Liderzy

Architekt z misją

© Filip Miller

Dobrego architekta wyróżnia przede wszystkim zdolność do empatii – uważa Wojciech Kotecki, współwłaściciel pracowni BBGK Architekci. Jest też przekonany, że architektura zmienia świat. I to mu się akurat udaje. 

Jest lipiec, ale w siedzibie BBGK Architekci, w centrum Warszawy, nie widać, że mamy sezon urlopowy. Wcześnie rano jest tu już wiele, najczęściej młodych, osób. Przed nimi szansa, że umieszczą w przestrzeni dzieła znaczące, ciekawe, użyteczne, trwałe. 

Wojciech Kotecki oprowadza po kolejnych pomieszczeniach biura. Gość wyczuwa, a on wie, że przed pracownią kolejny etap dużego przyspieszenia. – Na deskach kreślarskich leżą projekty już docenione. Za chwilę trafią do realizacji – mówi. Plany długoterminowe są na dekadę lub dłużej. 

W tych najbliższych są prototypowy budynek prefabrykowany w warszawskim Porcie Praskim, nowatorska Warszawska Dzielnica Społeczna, projekt przesunięcia modernistycznego pawilonu Emilia w centrum stolicy.  Ale BBGK jest też gotowa do ekspansji dużo większej. – Już od dawna nie ograniczamy się w swych aspiracjach do poziomu europejskiego. U nas i w ogóle w kraju powstaje wiele znakomitych budynków klasy światowej – podkreśla Kotecki. 

Dodaje też, że w Polsce dominują małe i średnie pracownie architektoniczne zatrudniające po kilka osób, największe po ok. 100. W pracowniach europejskich jest często po kilkuset pracowników. W BBGK jest ich 25, lecz wkrótce ta liczba powinna się podwoić. 

Empatia i estetyka

Doświadczenia zawodowe Kotecki zbiera już od dwóch dekad. Nie spotkał  jeszcze złego klienta. Każdy ma swój charakter. – Wykorzystując jego cechy, a jednocześnie czerpiąc ze swojej wiedzy, wspólnie uzyskujemy jak najbardziej inteligentne rozwiązanie. Pamiętajmy, że wiążemy się często na kilka lat, bo tyle wymaga praca nad dużym obiektem. Klient osiąga swoje cele, a architekt realizuje własną wizję. Każdy, kto jest zaangażowany w projekt, powinien się z nim identyfikować. 

Twórczość łączy się tu ze rozumieniem potrzeb innych ludzi. Zdaniem Koteckiego dobrego architekta wyróżnia przede wszystkim zdolność do empatii i umiejętne przewodzenie bez narzucania swojej woli. Na dalszym planie są uzdolnienia plastyczne czy inżynierskie. – Mamy zaledwie wagę piórkową we wszystkich procesach decyzyjnych towarzyszących realizacji projektu. Nie budujemy, nie wydajemy własnych pieniędzy, jesteśmy zależni od urzędników, a jednak odciskamy swój znak.  

Budynki, które sygnują Kotecki i BBGK, są rozpoznawalne. – Nie mamy zdefiniowanego rysu estetycznego, choć niektórzy twierdzą, że jest widoczny. Dążymy do spójności formy, ergonomii i wydajności. Logiczne budynki zawsze są piękne. 

Inwestorzy, eksperci, użytkownicy nieraz przyznawali Koteckiemu i biurom, w których pracował lub pracuje, nagrody i wyróżnienia. Choćby za słynne już Międzynarodowe Centrum Kongresowe (MCK) w Katowicach, w sąsiedztwie Spodka, autorstwa pracowni JEMS Architekci, z którą Kotecki był związany przez dziewięć lat, a w przypadku MCK pełnił funkcję wiodącego architekta kreatywnego. Udało się tu połączyć sprzeczne oczekiwania: stworzyć zamknięte, wielkie centrum kongresowe, a jednocześnie przestrzeń użyteczności publicznej otwartą dla mieszkańców miasta. Stąd idea Zielonej Doliny – spacerowego łącznika między nową a starą częścią Katowic. 

Kuźnia talentów

Do BBGK Architekci, wówczas jeszcze Brzozowski Grabowiecki Architekci, Kotecki dołączył jakieś dwa lata temu. – Przenosiny były podyktowane pewnością, że zadziała efekt synergii. Założyciele, architekci Jan Belina Brzozowski i Konrad Grabowiecki, przez niemal 15 lat prowadzili  bardzo sprawnie zarządzane biuro, a ja wniosłem wiedzę i doświadczenie z pracy przy wyjątkowych projektach oraz ze współpracy z międzynarodowymi pracowniami. – mówi. 

Akronim w nowej nazwie podkreśla, że BBGK Architekci z autorskiej pracowni przekształciła się w brand wielu zdolnych ludzi. Od tamtej pory jej obroty się podwoiły, a zatrudnienie – potroiło. Grupy projektowe dobierane są do konkretnych zadań. Każdą kieruje tymczasowy lider, a ukończenie pracy nad projektami powoduje roszady. Tu nikt nie przyzwyczaja się do biurka, za to wzmacnia się więzi, poszerza wiedzę i umiejętności. – Stagnacja w działalności projektowej jest zmorą, musimy być w nieustającej awangardzie, a zarazem interesuje nas silny, zgrany zespół jako całość. Potencjał firmy architektonicznej to suma talentów poszczególnych jego członków – tłumaczy Kotecki. 

Zrównoważone miasto

Jego firma, poza obiektami komercyjnymi i mieszkalnymi, przygotowuje dziś także projekty z misją, co jest zgodne z podejściem Koteckiego do zawodu. Na pierwszym planie stawia pasję, na drugim – cele biznesowe. 

Warszawska Dzielnica Społeczna to np. odpowiedź na krytykowane współczesne mieszkalnictwo oparte na kredytach i prywatnych deweloperach. – Proponujemy model zrównoważonej dzielnicy, opartej na przystępnym dla mieszkańców rachunku ekonomicznym, przyjaznej dla nich i otoczenia – mówi Kotecki. Projekt cieszy się zainteresowaniem władz stolicy i kilku organizacji społecznych, a byłby realizowany na pograniczu Woli i Bemowa. 

Z kolei przesunięcie pawilonu Emilia to ratowanie jednej z ostatnich pereł powojennej, modernistycznej architektury Warszawy. Należały do nich także zburzone niedawno pawilon Chemii przy ul. Nowogrodzkiej czy SuperSam przy pl. Unii Lubelskiej. – Nikt nas nie prosił o pomysł na Emilię, którą zamierzano zniszczyć, aby na zajmowanej przez nią działce postawić nowy komercyjny obiekt. Z ideą przeniesienia pawilonu na pobliską działkę wyszliśmy wspólnie z zastępcą stołecznego konserwatora zabytków i wielkim miłośnikiem architektury modernistycznej Michałem Krasuckim. Ratusz i inwestor podchwycili ten pomysł – cieszy się Kotecki. 

A dom z prefabrykatów wynika z jego marzenia o integracji wszystkich sztuk. Projekt BBGK przywraca do łask znany z niegdysiejszych „fabryk domów” materiał budowlany w nowej jakości, a zarazem zaprasza do współtworzenia budynku artystów Edgara Bąka i Dawida Ryskiego. Wykonają reliefy: jeden z nich, Syrenka, już stał się bohaterem internetu. – Ludzie chcą indywidualizmu. Liczą się lokalność i rękodzieło – mówi Kotecki.

W jego rodzinie nie było architektów. Czytał dużo książek i tak trafił na biografię Le Corbusiera, sztandarowego modernisty. Stał się dla niego idolem, niczym gwiazda rocka. Kotecki miał kilkanaście lat, gdy postanowił, że poświęci się architekturze. W procesie jej zrozumienia wiele zawdzięcza Jerzemu Szczepanikowi-Dzikowskiemu, współwłaścicielowi JEMS Architekci i jednemu z twórców Ursynowa, ogromnego zespołu osiedlowego Warszawy. 

Kotecki tu się właśnie wychował. Do tej dzielnicy stosunek ma sentymentalny i jednocześnie krytyczny. – Dziś to, co robię, jest w dużym stopniu polemiką z założeniami Ursynowa – stwierdza. 


Wojciech Kotecki

Współwłaściciel BBGK Architekci. 

Wcześniej związany z JEMS Architekci. 

Laureat wielu nagród branżowych m.in. za MCK Katowice. 

Absolwent Wydziału Architektury Politechniki  Warszawskiej. 

Rocznik 1977, warszawiak z Ursynowa. 

Czas wolny spędza z rodziną. 

Maratończyk i żeglarz. Bieganiu zawdzięcza cierpliwość i determinację, a żeglowaniu – umiejętność pracy zespołowej. 

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Czy przenieść firmę za granicę

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty