Strategie

W drewnianej niszy

© Maciej Rukasz/materiały prasowe

Drewniane akcesoria, jak okulary czy zegarki, to świeżynka, która w ostatnich latach zyskuje na popularności m.in. wskutek wzrostu świadomości ekologicznej i mody na naturalne produkty. Firma Plantwear w porę wyczuła ten trend. Zawierzyła też mocy internetu. 

W2013 r. Wiktor Pyrzyk, wraz ze swą życiową i biznesową partnerką Eweliną Bury, prowadził od kilku lat dochodową firmę usługową z zakresu zdrowia i urody. Ale to wciąż nie było to. Wtedy wpadły mu w ręce amerykańskie okulary z drewnianymi oprawkami. Były dość drogie, więc zaczęli się z Eweliną zastanawiać, co by było, gdyby zaoferować produkt równie dobrej jakości, lecz w bardziej przystępnej cenie. Postanowili spróbować. – Na początku trochę poszliśmy na łatwiznę, zamawiając pierwsze partie okularów u zewnętrznego producenta – wspominają. Nie były one jednak takiej jakości, jak sobie życzyli, i nie chcieli się pod nimi podpisywać. Sami zatem otworzyli warsztat, zatrudnili rzemieślników. A Wiktor stwierdził, że to jest to. – Zrozumiałem, że mój wcześniejszy niedosyt wynikał z braku „namacalnych” owoców naszej pracy. 

Tak, we wrześniu 2013 r., powstała firma Plantwear, która zaczęła od drewnianych okularów za 250–350 zł. 

Czas na zegarki

Pierwsze miesiące upłynęły im pod znakiem planowania, doskonalenia produkcji, budowania marki i e-sklepu. Do kwietnia 2014 r. udało się jednak sprzedać ledwie kilkadziesiąt par okularów. Podjęli więc krytyczną decyzję: „weszli” w drewniane zegarki. 

Posunięcie to było pełne niewiadomych, gdyż rynek na takie produkty dopiero się formował, a w Polsce nie istniał. Mogli więc zająć z sukcesem niezagospodarowaną niszę, ale równie dobrze skończyć jak wielu innych, którzy pospieszyli się z nowinką i nie przetrwali początkowego braku wystarczającego popytu. Na pomysł drewnianych zegarków wpadła już w latach 70. kanadyjska firma Tense, ale ich poważni producenci zaczęli się pojawiać dopiero niedawno: włoski WeWood w 2009 r., a potem amerykańscy Jord (w 2013 r.) i Tree Hut (przełom 2014 i 2015 r.) – Ciężko było ocenić rozmiar rynku i zainteresowanie klientów, czuliśmy się jednak pewnie, zwłaszcza patrząc na pierwsze prototypy – wspomina Wiktor. 

I faktycznie, między kwietniem 2014 r. a kwietniem 2015 r. liczba ich sprzedanych produktów wzrosła 5-krotnie: z kilkudziesięciu zrobiło się kilkaset. Rok później sprzedaż zsumowała się do kilku tysięcy sztuk. Wokół firmy zaczęła się też formować grupa zadowolonych nabywców, którzy w mediach społecznościowych chętnie pokazują zdjęcia kupionych przez siebie drewnianych zegarków i okularów (częściej tych pierwszych). Fanpejdż Plantwear na Facebooku śledzi już przeszło 300 tys. osób. 

Zegarki, sprzedawane po 350–450 zł, są produkowane głównie z dębu i hebanu i mogą mieć parciane albo skórzane paski lub drewniane bransoletki. W ich wnętrzu tykają metalowe mechanizmy japońskiej firmy Citizen Miyota. Wiktor i Ewelina nie zdecydowali się na własne mechanizmy drewniane, gdyż strasznie podbiłoby to cenę. Stuprocentowo drewniane zegarki potrafią kosztować nawet 50 tys. euro. Tymczasem i w tym przypadku celem Plantwear był wysokiej jakości produkt w przystępnej cenie, przede wszystkim dla 20-, 30-latków z większych miast, dla których elegancki drewniany gadżet jest bardziej atrakcyjny niż, dajmy na to, Longines, zarówno ze względów ideologicznych, jak i finansowych. 

Jedną z zalet takiej grupy docelowej jest jej aktywność w internecie, co ułatwia komunikację z klientami. Ci ostatni chętnie przekazują swoje uwagi online i dopytują się o wszystko, od technologii produkcji po możliwość wymiany mechanizmów z elektrycznych na mechaniczne. 

Wiktor i Ewelina postarali się też, by ich strona www z e-sklepem była prosta, nowoczesna, przyjazna urządzeniom mobilnym i dobrze pozycjonowała się w wyszukiwarkach (w czym pomaga też płatna promocja w Google). Do jej zarejestrowanych użytkowników wysyłają powiadomienia o nowościach i promocjach. 

Internet to w tej chwili główny kanał działań marketingowych Plantwear. Informacje o produktach firmy trafiają na blogi i fora, skąd mogą być łatwo dalej udostępniane przez zainteresowanych. Od razu pojawiają się też pod nimi komentarze i można się dowiedzieć, jak firma i jej oferta są postrzegane oraz czego oczekują klienci. 

Odpowiedzialność

– Lubimy o sobie myśleć jako o przedsiębiorstwie odpowiedzialnym, CSR-owym – mówi Wiktor. Żeby wyprodukować zegarek czy oprawkę okularów, nie trzeba wiele drewna. Dla Plantwear istotne jest jednak to, jak się je pozyskuje – korzysta wyłącznie ze źródeł zatwierdzonych przez Forest Stewardship Council (międzynarodową organizację non profit, promującą odpowiedzialną politykę leśną). W większości przypadków jest to drewno z drzew, które i tak musiano wyciąć. Ponadto firma współpracuje z fundacją charytatywną Nature Conservancy, która za każdego pozyskanego dolara sadzi jedno drzewo w brazylijskim lesie deszczowym. Wiktor i Ewelina niedawno wpadli na pomysł, by z mnóstwa desek pozostałych po wycinaniu kopert zegarków robić stoły, stoliki i półki. – Dochód z ich sprzedaży przeznaczymy na cele charytatywne – zapowiadają. Udało im się też stworzyć 40 miejsc pracy. 

To wszystko starają się łączyć z odpowiedzialnością wobec klientów, dla których ważny może być zarówno wymiar społeczno-ekologiczny, jak i jakość produktu. – Ręczny wyrób jest zdecydowanie mniej opłacalny i mniej obliczalny niż produkcja masowa. Daje nam jednak pełną kontrolę nad wyglądem i jakością, i to na każdym etapie jego powstawania. A w przypadku zegarków tych etapów jest ponad sto – tłumaczy Wiktor. 

Z obserwacji właścicieli Plantwear wynika, że klienci w pierwszej kolejności zwracają uwagę na jakość, a dopiero później na kwestie ekologiczne i społeczne. Nie można im wcisnąć byle czego, tłumacząc, że kupując, pomagają światu. Dlatego firma informuje w sieci wyraźnie o swej ręcznej produkcji, zamieszcza też, w ramach promocji, zdjęcia zadowolonych klientów, co jest dużo bardziej wiarygodne niż klasyczna reklama. Członkowie jej grupy docelowej muszą zapragnąć takiego produktu, a wtedy jego pozytywny wpływ na środowisko i fakt, że tworzony jest w Polsce, staje się dla nich wartością dodaną. Cena jest ważna dopiero na trzecim miejscu. 

Ruszamy w świat

Akcesoria Plantwear są dostępne w kraju tylko online, ale w najbliższych miesiącach firma zamierza zacząć je sprzedawać w sklepach stacjonarnych. Trwają rozmowy z sieciami zegarmistrzowskimi. Wiktor i Ewelina nie zdradzają szczegółów, poza tym, że celują w miasta powyżej 100 tys. mieszkańców. 

Mają jednak wrażenie, że rodzimy rynek powolutku się nasyca. Miesięczna sprzedaż rośnie, lecz ostatnio mniej dynamicznie. Wyjście z promocją i dystrybucją poza internet zapewne wesprze sprzedaż, lecz firma planuje także inne formy ekspansji. Po pierwsze, przez opracowanie nowych rodzajów drewnianych akcesoriów (niektóre znajdują się już w zaawansowanej fazie prototypowania). Po drugie, przez ofensywę za granicą. Już teraz jej produkty można kupić w pojedynczych stacjonarnych sklepach we Włoszech, w Portugalii, Niemczech, Austrii, Holandii i Wielkiej Brytanii, a także przez stronę Plantwear.eu i partnerskie sklepy internetowe. Cel na najbliższe tygodnie to przetłumaczenie anglojęzycznego serwisu firmowego na języki wyżej wymienionych krajów. Wiktor i Ewelina chcą też otworzyć biuro i e-sklep w USA, gdzie ich produkty są już dostępne w kilku placówkach fizycznych. 

 Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Czy przenieść firmę za granicę

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty