekran, szybszy procesor i dostępna jest w wariantach o różnej wielkości oraz dla kobiet i dla mężczyzn.

Inne podobne bardziej i mniej

Równie dobre – bo w gruncie rzeczy bardzo do siebie podobne – urządzenia, to m.in. Sony Smartwatch 3 (z prostokątnym, 1,8-calowym wyświetlaczem o rozdzielczości 320 x 320 pikseli) i dość drogi LG Watch Urbane (z drugiej edycji, o wyglądzie sportowego zegarka, ze znakomitym ekranem P-OLED i wbudowanymi modułami Wi-Fi, Bluetooth oraz 3G do transmisji danych niezależnie od telefonu, z którym byłby sparowany). Inna ciekawa propozycja to Huawei Watch z dobrej jakości, okrągłym wyświetlaczem AMOLED przypominający z wyglądu tradycyjne zegarki na rękę.  Kupując czasomierz z systemem Anroid Wear, trzeba jednak pamiętać, że nie ma mowy o tym, aby współpracował on ze smartfonami Apple lub Nokii. Będziemy skazani tylko na telefony z Androidem.

Ale są i inne możliwości, jak choćby inteligentny zegarek Pebble Steel, który dogada się z prawie każdym smartfonem, a co więcej, potrafi bez ładowania wytrzymać nawet pięć dni, podczas gdy większość smartwatchy trzeba ładować co noc. Ciekawostką Pebble jest wykorzystanie w roli wyświetlacza e-papieru, co niestety sprawia, że jest on monochromatyczny. Z drugiej strony, taki ekran zużywa mało energii i m.in. dzięki niemu zegarek może tyle dni pracować bez ładowania.

Oryginalne na tle konkurencji są też urządzenia sprzedawane przez Samsunga. Dlaczego? Otóż mają one autorski, koreański system operacyjny Tizen. Można by pomyśleć, że będzie on o wiele uboższy niż Android Wear stworzony przez firmę, która od lat promuje Androida. Okazuje się jednak, że również Koreańczycy potrafią niemało i ich produkt w niczym nie ustępuje systemowi Google, może z wyjątkiem liczby aplikacji w internetowym sklepie.

Tizen jest, niestety, jeszcze mniej uniwersalny niż Android Wear albo watchOS3, bo do pierwszego uruchomienia i konfiguracji zegarka Samsung Gear S, wykorzystującego ten system, niezbędny jest telefon Samsunga. Później, na szczęście, zegarek może działać niezależnie od smartfona, gdyż ma wbudowane gniazdo dla kart SIM. Dzięki temu Samsung Gear S może służyć do dzwonienia, ale także z powodzeniem jako przenośna nawigacja. Dobrej jakości ekran AMOLED, o rozdzielczości 360 x 480 pikseli, wskaże właściwą drogę nawet w pełnym słońcu. Zaletą systemu operacyjnego Samsunga jest również szybkość działania i dość duży wybór dodatkowych cyferblatów i aplikacji. Oczywiście w tej ostatniej kategorii Android jest górą. Ale czy naprawdę potrzebujemy tysięcy alternatywnych „tapet”, czy wystarczy nam zaledwie kilkaset?

Modę na inteligentne zegarki zwietrzyli też, rzecz jasna, renomowani producenci tradycyjnych czasomierzy. Hermes współpracuje już z Apple, własne konstrukcje przedstawił też Tag Heuer, a wkrótce dołączy do niego Swatch. Na tym coraz bardziej lukratywnym rynku zapewne pojawią się kolejni producenci. Pozostaje pytanie, czy warto wracać do codziennego „nakręcania” zegarka, które teraz przybrało postać podłączania do ładowarki na całą noc. Wszak producenci tyle lat głowili się nad stworzeniem technologii, dzięki którym będziemy mieć pod tym względem święty spokój... I jeszcze jedno: czy rzeczywiście potrzebny jest zegarek, w którym pokazywanie czasu to jedno z pobocznych, mniej istotnych zadań?

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Czy przenieść firmę za granicę

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty