Bezpieczny dom i firma

Wielki Brat patrzy (i nie tylko)

Fot. materiały prasowe

Dom albo mieszkanie, lecz również biuro bądź magazyn – każdy rodzaj pomieszczenia można dziś stosunkowo niedrogo objąć nadzorem. Z jednej strony zahacza to o naruszenie prywatności, ale z drugiej np. czujniki wody lub dymu mogą nas uchronić przed wielkim niebezpieczeństwem. Zwłaszcza że potrafią bardzo szybko reagować. 

Wyobraźmy sobie taką sytuację: wyjeżdżamy na dłuższe wakacje, więc pamiętamy, by wyłączyć z prądu niepotrzebne podczas naszej nieobecności urządzenia, jak telewizor czy elektryczny grzejnik w łazience. Zamieszanie przed podróżą sprawia jednak, że zapominamy o odłączeniu ogrzewania podłogi i wyłączeniu stacjonarnego komputera. To narazi nas na dużą i bezsensowną stratę energii. Na domiar złego, dzień po naszym wyjeździe okazuje się, że rura doprowadzająca wodę do kuchni nie jest tak całkiem szczelna... Woda powoli, lecz nieprzerwanie, sączy się na podłogę. Po dwóch tygodniach zalałaby pewnie jadalnię i salon. Aby uniknąć strat, do których doprowadziłyby te wydarzenia, wystarczy skorzystać z nowoczesnych technologii, a konkretnie – zamontować prostą, inteligentną instalację. W dzisiejszych czasach nie wiąże się to z kosztami rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych, kuciem ścian oraz projektowaniem klimatyzowanych pomieszczeń na serwery. Obecnie wydamy kilka tysięcy złotych i nabędziemy niewielkie, ładnie zaprojektowane pudełko, pełniące funkcję centralki, które można łatwo ukryć na półce, choćby i w salonie. 

Wystarczy skorzystać z rozwiązań określanych mianem „inteligentnego domu”, które równie dobrze można nazwać „inteligentnym biurem” czy „magazynem”. Jeśli nie myślimy o instalacjach w pełni profesjonalnych, podlegających normom przemysłowym i międzynarodowym standardom bezpieczeństwa, można sięgnąć po urządzenia łatwe w zamontowaniu, intuicyjne w obsłudze i niewymagające wielkich nakładów finansowych. Zwykle nie chcemy przecież zabezpieczać skarbca NBP lub portu lotniczego, lecz po prostu kilka ważnych dla nas pomieszczeń. 

Technologia Z-Wave

W takiej sytuacji sprawdzi się system oparty na protokole Z-Wave. Określa on sposób, w jaki – drogą radiową – porozumiewają się między sobą przeróżne czujniki. Wybór tej technologii ma dwie ważne zalety: po pierwsze, nie wymaga ona kucia ścian i projektowania całego okablowania strukturalnego w danym pomieszczeniu lub domu (wszystkie urządzenia porozumiewają się bezprzewodowo). Po drugie, na rynku są już setki urządzeń wykorzystujących protokół Z-Wave. A duża konkurencja oznacza spadek cen. Np. w Polsce jednym z wytwórców urządzeń do budowy systemu inteligentnego domu jest firma Fibaro, ale jej rywalami są takie potęgi, jak Bosch, D-Link, Flextronics, Legrand, LG, Logitech, Panasonic, Samsung czy też Vera. Lista firm projektujących sprzęt wykorzystujący transmisję Z-Wave liczy kilkadziesiąt pozycji. 

Zintegrowany czujny system

Warto przy tym dodać, że niektórzy z producentów mają w swojej ofercie mocno wyspecjalizowane urządzenia. Weźmy Danfoss, który koncentruje się na systemach ogrzewania i chłodzenia (np. sterowane elektronicznie termostaty i zawory). Z kolei wytwórca okien Fakro proponuje ciekawe rozwiązania umożliwiające sterowanie otwieraniem i zamykaniem okien dachowych czy spuszczaniem i zwijaniem rolet, a ich zaletą jest pełna kompatybilność oraz możliwość łączenia w duże systemy. 

– Istnieje wyraźna tendencja do integracji jak największej liczby podsystemów – mówi Andrzej Warzywoda, dyrektor działu projektowego w Centrum Kompetencyjnym Building Automation w Qumak SA. – Pojawia się coraz więcej platform, których zadaniem jest łączenie poszczególnych systemów i tworzenie pomiędzy nimi interakcji. 

Warzywoda przytacza przykład: wykrycie otwarcia okna spowoduje natychmiastowe wyświetlenie obrazu ze skierowanej na nie kamery, zostanie też odtworzony materiał nagrany tuż przed tym zdarzeniem. Tak się dzieje w przypadku dobrze zaprojektowanych systemów monitoringu. Na mniejszą skalę, np. w domu, też można stworzyć specjalny skrypt, który będzie sterować wszystkimi domowymi urządzeniami. Nie są to przy tym drogie rozwiązania. 

Polska firma Fibaro oferuje zestaw startowy za niespełna 2 tys. zł, który może stanowić zaczątek dużego systemu. Pakiet ten zawiera podstawowe urządzenia wpływające na bezpieczeństwo. Obok centralki sterującej w uproszczonej wersji (Home Center Lite), znajdziemy w nim czujniki dymu, ruchu, zalania oraz kontaktronowy. Ten ostatni potrafi wykryć np. otwarcie drzwi lub okna. Dodatkowo w zestawie jest włącznik elektrycznych urządzeń (do zamontowania w zwykłym gniazdku 230 V). Możliwości takiego systemu są całkiem spore. Czujnik zalania umieszczony w łazience ostrzeże, gdy z wanny wylewa się woda albo gdy pęknie rura doprowadzająca ją np. do umywalki, a czujnik dymu zamontowany w kuchni włączy alarm nawet wtedy, gdy wygotuje się woda w garnku. Oczywiście, odpowiednie ostrzeżenia mogą być wysłane poprzez centralkę systemu na smartfon. 

Na tym nie koniec: można też programować odpowiednie reakcje – np. zalanie niech spowoduje odcięcie dopływu wody. Rzecz jasna wcześniej trzeba na rurach dopływowych zamontować elektrozawory podłączone do systemu inteligentnego domu. Czujnik ruchu lub otwarcia drzwi – to chyba najbardziej banalne zastosowanie – da się z kolei skojarzyć z kamerą i oświetleniem. Odpowiednie skonfigurowanie nawet tak prostego systemu może też służyć do sprawdzania, czy ktoś niezapowiedziany odwiedza nasze dzieci, gdy my jesteśmy w pracy. Owszem, to forma inwigilacji, ale niektórzy rodzice chcą mieć kontrolę nad tym, co dzieje się w domu. Właściwie nie ma ograniczeń w wymyślaniu przeróżnych zastosowań czujników i urządzeń pracujących w oparciu o protokół Z-Wave. 

Jednak wspomniane 2 tys. zł może szybko zmienić się w pięciocyfrową sumę, bliską cenie kompaktowego samochodu. Choć sprzęt do stworzenia instalacji inteligentnego domu (albo biura) szybko tanieje, nadal nie są to urządzenia tanie. Weźmy ofertę Fibaro: poza startowym zestawem, czujnik zalania lub zadymienia to wydatek ok. 240 zł. W przypadku innych producentów – od 140 zł w górę. Wspomniany elektrozawór kosztuje ok. 300 zł (zawór i sterownik). 

Albo funkcje związane z oknami. Zdalne otwieranie i zamykanie okien oraz zwijanie i rozwijanie rolet, proponowane przez Fakro, to banał, lecz firma ta oferuje też moduł pogodowy (za ok. 350 zł), który może współpracować z umieszczonymi na dachu czujnikami opadów i wiatru (po ok. 200 zł). Zestaw ten, współpracując z centralką systemu Z-Wave, potrafi automatycznie zamykać okna, gdy zaczyna zbyt mocno wiać albo lunął deszcz. Oczywiście tylko wtedy, gdy okna te wyposażymy w kosztujący ponad 800 zł siłownik. Czy warto ponieść takie wydatki, by móc sobie pozwolić na komfort zapominalstwa? To już inna sprawa. 

Dom a biuro

Łączne wydatki na system zapewniający bezpieczeństwo (od czujników po kamery) tak naprawdę trudno oszacować. – Koszt instalacji jest uzależniony od wielu czynników i może oscylować w granicach od kilku tysięcy do nawet kilkunastu milionów złotych – mówi Andrzej Warzywoda. – Duży wpływ na cenę mają rodzaje integrowanych systemów, liczba urządzeń, wielkość obiektu, a nawet... kursy walut. To dlatego każda instalacja musi być wyceniana indywidualnie i odzwierciedlać specyfikę obiektu. 

To oczywiste. Tak czy owak, montaż domowego i firmowego systemu można porównać do instalacji urządzeń kuchennych w domu i w restauracji. Dobry ekspres do kawy potrafi np. kosztować mniej niż 2 tys. zł, ale ten pracujący bez wytchnienia, zaparzając kolejne kawy dla klientów – nawet pięć razy więcej. Po prostu musi spełniać o wiele wyższe wymagania co do bezawaryjnej pracy i utrzymania standardu jakości. Podobnie jest z systemami bezpieczeństwa. 

Budując je, trzeba pamiętać o jeszcze jednym, ważnym szczególe, o którym przypomina dyrektor Warzywoda: – Nie ma profesjonalnych systemów, które samodzielnie, bez udziału człowieka, są w stanie nadzorować obiekt. Dlatego wyszkolona i kompetentna obsługa to podstawa, jeśli celem jest skuteczność. Zespół specjalistów, których liczba zależy od wielkości instalacji, powinien nadzorować ją 24 godz. na dobę. 

Oczywiście system można zaprogramować tak, żeby pomagał obsłudze, ale ostatecznie to człowiek decyduje, jak w danym przypadku zareagować. Gdy mowa o domowych systemach: alarmy wzbudzane przez czujniki pojawią się na naszym smartfonie i tylko od nas będzie zależało, co z tym zrobimy. 

 


Bezpieczeństwo – fakty i mity
Andrzej Warzywoda, dyrektor działu projektowego w Centrum Kompetencyjnym Building Automation w Qumak SA

1. Wszystko da się zintegrować – mit
Niektóre instalacje są w pełni „otwarte” (czyli integracja jest możliwa), a inne w całości „zamknięte” (integracja nie jest możliwa lub będzie bardzo trudna, kosztowna albo powierzchowna).

2. Jest wiele sposobów integracji – fakt
Najprościej (ale też najmniej efektywnie) można łączyć systemy, wykorzystując połączenia przekaźników pomiędzy nimi (czyli przekazywanie informacji tak/nie). Tyle że jest to jedynie wymiana niewielkiej ilości informacji. Bardziej profesjonalne sposoby integracji to wymiana danych na bazie protokołów sieciowych, np. BacNET, ModBUS, OPC, a także specjalistyczne bramki. Daje to możliwość pełnej wymiany informacji.

3. Każdy może projektować – mit
Budowa systemów inteligentnych tylko z pozoru jest prosta. W rzeczywistości ich projektowanie wymaga fachowej wiedzy i doświadczenia, bo bez nich funkcjonalności po wdrożeniu mogą się okazać zupełnie inne niż zakładaliśmy.

4. Dobry zintegrowany system zastąpi człowieka – mit
Nieważne, jak bardzo system ma rozbudowaną „inteligencję”. Nigdy nie będzie w stanie ocenić niektórych sytuacji za człowieka. Oczywiście może pomóc, ale nie podejmie ostatecznej decyzji.

Miesięcznik „My Company Polska
PRENUMERATA

Moim zdaniem

Najczęściej czytane

Czy przenieść firmę za granicę

Cztery sposoby na podatki

Boom na drony

25 najlepszych polskich startupów

Kto zyska na ozusowaniu umów zleceń?