Liderzy

Uwielbiam paradoksy

© Agnieszka Murak

Ma w sobie twórczą niecierpliwość. Jak artyści. I świadomie kolekcjonuje doświadczenia. Dlatego najwięcej wnosi do biznesów otwartych na zmiany. Sylwia Bilska zajmuje się supernowoczesną marką, którą „przewietrzyła” na czterech kontynentach, podobnie jak sposób funkcjonowania PayU w Europie Środkowej. 

To odpowiada jej temperamentowi: w istotę PayU, operatora płatności internetowych, wpisane są dynamizm i innowacyjność. – W Polsce e-commerce rozwija się w tempie 15 proc. rok do roku, e-płatności – 25 proc. Nasz oddział ma bardzo duże znaczenie dla ogólnych wyników koncernu Naspers, do którego należy – mówi Sylwia Bilska, general manager PayU Polska. I zapowiada, że jej firma postawi jeszcze bardziej niż dotychczas na rozwój technologiczny i wprowadzanie innowacyjnych rozwiązań z zakresu fin-tech (pozwalają podkradać biznes bankom). 

W ubiegłym roku przeprowadziła globalny rebranding marki PayU w 16 krajach na czterech kontynentach. Jest zadowolona z wyników. Nowe logo w limonkowym kolorze, kojarzące się z nowoczesnością i świeżością, niemal momentalnie przyćmiło wcześniejsze. Ukierunkowanie na rezultaty i otwartość na modyfikacje Bilska uważa za swoje mocne strony, podobnie jak umiejętności komunikacyjne i negocjacyjne. – Większość ludzi nie chce zmian, obawia się ich, a ja – przeciwnie. Moja ciekawość świata wyraża się ciągłymi poszukiwaniami, rozwiązywaniem zadań, także trudnych. Uwielbiam paradoksy – mówi. 

Pochwała różnorodności

Jej dziełem w PayU jest także zdefiniowanie na nowo procesów wewnętrznych w firmie w Europie Środkowej. Chodziło o to, by je uprościć i nadać im tempo. Sylwia Bilska docenia siłę współpracy, ale podkreśla też, że aby ta wybrzmiała, najpierw trzeba zbudować dobry zespół. 

Wie po sobie, jak ważne jest postawienie na to, w czym czujemy się najlepsi. – Jeśli skupimy się na tym, co wychodzi nam słabo, gdyż np. chcemy komuś dorównać, to osiągniemy maksymalnie średni poziom. Szkoda na to czasu i energii. Tymczasem rozwijając swoje mocne strony, możemy zdobyć mistrzostwo świata – podkreśla i dodaje, że polski system edukacji nadal, niestety, opiera się często na wytykaniu błędów, zamiast na wydobywaniu talentów, a przecież każdy ma jakieś. 

– Pytając dzieci: „Kim będziesz?”, ograniczasz ich wybory. Pytaj: „Czego chcesz spróbować?”, „W czym chcesz osiągać sukcesy?”. Marzenia to otwarta przestrzeń i trzeba je nieustająco weryfikować – mówi. Gdy jej 9-letnia córka Klara zastanawia się, kim będzie, kiedy dorośnie, od mamy zawsze słyszy: „Twój zawód, córeczko, nie jest jeszcze nazwany”. 

Bilska uważa, że w zespole trzeba mieć pracowników o różnych osobowościach. Należy oprzeć się pokusie przyjmowania podobnych do siebie, z którymi świetnie się spędza czas, ale nie dokonuje przełomów w biznesie. Kiedyś zrobiła ten błąd i, jak mówi, „przyjęła swoje klony”. Wyciągnęła z tego lekcję. Dziś, stawiając np. pozornie banalne pytania, buduje profil rozmówcy. Ceni niezależność, własne zdanie, jest otwarta na dobrą argumentację. Nie znosi nudy i nieprzygotowania do spotkania. 

Doceniajmy samych siebie

W dzieciństwie jej plany na dorosłość były całkiem inne niż koleżanek. One chciały być pielęgniarkami, nauczycielkami, stewardesami. Ona określała swoją przyszłość tak: „Nie będę nosić podkoszulków. Będę chodzić w szpilkach. Będę podróżować”. Ale była skromna, tak ją wychowano, choć niby taka odmienna i pewna siebie. Ta przesadna skromność ujawniła się w jednym z pierwszych miejsc pracy, w amerykańskiej firmie, w której pracownik oceniany był przez cały zespół (tzw. metoda „360 stopni feedback”). Każdy dał jej tam wysoką notę, lecz ona sobie – raczej mierną. – Byłam dumna, że w opinii współpracowników mam tak dużo zalet, ale po pewnym czasie moja mentorka powiedziała mi, że nie mam się z czego cieszyć, bo nie wierzę w siebie. To stwierdzenie mnie zmieniło – opowiada. 

Wartością Sylwii Bilskiej jest dziś m.in. suma jej doświadczeń. Skończyła prawo, poszła w kierunku biznesu, gdzie poznała działy marketingu, sprzedaży, strategii w kilku branżach. Dzięki temu, a także otwartości na nowe zadania i spotykanych po drodze, inspirujących ludzi, łatwo się adaptuje w różnych sytuacjach i pomaga, podpowiada innym. Sama była kiedyś mentee – podopieczną mentorki, świetnej zresztą, a poza tym zawsze szeroko otwierała oczy i uszy. Zapamiętywała najważniejsze, jak słowa pewnej CEO: „Od złego szefa też można się nauczyć. Nauczyć tego, czego nie robić”. Albo od kolegi w pracy: „Jeśli chcesz, żeby decyzja była podjęta na spotkaniu, to załatw ją przed spotkaniem”. 

Granice

Uczy innych, ale stawia granice. Podpowiada tym, którzy o to poproszą. Dawniej wyrywała się do pomocy. Przekonała się, że to przynosi szkody obu stronom. Choć zwykle ma drzwi otwarte, zwrot: „Masz teraz dla mnie chwilę?” uważa za zwykłe przeszkadzanie. Prowadzi szkolenia, bierze udział w konferencjach biznesowych, doradza startupowcom, była mentorką w programach dla kobiet ze wschodniej Europy i Azji oraz dla uczennic gimnazjów i liceów. Promuje też obecność kobiet na wysokich stanowiskach w firmie, ale nie widzi powodu, żeby otrzymywały awans tylko z powodu bycia kobietą. To muszą być menedżerki z osobowością, doświadczeniem i wiedzą. 

Za swój największy sukces uważa własne dzieci, a rolę mamy traktuje bardzo poważnie. Nigdy nie zapomni, że kiedyś spóźniła się na występ dziecka w przedszkolu z okazji Dnia Matki. Nie potrafi się jednak w macierzyństwie zanurzyć bez reszty. Kiedy urodziła pierwsze dziecko, musiała mieć także coś dla siebie. Zrobiła wtedy MBA. – Bo nie ma szczęśliwego dziecka nieszczęśliwej mamy – stwierdza. Poza pracą i domem wzbogacają ją dodatkowe zajęcia, zwłaszcza plastyczne. Bardzo ceni impresjonistów. Bo byli odważni. We wszystkim: w tematyce, kolorach, formach. 

Jej zdaniem polski biznes, tak jak nasza sztuka, mógłby osiągać większe sukcesy, także poza krajem. Mamy świetne pomysły, ale brakuje nam „sznytu” strategiczno-biznesowego. – Każde przedsiębiorstwo musi mieć odrobione lekcje z oszacowania konkurencji na rynku czy z drogi, którą chce przejść, i celu, który pragnie osiągnąć. To są ramy właściwe korporacjom i warto z nich korzystać,  warto pytać. Gdyż nie chodzi o to, żeby się napracować, ale by osiągać efekty, zdobywać nowe obszary – mówi. 


Sylwia Bilska

Liderka biznesu, mentorka. 

General manager PayU Polska; związana z firmą od maja 2014 r. 

Wcześniej tworzyła strategię i odpowiadała za rezultaty marek: Avon, Philip Morris, Oriflame, Ad Agencies. 

Absolwentka prawa na Uniwersytecie Warszawskim i European Executive MBA University of Bradford & WSPiZ (WSPiZ – dziś Akademia Leona Koźmińskiego). 

Szczęśliwa mama Klary (9 lat) i Karola (5 lat). 

Aktywna sportowo: gra w tenisa i biega. 

Pasjonuje się sztukami pięknymi, zwłaszcza malarstwem współczesnym; razem z dziećmi uczestniczy w zajęciach szkoły rysunku. 

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Czy przenieść firmę za granicę

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?

Dobre auto na niskie raty