Liderzy

Tworzy miasto przy espresso

© Ola Kazimierczak (Westwing)

Kiedy Adam Ringer zaczynał inwestować w kawiarnie, to właśnie kawa wydawała mu się tu najważniejsza. Jednak szybko się przekonał, że chodzi o coś więcej – o biznes miastotwórczy. 

Jakość kawy – oczywiście, lokalizacja – jasne, obsługa – wiadomo, ale też stylistyka wnętrza... Dopiero suma tych czynników potrafi sprawić, że gość wraca do kawiarni znów i znów. Staje się jej bywalcem, może przyciągnie do niej znajomych? Czuje, że znalazł w przestrzeni miasta swoje miejsce. – 80 proc. naszych obrotów robimy ze stałymi klientami, których mamy ok. 60 proc. – podsumowuje Adam Ringer, prezes sieci kawiarni Green Caffè Nero. 

Jego miejscem od ponad 20 lat jest Warszawa. Wrócił do niej, jest dla niego ważna, jej dzieje splatają się z dziejami jego rodziny. Dziś nieco ją zmienia. – Prowadzimy miastotwórczy, społecznościowy, miły biznes – tłumaczy. W stolicy otworzył już 41 swoich kawiarni, a do końca 2016 r. będzie kolejnych dziewięć. Najnowsze pojawiły się w nowym biurowcu Astoria w centrum i na 20. piętrze wysokościowca Q22, z myślą o integracji tam zatrudnionych. 

Ringer osobiście poznaje historie lokali, które planuje przekształcić w kawiarnie, analizuje ich otoczenie. Czy skupią okolicznych mieszkańców? Czy przyjdą do nich pracownicy pobliskich biur? Czy wpadną turyści? Jak punkty te wpiszą się w pejzaż ulicy? – Nie możemy  sobie pozwolić na lokal, który mógłby przynosić straty  – mówi i dodaje, że jest jeden wyjątek, czyli firmowy okręt flagowy. 

W Green Caffè Nero będzie nim kawiarnia na rogu Nowego Światu i Wareckiej, w jednej z najbardziej reprezentacyjnych części Warszawy. W momencie pisania tego artykułu dopiero powstawała, a właściwie – nadal, bo z adaptacją jej pomieszczeń wiąże się żmudna urzędowa procedura. Jednak Ringer nie odpuści. – Tu trzeba być  – podkreśla. Obok przechodzą dziennie tysiące ludzi, z których wielu potrzebuje zatrzymać się i napić kawy, a poza tym są tu już jego bezpośredni konkurenci. – Nie boimy się otworzyć naszej kawiarni dosłownie ściana w ścianę z Costą czy Starbucksem. 

Pewność siebie czerpie z twardych danych. Np. z faktu, że każdy jego lokal ma średnio 300–400 klientów dziennie i daje 1,7–2,5 mln zł obrotu rocznie. Liczy się też doświadczenie, jego własne i partnera – angielskiej sieci Caffè Nero działającej też na innych rynkach. A także nagrody przyznawane jego firmie i konkretnym kawiarniom za jakość kawy, smak i świeżość ciast oraz kanapek, za ciekawe wnętrza, dynamizm. Ostatnio Green Caffè Nero otrzymała Design Property Awards 2016 od portalu Propertydesign.pl w kategorii wnętrze handlowo-usługowe. 

Barista jest sobą

Ale przede wszystkim siłę dają ludzie. Klienci, pracownicy, kadra zarządzająca. W kawiarniach Ringera każdy powinien być sobą. Drażnią go oklepane formułki, dlatego zwraca uwagę, by bariści rozmawiali z klientami, a nie zbywali ich jak najszybciej czy, dla odmiany, im nadskakiwali. – To podstawa naszych szkoleń. Doceniamy wagę każdego, choćby bardzo krótkiego spotkania. 

Nie sztuka „natrzaskać” 40 takich samych kawiarni. Co innego każdą zrobić inaczej, a jednak tak, żeby gość wiedział, że jest w Green Caffè Nero, by odnalazł spójność w tej zmienności, był tym wszystkim mile zaskoczony. Bo w sieci jedne lokale są urządzone supernowocześnie, inne nawiązują do minionych epok,  przytulnego domu czy mieszczańskich wnętrz. Różne, niemniej takie same.

Wszystko zaczęło się w pierwszych latach naszego wieku od Green Coffee, niewielkiej sieci kawiarni stworzonej przez Ringera i kilku jego przyjaciół. Bywali w świecie i widzieli, że brakuje u nas miejsc z dobrą kawą i atmosferą, jakie znali ze Sztokholmu, z Londynu czy Paryża. 

W 2010 r. nastąpił przełom. Costa, druga największa globalna sieć kawiarni, kupiła naszą rodzimą Coffeheaven, a AmRest podpisała umowę franczyzową ze Starbucksem na Polskę. – Oho, pomyślałem, kończy się czas wesołych amatorów. Zaczyna się prawdziwa zabawa – wspomina Ringer. Nie kryje, że przestraszył się konkurentów. Nie umiał też zarządzać jakością przy wzroście biznesu. 

Lecz los nie pozwolił mu na porażkę. Sieć Nero odpadła z przetargu na zakup Coffeheaven, ale rozejrzała się po polskim rynku i wpadła jej w oko Green Coffee. Coś ich łączyło. – Kiedy wszedłem do kawiarni Nero w Londynie, od razu dostrzegłem bratnią duszę w tej firmie. Tak jak my mieli ekspres do kawy na tylnym barze! – mówi Ringer. Założyli spółkę joint venture. Nero ma ponad 50 proc. udziałów, ale jeśli chodzi o zarządzanie, polska strona ma głos decydujący. Potentat nauczył mniejszego partnera, jak zarządzać podczas ekspansji i pozwolił na inwestycje. 

Ekspres na tylnym barze to centrum życia każdej  kawiarni Green Caffè Nero. Gość widzi, jak jest zaparzana dla niego kawa i może w tym czasie wybrać coś z ustawionych na dużej ladzie przysmaków. A już za moment maestro poczęstuje go aromatycznym espresso. – To jest człowiek zarażony pasją do kawy – mówi z uśmiechem Ringer. Ten wirus, ta pasja, dotknął zresztą w firmie każdego. 

Swat od interesów

Jesienią Green Caffè Nero zadebiutuje poza Warszawą.  – Z wielką pokorą wchodzimy do Krakowa, na najbardziej dojrzały gastronomicznie rynek w Polsce, z wieloma fantastycznymi kawiarniami mającymi lokalny rys, często odwołującymi się do tradycji miasta. Dlatego my tam musimy być zupełnie inni. 

Ringer spróbuje połączyć Warszawę z Krakowem. W dopasowywaniu różnych światów ma doświadczenie, można powiedzieć, że to jego specjalność. Po przymusowej emigracji do Szwecji w 1968 r. zajął się pracą naukową, pisał doktorat o Solidarności, ale kiedy w Polsce upadł komunizm i otworzyły się możliwości wszelakiej współpracy firm szwedzkich z polskimi, zaczęły się  do niego ustawiać kolejki przedsiębiorców z prośbą  o doradztwo. Miał opinię „tęgiej głowy”. 

Sam też wkrótce zajął się biznesem. Działał w wielu branżach, np. w paliwowej, w żegludze pasażerskiej. Nadal jest zaangażowany w liczne przedsiębiorstwa, ale jego serce bije w Green Caffè Nero. Tu ma czas na rozmowy, na gapienie się na ludzi i życie miasta za oknem – co uwielbia. Siedzimy przy kawiarnianym stoliku. Przy kawie i muzyce obmyśla wejście sieci do Pałacu Kultury i Nauki. Niebawem ruszą przetargi. – Adam, podać coś jeszcze? – pyta Ringera młodszy od niego o kilka dekad maestro. Nie, w tej chwili, w tej części domu, ma wszystko, czego potrzebuje. 


Adam Ringer

Prezes sieci kawiarni Green Caffè Nero (powstałej w 2012 r.), wcześniej prezes Green Coffee (od 2003 r.). 

Absolwent uniwersytetu w Sztokholmie (ekonomia, zarządzanie, nauki polityczne) i jego wykładowca do lat 90.  (a także uniwersytetu w Uppsali).

W latach 90. prowadził firmę konsultingową, współpracował ze szwedzkimi gigantami, m.in. Skanska i Stena Line, oraz z polskimi przedsiębiorstwami. 

Współzałożyciel i przewodniczący rady nadzorczej firmy Paragona z siedzibą w Piasecznie zajmującej się rekrutacją i szkoleniami lekarzy z całej Europy.

Kolejna jego firma zatrudnia  m.in. kierowców ciężarówek i budowlańców z Polski i angażuje  ich w Wielkiej Brytanii. 

Warszawiak ze Śródmieścia, skończył XIV LO im. Stanisława Staszica (wówczas im. Klemensa Gottwalda).

W 1968 r. na fali wydarzeń marcowych musiał opuścić kraj.

Od początku lat 90. znów na stałe w Polsce. Odnalazł przyjaciół i miejsca z młodości. 

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Czy przenieść firmę za granicę

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty